Aktualnosci roku 2026

18 cze Nowa biografia Briana Epsteina: Philip Norman odkrywa sekrety człowieka, który stworzył The Beatles
7 maj Nadchodzi wielka gratka dla kolekcjonerów: „The Beatles in Canada: The Evolution 1964-1970”
1 kwi George Martin: The Scores – Unikalne spojrzenie w głąb archiwum genialnego producenta
26 mar The Beatles Akustycznie: Poczuj magię, która łączy pokolenia
25 lut Największe muzyczne dokonania George’a Harrisona według Rolling Stone
24 lut Paul Mescal jako chłopięcy Paul McCartney: Pierwsze ujęcia z planu filmowej antologii o The Beatles
19 lut Siedem sesji, które zmieniły wszystko. Morgan Neville o odkrywaniu prawdziwego oblicza Paula McCartneya
19 lut Dlaczego Paul McCartney wierzył, że to on był „draniem, który rozbił The Beatles”
19 lut Recenzja Man on the Run — ten dokument o Paulu McCartneyu to „grzeszna przyjemność”
19 lut Dokument "Paul McCartney: Man On The Run" trafi do kin
18 lut Ponadczasowy utwór The Beatles bije rekordy popularności po ponad pół wieku
18 lut Paul McCartney: „Próbowaliśmy dorównać The Beatles – to było szaleństwo”
18 lut Gwiazdy na premierze nowego dokumentu o Paulu McCartneyu w Londynie
16 lut Paul McCartney pod lupą: Czy dokument „Man on the Run” to pozycja obowiązkowa?
14 lut Jak Paul McCartney godził rodzinę i sławę po rozpadzie The Beatles
13 lut Czy kobiety stojące za The Beatles wyjdą wreszcie z cienia?
12 lut Nowe twarze w filmowej biografii The Beatles. Poznaliśmy obsadę i kluczową ekipę projektu Sama Mendesa
11 lut Nowy album Paula McCartneya jest gotowy: Scott Rodger ujawnia szczegóły
10 lut Evolver:62 powraca! Mark Lewisohn zapowiada filmową premierę w streamingu
6 lut Man on the Run: Nowy album i film Paula McCartneya już w lutym
3 lut Tajemniczy „teledysk” do utworu „Penny Lane” The Beatles z 1967 roku
3 lut Pamiętnik z autografami The Beatles sprzedany na aukcji za 7 000 funtów
2 lut Zimnowojenna układanka Leszka Możdżera: The Beatles jako projekt socjotechniczny
1 lut Beatlemania w Londynie: Sam Mendes odtwarza nowojorskie szaleństwo z 1964 roku
30 sty Kinsale Beatles Festival powraca!
30 sty Zak Starkey zagra w The Cavern Club
29 sty You Gave Me The Answer – Czy masz swój ulubiony film, nad którym pracowałeś?
29 sty Pocztówki z LIPA to... lipa? Pierwsze zdjęcia filmowych Beatlesów wywołały burzę
25 sty The Beatles znów są wszędzie: Dlaczego w 2026 roku Wielka Czwórka wciąż dyktuje warunki w popkulturze
23 sty Robbie Williams detronizuje The Beatles: Nowy rekordzista z historyczną „gwiazdką”
21 sty Koniec pewnej ery: Kultowe strony o The Beatles znikają z sieci
14 sty Obejrzyj zwiastun „Man on the Run” – premiera w lutym 2026
12 sty Paul Mescal o roli Paula McCartneya: „To moje zadanie na cały 2026 rok”
10 sty Paul McCartney wspomina Boba Weira
7 sty Wszystkiego najlepszego z okazji 90. urodzin, Hunterze Daviesie!
5 sty Giles Martin: To już koniec nieznanych piosenek Beatlesów, ale archiwa „Get Back” wciąż kryją niepublikowane skarby
4 sty Beatlesi jak Bach – dlaczego ich utwory brzmią dobrze nawet źle zagrane? Dominic Miller o niezniszczalnych harmoniach
3 sty 100. Rocznica Urodzin Sir George’a Martina: Słynny Producent wkracza w erę cyfrową
Plyty wydane w lutym:

2 Off The Ground (LP - 1993)
4 Maybe I'm Amazed/ Soily (S - 1977)
6 Instant Karma! / Who Has Seen The Wind? (S - 1970)
6 This Guitar (Can't Keep From Crying) / Maya Love (S - 1976)
6 Yes, Im Witch (LP - 2007)
6 Kisses On The Bottom (LP - 2012)
7 All My Loving (EP - 1964)
8 You're Sixteen / Devil Woman (S - 1974)
11 True Love / Pure Smokey (S - 1977)
15 Jet / Let Me Roll It (S - 1974)
16 George Harrison (LP - 1979)
16 Blow Away / Soft Touch (S - 1979)
17 Penny Lane / Strawberry Fields Forever (S - 1967)
19 Another Day / Oh Woman Oh Why (S - 1971)
21 Rock And Roll (LP - 1975)
21 Snookeroo / Oo-wee (S - 1975)
22 C'Mon People / I Can't Imagine (S - 1993)
24 Live In New York City (LP - 1986)
25 Give Ireland Back To The Irish (S - 1972)
26 Ecce Cor Meum (DVD - 2008)
28 Cry For A Shadow / Why (S - 1964)
28 Dark Horse / Hari's On Tour (Express) (S - 1975)
Klasyka rocka wydana w lutym:

