Paul McCartney o tym, jak dawni koledzy z zespołu – i Oasis – zainspirowali jego nowy, nostalgiczny album
2026-05-29, autor: kasia
[...powrót do newsów]
W wieku 83 lat, przy okazji swojej osiemnastej solowej płyty, McCartney wraca wspomnieniami do pierwszych flirtów, rodzinnego śpiewania, a nawet własnych narodzin – oraz do gorączkowych czasów, które tak bardzo przypominają nasze. Daje mu to „ogromną nadzieję, że przetrwamy”.„Jak daleko w przeszłość chcesz się cofnąć?”. W jego biurze z widokiem na londyński Soho Square, Paul McCartney i ja siedzimy razem na niewielkiej kanapie, oddając się wspomnieniom. W pokoju unosi się głęboki, żywiczny, lekko kościelny zapach. Na parapecie stoi duża świeca z zielonego szkła, a za oknem widać platany skąpane w powodzi wczesnopopołudniowego słońca.
Budynek został kupiony przez McCartneya w 1974 roku i od dawna służy za siedzibę jego firmy wydawniczej oraz innych przedsięwzięć. Na innym piętrze dwoje członków jego zespołu przegląda odbitki zdjęć jego zmarłej żony, Lindy, rozłożone na stole w sali konferencyjnej. Asystent w pośpiechu ogarnia zamówienie na bajgle, podczas gdy w małej windzie ktoś wiezie na górę do kuchni wózek pełen szklanek, a po piętrach niesie się wesoły brzęk i stukot.
Rozmawiamy z McCartneyem o najwcześniejszych dźwiękach, jakie pamięta – o tym, co Seamus Heaney nazwał kiedyś „językowym rdzeniem”; czyli o tych brzmieniach, które nieświadomie zapadają w ucho, stanowiąc rodzaj słuchowego fundamentu. The Boys of Dungeon Lane, 18. solowy album McCartneya, zapowiadany jako „zbiór rzadkich i odkrywczych wglądów we wspomnienia, którymi nigdy wcześniej się nie dzielił”, obfituje w takie właśnie dźwiękowe detale: śpiew skowronków, gwizdy pociągów, odgłos hamującego autobusu podjeżdżającego na przystanek. Płyta nie jest jednak żadnym ckliwym, zalanym smyczkowym syropem ćwiczeniem z nostalgii; to raczej odważne i pełne młodzieńczej energii podejście do muzyki gitarowej.
McCartney sięga pamięcią w przeszłość. „Okej, no cóż, wkraczamy teraz na grząski grunt, bo mam wrażenie, że pamiętam swoje narodziny” – mówi. „Wybitnie wątpliwe, wybitnie wątpliwe, ale czuję te białe kafelki, chromowane narzędzia i te dźwięki... To pewnie kompletne bzdury. Właściwie prawie na pewno tak jest. Wyobrażone wspomnienie! W dodatku przyszedłem na świat przy użyciu kleszczy”. Zawiesza głos, a na jego twarzy maluje się ciepło i figlarność. „Nie do końca rozumiem, co to właściwie znaczy. Chyba musieli mnie wyciągnąć jakimiś obcęgami”.
Wraca do tematu dźwięków. „Jest ich tak wiele” – mówi. „Moglibyśmy tu siedzieć przez kilka godzin”. W pierwszych latach szkoły, bieganie z kolegami po korytarzach. W wieku 10 lat, mieszkając przy Western Avenue w Speke: „przesiadywanie z dziewczynami na trawiastym poboczu dwupasmówki, słuchanie ich paplaniny, aż tu jedna z nich rzuciła: »Masz świetne rzęsy!«”. Było rodzinne śpiewanie Carolina Moon, Red, Red Robin, Bread and Butterflies; dowcip opowiedziany przez któregoś tam wujka, z którego pamięta tylko puentę: „Błyskotliwa riposta”. Pamięta też pierwszy raz, kiedy usłyszał słowo „wszechobecny”.
„Mnóstwo wspomnień” – mówi. „Prawdziwie głębokich. Choć tak naprawdę dla kogoś innego byłyby one absolutnie pozbawione znaczenia”.
