„The Boys of Dungeon Lane” – najlepsza płyta Paula od dwóch dekad
2026-05-12, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Nowy album studyjny Paula McCartneya, The Boys of Dungeon Lane, wreszcie ujrzał światło dzienne. To najbardziej refleksyjny i zarazem najlepszy krążek artysty od ponad dwóch dekad.Pięćdziesiąt lat temu Paul McCartney bronił swojego podejścia do komponowania w utworze „Silly Love Songs”, przekonując, że „niektórzy ludzie chcą po prostu zapełnić świat głupiutkimi piosenkami o miłości” i pytając retorycznie: „co w tym złego?”. W tamtym momencie McCartney już od dziesięcioleci udowadniał swój geniusz kompozytorski – od „Yesterday” po „Maybe I’m Amazed” – a mimo to nie brakowało mu krytyków. Pół wieku po „Silly Love Songs” McCartney nagrał The Boys of Dungeon Lane – album zatytułowany na cześć nazw ulic w Liverpoolu – na którym prezentuje swoje najbardziej kontemplacyjne oblicze w całej karierze.
W ciągu ostatniej dekady, począwszy od utworu „Early Days” z albumu New, McCartney powoli odkrywa przed fanami kolejne warstwy swojej prywatności. Jako były członek The Beatles zawsze był postacią wręcz mityczną w świecie muzyki; niemal boską, będąc jedną z ostatnich prawdziwych gwiazd rocka. Nie oznacza to, że jego piosenki nie miały dotąd charakteru interpersonalnego – w „Come Inside” nazywa wręcz swoje życie „otwartą księgą” – chodzi raczej o wskazanie na jego ikoniczny status. Choć jego losy zostały niezwykle szczegółowo udokumentowane, to dopiero teraz jego utwory zaczęły tak głęboko i znacząco sięgać do czasów dzieciństwa. Niektórzy artyści mają problem z wyborem singli promujących płytę, jednak McCartney bezbłędnie wyczuł klimat, stawiając na „Days We Left Behind”. To w dużej mierze bardziej dopracowana, dojrzała wersja „Early Days”, w której artysta dokonuje rozliczenia z przeszłością.
Nowe arcydzieło w dorobku
Jest mało prawdopodobne, aby McCartney kiedykolwiek przestał tworzyć muzykę. Niemniej jednak The Boys of Dungeon Lane stanowiłoby poetyckie zwieńczenie jego pracy studyjnej. Słowo „arcydzieło” jest dziś w muzyce nadużywane, ale ten album wydaje się wręcz stworzony, by nosić ten tytuł.
Krążek otwiera „As You Lie There”, który zaczyna się od melorecytacji w stylu Patti Smith, by po chwili przejść w klasyczny, McCartneyowski rockowy numer. Pierwsze trzy utwory na płycie stanowią przekrój przez pełne spektrum kompozytorskich umiejętności muzyka. Po rockowym otwarciu przechodzimy bowiem w popowe „Lost Horizon”, aż wreszcie trafiamy na „Days We Left Behind”.
Jak już wspomniano, to najsilniejszy punkt albumu. Choć McCartney nie wymienia The Beatles z nazwy, wyraźnie czuć, że wraca myślami do wczesnych dni Wielkiej Czwórki i lat chłopięcych.
"Looking back at white and black, reminders of my past" (Spoglądając wstecz na czerń i biel, pamiątki mojej przeszłości)” – zaczyna McCartney. "Smoky bars and cheap guitars, but nothing built to last" (Zadymione bary i tanie gitary, lecz nic, co zostało stworzone, by trwać na zawsze).
Oto on – oddalony o całe dekady od tamtych wspomnień, po zbudowaniu monumentalnego dziedzictwa – wspomina dawne dni. Wbrew wszelkim przeciwnościom losu, McCartney odniósł gigantyczny sukces: z The Beatles, z Wings oraz jako solista.
McCartney nigdy nie miał skłonności do moralizatorstwa, a jednak wciąż potrafi przekazać słuchaczom życiową mądrość. W „Lost Horizon” radzi, by pozostać obecnym w danym momencie – i jest to rada, której warto posłuchać, biorąc pod uwagę, że artysta ma już 83 lata.
Powrót do wspomnianego „Early Days” z albumu New pozwalał zajrzeć do najwcześniejszych wspomnień McCartneya związanych z Johnem Lennonem. Opowiadał tam o przemierzaniu ulic z gitarami na plecach i włosami zaczesanymi na wazelinę. Choć „Days We Left Behind” może nie traktować bezpośrednio o Lennonie, historia ta wydaje się bliźniaczo podobna. Czas nie czeka na nikogo i McCartney doskonale o tym wie.