1 Runaway (Del Shannon) (S - 1961)
1 Tragedy (Bee Gees) (S - 1979)
3 Difficult To Cure (Rainbow) (LP - 1981)
8 Jealous Guy / To Turn You On (Roxy Music) (S - 1981)
10 Van Halen (Van Halen) (LP - 1978)
12 Moving Pictures (Rush) (LP - 1981)
18 Five Miles Out (Mike Oldfield) (S - 1982)
22 These Boots Are Made for Walking (Nancy Sinatra) (S - 1966)
23 Cum On Feel The Noize (Slade) (S - 1973)
26 The Last Time / Play with Fire (Rolling Stones) (S - 1965)
28 Yesterdays (Yes) (LP - 1975)

https://obrazki.elektroda.pl/8010558400_1772010099.png

Największe muzyczne dokonania George’a Harrisona według Rolling Stone

2026-02-25,  autor: kasia  
[...powrót do newsów]

W wywiadzie dla „Rolling Stone” pod koniec 2000 roku George Harrison opisał swoją muzykę w następujący sposób: „Gitary, prosta perkusja i taśmy analogowe – tak to lubię. To nie idzie w parze z trendami. Moje spodnie nie stają się szersze ani węższe co pół roku. Moja muzyka po prostu pozostaje tym, czym jest, i to wszystko”.

Poza tą skromną samooceną kryje się dorobek, który od dawna zasługuje na ponowne odkrycie. Jego wizerunek jako zadumanego, powściągliwego Beatle’a przeczył pracowitości, która kwitła nawet wtedy, gdy był członkiem grupy, walcząc o umieszczenie więcej niż jednej lub dwóch piosenek na każdym albumie The Beatles. W listopadzie 1968 roku wydał pierwszy solowy album członka zespołu, Wonderwall Music – ambitną ścieżkę dźwiękową do filmu, łączącą zachodni rock z sesjami nagranymi z tradycyjnymi indyjskimi muzykami.

Harrison wykorzystał Apple – butikową wytwórnię The Beatles – by realizować autorskie i producenckie przygody z całą plejadą artystów: od swojego przyjaciela i nauczyciela Raviego Shankara oraz dawnego kumpla z Liverpoolu Jackiego Lomaxa, po amerykańską piosenkarkę soulową Doris Troy i ikonę girlsbandów, Ronnie Spector. Hojność Harrisona jako muzyka sesyjnego, wspomagającego przyjaciół i kolegów po fachu na ich płytach, znalazła odzwierciedlenie w różnorodności dowcipnych pseudonimów, których używał przy wielu z tych występów: L’Angelo Misterioso, Hari Georgeson, George O’Hara, P. Roducer. Niechętnie zajmował się promocją własnych albumów – po Ameryce Północnej koncertował tylko raz, w 1974 roku, i rzadko udzielał wywiadów. Mimo to Harrison kontynuował nagrywanie z dbałością o czystość formy – o ten fundament umiejętności i ducha rock and rolla lat 50. – która nigdy w nim nie osłabła.

Poniższy tekst stanowi przegląd najważniejszych dokonań w muzycznym życiu Harrisona jako członka The Beatles, artysty solowego i współpracownika. Przywołujemy w nim kilkanaście kluczowych momentów w jego rozwoju i osiągnięciach jako jednego z najznakomitszych, najbardziej wpływowych autorów piosenek i gitarzystów w historii rock and rolla. „Tak naprawdę nie bywam dumny z rzeczy, które robię” – powiedział Harrison redakcji „Rolling Stone”. „To nie jest słowo, którego używam”. Zapracował na to, by móc tak mówić.

„Cry for a Shadow”
Autorzy: George Harrison – John Lennon
Produkcja: Bert Kaempfert
Nagrano: 22 i 23 czerwca 1961 r., Friedrich-Ebert-Halle, Hamburg, Niemcy
Pierwsze wydanie: Tony Sheridan na EP-ce Mister Twist, Francja, kwiecień 1962 r.


Skomponowany głównie przez George’a Harrisona i zarejestrowany niemalże jako dodatek podczas pierwszej profesjonalnej sesji nagraniowej The Beatles, ten nieoszlifowany instrumentalny diament był oficjalnym debiutem gitarzysty w roli kompozytora. Co ważniejsze, „Cry for a Shadow” był pierwszym autorskim utworem The Beatles zarejestrowanym w studiu i pierwszym, który ukazał się na płycie – pół roku przed brytyjską premierą „Love Me Do” w październiku 1962 roku. W odręcznie spisanej biografii z tamtego okresu Paul McCartney deklarował, że wraz z Johnem Lennonem napisali wspólnie „około siedemdziesięciu piosenek”. Jednak to osiemnastoletni Harrison został wymieniony jako główny autor przy ich fonograficznym debiucie.

Harrison, Lennon, McCartney oraz ich ówczesny perkusista Pete Best odbywali właśnie swój drugi dłuższy kontrakt w Hamburgu, gdy w maju 1961 roku niemiecki producent i lider orkiestry grającej muzykę rozrywkową, Bert Kaempfert, wypatrzył zespół w Top Ten Club. The Beatles dzielili tam scenę z brytyjskim wokalistą Tonym Sheridanem. Kaempfert szybko zaprosił Sheridana i The Beatles do studia, gdzie wspólnie zarejestrowali siedem piosenek. „Reprezentowali dla nas coś zupełnie nowego” – wspominał w 1996 roku inżynier dźwięku tej sesji, Karl Hinze. „To było głośne, głośne i jeszcze raz głośne”.

