Występ The Beatles w Cavern Club, 1962 rok
2026-08-22, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Jeśli widzieliście film dokumentalny Rona Howarda z 2016 roku „The Beatles: Eight Days a Week – The Touring Years”, albo niemal dowolny inny dokument o Wielkiej Czwórce, z pewnością kojarzycie ten dwuminutowy klip: czwórka młodych muzyków, ubranych w identyczne kamizelki i krawaty, z włosami zaczesanymi do przodu w sposób, który wkrótce miał zyskać miano fryzury „na bitelsa”, wykonuje utwór zatytułowany „Some Other Guy”.Jako jedyne zachowane nagranie wideo The Beatles ze słynnego liverpoolskiego Cavern Clubu, zsynchronizowane z dźwiękiem na żywo, jest to jeden z najbardziej kultowych obrazów grupy. Nakręcono go w ziarnistej czerni i bieli, początkowo z dystansu, dzięki czemu widzimy plecy podekscytowanych, tańczących nastolatków, chłonących występ podczas przerwy na lunch.
Następnie kamera robi zbliżenie i widzimy ich w pełnej okazałości. Nie ma już mowy o żadnej pomyłce: choć grają w wilgotnej, ociekającej potem obskurnej piwnicy, to są The Beatles w samym środku przeistaczania się w The Beatles.
Sześć dni Ringo Starra i surowa energia zespołu
Utwór „Some Other Guy” nagrano na żywo w Cavern w środowe popołudnie, a dokładnie 22 sierpnia 1962 roku. Pod łukiem na samym końcu piwnicznego lokalu przy Mathew Street 10, zaczynają ten szybki numer od instrumentalnego fragmentu, zbliżonego pod względem struktury akordów i tempa do przeboju Raya Charlesa „What’d I Say”. Z przodu, patrząc od lewej do prawej, George, Paul i John podskakują w rytm muzyki, podczas gdy siedzący za nimi Ringo, kiwając głową na boki, wybija rytm.
Był perkusistą The Beatles od sześciu dni.
Przez pół minuty grają bez wokalu, po czym John i Paul śpiewają unisono:
„Some other guy now, has taken my love away from me, oh now
Some other guy now, has taken away my sweet desire, oh now
Some other guy now, I just don’t wanna hold my hand, oh now
I’m the lonely one, as lonely as I can feel, all right.”
Skąd wziął się utwór „Some Other Guy”?
Utwór nie ma refrenu. Pędzi naprzód w dynamicznym tempie z niewielkimi urozmaiceniami, po czym po prostu się kończy. Z pewnością nie jest to najwybitniejszy moment w karierze The Beatles, a jednak stał się symbolem surowej siły i elektryzującej energii zespołu z czasów, zanim menedżer Brian Epstein wygładził ich wizerunek, a George Martin ich brzmienie – i zanim John Lennon oraz Paul McCartney nauczyli się pisać własne, ponadczasowe piosenki. Czym jednak był utwór „Some Other Guy” i dlaczego grali go tamtego dnia?
Piosenka ta nigdy nie ukazała się na oficjalnym singlu ani albumie The Beatles, a mimo to jest natychmiast rozpoznawana przez każdego, czyja wiedza o historii grupy wykracza poza pobieżne fakty. Jej autorstwo przypisuje się urodzonemu w Filadelfii wokaliście i twórcy R&B, Richiemu Barrettowi, mającemu wówczas 29 lat – znanemu głównie z odkrycia takich wykonawców jak Frankie Lymon and the Teenagers, The Chantels czy Little Anthony and the Imperials – a także dwóm spośród najbardziej cenionych kompozytorów i producentów wczesnej ery rocka i R&B: Jerry'emu Leiberowi i Mike'owi Stollerowi.
Debiut przed kamerami Granada Television
Sam Barrett nagrał ten utwór pod własnym nazwiskiem dla wytwórni Atlantic Records na początku 1962 roku, wydając go w kwietniu w Stanach Zjednoczonych, a miesiąc później w Wielkiej Brytanii. Jego nagranie okazało się klapą, ale odkryli je The Beatles, którzy zawsze wypatrywali nowego materiału, niewykonywanego jeszcze przez inne zespoły. Opracowali własną aranżację, transponując główną, opartą na partii fortepianu melodię na gitarę, i natychmiast zaczęli grać swoją wersję. To właśnie ten pełen werwy numer stacja Granada Television z Manchesteru – poinformowana o szumie, jaki robił się wokół grupy w Liverpoolu – postanowiła sfilmować do swojego programu „Know the North”.
To był pierwszy raz, kiedy The Beatles wystąpili przed kamerami telewizyjnymi. Jakość dźwięku jest fatalna, obraz niewiele lepszy, ale oto on – nasz najwcześniejszy wgląd w rodzący się fenomen.
„Chcemy Pete'a!” i zaginiona taśma z szuflady
Wnikliwi słuchacze zauważą, że tuż po wybrzmieniu ostatniego akordu, gdy reszta publiczności wiwatuje i bije brawo, pojedynczy głos wykrzykuje: „Chcemy Pete'a!” („We want Pete!”). Ale Pete Best, pierwotny perkusista zespołu, miał już nie wrócić. Ringo został na dobre, a dwa miesiące później, 11 października 1962 roku, The Beatles zadebiutowali na brytyjskiej liście przebojów singli z utworem „Love Me Do”.
Resztę już znacie.
Ale zaraz, to nie wszystko! Kilka tygodni po nagraniu „Some Other Guy”, 9 września 1962 roku, technik dźwięku ze stacji Granada, Gordon Butler, powrócił do Cavern, gdzie na taśmie magnetofonowej zarejestrował The Beatles ponownie wykonujących „Some Other Guy”, a także wiązankę „Kansas City/Hey-Hey-Hey-Hey”, która później znalazła się na albumie Beatles for Sale w Wielkiej Brytanii i Beatles VI w USA. Butler wykonał kilka octanowych kopii nagrania (tzw. acetatów), które przekazał Brianowi Epsteinowi i innym współpracownikom zespołu, ale oryginalna taśma ostatecznie wylądowała w szufladzie biurka. Odkryto ją dopiero w 2015 roku.
Śladami utworu w muzyce rockowej
„Some Other Guy” nigdy nie stał się tym, co można by nazwać klasykiem rock and rolla, ale znalazł drogę do repertuaru innych artystów. Koledzy The Beatles z Liverpoolu, zespół The Searchers, nagrali go na swój debiutancki album, a popularna manchesterska grupa rockabilly, Johnny Kidd and the Pirates, również włączyła ten numer do swoich występów, rejestrując piosenkę w 1963 roku. Znakomity angielski gitarzysta i wokalista Dave Edmunds wydał swoją wersję na singlu, a zespół Led Zeppelin podobno przynajmniej raz wplótł ją w koncertową wiązankę. Główny autor utworu i jego pierwotny wykonawca, Richie Barrett, zmarł w 2006 roku w wieku 73 lat.
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