Niezwykłym faktem w życiu Paula McCartneya jest to, że niczego nie uważa się tutaj za pozbawione znaczenia. Ponieważ jest on czołowym autorem piosenek swojego – i nie tylko – pokolenia, każdy szczegół z jego 83 lat życia został rozłożony na czynniki pierwsze. O Beatlesach wydano tysiące książek; obecnie istnieją liczne podcasty z nimi związane, fora fanowskie, czy ośmiogodzinny film dokumentalny Petera Jacksona Get Back. W momencie pisania tego tekstu w produkcji są co najmniej dwa projekty ekranowe: ambitny plan Sama Mendesa obejmujący cztery powiązane ze sobą filmy oraz serial dramatyczny BBC, Hamburg Days Christiana Schwochowa, przedstawiający formatywne dla zespołu czasy spędzone w Niemczech. I oczywiście są też same piosenki; dziś tak świetnie nam znane, że towarzyszą nam już nie tyle jako muzyka, ile jak członkowie rodziny.
Prawie każdy ma wrażenie, że zna McCartneya, dlatego przebywanie w jego obecności bywa dość dezorientujące. Jak należy się zachować? Dziś on sam wszystko ułatwia – jowialna postać w niebieskiej koszuli w kratę i ciemnych dżinsach, która po moim przyjściu leniwie piłuje paznokcie. Gdy wspominam, jak bardzo podoba mi się jego nowy album, odpowiada ze swojskim urokiem: „Cóż, to zapraszam częściej”.
McCartney przyznaje, że kiedy pisze piosenki, „nie do końca wie, co z tego wyjdzie”. Nie uważa, by za decyzją o powrocie do przeszłości stało „coś świadomego” – to była po prostu świetna okazja do snucia opowieści. Tytułowe Dungeon Lane to miejsce, w którym obserwowano ptaki, położone niedaleko domu przy Ardwick Road, do którego rodzina McCartneyów wprowadziła się w 1950 roku. „Rzędy, rzędy i kolejne rzędy domów komunalnych” – wspomina. „Ale to były świetne domy komunalne”. Znaczącym udogodnieniem była toaleta wewnątrz budynku, ale zachwycała także przestrzeń, która napawała ich dumą za każdym razem, gdy zjawiali się krewni.
Przy pensji jego matki, położnej, i ojca, sprzedawcy u handlarza bawełną, nie mogli pozwolić sobie na zbyt wiele luksusów. Mieli jednak w domu pianino, radio i dywan, na którym młody Paul mógł leżeć, wsłuchując się w dźwięki płynące z obu tych źródeł. „Radio było prawdziwą kopalnią wspaniałych informacji i muzyki – BBC świetnie się w tym sprawdzało. Jestem wielkim fanem BBC” – mówi stanowczo. Zresztą pierwszy singiel z The Boys of Dungeon Lane miał swoją premierę właśnie na antenie lokalnej rozgłośni tej korporacji, BBC Merseyside.
Pamięta, jak słuchał „wspaniałych, drobnych utworów klasycznych, które dosłownie wwiercały się w mózg”. Do dziś potrafi przywołać z pamięci nazwiska wyczytywane na zakończenie audycji: „Orkiestrą dyrygował Harry Rabinowitz...”. Wypowiada to nazwisko z pewnego rodzaju smakowitą mocą. „Uwielbiam radio, bo sprawia, że wyobraźnia po prostu szaleje”.
Lubił słuchowiska i skecze komediowe, tę niezwykle plastyczną perspektywę ukrytą w tym, co niewidzialne. Pod koniec lat 60. jechał z Londynu do Liverpoolu swoim nowym Astonem Martinem. „Włączyłem radio, a tam leciała sztuka Alfreda Jarry'ego, to było Ubu Cocu [Ubu Rogacz]” – wspomina. „Zakochałem się w tym! To był totalny odlot: »Podaj mi moją pompę do gówna!«. Pomyślałem sobie: no tak, potrafię utożsamić się z tym gościem. A do tego jest taki skandaliczny!”.
Sztuka Ubu Cocu w dużej mierze zainspirowała utwór Maxwell’s Silver Hammer, który znalazł się na płycie Beatlesów Abbey Road z 1969 roku. „To wszystko dało mi właśnie radio” – mówi. „Nie sądzę, żebym kiedykolwiek sięgnął po tę sztukę ot tak, do poczytania”.