Kaempfert nie pokładał wielkich nadziei w umiejętnościach kompozytorskich Lennona i McCartneya. W październiku 1961 roku zestawił surowe covery „My Bonnie” oraz „The Saints” na singlu przypisanym wykonawcy „Tony Sheridan and the Beat Brothers”. Paradoksalnie, Kaempfert uznał drapieżne „Cry for a Shadow” za jedyny autorski utwór The Beatles wart zarejestrowania. Kompozycja, pierwotnie zatytułowana „Beatle Bop”, została napisana przez Harrisona jako parodia brytyjskiej grupy instrumentalnej The Shadows. Melodia opierała się w zasadzie na jednej nucie, poszatkowanej na staccato i wygiętej w przenikliwe jęki gitary. Napędzany miażdżącą gitarą rytmiczną Lennona (stąd jego nazwisko jako współautora) i akcentowany dzikimi okrzykami McCartneya, utwór ten uchwycił agresywną precyzję gry Harrisona w jej surowym rozkwicie. Brzmienie to plasowało się wpół drogi między jego pierwszymi fascynacjami – ciętą esencją bogów rockabilly, Carla Perkinsa i Scotty’ego Moore’a – a wyrazistym twangiem jego późniejszych solówek w „I Saw Her Standing There” czy „A Hard Day’s Night”.

„Było dla mnie oczywiste, że są nieprawdopodobnie utalentowani” – powiedział Kaempfert o tych nieokrzesanych, młodych Beatlesach w 1964 roku. „Ale nikt – włączając w to samych chłopców – nie wiedział, jak ten talent wykorzystać ani dokąd ich on zaprowadzi”. Mimo to Kaempfert wykazał się wystarczającym wyczuciem, by wysunąć gitarę Harrisona na sam przód miksu – tam, gdzie było jej miejsce.

„Don’t Bother Me”
Autor: George Harrison
Produkcja: George Martin
Nagrano: 11 i 12 września 1963 r., EMI Studios, Londyn
Wydanie: The Beatles na albumie With the Beatles w Wielkiej Brytanii (22 listopada 1963 r.) oraz na Meet the Beatles w USA (20 stycznia 1964 r.)


„Don’t Bother Me”, pierwsza piosenka George’a Harrisona, która znalazła się na albumie The Beatles, powstała w połowie sierpnia 1963 roku. Gitarzysta napisał ją, gdy chory utknął w hotelu w Bournemouth, podczas trwającej tam tydzień serii koncertów zespołu. Harrison pisał niby o miłosnym porzuceniu i paraliżu po stracie, ale niepokojąca modalna melodia i bezpośredni język – „Więc odejdź / Zostaw mnie w spokoju / Nie zawracaj mi głowy” – mówiły bardzo wiele o jego narastającej nieufności wobec sławy i desperackiej potrzebie prywatności w samym środku szaleństwa, jakim stało się życie Beatle’a. W tym samym czasie, gdy świat padał mu do stóp, Harrison już wtedy pisał i śpiewał o swoim dyskomforcie związanym z sukcesem oraz z zespołem, który ten sukces umożliwił.

„Miałem opory przed mówieniem Johnowi, Paulowi i Ringo, że mam piosenkę na album” – przyznał Harrison w 1969 roku – „ponieważ psychicznie czułem wtedy, jakbym próbował z nimi rywalizować. A w pewnym sensie poziom piosenek musiał być wysoki, bo piosenki [Johna i Paula] były bardzo dobre. Nie chciałem, żeby The Beatles nagrywali śmieci ze względu na mnie... tylko dlatego, że ja je napisałem”.

Jednak ze swoimi pełnymi rezygnacji słowami, napędzanymi przez gorączkową kadencję w stylu latin-rock i dramatyczny efekt stop-start przed refrenem, „Don’t Bother Me” było utworem znacznie bardziej wyrafinowanym, niż skłonni byli przyznać Harrisonowi ówcześni krytycy. Co więcej, The Beatles potrzebowali dwóch dni i siedemnastu podejść, by osiągnąć właściwy efekt – co było niemal wiecznością w tamtych czasach, gdy sesje odbywały się w tempie „piosenka na minutę”. Pozostali członkowie zespołu dograli dodatkowe instrumenty perkusyjne – tamburyn, klawesy i bonga – a Harrison przypieczętował ponurą siłę utworu krótką, drapieżną solówką gitarową.

Jako Beatle i późno dojrzewający autor piosenek, Harrison nigdy nie zaznał w pełni tego szacunku i nie przyciągał takiej uwagi, jaką darzono Johna Lennona i Paula McCartneya. Ale nigdy nie wątpił w siebie jako w godnego konkurenta. „Czasami to kwestia tego, kto mocniej naciska, ten ma więcej utworów na albumie – wszystko sprowadza się do charakterów” – powiedział Harrison w tym samym wywiadzie z ’69 roku. „Uważam, że skoro mam śpiewać piosenki na płycie, to równie dobrze mogą to być moje własne utwory”.

„A Hard Day’s Night”
Autorzy: John Lennon – Paul McCartney
Produkcja: George Martin
Nagrano: 16 kwietnia 1964 r., EMI Studios, Londyn
Wydanie: The Beatles na albumie A Hard Day’s Night w USA (26 czerwca 1964 r.) oraz w Wielkiej Brytanii (20 lipca 1964 r.)


Rzadko zdarza się usłyszeć, jak The Beatles popełniają błędy w studiu, ale odrzuty z sesji do tego nieskazitelnego, porywającego utworu – tytułowej piosenki z pierwszego filmu fabularnego zespołu – stanowią fascynujące studium oddania George’a Harrisona sprawie perfekcji. John Lennon ukończył pisanie tego numeru zaledwie dzień przed sesją, a grupa zarejestrowała go w zabójczym tempie trzech godzin. W pierwszym podejściu (Take One), zamieszczonym w 1995 roku na wydawnictwie Anthology 1, można usłyszeć Harrisona poszukującego struktury swojej solówki, niepewnie wygrywającego strzępy riffu na dwunastostrunowym Rickenbackerze. Inne podejście, które po raz pierwszy wypłynęło na pirackich płytach CD w latach 80., ukazuje Harrisona dosłownie błądzącego palcami po strunach, gubiącego rytm i mylącego dźwięki.

