Pełny dokument z prób Wings w ICA z 1972 roku już dostępny na YouTube
2026-05-28, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Od ponad tygodnia na YouTube można oglądać fascynujące nagrania z prób zespołu Wings w Institute of Contemporary Arts (ICA). To niesamowita okazja, by zobaczyć Paula i jego nową grupę podczas wczesnych, surowych przygotowań do ich pierwszej trasy koncertowej. Więcej o kulisach tych wydarzeń można przeczytać na stronie McCartney Project. Poniżej znajdziecie pełne polskie tłumaczenie tego świetnego artykułu autorstwa Marka Lewisohna z fanklubowej gazetki Sandwich.Próby w Institute of Contemporary Arts (ICA)
Po styczniowych próbach, dołączeniu do zespołu Henry'ego McCullougha i nagraniu „Give Ireland Back To The Irish”, na początku lutego 1972 roku grupa Wings spotkała się ponownie w Institute of Contemporary Arts (ICA), aby przygotować się do swojej pierwszej trasy koncertowej (University Tour miała rozpocząć się wkrótce potem, 9 lutego 1972 roku).
Część z tych prób sfilmowano. Według Marka Lewisohna w archiwach MPL znajduje się 85 minut materiału, ale tylko 15 minut zostało oficjalnie wydanych w 2018 roku w ramach „Wild Life – Archive Collection”. Przedstawiają one przyjazd zespołu do ICA oraz wykonania utworów „The Mess”, „Give Ireland Back To The Irish” i „My Love”. Przed tym wydawnictwem krótsze fragmenty udostępniano przy okazji innych oficjalnych premier:
- 51-sekundowy urywek „Lucille” znalazł się w dokumencie „Wings Over The World” z 1979 roku oraz w programie telewizyjnym BBC „McCartney” z 1986 roku.
- Dwie minuty z przyjazdu zespołu do ICA i wykonania „The Mess” włączono do filmu dokumentalnego „Wingspan” w 2001 roku.
Półtoraminutowa sekwencja ukazująca przybycie zespołu do ICA i wykonanie „Wild Life” znalazła się w boksie DVD „The McCartney Years” z 2007 roku.
- W pewnym momencie podczas tych prób Paul McCartney udzielił wywiadu dla Radia Luxembourg. Rozmowę wyemitowano 12 lutego 1972 roku. Wersja drukowana ukazała się w magazynie New Musical Express 8 kwietnia 1972 roku.
„Znaleźliśmy w Londynie miejsce o nazwie ICA – Institute of Contemporary Arts – gdzie artyści mogli ćwiczyć; była tam też kawiarnia, więc mieliśmy gdzie zjeść lunch. Polubiłem to miejsce, pozwalało zespołom na przeprowadzanie prób. Weszliśmy tam i zaczęliśmy pracować nad kilkoma nowymi piosenkami. Właśnie napisałem utwór o tytule »The Mess«, więc zaczęliśmy go ogrywać. Ale przede wszystkim staraliśmy się zgrać jako zespół”. — Paul McCartney (Z „Wingspan: Paul McCartney's Band on the Run‶, 2002)
„W programie telewizyjnym [Wingspan] jest trochę materiałów z naszych wczesnych prób w Institute of Contemporary Arts, gdzie można było dostać przestrzeń do prób, jeśli kwalifikowałeś się jako artysta. To była fajna sala i często tam bywaliśmy. Prawdopodobnie trafi to do boksu — niektóre z tych odrzutów, tych wczesnych nagrań”. — Paul McCartney (Z wywiadu dla magazynu Billboard, 16 marca 2001 r.)