To również radio przyniosło mu rock'n'rolla: audycja Record Round-up Jacka Jacksona w BBC Light Programme oraz David Jacobs, „który był bardzo dystyngowanym spikerem BBC, a jednak niezwykle nowoczesnym, i nagle rzuca: »Oto wspaniałe amerykańskie nagranie niejakiego Raya Charlesa pod tytułem 'What'd I Say?'«”. Mój Boże, pomyślał wtedy młody McCartney, co to w ogóle jest? Na to wspomnienie na jego twarzy pojawia się uśmiech. „Czyli radio znowu wysadzało mózg w powietrze”.
Gdy po raz pierwszy usłyszał samego siebie w eterze, był 1963 rok, a on prowadził swojego Forda Classic. „Pamiętam dokładnie, gdzie wtedy byłem” – opowiada – „mijałem klub Grafton w Liverpoolu i nagle poleciało Love Me Do”. Nie zjechał na pobocze. „Nie, po prostu jechałem dalej, niesamowicie podekscytowany. Ale to naprawdę było coś”.
Kilka lat temu McCartney stworzył książkę i towarzyszącą jej serię podcastów z poetą Paulem Muldoonem. Piosenkarz od wczesnych lat żywił ambicje, by zostać poetą, więc wspólnie, z nieco literackim zacięciem, przeanalizowali teksty ponad 150 jego piosenek. Wśród nich znalazł się Penny Lane, przebój z 1967 roku, w którym McCartney sięga do swoich wspomnień o ulicy na przedmieściach Liverpoolu, w Mossley Hill, gdzie razem z Johnem Lennonem i George'em Harrisonem przesiadali się do innych autobusów na pętli przy rondzie Smithdown.
„To było miejsce, które bardzo mocno zaznaczyło się w moim i Johna życiu” – powiedział Muldoonowi. „A najfajniejsze podczas pisania tego utworu było to, że John dokładnie wiedział, o jakim miejscu mówię”. Opowiadał o wiacie przystankowej, rondzie, pasiastym słupie przed zakładem fryzjerskim. „Kiedy przywołaliśmy to w piosence, to było przyjemne, że John i ja znów mogliśmy to z sobą dzielić”.
Wiele piosenek na The Boys of Dungeon Lane zapuszcza się w podobne rejony. Jakie to musi być dziwne uczucie – pisać o tamtym krajobrazie, o tamtym czasie, bez swojego wspaniałego rozmówcy. W swojej niedawno wydanej książce John & Paul: A Love Story in Songs Ian Leslie pisze o tym, jak po usłyszeniu kompozycji Lennona Strawberry Fields Forever, McCartney napisał Penny Lane jako „rodzaj piosenki-odpowiedzi o dzieciństwie – i to nie tylko swoim własnym, ale o tym, które dzielił z Johnem”. Obie piosenki ukazały się na dwóch stronach tego samego singla. „Powinniśmy wyobrazić je sobie tak, jakby stały naprzeciw siebie” – pisze Leslie – „pogrążone w głębokiej rozmowie”.
Partnerstwo McCartneya z Lennonem uległo zmianie jeszcze przed rozpadem Beatlesów wiosną 1970 roku, ale kiedy pod koniec 1980 roku Lennon został zamordowany, ta rozmowa zakończyła się całkowicie; każda piosenka pozostała bez odpowiedzi. „Mój współpracownik był prawdopodobnie jednym z najlepszych twórców tego stulecia, więc, no jasne, że będzie ci go brakować” – mówi dziś McCartney. „Ale kiedy piszę [o jakimś konkretnym miejscu], poniekąd wiem, że on by je znał”. Zatem bez względu na to, w jakie miejsce McCartney zabiera nas swoją piosenką: „Potrafię przewidzieć jego reakcję: to jest dobre, wrzuć to tam”.
„Ale takie jest życie: traci się ludzi” – dodaje. Wieloletni producent Beatlesów, George Martin, ostrzegał go kiedyś przed nagłą stratą, jaka przychodzi z wiekiem: „Och, straszną rzeczą w tym wszystkim jest to, że wszyscy twoi kumple zaczynają odchodzić...” – wspomina jego słowa McCartney. „Teraz ja sam jestem pewnie w tym wieku i mam tego pełną świadomość, po utracie Johna i George'a [Harrisona] – dwóch głównych punktów odniesienia dla wszystkiego, o czym rozmawiamy”.