Zanim jednak The Beatles zakończyli sesję i dopracowali utwór o dziesiątej wieczorem, Harrison stał się decydującym głosem instrumentalnym w jednym z ich największych hitów i najbardziej reprezentatywnych nagrań. To jego Rickenbacker rozpryskuje flażolety na otwierającym akordzie Lennona i to Harrison wygrywa czyste, dźwięczne arpeggio w wyciszeniu utworu. W środkowej części natomiast wyrzeźbił jedną ze swoich najbardziej pamiętnych solówek – wzorcowy, wznoszący się pochód dźwięków zagrany dwukrotnie i zwieńczony za każdym razem uderzającą, okrężną figurą, gdzie brzmienie gitary Harrisona, przypominające bicie kościelnych dzwonów, znajduje echo w partii fortepianu George’a Martina.

„George spędzał w studiu mnóstwo czasu nad dopracowywaniem solówek – nic nie działo się naprawdę szybko” – mówi inżynier dźwięku The Beatles, Geoff Emerick, który pracował przy tej sesji. „Wszystko przychodziło mu z nieco większym trudem – nic nie działo się samo z siebie”. Jednak ta sumienność Harrisona była kluczowym elementem metod pracy zespołu, istotnym czynnikiem równoważącym impulsywność Lennona i melodyjną lekkość Paula McCartneya. „Widząc, jak zmaga się w studiu ze swoją gitarą” – mówi Emerick o Harrisonie – „było jasne, że w swej głowie dążył do tego, by rozwijać się jako muzyk”.

„Everybody’s Trying to Be My Baby”
Autor: Carl Perkins
Nagrano: 25 listopada 1964 r., Playhouse Theater, Londyn
Wydanie: The Beatles na albumie Live at the BBC w 1994 r.


31 maja 1964 roku, podczas bankietu po koncercie The Beatles w Londynie, George Harrison podszedł do jednego z zaproszonych gości – przebywającego z wizytą boga gitary rockabilly, Carla Perkinsa. Po krótkim powitaniu Harrison zapytał Perkinsa bez ogródek: w jakiej tonacji było „Honey Don’t”? Perkins odparł, że napisał tę piosenkę w tonacji E. Harrison odwrócił się do Johna Lennona i rzucił z przekąsem: „Mówiłem ci, że nie graliśmy tego dobrze”.

W swoich latach formacyjnych i u progu wielkiej sławy The Beatles wykonywali więcej utworów Perkinsa niż jakiegokolwiek innego pojedynczego artysty. Wśród jedenastu piosenek napisanych i/lub nagranych przez Perkinsa, które znalazły się w repertuarze scenicznym, studyjnym i radiowym (BBC) The Beatles, były takie numery jak „Honey Don’t”, „Matchbox”, „Sure to Fall (In Love With You)”, „Blue Suede Shoes” oraz „Everybody’s Trying to Be My Baby” – prześmiewczy, galopujący utwór o niezwykłym powodzeniu u kobiet, pochodzący z albumu Perkinsa Dance Album of Carl Perkins (Sun Records, 1958). Żaden z Beatlesów nie był większym fanem Perkinsa niż Harrison. Jako nastoletni rocker przez krótki czas używał pseudonimu Carl Harrison, a jego zmylająco prosty styl gry – zwarte, ostre brzmienie gitary rytmicznej i precyzyjne, „złociste użądlenie” partii solowych – był wyraźnie inspirowany bogatym, „słonecznym” minimalizmem country w wydaniu Perkinsa.

„Everybody’s Trying to Be My Baby” stanowiło popis wokalny Harrisona podczas koncertów The Beatles już w 1961 roku, a grupa wielokrotnie rejestrowała ten utwór dla BBC w latach 1963–1965. 18 października 1964 roku w Abbey Road zespół zarejestrował piosenkę w zaledwie jednym podejściu na potrzeby oficjalnego brytyjskiego albumu Beatles for Sale (w USA utwór ukazał się na płycie Beatles ’65). Jednak to właśnie ta wersja dla BBC z listopada 1964 roku najlepiej oddaje fiksację Harrisona na punkcie twórczości Perkinsa: jego chłopięcy głos jest zanurzony w echu charakterystycznym dla studia Sun, swoje zagrywki wygrywa z żarem godnym przydrożnego baru (warto zwrócić uwagę na gwałtowne, schodzące przejście pod koniec pierwszej solówki), a reszta Beatlesów kołysze się za nim niczym „hillbilly cats”.

Pod koniec 1964 roku piosenka, z jej żartobliwymi odniesieniami do ego gwiazdy rocka i armii oszalałych na punkcie seksu wielbicielek, nabrała dla Harrisona dodatkowej ironii. Kiedy George śpiewa otwierające wersy – ‶Well they took some honey from a tree/Dressed it up and they called it me” („Cóż, wzięli trochę miodu z drzewa / Przystroili go i nazwali mną”) – brzmi to jak chytry, drwiący komentarz do ciężaru i absurdalności jego nagłej, osaczającej sławy. W wywiadzie dla Briana Matthew z BBC, który poprzedził jedną z radiowych emisji utworu w 1964 roku, Harrison zauważył sucho: „Nie ja to napisałem, mimo że tekst jest zarozumiały”. Radosna niewinność Beatlemanii zaczynała już blaknąć.

„If I Needed Someone”
Autor: George Harrison
Produkcja: George Martin
Nagrano: 16 i 18 października 1965 r., EMI Studios, Londyn
Wydanie: The Beatles na albumie Rubber Soul w Wielkiej Brytanii (3 grudnia 1965 r.) oraz na „Yesterday” . . . And Today w USA (20 czerwca 1966 r.)