Z kolei „Down South”, utrzymane niemal w rytmie „Confidant” z krążka Egypt Station, wspomina o rzeczach, które robił wraz z kolegami, zanim jeszcze „nauczyli się wykrzykiwać i szaleć” (learned to twist and shout), co w oczywisty sposób nawiązuje do The Beatles.
Intymny hołd dla dawnego przyjaciela
To prawdopodobnie najbardziej intymny wykonawczo moment McCartneya na całej płycie. Słyszymy tylko jego i gitarę. Sposób, w jaki uderza w struny, tworzy tło dla wysuwającego się na pierwszy plan wokalu. W pewnym sensie „Down South” to jego odpowiednik „Bobby Jean” Bruce’a Springsteena. Springsteen napisał tamten utwór dla Stevena Van Zandta; w czasach młodości jeździli razem autobusem i rozmawiali o muzyce („Lubiliśmy tę samą muzykę, lubiliśmy te same zespoły”).
Czy utwór McCartneya może opowiadać o zmarłym George’u Harrisonie? Powszechnie wiadomo, że Paul poznał „cichego Beatleasa” właśnie w autobusie szkolnym. Jeśli tak, to jest to przepiękny hołd.
‶The morning bus was where we two would meet / I sat beside you on an empty seat / We'd talk about guitars and Rock and Roll / They were the subjects that would never grow old.” („W porannym autobusie spotykaliśmy się obaj / Siadałem obok ciebie na wolnym siedzeniu / Rozmawialiśmy o gitarach i rock and rollu / To były tematy, które nigdy się nie zestarzeją”).
McCartney nie rzuca w „Down South” nazwiskami, ale opowiada o narodzinach jednej ze swoich najbliższych więzi, śpiewając: „To był dobry sposób, by cię poznać, zanim nauczyliśmy się wykrzykiwać i szaleć”.
Głos w najwyższej formie
Wokalnie jest to najbardziej spójny i stabilny album McCartneya od lat. Owszem, przy wysokich rejestrach pojawia się pewne napięcie i chrypka – najbardziej zauważalna w „Days We Left Behind” i „Life Can Be Hard” – ale w tych momentach nadaje to piosenkom wyjątkowego charakteru.
Poza tym jego głos przez cały czas pozostaje silny. Jak pokazał jego niedawny występ z utworem „Every Night”, McCartney wciąż ma do dyspozycji swój niższy rejestr. Kiedy nie forsuje głosu, brzmi tak dobrze, jak w okresie swojej wokalnej świetności z czasów Flowers in the Dirt. Ta stabilność utrzymuje się przez cały album. To prawdziwy cud, że w wieku 83 lat jego głos pozostaje natychmiast rozpoznawalny dla każdego fana The Beatles.
Wokalne możliwości artysty zostają poddane próbie już w otwierającym utworze. Choć zaczyna się on od melorecytacji, McCartney szybko przechodzi do intensywnego, rockowego krzyku. Z kolei w dalszej części albumu, w utworach takich jak „Mama Gets By”, artysta czule i delikatnie nuci.
Andrew Watt – brakujące ogniwo produkcji
Wyborną formę wokalną McCartneya można prawdopodobnie przypisać elementowi, którego brakowało w jego ostatnich dokonaniach – producentowi Andrew Wattowi. Watt zasłynął wyprodukowaniem albumu Hackney Diamonds zespołu The Rolling Stones w 2023 roku, a obecnie pracuje nad ich kolejną płytą, Foreign Tongues. To właśnie on stał się kluczowym składnikiem, który spoił całe nowe dzieło ex-Beatlesa.
Dzięki Hackney Diamonds Watt zdołał przywrócić The Rolling Stones na muzyczny afisz. Choć album nie był idealny, stanowił dla zespołu świetną, energetyczną podróż w przeszłość. To, czego dokonał Watt, było zdumiewające. Wokal Micka Jaggera – choć w niektórych momentach ewidentnie podrasowany – brzmiał potężnie, a miks studyjny dał każdemu członkowi zespołu przestrzeń do zaprezentowania swoich umiejętności. Brzmienie nigdy nie było zamglone ani zlane, co zdarzało się przy wcześniejszych dokonaniach Stonesów. Hackney Diamonds nie jest ich najlepszym albumem w historii, ale udowodnił, że starzy mistrzowie wciąż mają to coś.