W 74. numerze „Club Sandwich” (lato 1995), magazynu oficjalnego fanklubu Paula McCartneya, Mark Lewisohn zamieścił poniższy artykuł o tych próbach:
Wybierzcie się na spacer po centrum Londynu, zaledwie kilkaset metrów od Pałacu św. Jakuba, miejsca niedawnego koncertowego sukcesu Paula, o którym piszemy w innym miejscu tego wydania „Sandwicha”. Przejdźcie się po wysokiej klasy bruku The Mall, najbardziej prestiżowego z londyńskich bulwarów – z Pałacem Buckingham na jednym końcu i Trafalgar Square na drugim. Wkrótce dotrzecie do wspaniałego dzieła georgiańskiej architektury, w którym mieści się Institute of Contemporary Arts, powszechniej znany jako ICA.
Wejdźcie do środka niczym w Step Inside Love i cofnijcie się o 23 lata od tamtego wieczoru w Royal College of Music, a otrzymacie scenerię jednego z najbardziej smakowitych, wciąż niepublikowanych filmów, jakie kryją się w ogromnych archiwach filmowych Paula McCartneya.
Zespół Wings miał zaledwie kilka miesięcy, a zaledwie od kilku dni funkcjonował jako pełnoprawny kwintet, kiedy Paul poprowadził grupę przez krótki okres prób na scenie i za szczelnie zamkniętymi drzwiami malutkiego kina-teatru wewnątrz ICA. Nikt nie wiedział, że Wings tam są – przed głównym wejściem nie było żadnych fanów, nie mieli o tym pojęcia także pasażerowie taksówek i limuzyn jadących w stronę Pałacu Buckingham. Jednak w tym krótkim czasie wykonywano kluczową pracę u podstaw, spajając Wings w jeden organizm, gotowy, by z pełnym rynsztunkiem wyruszyć w trasę.
Jednego z tych dni Paul, w trybie nagłym, postanowił sfilmować próbę i przypomniał sobie o realizatorze dźwięku imieniem Dick Spicer, który niedawno odwiedził Mull of Kintyre, pomagając filmować Paula McCartneya, głowę rodziny i gitarzystę, w jego wolnym czasie spędzanym na farmie. Spicer zawiązał współpracę z operatorem kamery, Philem Mottramem, i obaj – pod szyldem Tycho Films – zostali zaproszeni przez Paula, by na jeden dzień przywieźć swój sprzęt do ICA. Robiąc to, choć wówczas niewiele z tego rozumieli, zarejestrowali pierwszy film z występem Paula McCartneya od czasów sesji The Beatles „Get Back/Let It Be” w styczniu 1969 roku, czyli sprzed ponad trzech lat. (Zresztą, klimat materiału z ICA rzeczywiście przypomina tamtą wczesną produkcję).
„Początkowo Paul chciał, aby kręcić na taśmie 35 mm” – wspomina dziś Phil Mottram – „ale Dick i ja przekonaliśmy go, że nie jesteśmy w stanie tego zorganizować z zaledwie sześciogodzinnym wyprzedzeniem. Potrzebowalibyśmy większej ekipy i solidnego oświetlenia. W rezultacie, chociaż formalnie byłem nazywany »reżyserem«, tak naprawdę byłem operatorem kamery. A Dick, choć formalnie »producentem«, zajmował się po prostu nagrywaniem dźwięku. Ja też rozstawiałem światła. Mieliśmy podstawową, trzyosobową ekipę, a to, co nakręciliśmy, było utrzymane w stylu cinema-vérité. Krótko mówiąc, efektem końcowym były po prostu surowe materiały. Nie wiem, czy Paul miał z tyłu głowy jakiś długoterminowy plan na ten film, ale w tym konkretnym przypadku z pewnością nie zdążył nic z nim zrobić”.
Rzeczywiście, nie zrobił tego. Aby obejrzeć dzisiaj film z ICA, trzeba przebrnąć przez gąszcz skrawków i fragmentów taśmy 16 mm, z których część jest zsynchronizowana z dźwiękiem, a część nie. Film urywa się w najbardziej irytujących – aczkolwiek nieuniknionych – momentach, a całe to doświadczenie bywa dość męczące. (Co jest zresztą normą podczas oglądania jakiegokolwiek surowego, niezmontowanego materiału filmowego). W skrócie, z nagrań z ICA, po odpowiednim montażu, mogłaby powstać doskonała produkcja, ale nigdy nie doczekały się one takiego luksusu. Wciąż jednak jest na to czas.