Na płycie znajduje się utwór zatytułowany Down South, przywołujący dni, kiedy on, Harrison i Lennon jeździli autostopem. Cała trójka spotykała się na Chester Road, w miejscu, z którego wyruszały wszystkie ciężarówki. „George dokładnie wiedziałby, co miałem na myśli i dokąd zmierzaliśmy, i podobnie John” – mówi McCartney. „Więc tak, owszem, brakuje ci ich. Zaczynam być bardzo smutny i muszę wtedy pomyśleć: »Rany, chwileczkę, przecież każdemu ich brakuje«. Nie tylko mnie. Dzięki temu czuję się trochę lepiej. Myślę sobie: »Cóż, trudno, to jest życie, to właśnie mamy«”.
Współpracownikiem McCartneya przy The Boys of Dungeon Lane był producent Andrew Watt, 35-letni Amerykanin,znany ze współpracy z Eltonem Johnem, Lady Gagą i Ozzym Osbourne'em, a także z czuwania nad produkcją dwóch ostatnich albumów The Rolling Stones (McCartney pojawia się nawet na ich najnowszej płycie, która ukaże się w lipcu).
Watt nigdy nie był na Chester Road, ale jakoś znaleźli wspólny język. Co więcej, to on zachęcił McCartneya do większej szczegółowości w tekstach piosenek. „Pisałem akurat fragment Days We Left Behind, w którym śpiewałem: »Spotkaliśmy się na Forthlin Road...«” – wspomina McCartney. „I pomyślałem sobie: czy na pewno powinienem to tam wrzucać? Ja wiem, gdzie jest Forthlin Road, ale czy wszyscy inni to wiedzą?”. Każdy ma jakąś swoją Forthlin Road – zapewnił go Watt. „Nie musisz znać tego miejsca, ani nigdy tam nie być, ale i tak łapiesz, o co chodzi” – mówi McCartney.
Watt i McCartney spotkali się po raz pierwszy na herbacie w studiu producenta. Poprzedniej nocy Watt obudził się zlany zimnym potem. Przez telefon z Los Angeles wspomina swój tok myślenia: „Cholera: ja gram na gitarze praworęcznie, a on leworęcznie”. Natychmiast zaczął gorączkowo przeszukiwać internet w poszukiwaniu leworęcznych gitar, o których wiedział, że gra na nich McCartney – Höfnera, Martina D28, Epiphone Casino. „Tak na wszelki wypadek, gdyby poprosił o gitarę...”.
I tak właśnie zrobił. „Rozmawiałem z nim o tym, jak pisze się piosenkę” – mówi McCartney. „Powiedziałem mu, że to może wyglądać przeróżnie, ale jedną z rzeczy, które ostatnio robię, jest po prostu ułożenie palców na klawiszach pianina i sprawdzenie, czy to dobrze brzmi”. Zasugerował, że mógłby wypróbować to samo podejście na gitarze. Watt czekał już w pogotowiu z instrumentem dla leworęcznych. McCartney położył palce na strunach i zagrał. „I proszę bardzo” – powiedział Wattowi – „to taki koślawy akord”. Nie miał pojęcia, co właściwie zagrał, ale wkrótce miało się to stać początkiem spektakularnego utworu otwierającego ten album, As You Lie There.
Twierdzi, że do dziś nie wie, co to za akord. „Powiem ci coś, w sumie to chciałbym wiedzieć” – mówi teraz, chwytając za gitarę, która do tej pory spoczywała cicho po jego lewej stronie. „Znam całkiem sporo akordów, takich jak... E!” – zaczyna grać. „A! H, G, C, F... Te wszystkie znam. Ale ciekawi mnie, co to właściwie jest. Ktoś na pewno będzie wiedział; ktoś, kto ma jakąś wiedzę muzyczną”. Gra dla mnie ten akord. Zastanawiam się, jakie budzi w nim emocje. „Odrobina pewnej dziwności” – mówi. „Trochę romantyzmu. Coś dziwniejszego niż fikcja”.