Minęło sporo lat, odkąd jakikolwiek album McCartneya brzmiał tak dobrze. Mało prawdopodobne, by ktokolwiek w najbliższym czasie pobił producenckie dokonania Jeffa Lynne’a przy Flaming Pie, jednak to Chaos and Creation in the Backyard było ostatnim klasycznym albumem McCartneya. Tamta płyta miała podobnie medytacyjny charakter i pokazywała wrażliwość Paula w momencie, gdy wkraczał w swoją siódmą dekadę życia.
Jak „The Boys of Dungeon Lane” unika błędów z przeszłości
The Boys of Dungeon Lane urzeka, ponieważ doskonale wie, czym chce być. Na niektórych ostatnich albumach McCartneya znajdowały się utwory będące ewidentną próbą przypodobania się radiostacjom. Piosenki pokroju „Come on to Me” czy „Fuh You” potrafią brzmieć nieco nienaturalnie poza sceną koncertową. Choć same w sobie są poprawne i stanowią to, co sam McCartney nazwałby „Silly Love Songs”, to czy są chociaż w połowie tak dobre jak inne, mniej znane nowsze kompozycje, takie jak „I Don't Know” czy „Early Days”? Absolutnie nie.
Na nowym albumie McCartneya nie ma utworów, które wydawałyby się wepchnięte na siłę – dotyczy to nawet duetu z Ringo Starrem w utworze „Home to Us”. Piosenka brzmi jak kontynuacja niedawnych, country'owych dokonań Starra, z wyraźnymi nawiązaniami do beatlesowskiego „She's Leaving Home” w refrenie.
Wybór „Home to Us” na drugi singiel okazał się strzałem w dziesiątkę. Stanowi on świetną zmianę tempa po melancholijnym „Days We Left Behind”, a jednocześnie skutecznie gra na sentymentach, gdy McCartney śpiewa u boku swojego przyjaciela z zespołu. Podobnie „Mountain Top” nawiązuje do czasów The Beatles. Utwór zaczyna się z finezją godną zwiastuna filmu Wesa Andersona i zawiera tekst, który brzmi, jakby został wyjęty wprost z płytoteki Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band (pojawia się tam wzmianka o „magicznych grzybkach”). Utwór „We Two” jest w podobny sposób zakorzeniony w stylistyce Beatlesów – bardziej niż większość solowych nagrań McCartneya po rozpadzie grupy.
Mocne zamknięcie
Dwa ostatnie utwory na The Boys of Dungeon Lane idą ze sobą w parze. Pierwszy z nich, „Salesman Saint”, wydaje się zestawiać i porównywać postacie jego ojca (tytułowego sprzedawcy) oraz matki (świętej).
Kompozycja zaczyna się od kilku taktów sekcji dętej, która brzmi niemal jak zespół mariachi. McCartney ubolewa w niej nad tym, jak ciężko oboje pracowali, aby zapewnić swoim dzieciom dobre życie. Po kilku minutach utwór przerywa krótka solówka, w której z impetem wkracza swingujący jazz. Ojciec McCartneya grał w zespole jazzowym, więc ten fragment brzmi jak piękny ukłon w jego stronę.
Do domu z czasów dzieciństwa wracamy w finałowym „Momma Gets By”. Piosenka jest należytym wyrazem uznania dla matek, które tak często bywają niedocenianymi bohaterkami codzienności. Utwór charakteryzuje się klasyczną aranżacją, przypominającą „My Valentine”, wzbogaconą o pełną sekcję smyczkową. McCartney powtarza w nim wers „She loves you” – i jest to najpiękniejszy hołd złożony jego matce, Mary, od czasów kultowego „Let It Be”.
Czy warto posłuchać „The Boys of Dungeon Lane”?
The Boys of Dungeon Lane to McCartney w swojej absolutnie najwyższej formie. Album jest uosobieniem głęboko osobistego pisania piosenek i stanowi prawdziwe arcydzieło późnego okresu jego kariery.
Można argumentować, że artysta ma świetną passę nieprzerwanie od wydania albumu New w 2013 roku. Nowa płyta nie jest albumem koncepcyjnym jak Egypt Station ani zamknięciem trylogii, ale sprawia wrażenie prawdziwego, duchowego epilogu serii McCartney. Ostatni utwór na McCartney III, zatytułowany „When Winter Comes” (ukończony odrzut z sesji z lat 90.), był najlepszą piosenką na tamtym krążku. Nie tylko głos Paula był tam w świetnej kondycji, ale sam utwór brzmiał jak wyjęty z jego solowych dokonań z wczesnych lat 70. Wyobraźcie sobie cały album utrzymany w tym klimacie – i oto otrzymujecie The Boys of Dungeon Lane.