Ten perliście dźwięczny klejnot był wynikiem niezwykłej wymiany inspiracji między The Beatles a jednym z ich ulubionych nowych zespołów, The Byrds. Założyciele The Byrds – Roger McGuinn, Gene Clark i David Crosby – nagrywali w 1964 roku w Los Angeles dema jako grupa akustyczno-folkowa, kiedy McGuinn zobaczył Harrisona grającego na wiśniowoczerwonym, elektrycznym dwunastostrunowym Rickenbackerze w filmie A Hard Day’s Night. „Wziąłem moją akustyczną [dwunastostrunówkę] oraz pięciostrunowe banjo do sklepu muzycznego” – wspomina McGuinn – „i wymieniłem je na elektryczną dwunastostrunówkę”. Rickenbacker McGuinna stał się znakiem rozpoznawczym brzmienia The Byrds i instrumentem-symbolem folk-rockowej rewolucji.

The Beatles nie pozostali dłużni w wyrazach uznania. John Lennon i Paul McCartney pojawili się na jednym z pierwszych brytyjskich koncertów The Byrds na początku 1965 roku, a w sierpniu tego samego roku, podczas dnia wolnego na amerykańskiej trasie The Beatles, McCartney i Harrison wzięli udział w sesji nagraniowej The Byrds w Los Angeles. „Nagrywaliśmy wtedy 'She Don’t Care About Time'” – mówi McGuinn. „Pamiętam, że George’a naprawdę zachwyciło to nawiązanie do Bacha, które zagrałem w środku” – porywający cytat na Rickenbackerze z utworu „Jesu, Joy of Man’s Desiring”. „George powiedział: 'To świetne. Uwielbiam to'. Uznał, że to wspaniały sposób na wkomponowanie tego w piosenkę”.

Dwa miesiące później Harrison złożył McGuinnowi największy komplement, kiedy The Beatles nagrali „If I Needed Someone” – uderzające połączenie chłodnego dystansu („Wryj swój numer na mojej ścianie, a może do ciebie zadzwonię”) i krystalicznych riffów, zapożyczonych z zagrywki McGuinna w utworze „The Bells of Rhymney” z debiutanckiego albumu The Byrds, Mr. Tambourine Man. W swojej autobiografii I, Me, Mine Harrison scharakteryzował tę piosenkę jako zestaw wariacji na temat akordu D: „Jeśli odpowiednio przesuwasz palec, uzyskujesz różne drobne melodie”. Ale McGuinnowi oddał należne podziękowania.

„George mówił o tym bardzo otwarcie” – wspomina McGuinn, który posługiwał się wówczas swoim prawdziwym imieniem, Jim. „Przesłał nam [płytę] przed premierą i powiedział: 'To dla Jima' – właśnie ze względu na ten riff”.

„Taxman”
Autor: George Harrison
Produkcja: George Martin
Nagrano: 20–22 kwietnia 1966 r., EMI Studios, Londyn
Wydanie: The Beatles na albumie Revolver w Wielkiej Brytanii (5 sierpnia 1966 r.) oraz w USA (8 sierpnia 1966 r.)


Porywającą solówkę gitarową zagrał Paul McCartney, a John Lennon miał swój udział w pisaniu tekstu (choć nie został wymieniony w napisach). Jednak w swoim zwięzłym cynizmie i surowym rytmicznym uderzeniu „Taxman” był bezsprzecznym triumfem George’a Harrisona – zaraźliwą dawką garażowego rocka, czego pozostali Beatlesi byli w pełni świadomi. Ta cięta riposta Harrisona na „rozbój w biały dzień” uprawiany przez Rząd Jej Królewskiej Mości zajęła zaszczytne miejsce na albumie Revolver: strona pierwsza, ścieżka pierwsza.

„Przy 'Taxmanie' po raz pierwszy zdałem sobie sprawę, że mimo iż zaczęliśmy zarabiać pieniądze, właściwie większość z nich oddawaliśmy w podatkach” – pisał Harrison później w I, Me, Mine. „Dlaczego tak ma być? Czy jesteśmy karani za coś, o czym zapomnieliśmy?”.

W swojej pierwszej tekstowej salwie – „Powiem ci, jak to będzie / Jeden dla ciebie, dziewiętnaście dla mnie” – Harrison oskarżył brytyjską Koronę o hipokryzję idącą w parze z kradzieżą. Wytykał, że jedną ręką państwo rozdaje pochwały i ordery MBE, a drugą zagarnia lwią część dochodów zespołu. „Rząd zabiera ponad dziewięćdziesiąt procent wszystkich naszych pieniędzy” – skarżył się swego czasu Ringo Starr. „Zostaje nam jedna dziewiąta funta”. Beatlesi nie opowiadali się po żadnej ze stron: w „Taxmanie” Lennon i McCartney wymieniają w kpiącej, falsetowej harmonii nazwiska Harolda Wilsona oraz Edwarda Heatha – ówczesnych liderów Partii Pracy i Partii Konserwatywnej.

Pomijając politykę, „Taxman” stanowi kluczowe ogniwo łączące dzwoniące, gitarowe brzmienie The Beatles z lat 1963–65 z rodzącym się przepychem psychodelicznych eksperymentów grupy. Muzycznie utwór jest surowym, oszczędnym funkiem, w którym rwane, nasycone fuzem akordy Harrisona poruszają się w rytm tanecznego swingu R&B. Struktura sugeruje, że George uważnie wsłuchiwał się w ówczesne brytyjskie hity, jak „I Got You” Jamesa Brown’a czy „Somebody Help Me” w wykonaniu Spencer Davis Group (późniejsi modsi z grupy The Jam zapożyczyli riff i rytm „Taxmana” do swojego hitu z 1980 roku, „Start!”). Jednocześnie ragowy koloryt melodii wokalnej oraz dodatkowe godziny, które Harrison i inżynier Geoff Emerick poświęcili na dopracowanie brzmienia gitary – nie tylko w tym utworze, ale na całym albumie Revolver – zapowiadały głębokie zanurzenie się George’a w muzykę indyjską i sitar w późniejszych kompozycjach, takich jak „Within You Without You” czy „The Inner Light”.