Watt opisuje współpracę z McCartneyem jako „najwspanialsze doświadczenie w moim życiu”. Był fanem Beatlesów przez całe życie, ale piosenkarz zadbał o to, by Watt nigdy nie czuł się onieśmielony. „On doskonale zdaje sobie sprawę z tego, kim jest i czego dokonał. Kiedy wchodzi do pokoju, zostawia ego za drzwiami. To tak, jakby zapraszał cię, żebyś wzniósł się odrobinę na jego poziom, a on sam zniża się trochę dla ciebie. Sprawia, że relacja jest bardzo otwarta”.
Watt ma mnóstwo wspomnień ze wspólnego czasu w studiu: jak wzruszył się do łez wrażliwością utworu Days We Left Behind, i jak Home to Us – duet z Ringo Starrem, którego zalążkiem była ścieżka perkusji nagrana przez Ringo – zyskał tak uderzająco drapieżne i głośne brzmienie. „Nie mieliśmy pięknego dzieciństwa” – powiedział McCartney Wattowi; było dla niego ważne, aby piosenka była równie twarda. W połowie nagrywania tego utworu McCartney wybrał się na koncert Oasis i zainspirował się potęgą brzmienia tego zespołu. „Zapomnij o wzmacniaczach rozkręconych do jedenastu ze Spinal Tap” – powiedział Wattowi – „te piece są na dwanaście”. Szukał podobnego ogromu.
Kiedy tak siedzimy na kanapie, rozmowa z McCartneyem toczy się dalej: od innych gościnnych występów na albumie (Chrissie Hynde, Sharleen Spiteri), przez mieszkania dla położnych w latach 50.; po to, jak sieć autobusowa w Liverpoolu była prawdopodobnie tak samo przełomowa, jak kolej w czasach Lincolna; i o tym, jak czasem myśli o swoich rodzicach, opiekujących się nim jako noworodkiem w czasie wojny, i jak niemożliwe jest nie odnosić tego do obecnej sytuacji w Ukrainie czy w Strefie Gazy, „gdzie w każdej sekundzie mogą spadać bomby, a ty musisz jakoś z tą wiedzą żyć”.
Takie mroczne obrazy kryją się w cieniach Dungeon Lane: poczucie przytłaczającej rzeczywistości, z czynszem do zapłacenia i „brakiem jedzenia w spiżarni”; mężowie na haju, rodziny, które „nie mogły już znieść więcej / Ale musiały”. Wydaje się, że album łączy tamte gorączkowe dni z naszymi równie niespokojnymi czasami. McCartney jest zdezorientowany wieloma aspektami współczesności: jej polityką, technologią, wojowniczością. „Kto by pomyślał, że będziecie mieć takiego amerykańskiego prezydenta?” – zastanawia się. „Nigdy byś nie przypuszczał, że ujdzie im to na sucho. Albo ten sekretarz wojny? W to aż nie mogę uwierzyć”.
„Nadal uważam, że ludzkość ma w sobie ogromną odporność i wspaniałego ducha, a większość ludzi, których spotykam, to wyluzowani, dobrzy, sympatyczni ludzie, skupieni na rodzinie” – kontynuuje. „I myślę, że wszyscy wyznajemy całkiem podobne wartości. Często, gdy piszę piosenkę miłosną, myślę sobie: »Och, to nie jest tylko lokalne. Takie same rzeczy robią w Chinach. Zakochują się i mają dzieci«. To ludzka rzecz. Mam więc ogromną nadzieję, że przez to przejdziemy”. Zawiesza głos. „Mój sposób polega na tym, by po prostu sporo z tego ignorować” – przyznaje. „Więc jest mnóstwo rzeczy, których nie robię”.
Na przykład? Wyraźnie się ożywia. „Ciasteczka!” – mówi, nie mając na myśli słodyczy, lecz wieczną zmorę internetu. „Wszyscy akceptują pliki cookie, a ja mówię: »Nie!«. Zawsze szukam przycisku »odrzuć wszystkie«”.
Niedawno McCartney zagrał koncert z okazji 50-lecia firmy Apple. „Apple 2, jak to nazywamy” – uśmiecha się, ponieważ oryginalne Apple to przecież wytwórnia płytowa samych Beatlesów. Piosenkarz uciął sobie pogawędkę z ówczesnym dyrektorem generalnym Timem Cookiem i wykorzystał okazję, by zganić go za ciągłą potrzebę aktualizacji oprogramowania w iPhone'ach. „Ja nie chcę żadnych aktualizacji!” – powiedział mu. „Dopiero co ogarnąłem to, co jest! Moje odczucie jest takie: słuchaj, kupiłem to urządzenie, jest moje. Więc powinno w zasadzie robić to, co ja chcę”.