Jedno jest pewne: gdyby film z ICA został kiedykolwiek ukończony, widz miałby nie lada gratkę. Nigdzie indziej nie można zobaczyć, jak Wings w ten sposób rozwijają skrzydła; nigdzie indziej nie można oglądać, jak Paul i jego ekipa ogrywają utwory takie jak „Lucille”, „The Mess”, „Wild Life”, „Bip Bop” i „Blue Moon Of Kentucky”, a do tego – tak interesujące, że zasługują na znalezienie się po tej sztucznej i całkowicie zbędnej przerwie na liście – „Seaside Woman” oraz „Give Ireland Back To The Irish”.
Obecność tej ostatniej piosenki zgrabnie datuje sesję. Reagując błyskawicznie na ponury rozwój wydarzeń politycznych w Ulsterze, Wings nagrali irlandzki lament Paula 1 lutego 1972 roku. Nieco ponad tydzień później, 9 lutego, wyruszyli w swoją słynną, uniwersytecką trasę koncertową, przemierzając brytyjskie autostrady w poszukiwaniu miejsc, w których mogliby zagrać niezapowiedziane koncerty. Próby w ICA miały miejsce pomiędzy tymi dwoma wydarzeniami.
Ponieważ nie jest znany żaden film uwieczniający Wings podczas tej studenckiej eskapady, nagrania z prób w ICA uchwytują zespół w tym niezwykle interesującym i przełomowym momencie. Pokazują one również pierwsze sesje grupy z nowym gitarzystą, Henrym McCulloughem. Henry nie był członkiem Wings, gdy pod koniec 1971 roku zespół nagrywał debiutancki album »Wild Life«, ale zapewnił grupie tak potrzebne, mocne oparcie na gitarze prowadzącej, wręcz obowiązkowe z punktu widzenia nadchodzących występów scenicznych.
Jeśli chodzi o „Give Ireland Back To The Irish”, łatwo zauważyć, że celowo starano się nakręcić materiał do teledysku promującego ten utwór. Jak wiemy, klip ostatecznie nigdy nie ujrzał światła dziennego, ponieważ polityczny przekaz piosenki doprowadził do natychmiastowego zakazu jej emisji. Dziś aż trudno uwierzyć w paranoję, jaką wywoływały ówcześnie zakazane płyty. Warto przypomnieć, że stacja BBC nie tylko zabroniła odtwarzania tego singla, ale wręcz zakazała wypowiadania na antenie jego tytułu. W efekcie, czytając w marcu 1972 roku listę Top 30, ówczesny prezenter Radia 1, Tony Blackburn, musiał ugryźć się w język w połowie słowa: „A na miejscu 17., 'Give Ire...'” i rzucić zgrabne zastępstwo: „A na miejscu 17., nowa płyta zespołu Wings”. To były dopiero czasy, mój przyjacielu – i całe szczęście, że mamy je już dawno za sobą.
Jeśli oglądać ten materiał chronologicznie – co wydaje się najrozsądniejszym podejściem – film z ICA otwiera ujęcie fasady budynku, stanowiące punkt wyjścia dla reszty wydarzeń. Chwilę później trzej członkowie Wings – Henry, Denny S. i Denny L. – zapięci pod szyję, chroniąc się przed przenikliwym lutowym wiatrem i mżawką (tego dnia w Londynie ewidentnie padał srebrny deszcz), jeden po drugim podchodzą i wchodzą do budynku ICA. Następnie, bez najmniejszego ostrzeżenia, widz zostaje wrzucony w sam środek zadziornej, wręcz surowej wersji „Lucille”. Jak już wspomniałem, to nieobrobiony materiał. Kiedy kamera przestaje kręcić, urywa się i film. Kiedy znów startuje, wraca też obraz. Nie uświadczymy tu płynnych przejść ani zgrabnych wstępów.