„Byliśmy bardzo drobiazgowi, jeśli chodzi o to, jak brzmiały poszczególne elementy” – mówi Emerick o swojej pracy z Harrisonem. „On prawdopodobnie czuł pewną frustrację. Zrobił już te wszystkie gitarowe rzeczy i chciał pójść w innym kierunku. Tym kierunkiem było właśnie 'Within You Without You'. Pozostała trójka była tym nieco skonsternowana, ale George podchodził do sprawy bardzo poważnie”.

Harrison nigdy całkowicie nie porzucił „Taxmana” – utwór znalazł się na liście piosenek podczas jego trasy koncertowej po Japonii z Erikiem Claptonem w 1991 roku. „To piosenka, która pozostaje aktualna bez względu na to, czy mamy lata sześćdziesiąte, siedemdziesiąte, osiemdziesiąte czy dziewięćdziesiąte” – żartował wtedy. „Poborca podatkowy zawsze się znajdzie”.

„Within You Without You”
Autor: George Harrison
Produkcja: George Martin
Nagrano: 15 i 22 marca oraz 3 kwietnia 1967 r., EMI Studios, Londyn
Wydanie: The Beatles na albumie Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band w Wielkiej Brytanii (1 czerwca 1967 r.) oraz w USA (2 czerwca 1967 r.)


Życie muzyczne George’a Harrisona odmieniło się na zawsze podczas przyjęcia w Los Angeles w sierpniu 1965 roku. The Beatles przebywali w mieście, by zagrać koncert w Hollywood Bowl. Członkowie grupy The Byrds przyjechali do wynajętego przez Beatlesów domu w Hollywood Hills, by wspólnie spędzać czas i odurzać się. „Siedzieliśmy na podłodze, wymieniając się gitarowymi zagrywkami” – wspomina Roger McGuinn z The Byrds. W pewnym momencie jego kolega z zespołu, David Crosby, pokazał Harrisonowi „trochę rzeczy Raviego Shankara”, którymi sam się wówczas zachwycał, ponieważ Dick Bock z World Pacific (studia, w którym The Byrds nagrywali swoje pierwsze dema w 1964 roku) był producentem płyt Shankara.

Harrison zetknął się z sitarem już wcześniej, w 1965 roku, podczas kręcenia drugiego filmu The Beatles, Help!. „Czekaliśmy na ujęcie sceny w restauracji, w której pewien facet zostaje wrzucony do zupy” – wyjaśniał w jednym z wywiadów – „a w tle grało kilku indyjskich muzyków. Pamiętam, że wziąłem sitar do ręki, próbowałem go trzymać i pomyślałem: 'To zabawny dźwięk'”. Ten dźwięk stał się jego pasją, miłością podsyconą entuzjazmem Crosby’ego, która w pełni rozkwitła na nagraniu z 1967 roku przygotowanym na album Sgt. Pepper.

Do grudnia 1965 roku Harrison zdążył już przedstawić sitar fanom The Beatles, grając na nim w utworze Johna Lennona „Norwegian Wood (This Bird Has Flown)” z albumu Rubber Soul. W czerwcu 1966 roku Harrison po raz pierwszy spotkał Shankara, niekwestionowanego mistrza tego instrumentu; jesienią tego samego roku, na zaproszenie Shankara, George udał się na sześć tygodni do Indii, by pobierać nauki u wirtuoza. „Kazałem George’owi ćwiczyć wszystkie poprawne pozycje siedzące i niektóre z podstawowych ćwiczeń” – pisał Shankar w swojej autobiografii z 1969 roku, My Music, My Life. „To było wszystko, co można było zrobić w sześć tygodni, biorąc pod uwagę, że uczeń zazwyczaj spędza lata na nauce samych podstaw”. Harrison jednak szybko wykroczył poza elementarne umiejętności, z genialną i pełną szacunku gracją wplatając hipnotyzujący burdon instrumentu oraz melodyjne i rytmiczne zawiłości ragi w ramy zachodniej piosenki.

Harrison napisał „Within You Without You” na początku 1967 roku – nie w Indiach, lecz w Anglii, po kolacji w domu Klausa Voormanna, bliskiego przyjaciela zespołu jeszcze z czasów hamburskich. „Klaus miał w domu harmonium, na którym wcześniej nie grałem” – wspominał Harrison. „Brzdąkałem na nim dla własnej rozrywki, gdy nagle zaczęło powstawać 'Within You'. Najpierw pojawiła się melodia, potem pierwsze zdanie ['Rozmawialiśmy o przestrzeni między nami wszystkimi']”. Piosenkę ukończył tej samej nocy po powrocie do domu.

Harrison zarejestrował podstawową ścieżkę 15 marca z udziałem indyjskich muzyków z Eastern Music Circle w Londynie, grających na tablach, dilrubie (instrumencie przypominającym sitar), swarmandalu (indyjskim rodzaju cytry) i tamburze. Sam Harrison oraz asystent Beatlesów, Neil Aspinall, również zagrali na tamburach (żaden inny członek The Beatles nie pojawił się w finalnym nagraniu). Podczas maratońskiej, niemal dwunastogodzinnej sesji 3 kwietnia, Harrison dograł własną partię sitaru, gitarę akustyczną oraz przejmujący wokal. Jedenastoosobowa sekcja smyczkowa podkreśliła indyjskie instrumentarium, wykorzystując partyturę napisaną przez George’a Martina. Rezultat był jednocześnie piękny i surowy – było to magnetyczne kazanie o materializmie i wspólnej odpowiedzialności, umieszczone w samym środku płyty poświęconej radosnej, technicolorowej anarchii. W utworze słychać też z poruszającą klarownością rosnące poczucie obcości Harrisona wobec pozostałych Beatlesów: „Rozmawialiśmy o miłości, która tak bardzo ostygła i o ludziach / Którzy zyskują świat, a tracą duszę / Oni nie wiedzą – nie widzą – czy jesteś jednym z nich?”.