Bierze do ręki swój telefon i pokazuje mi zrobione przez siebie zdjęcie wazonu z hortensjami we własnym domu. „Dla mnie to głównie aparat fotograficzny” – mówi. Czy używa emotikonów? „Tak. Lubię emotikony” – przytakuje. Jakie są jego ulubione? „Kciuk w górę to podstawa. Mam też taką małą twarz kowboja. A czasem staję się trochę kreatywny – wrzucam silne ramię, serce i znów silne ramię” – uśmiecha się z nadzieją. „Wydaje mi się, że to wygląda trochę jak ludzik”.
Więcej na temat The Boys of Dungeon Lane:
2026-07-30: „The Boys of Dungeon Lane” z nominacją do nagrody Mercury Prize 2026,
2026-06-10: Paul McCartney opowie o „The Boys of Dungeon Lane” – wyjątkowy wieczór w Londynie!,
2026-06-05: Paul McCartney znów na szczycie z albumem „The Boys of Dungeon Lane”!,
2026-05-30: Paul McCartney: „Pisanie piosenek wciąż jest dla mnie magicznym uczuciem i mam nadzieję, że zawsze tak będzie”,
2026-05-30: Paul McCartney w Chicken Shop Date: O snach, Johnie Lennonie i początkach The Beatles,
2026-05-30: Paul McCartney przez całe życie opowiada historię Eleanor Rigby,
2026-05-29: Paul McCartney z niezwykłym blaskiem spogląda w przeszłość na swoim nowym, solowym arcydziele,
2026-05-29: Nowy album Paula McCartneya — od piękna po absurd,
2026-05-29: Zachwycający powrót McCartneya do formy z czasów Wings: Recenzja albumu “The Boys of Dungeon Lane”,
2026-05-29: Paul McCartney o tym, jak dawni koledzy z zespołu – i Oasis – zainspirowali jego nowy, nostalgiczny album,
2026-05-27: Kontrowersyjny ruch tuż przed premierą "The Boys of Dungeon Lane": Ekskluzywny utwór tylko na iTunes budzi frustrację fanów,
2026-05-27: Paul McCartney na żywo na TikToku. Globalna sesja Q&A tuż przed premierą nowego albumu,
2026-05-22: Światowa premiera nowego albumu Paula McCartneya w Liverpoolu: The Jacaranda zmienia nazwę na "The Maccaranda",
2026-05-15: Wyjątkowe spotkanie w „The Rest Is History” - Tom Holland w rozmowie z Paulem McCartneyem,
2026-05-12: Paul McCartney: O nowym albumie, wspomnieniach z Liverpoolu i cenie sławy,
2026-05-12: Ekskluzywnie w MOJO: Paul McCartney o nowym albumie „The Boys Of Dungeon Lane” i 70-letniej podróży w głąb siebie,
2026-05-12: „The Boys of Dungeon Lane” – najlepsza płyta Paula od dwóch dekad,
2026-05-10: Tabliczka z nazwą Dungeon Lane odrestaurowana po zapowiedzi nowego albumu McCartneya,
2026-05-08: Ukazał się drugi singiel Paula McCartneya z Ringo: „Home to Us”,
2026-05-05: Nowy album Paula McCartneya – o magicznych grzybach, pierwszej miłości i jego mamie,
2026-05-05: Paul McCartney prezentuje nowe piosenki fanom w Abbey Road,
2026-05-05: Paul McCartney zaskakuje fanów w Abbey Road Studios podczas tajnego odsłuchu nowej płyty,
2026-04-17: Paul McCartney oprowadza po każdym utworze z nowego albumu „The Boys of Dungeon Lane” i dzieli się wspomnieniami o Beatlesach,
2026-04-17: Za zamkniętymi drzwiami: Paul McCartney i sekretny pokaz albumu „The Boys of Dungeon Lane”,
2026-03-26: Recenzja "Days We Left Behind" – ta tęskna, urocza piosenka to kwintesencja stylu McCartneya,
2026-03-26: Paul McCartney ogłasza nowy album „The Boys of Dungeon Lane” – najbardziej osobiste dzieło w karierze,
2026-03-26: Ukazał się nowy singiel Paula McCartneya „Days We Left Behind” zwiastujący płytę „The Boys Of Dungeon Lane”,
