Project Hail Mary: Walka o zgodę na użycie utworu The Beatles prawie zakończyła się fiaskiem
2026-03-27, autor: kasia
[...powrót do newsów]
„Opór był ogromny”, ale reżyserzy wiedzieli, że ta piosenka jest warta każdej ceny.Project Hail Mary to najnowszy sukces duetu reżyserskiego Phila Lorda i Christophera Millera. Twórcy przenieśli na ekran bestsellerową powieść Andy’ego Weira przy współpracy ze scenarzystą Drew Goddardem. W rozmowie z serwisem CBR reżyserzy zdradzili kulisy walki o prawa do jednego, konkretnego utworu, który stał się kluczowym elementem ścieżki dźwiękowej.
W filmie usłyszymy piosenkę Harry'ego Stylesa „Sign of the Times” w zabawnym wykonaniu karaoke przez Sandrę Hüller (grającą Evę Stratt). Jednak prawdziwą niespodzianką przygotowaną dla widzów miało być „Two of Us” autorstwa The Beatles. Jak powszechnie wiadomo, uzyskanie zgody na wykorzystanie dyskografii czwórki z Liverpoolu to niezwykle trudne zadanie – filmowcy muszą zazwyczaj przedstawić bardzo mocne argumenty, by w ogóle dopuszczono ich do negocjacji.
Dlaczego „Two of Us” było kluczowe?
Podczas wywiadu dla CBR Rachel Leishman zapytała reżyserów o utwory, które mają dla nich osobiste znaczenie. Lord i Miller wskazali właśnie na „Two of Us”, podkreślając wyboistą drogę, jaką musieli przebyć, by piosenka znalazła się w filmie.
W żargonie filmowym moment idealnego dopasowania muzyki do obrazu nazywa się „needle drop” – taki zabieg ma na celu nadanie scenie głębi emocjonalnej. Ryan Gosling, odtwórca głównej roli, przyznał, że jego ulubionym przykładem tego typu sceny jest finał Klubu Winowajców z utworem „Don’t You Forget About Me”. Dla reżyserów Project Hail Mary to właśnie Beatlesi byli celem, dla którego warto było podjąć ryzyko.
„W piosence 'Two of Us' po prostu się zakochaliśmy. Umieszczenie utworu Beatlesów w filmie to nigdy nie jest prosta sprawa” – wyjaśnia Miller.
Głęboka więź między Beatlesami a fabułą filmu
Główną barierą w uzyskaniu praw autorskich jest nie tylko ogromny koszt, ale i ekskluzywność katalogu zespołu. Phil Lord wspomniał, że musieli przekonać producentów, iż ten konkretny wydatek jest absolutnie niezbędny dla dobra filmu.
Determinacja Lorda i Millera wynikała bezpośrednio z treści książki Andy’ego Weira. W powieści (i w filmie) sondy kosmiczne noszą imiona członków zespołu: John, Paul, George i Ringo. W pewnym sensie, wykonując swoją misję, sondy te są „w drodze do domu” (on their way home), co stanowi bezpośrednie nawiązanie do tekstu piosenki. Ta literacka więź stała się dla reżyserów najsilniejszym argumentem w negocjacjach.
Przyjaźń ponad podziałami
Miller podkreślił, że w świecie filmu nikt nie dostaje piosenek Beatlesów „ot tak”.
„To musi być naprawdę uzasadnione. Powiem wam szczerze: opór był ogromny. Ale ta scena była tak poruszająca i wyjątkowa, a The Beatles stanowią tak integralną część tej historii, że nie wyobrażaliśmy sobie innego wyjścia”.
Lord dodał również kontekst historyczny samego utworu:
„Ta piosenka to John i Paul śpiewający o swojej przyjaźni, śpiewający ramię w ramię. Czuliśmy, że jej obecność w filmie jest po prostu konieczna”.
Utwór rozbrzmiewa w momencie, gdy Rocky i Ryland Grace łączą siły, by odnaleźć drogę powrotną. Tekst o niedzielnej przejażdżce i „zmierzaniu do domu” idealnie oddaje relację między bohaterami. Choć Rocky i Ryland to przedstawiciele różnych światów, ich niespodziewana więź w głębi kosmosu staje się sercem filmu – niemal tak, jak legendarna współpraca Lennona i McCartneya.
Efekty tej walki możecie zobaczyć w kinach, obserwując wspólne poczynania Ryana Goslinga i Rocky'ego przy dźwiękach The Beatles.
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