Tylko nieliczni twórcy o statusie McCartneya (tacy jak Bruce Springsteen, Bob Dylan czy U2 na swoich ostatnich minialbumach) wciąż potrafią tworzyć muzykę, która może śmiało konkurować z ich najważniejszymi historycznymi dokonaniami. Decyzja o powierzeniu produkcji Wattowi była genialnym posunięciem. 35-letni producent posiada wrodzoną zdolność rozumienia zarówno starszych, jak i współczesnych artystów, pomagając zasłużonym twórcom brzmieć świeżo i intrygująco.
W dzisiejszych czasach słuchacze i krytycy niezwykle szybko szafują terminem „arcydzieło”. Jednak minęło już sporo czasu, odkąd jakikolwiek album wywarł tak natychmiastowy i głęboki wpływ na odbiorcę. Paul McCartney – człowiek, który całe życie spędził w biegu – w końcu zatrzymał się, by opowiedzieć nam swoją historię. A my wszyscy powinniśmy usiąść i posłuchać tego, co ma nam do powiedzenia.
Premiera albumu „The Boys of Dungeon Lane” odbędzie się 29 maja 2026 roku.
Więcej na temat The Boys of Dungeon Lane:
2026-07-30: „The Boys of Dungeon Lane” z nominacją do nagrody Mercury Prize 2026,
2026-06-10: Paul McCartney opowie o „The Boys of Dungeon Lane” – wyjątkowy wieczór w Londynie!,
2026-06-05: Paul McCartney znów na szczycie z albumem „The Boys of Dungeon Lane”!,
2026-05-30: Paul McCartney: „Pisanie piosenek wciąż jest dla mnie magicznym uczuciem i mam nadzieję, że zawsze tak będzie”,
2026-05-30: Paul McCartney w Chicken Shop Date: O snach, Johnie Lennonie i początkach The Beatles,
2026-05-30: Paul McCartney przez całe życie opowiada historię Eleanor Rigby,
2026-05-29: Paul McCartney z niezwykłym blaskiem spogląda w przeszłość na swoim nowym, solowym arcydziele,
2026-05-29: Nowy album Paula McCartneya — od piękna po absurd,
2026-05-29: Zachwycający powrót McCartneya do formy z czasów Wings: Recenzja albumu “The Boys of Dungeon Lane”,
2026-05-29: Paul McCartney o tym, jak dawni koledzy z zespołu – i Oasis – zainspirowali jego nowy, nostalgiczny album,
2026-05-27: Kontrowersyjny ruch tuż przed premierą "The Boys of Dungeon Lane": Ekskluzywny utwór tylko na iTunes budzi frustrację fanów,
2026-05-27: Paul McCartney na żywo na TikToku. Globalna sesja Q&A tuż przed premierą nowego albumu,
2026-05-22: Światowa premiera nowego albumu Paula McCartneya w Liverpoolu: The Jacaranda zmienia nazwę na "The Maccaranda",
2026-05-15: Wyjątkowe spotkanie w „The Rest Is History” - Tom Holland w rozmowie z Paulem McCartneyem,
2026-05-12: Paul McCartney: O nowym albumie, wspomnieniach z Liverpoolu i cenie sławy,
2026-05-12: Ekskluzywnie w MOJO: Paul McCartney o nowym albumie „The Boys Of Dungeon Lane” i 70-letniej podróży w głąb siebie,
2026-05-12: „The Boys of Dungeon Lane” – najlepsza płyta Paula od dwóch dekad,
2026-05-10: Tabliczka z nazwą Dungeon Lane odrestaurowana po zapowiedzi nowego albumu McCartneya,
2026-05-08: Ukazał się drugi singiel Paula McCartneya z Ringo: „Home to Us”,
2026-05-05: Nowy album Paula McCartneya – o magicznych grzybach, pierwszej miłości i jego mamie,
2026-05-05: Paul McCartney prezentuje nowe piosenki fanom w Abbey Road,
2026-05-05: Paul McCartney zaskakuje fanów w Abbey Road Studios podczas tajnego odsłuchu nowej płyty,
2026-04-17: Paul McCartney oprowadza po każdym utworze z nowego albumu „The Boys of Dungeon Lane” i dzieli się wspomnieniami o Beatlesach,
2026-04-17: Za zamkniętymi drzwiami: Paul McCartney i sekretny pokaz albumu „The Boys of Dungeon Lane”,
2026-03-26: Recenzja "Days We Left Behind" – ta tęskna, urocza piosenka to kwintesencja stylu McCartneya,
