Paul McCartney u Kimmela: O Wings, imprezie w łazience i występie na ślubie Taylor Swift
2026-10-02, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Paul McCartney był niedawno gościem programu „Jimmy Kimmel Live!”, w którym promował najnowszą premierę – specjalną edycję albumu „The Boys of Dungeon Lane”. Rozmowa obfitowała w anegdoty, wspomnienia z czasów po rozpadzie The Beatles oraz zabawne opowieści z życia prywatnego muzyka. Oto najciekawsze wątki, które pojawiły się podczas tego wywiadu.O nowym wydawnictwie
Na samym początku programu Jimmy Kimmel przedstawił Paula, przypominając jego wybitny wynik ponad 207 milionów sprzedanych płyt. Głównym pretekstem do spotkania była nadchodząca premiera płyty „The Boys of Dungeon Lane Special Edition”. Gospodarz zapytał również muzyka o to, jak podoba mu się na Brooklynie. Paul w swoim stylu zażartował z wielkości tej dzielnicy
„Nie zdawałem sobie sprawy, że to takie ogromne".
Koncertowe wspomnienia i uparty Larry David
Rozmowa zeszła na temat marcowego, kameralnego koncertu McCartneya w Fonda Theater w Los Angeles (dla zaledwie 1200 osób). Kimmel przypomniał sytuację, kiedy Paul zachęcał publiczność do wspólnego śpiewania „Hey Jude”, a znany komik i twórca telewizyjny, Larry David... stanowczo odmówił udziału. McCartney potwierdził, że zauważył ten moment z estrady i nawet o tym z nim rozmawiał:
„Wiem, wiem, rozmawiałem z nim o tym. Zapytałem: »Ale dlaczego, Larry?«. A on odpowiedział: »Po prostu nie chciałem tego robić«. No i nie zrobił”.
Zapytany, czy Larry zostanie zaproszony na kolejny występ, Paul odparł bez wahania ze śmiechem: „Nigdy, przenigdy!”.
O rodzinie i braku dziadków
Kimmel zauważył, że na wspomnianym koncercie świetnie bawiła się cała rodzina Paula, w tym jego wnuki, które śpiewały i tańczyły w pierwszym rzędzie.
„To świetne dzieciaki. Naprawdę są świetne. Sam to wszystko sprawiłem” – żartował muzyk.
Kiedy prowadzący zapytał, czy Paul jako dziecko miał okazję chodzić na koncerty swojego dziadka, McCartney podzielił się bardzo osobistą refleksją, z której zresztą sam dopiero niedawno zdał sobie sprawę:
„Wiesz co? Nigdy nie miałem dziadka... Pomyślałem o tym dopiero niedawno, bo sam jestem teraz dziadkiem dla ośmiorga dzieciaków. Zarówno moi dziadkowie, jak i babcie zmarli, zanim się urodziłem”.
Zabawne spotkanie w łazience
Kimmel przytoczył przezabawną historię z domowej imprezy u McCartneya. Będąc tam gościem, za namową Nancy skorzystał z prywatnej łazienki w sypialni gospodarzy. Wychodząc z niej, ze zdziwieniem natknął się na... samego Paula, który również przebywał w środku. Zestresowany komik próbował szybko umyć ręce i przeprosić, ale muzyk zachował całkowity spokój i rzucił tylko:
„Cóż, chyba znam twój typ... ludzi łazienkowych”.
W programie Paul wytłumaczył tę niecodzienną sytuację bardzo prosto: „Po prostu cię lubię, Jimmy”. Na pytanie, czy w takim razie napisał kiedykolwiek piosenkę w toalecie, McCartney błyskotliwie nawiązał do klasyka The Beatles: „Nie, ale napisałem piosenkę o oknie w łazience... »She Came in Through the Bathroom Window«”.
Refleksje o Wings i życiu w Szkocji
Ważnym punktem wywiadu były wspomnienia związane z zespołem Wings. Nawiązując do tegorocznego dokumentu „Man on the Run”, Paul opowiadał o wyjeździe do Szkocji po rozpadzie The Beatles i o chęci powrotu do całkowitej normalności:
„Właśnie przyjechaliśmy do Szkocji z Lindą i dwójką naszych dzieci. Pokochaliśmy to. (...) Wcześniej, w Apple, wszystko było robione za mnie. Jeśli chciałem choinkę, ktoś mi ją po prostu kupował. A ja chciałem wyjść i samemu zdobyć własną choinkę (...). Kiedy teraz patrzę na ten film, to miejsce było niezłym wysypiskiem. Naprawdę tam żyliśmy, ale tego nie zauważaliśmy, byliśmy młodzi i głupi”.