2026-03-26: The Boys of Dungeon Lane: Między wspomnieniem a betonem,
2026-03-26: Paul McCartney – Days We Left Behind (Recenzja),
2026-03-25: Czy Paul McCartney ogłosi nowy album „The Boys of Dungeon Lane”? ,
2026-07-30: „The Boys of Dungeon Lane” z nominacją do nagrody Mercury Prize 2026,
2026-06-10: Paul McCartney opowie o „The Boys of Dungeon Lane” – wyjątkowy wieczór w Londynie!,
2026-06-05: Paul McCartney znów na szczycie z albumem „The Boys of Dungeon Lane”!,
2026-05-30: Paul McCartney: „Pisanie piosenek wciąż jest dla mnie magicznym uczuciem i mam nadzieję, że zawsze tak będzie”,
2026-05-30: Paul McCartney w Chicken Shop Date: O snach, Johnie Lennonie i początkach The Beatles,
2026-05-30: Paul McCartney przez całe życie opowiada historię Eleanor Rigby,
2026-05-29: Paul McCartney z niezwykłym blaskiem spogląda w przeszłość na swoim nowym, solowym arcydziele,
2026-05-29: Nowy album Paula McCartneya — od piękna po absurd,
2026-05-29: Zachwycający powrót McCartneya do formy z czasów Wings: Recenzja albumu “The Boys of Dungeon Lane”,
2026-05-29: Paul McCartney o tym, jak dawni koledzy z zespołu – i Oasis – zainspirowali jego nowy, nostalgiczny album,
2026-05-27: Kontrowersyjny ruch tuż przed premierą "The Boys of Dungeon Lane": Ekskluzywny utwór tylko na iTunes budzi frustrację fanów,
2026-05-27: Paul McCartney na żywo na TikToku. Globalna sesja Q&A tuż przed premierą nowego albumu,
2026-05-22: Światowa premiera nowego albumu Paula McCartneya w Liverpoolu: The Jacaranda zmienia nazwę na "The Maccaranda",
2026-05-15: Wyjątkowe spotkanie w „The Rest Is History” - Tom Holland w rozmowie z Paulem McCartneyem,
2026-05-12: Paul McCartney: O nowym albumie, wspomnieniach z Liverpoolu i cenie sławy,
2026-05-12: Ekskluzywnie w MOJO: Paul McCartney o nowym albumie „The Boys Of Dungeon Lane” i 70-letniej podróży w głąb siebie,
2026-05-12: „The Boys of Dungeon Lane” – najlepsza płyta Paula od dwóch dekad,
2026-05-10: Tabliczka z nazwą Dungeon Lane odrestaurowana po zapowiedzi nowego albumu McCartneya,
2026-05-08: Ukazał się drugi singiel Paula McCartneya z Ringo: „Home to Us”,
2026-05-05: Nowy album Paula McCartneya – o magicznych grzybach, pierwszej miłości i jego mamie,
2026-05-05: Paul McCartney prezentuje nowe piosenki fanom w Abbey Road,
2026-05-05: Paul McCartney zaskakuje fanów w Abbey Road Studios podczas tajnego odsłuchu nowej płyty,
2026-04-17: Paul McCartney oprowadza po każdym utworze z nowego albumu „The Boys of Dungeon Lane” i dzieli się wspomnieniami o Beatlesach,
2026-04-17: Za zamkniętymi drzwiami: Paul McCartney i sekretny pokaz albumu „The Boys of Dungeon Lane”,
2026-03-26: Recenzja "Days We Left Behind" – ta tęskna, urocza piosenka to kwintesencja stylu McCartneya,
2026-03-26: Paul McCartney ogłasza nowy album „The Boys of Dungeon Lane” – najbardziej osobiste dzieło w karierze,
2026-03-26: Ukazał się nowy singiel Paula McCartneya „Days We Left Behind” zwiastujący płytę „The Boys Of Dungeon Lane”,
2026-03-26: The Boys of Dungeon Lane: Między wspomnieniem a betonem,
2026-03-26: Paul McCartney – Days We Left Behind (Recenzja),
2026-03-25: Czy Paul McCartney ogłosi nowy album „The Boys of Dungeon Lane”? ,
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