Choć w „Lecie Miłości”, kiedy ukazał się album Sgt. Pepper, „Within You Without You” zostało w dużej mierze zlekceważone jako egzotyczna ciekawostka, oddanie Harrisona dźwiękom i duszy Indii przetrwało flirty Beatlesów z psychodelią, rozkwitając później w pełni na jego solowym arcydziele All Things Must Pass. George potrafił jednak spojrzeć na siebie z dystansem. Podczas miksowania utworu 4 kwietnia, na samym końcu „Within You Without You” wstawił kilka sekund śmiechu tłumu, zaczerpniętego z taśmy z efektami dźwiękowymi z archiwum Abbey Road („Tom 6: Oklaski i śmiech”).

„Myślę, że chciał po prostu nieco rozładować tę powagę” – sugerował później George Martin. „George był nieco zakłopotany i wyczulony na punkcie swojej pracy. Zawsze miałem tego świadomość; być może nie poświęcałem George’owi tyle uwagi, co Lennonowi i Paulowi McCartneyowi. Uważam, że 'Within You Without You' zyskałoby, gdyby było nieco krótsze, ale to bardzo interesująca piosenka. Dziś wydaje mi się ciekawsza niż wtedy”.

„Badge”
Autorzy: Eric Clapton i George Harrison
Produkcja: Felix Pappalardi
Nagrano: Październik 1968 r.
Wydanie: Cream na albumie Goodbye w marcu 1969 r.


„Jeśli poprosi mnie o cokolwiek” – powiedział Eric Clapton o George’u Harrisonie w wywiadzie dla „Rolling Stone” w 1974 roku – „dostanie ode mnie to, co mam najlepszego, zawsze, gdy tylko będę mógł to dać”. To poczucie było obustronne i stanowiło fundament muzycznej oraz osobistej przyjaźni, która przetrwała blisko czterdzieści lat. Była to braterska zażyłość, która oparła się nawet dramatowi związanemu z miłością Claptona do pierwszej żony Harrisona, Pattie Boyd – uczuciu, które Eric udokumentował z przejmującą szczerością na wydanym w 1970 roku albumie Layla and Other Assorted Love Songs grupy Derek and the Dominos.

Clapton i Harrison poznali się w grudniu 1964 roku, kiedy zespół Claptona, The Yardbirds, występował jako suport przed bożonarodzeniowymi koncertami The Beatles w londyńskim Hammersmith Odeon. „The Yardbirds byli na samym dole plakatu” – wspominał Clapton – „ale wszystkie występy pomiędzy nami a gwiazdami to były brytyjskie grupy rockandrollowe w stylu music-hallu. My natomiast byliśmy zespołem R&B, a nawet bluesowym, więc pojawiały się pytania: 'O co w tym wszystkim chodzi?'. George mi się przyglądał, a ja przyglądałem się jemu, żeby sprawdzić, czy jest prawdziwym gitarzystą. I zdałem sobie sprawę, że tak, jest nim”.

Harrison z kolei wielokrotnie korzystał z instrumentalnego kunsztu Claptona we własnej muzyce: Eric zagrał tę wspaniałą, pełną bólu partię gitary prowadzącej w „While My Guitar Gently Weeps” na Białym Albumie; wzbogacił swoim graniem solowy debiut Harrisona All Things Must Pass i wystąpił z nim na koncertach charytatywnych dla Bangladeszu w Nowym Jorku w 1971 roku. Kiedy w 1991 roku Harrison wrócił na trasę koncertową w Japonii, poprosił Claptona, by mu towarzyszył. „To po prostu pewien rodzaj przyciągania między nami” – mówił Harrison podczas tamtego tournée – „coś, co łączy nasze życiorysy. Chodzi też o sposób, w jaki on frazuje i wydobywa dźwięki”.

Utwór „Badge”, do dziś stanowiący stały punkt koncertów Claptona, był ich pierwszą oficjalną wspólną przygodą kompozytorską, stworzoną na ostatni album Cream pt. Goodbye. Harrison – wymieniony na pierwotnym wydaniu jako L’Angelo Misterioso ze względów kontraktowych – zagrał w tym utworze również na gitarze rytmicznej, a jego melodyjna wrażliwość jest wyczuwalna w każdej sekundzie nagrania. Choć przed rozpoczęciem na dobre kariery solowej Clapton przeszedł jeszcze przez dwa zespoły – Blind Faith oraz The Dominos – „Badge” pokazuje popowy wpływ, jaki Harrison wywarł na Erica w momencie, gdy ten zaczynał zrzucać skórę bluesowego purysty.

Piosenka jest pod względem tekstowym enigmatyczną refleksją nad miłością, która poszła w złym kierunku; to mroczny, transowy rockowy numer, przedzielony w połowie cudownym łącznikiem (bridge), który zapowiada dostojny riff Claptona przepuszczony przez głośnik Leslie. Co ciekawe, to właśnie ten łącznik niechcący dał piosence tytuł. „Napisałem większość słów, Eric miał ten łącznik i kilka pierwszych zmian akordów” – wspominał Harrison. „Spisywałem tekst i kiedy doszliśmy do środkowej części, zapisałem 'Bridge' (mostek/łącznik). Eric siedział naprzeciwko mnie, spojrzał na kartkę i zapytał: 'Co to jest – Badge (odznaka)?'. Nazwał więc utwór 'Badge', bo strasznie go to rozśmieszyło”.