2026-03-26: Paul McCartney ogłasza nowy album „The Boys of Dungeon Lane” – najbardziej osobiste dzieło w karierze,
2026-03-26: Ukazał się nowy singiel Paula McCartneya „Days We Left Behind” zwiastujący płytę „The Boys Of Dungeon Lane”,
2026-03-26: The Boys of Dungeon Lane: Między wspomnieniem a betonem,
2026-03-26: Paul McCartney – Days We Left Behind (Recenzja),
2026-03-25: Czy Paul McCartney ogłosi nowy album „The Boys of Dungeon Lane”? ,
2026-07-30: „The Boys of Dungeon Lane” z nominacją do nagrody Mercury Prize 2026,
2026-06-10: Paul McCartney opowie o „The Boys of Dungeon Lane” – wyjątkowy wieczór w Londynie!,
2026-06-05: Paul McCartney znów na szczycie z albumem „The Boys of Dungeon Lane”!,
2026-05-30: Paul McCartney: „Pisanie piosenek wciąż jest dla mnie magicznym uczuciem i mam nadzieję, że zawsze tak będzie”,
2026-05-30: Paul McCartney w Chicken Shop Date: O snach, Johnie Lennonie i początkach The Beatles,
2026-05-30: Paul McCartney przez całe życie opowiada historię Eleanor Rigby,
2026-05-29: Paul McCartney z niezwykłym blaskiem spogląda w przeszłość na swoim nowym, solowym arcydziele,
2026-05-29: Nowy album Paula McCartneya — od piękna po absurd,
2026-05-29: Zachwycający powrót McCartneya do formy z czasów Wings: Recenzja albumu “The Boys of Dungeon Lane”,
2026-05-29: Paul McCartney o tym, jak dawni koledzy z zespołu – i Oasis – zainspirowali jego nowy, nostalgiczny album,
2026-05-27: Kontrowersyjny ruch tuż przed premierą "The Boys of Dungeon Lane": Ekskluzywny utwór tylko na iTunes budzi frustrację fanów,
2026-05-27: Paul McCartney na żywo na TikToku. Globalna sesja Q&A tuż przed premierą nowego albumu,
2026-05-22: Światowa premiera nowego albumu Paula McCartneya w Liverpoolu: The Jacaranda zmienia nazwę na "The Maccaranda",
2026-05-15: Wyjątkowe spotkanie w „The Rest Is History” - Tom Holland w rozmowie z Paulem McCartneyem,
2026-05-12: Paul McCartney: O nowym albumie, wspomnieniach z Liverpoolu i cenie sławy,
2026-05-12: Ekskluzywnie w MOJO: Paul McCartney o nowym albumie „The Boys Of Dungeon Lane” i 70-letniej podróży w głąb siebie,
2026-05-12: „The Boys of Dungeon Lane” – najlepsza płyta Paula od dwóch dekad,
2026-05-10: Tabliczka z nazwą Dungeon Lane odrestaurowana po zapowiedzi nowego albumu McCartneya,
2026-05-08: Ukazał się drugi singiel Paula McCartneya z Ringo: „Home to Us”,
2026-05-05: Nowy album Paula McCartneya – o magicznych grzybach, pierwszej miłości i jego mamie,
2026-05-05: Paul McCartney prezentuje nowe piosenki fanom w Abbey Road,
2026-05-05: Paul McCartney zaskakuje fanów w Abbey Road Studios podczas tajnego odsłuchu nowej płyty,
2026-04-17: Paul McCartney oprowadza po każdym utworze z nowego albumu „The Boys of Dungeon Lane” i dzieli się wspomnieniami o Beatlesach,
2026-04-17: Za zamkniętymi drzwiami: Paul McCartney i sekretny pokaz albumu „The Boys of Dungeon Lane”,
2026-03-26: Recenzja "Days We Left Behind" – ta tęskna, urocza piosenka to kwintesencja stylu McCartneya,
2026-03-26: Paul McCartney ogłasza nowy album „The Boys of Dungeon Lane” – najbardziej osobiste dzieło w karierze,
2026-03-26: Ukazał się nowy singiel Paula McCartneya „Days We Left Behind” zwiastujący płytę „The Boys Of Dungeon Lane”,
2026-03-26: The Boys of Dungeon Lane: Między wspomnieniem a betonem,
2026-03-26: Paul McCartney – Days We Left Behind (Recenzja),
2026-03-25: Czy Paul McCartney ogłosi nowy album „The Boys of Dungeon Lane”? ,
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