Z kolei „Lucille” to istna petarda; dźwięk płynie z rozkręconych potężnych wzmacniaczy Fendera, które w ciągu tych kilku lat, od kiedy Paul po raz ostatni stąpał po koncertowej scenie, zdążyły stać się absolutnym standardem. Operator Phil Mottram nie miał najmniejszych szans na ucieczkę przed ogłuszającym hałasem. „Minęły 23 lata od tamtych zdjęć i, szczerze mówiąc, to, co dziś z nich najbardziej pamiętam, to ten wstrząsający hałas” – wspomina. „Sala kinowa w ICA jest bardzo mała, a Wings generowali naprawdę potężny dźwięk. Mieli ze sobą typowy sprzęt koncertowy i przypominam sobie, że w pewnym momencie próbowałem kręcić ich przez okienko w kabinie projekcyjnej, tylko po to, żeby uciec spod samej sceny. Spędziliśmy w ICA zaledwie jeden dzień, a ja miałem problemy ze słuchem przez kolejne dwa tygodnie”.
Ubrany w modny (słowo daję, wtedy naprawdę był modny!) wełniany bezrękawnik, obuty w trampki i szarpiący struny czterostrunowego Rickenbackera, Paul doprowadził „Lucille” do finału w swoim typowym, drapieżnym stylu. Następnie poprowadził zespół do utworu „The Mess” – jednej z bardziej mrocznych, a pod względem struktury z pewnością najbardziej nieoczywistych kompozycji McCartneya. (Wersja studyjna nigdy się nie ukazała, a świat zawdzięcza znajomość tego utworu wyłącznie nagraniu na żywo z Holandii, wydanemu na stronie B singla „My Love”). Ta konkretna próba w ICA nie zaszła jednak zbyt daleko – Paul gwałtownie ją przerwał. „Chwileczkę, chwileczkę” – upomniał kolegów z zespołu. „Troszkę wszyscy o-chłoń-my. Jesteśmy trochę zbyt nakręceni i gramy to za szybko. Po prostu usiądźmy, zrelaksujmy się... i zapomnijmy o nich”. („Oni” w tym kontekście to ekipa filmowa – Paul poinstruował zespół, żeby wyobrazili sobie, że kamer tu nie ma i zagrali to tak samo, jak dzień wcześniej). Tego dnia zarejestrowano na taśmie kilka podejść do „The Mess”, nie wszystkie kompletne, i nie zabrakło też kolejnych motywujących słów od Paula, który przekonywał zespół, że potrafią „zrobić to lepiej”.
Nowe piosenki? Wings mieli ich w tym czasie pod dostatkiem. Paul postanowił zignorować „drobny szczegół”, jakim był repertuar ponad 200 nagrań z czasów The Beatles, po to, by: a) nie wracać do tego, co już było, oraz b) dać nowej formacji szansę na zbudowanie własnego kanonu, którym mogliby porywać publiczność. Utwór „Seaside Woman” był zupełną nowością – Linda poczuła inspirację do napisania swojej pierwszej piosenki podczas przedświątecznych wakacji McCartneyów na Jamajce w 1971 roku. Zaledwie trzy lata wcześniej była nowojorską fotografką, a teraz odnalazła się jako kompozytorka, wokalistka i klawiszowiec w rasowej rockowej kapeli – i przynajmniej na ujęciach z ICA wygląda w tym nowym wcieleniu niezwykle swobodnie. Dostępny materiał zawiera dwa podejścia do „Seaside Woman” i jest to prawdopodobnie jedyny moment, w którym sfilmowano wykonanie tego utworu przez zespół.