Paul odniósł się również do początkowej niechęci krytyków wobec Wings, przyznając, że początki były szalenie trudne ze względu na dorobek jego dawnego zespołu:
„Zdecydowanie żyliśmy w cieniu The Beatles. Byłem tego bardzo świadomy. Obiecałem jednak sobie, że nie będziemy grać rzeczy The Beatles i nie będę pisał piosenek w stylu The Beatles. Właściwie sam sobie tym bardzo utrudniłem sprawę”.
Wspominając ówczesne kompozycje, przyznał z sympatią: „Niektóre z nich to były kompletnie szalone piosenki... Kiedy teraz na to patrzę, myślę, że chciałbym znowu napisać coś w tym stylu. Jest taka jedna piosenka, nazywa się »Monkberry Moon Delight« A co to takiego?!”.
Historie zawodowe, Ringo Starr i ślub Taylor Swift
Nowa edycja „The Boys of Dungeon Lane” przyniosła niespodziankę w postaci duetu z Ringo Starrem. Prowadzący zapytał, jak wygląda współpraca dwóch przyjaciół.
„Zawsze mu coś proponuję, a on zazwyczaj jest gotowy na wszystko. Bardzo dobrze się dogadujemy, co jest wspaniałe... i tak, po prostu go kocham” – wyznał szczerze Paul.
Geneza utworu okazała się dość nietypowa i wiązała się z producentem nowej płyty, Andrew Wattem. Wymawiając jego nazwisko, McCartney nie przepuścił okazji do subtelnego, słownego żartu, rzucając: „Andrew Watt... and what?” , na co Kimmel ze śmiechem odparł, że z pewnością często mu to robił w studiu podczas produkcji albumu.
Co do samego duetu – Ringo nagrywał partie perkusji właśnie u Watta. Kiedy po sesji ostatecznie nie powstała z tego żadna piosenka, perkusista był tym faktem „nieźle wkurzony”. Wtedy wkroczył McCartney:
„Powiedziałem do Andrew: »Czekaj chwilę, co z tą perkusją, którą nagrał Ringo, masz to jeszcze? (...) Wiesz, co musimy zrobić? Musimy stworzyć z tego ten utwór, który Ringo myślał, że zrobicie«. I Ringo był na to gotowy”.
Kimmel zapytał również, czy kiedykolwiek zdarzyła się sytuacja, w której Paul zaproponował komuś współpracę, a ta osoba odmówiła. McCartney odparł krótko: „Nie”. Kiedy jednak prowadzący odwrócił pytanie i zapytał, czy trudno jest odmawiać innym i czy w takich sytuacjach udaje się, że propozycja nigdy nie dotarła, muzyk ze śmiechem przyznał:
„Tak, czasami [mówisz, że] nie dostałeś maila... Ale czasami do nich dzwonię i mówię: »Nie, wiesz...«. Tak, zrobiłem to parę razy”.
Płynnie nawiązując do tematu odrzucenia, Kimmel przypomniał słynne archiwalne wideo z imprezy po rozdaniu nagród Grammy, na którą Paul, muzyk Beck i aktor Woody Harrelson... nie zostali wpuszczeni przez selekcję na wejściu. Z nagrania dało się wtedy słyszeć rzucone przez McCartneya retoryczne pytanie: „Jak bardzo VIP trzeba być?”. Muzyk skomentował dziś tę sytuację jedynie głośnym śmiechem.
Na koniec programu poruszono temat ślubu Taylor Swift, na którym Paul pojawił się i wykonał klasyk „I Want to Hold Your Hand”.
„Tak, poprosiła mnie o to” – potwierdził. „Powiedziałem jej: skoro akurat stoisz na scenie, powinnaś śpiewać razem ze mną i powinnaś zaśpiewać to swojemu mężczyźnie”.
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