Nie znaczy to jednak, że film z ICA od początku do końca pęka w szwach od akcji. Ponieważ jest to zapis prób, nie brakuje w nim przestojów pomiędzy piosenkami, długich ujęć z odpalaniem papierosów i popijaniem coli, technicznych przestawiających wzmacniacze i bębny, oraz nieco rozedrganej pracy kamery, gdy Phil Mottram, przemieszczając się, wpadał na ludzi i sprzęt. W pewnym momencie pojawia się krótki jam session, podczas którego Denny Laine gra na gitarze, leżąc plackiem na podłodze, Linda potrząsa tamburynem, a Paul gra na perkusji, ale, prawdę mówiąc, niewiele z tego wynika.
Są jednak i inne niespodzianki: „Bip Bop”, całkiem sympatyczny utwór z albumu „Wild Life”, o którym sam Paul po latach przyznał, że „nigdy go tak naprawdę nie dokończył”, w filmie z ICA wypada zaskakująco dobrze. Pojawiają się także zaaranżowane na nowo chórki wspomagające wokal Paula w piosence „Wild Life”, w której McCartney – podobnie zresztą jak na płycie – w pewnym momencie celowo śpiewa słowo „aminals” (zamiast „animals”).
Prawdopodobnie najciekawszy fragment filmu pojawia się jednak pod koniec, kiedy Paul inicjuje próbę „My Love”. Piosenka ta, znana nam obecnie z popularnego odrodzenia podczas trasy New World Tour, ma już 22 lata, jako że wydano ją w 1973 roku. W roku 1972 musiała mieć zatem „minus jeden” lat, przez co wciąż stanowiła dzieło w toku. Od tamtej pory Paul wielokrotnie opowiadał historię o tym, jak podczas sesji w studiu, w obecności oczekującej orkiestry, gitarzysta Henry zapytał nagle, czy może zmienić zaplanowaną od dawna solówkę, po czym zagrał porywającą partię, która pięknie zwieńczyła tę i tak urokliwą balladę McCartneya. Film z ICA dowodzi tego, jak owa wstawka instrumentalna brzmiała pierwotnie. W rzeczywistości występ z lutego 1972 roku był jednym z pierwszych podejść Henry'ego do tego numeru, co wyjaśnia, dlaczego na nagraniu słychać, jak Paul pyta go przed startem: „Jak się czujesz w »My Love«?”. Odpowiedź brzmi: Henry poradził sobie w miarę okej... nie ulega jednak wątpliwości, że ostateczna wersja studyjna wypadła o niebo lepiej.
Po upływie około 85 minut – wliczając w to surową i drapieżną wersję „Blue Moon Of Kentucky” (wykonaną przez Paula ponownie w programie Unplugged w 1991 roku) i krótki jam oparty na „Maybellene” – dzienna próba dobiegła końca. Dżentelmen McCartney pomógł żonie zejść z wysokiej sceny, spojrzał prosto w obiektyw kamery Phila Mottrama i podsumował z przesadną uprzejmością: „Bardzo miło było być dzisiaj filmowanym... serdecznie dziękujemy, że nas gościliście”.
Zaraz potem członkowie Wings rozeszli się w swoje strony, aż do następnego dnia. Phil Mottram i Dick Spicer zdemontowali sprzęt i wrócili do domów, a zsynchronizowany materiał filmowy trafił na półkę w archiwach MPL, by bezpiecznie tam przeczekać. Prowizoryczne notatki ukryte wewnątrz puszek z taśmą dowodzą, że od tamtego czasu ktoś przeglądał te rolki pod kątem ich ewentualnego wykorzystania. Ewidentnie było to jednak bardzo dawno temu, ponieważ zapiski sporządzono na maszynie do pisania, która pozostawiła na papierze głębokie wytłoczenia, a maszyny dające taki efekt zniknęły ze współczesnych biur całe lata temu.
Z wyjątkiem bardzo krótkiego urywka wykonania „Lucille”, który trafił do specjalnego programu telewizyjnego „Wings Over The World” z 1978 roku oraz do produkcji „The Paul McCartney Special” z 1986 roku, materiał z ICA pozostaje nieopublikowany. Zasługuje na znacznie więcej uwagi i kto wie, może pewnego dnia wreszcie doczeka się należnego mu uznania.
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