„If Not for You”
Autor: Bob Dylan
Produkcja: Bob Johnston
Nagrano: 1 maja 1970 r., Columbia Studios, Nowy Jork
Wydanie: Bob Dylan na albumie The Bootleg Series, Volumes 1-3 (Rare and Unreleased) 1961-1991 w 1991 r.


„Moje doświadczenia w pisaniu piosenek z innymi autorami nie są zbyt dobre” – powiedział Bob Dylan w wywiadzie dla Song Talk w 1991 roku. „Oczywiście, chyba że znajdzie się odpowiednią osobę do pracy w duecie...”. Przerwał na chwilę, śmiejąc się. „Jeśli się taką znajdzie, to ma się cholerne szczęście”.

Dylan nie potrzebował niczyjej pomocy przy pisaniu tej sielskiej piosenki miłosnej, wydanej na jego albumie New Morning z 1970 roku (w wersji zarejestrowanej miesiąc po opisywanej tu sesji). Jednak „If Not for You” stało się fundamentem długiej, twórczej relacji Dylana z George’em Harrisonem – wzajemnej sympatii, która rozkwitała na płytach i koncertach przez cztery dekady. Harrison również nagrał ten utwór na swój album All Things Must Pass (1970), a obaj artyści zarejestrowali go wspólnie podczas słynnej sesji, którą ówczesne doniesienia „Rolling Stone” określały mianem „potężnej”. Dowód tej współpracy, opublikowany ostatecznie dwadzieścia jeden lat później, być może nie dorównał tym szumnym zapowiedziom, ale nie sposób nie poczuć ciepłej atmosfery koleżeństwa, która bije z tego skromnego, urokliwego wykonania.

Harrison był na widowni wraz z Johnem Lennonem, gdy Dylan występował w Royal Festival Hall w Londynie w maju 1965 roku. To doświadczenie miało ogromny wpływ na brzmienie i język kolejnego albumu The Beatles, Rubber Soul. Drogi Dylana i Beatlesów krzyżowały się wielokrotnie w ciągu następnych dwóch lat (Lennon pojawia się nawet w dokumencie D.A. Pennebakera Eat the Document z elektrycznej trasy Dylana z 1966 roku), ale to właśnie z Harrisonem Bob nawiązał trwałą więź. Do nagrań w Studio B wytwórni Columbia Records w Nowym Jorku niemal się nie przygotowywali: Harrison spotkał się z Dylanem dzień wcześniej w jego mieszkaniu na nieformalnym jam session. Po południu 1 maja obaj swobodnie przegrali blisko dwa tuziny piosenek – swoistą mieszankę utworów, od dylanowskich „Gates of Eden” i „Song to Woody”, po „Da Doo Ron Ron” grupy The Ronettes oraz „Yesterday” Paula McCartneya.

Wieczorna sesja miała już poważniejszy charakter: wraz z niewielkim zespołem, w skład którego weszli Charlie Daniels na basie i Russ Kunkel na perkusji, Dylan i Harrison pracowali nad trzema utworami, które Dylan nagrał ponownie w czerwcu na potrzeby New Morning – „Time Passes Slowly”, „Sign on the Window” oraz „Went to See the Gypsy” – a także nad inną kompozycją Boba, ekscentrycznym „Working on a Guru”. Dylan próbował już wcześniej zmierzyć się z „If Not for You” podczas marcowej sesji w Nashville, jednak to podczas spotkania 1 maja Harrison wzbogacił utwór o przepiękną zagrywkę, która naśladowała brzmienie gitary pedal steel. Dylan wykazał się wyczuciem i zachował tę aranżację, gdy nagrywał piosenkę ponownie w czerwcu.

Ekscytacja wywołana wizją współpracy Dylana i Harrisona była większa niż rzeczywiste efekty tamtego dnia. Redakcja „Rolling Stone”, myląc popołudniowe muzykowanie z wieczorną pracą, twierdziła, że „około pięciu utworów ma rzekomo na tyle wysoką jakość, by trafić na przyszły album Dylana”. Brytyjski „New Musical Express” poszedł jeszcze dalej, obwieszczając: „Dylan i Harrison nagrywają wspólny LP!”. W rzeczywistości żadne nagranie z tamtego dnia nie zostało wówczas wydane.

Dylan i Harrison nadal jednak dzielili się piosenkami i wspólnie pojawiali się na scenach. Na albumie All Things Must Pass znalazła się kompozycja „I’d Have You Anytime”, napisana wspólnie przez obu artystów – oparta na tekście Dylana, który ten przekazał Harrisonowi, by ten dopisał do niego muzykę. W 1971 roku Dylan – który przestał koncertować po wypadku motocyklowym w 1966 roku – przerwał swój rozbrat ze sceną, by pojawić się na zorganizowanym przez Harrisona spektakularnym koncercie charytatywnym dla Bangladeszu. Harrison z kolei wystąpił gościnnie w 1992 roku na koncercie w Nowym Jorku z okazji trzydziestolecia pracy twórczej Dylana. Ostatecznie nagrali wspólnie nie jedną, a dwie całe płyty – w 1988 i 1990 roku, wraz z Tomem Pettym i Royem Orbisonem, jako członkowie supergrupy Traveling Wilburys.

„My Sweet Lord”
Autor: George Harrison
Produkcja: George Harrison i Phil Spector
Nagrano: Od maja do sierpnia 1970 r.
Wydanie: George Harrison na albumie All Things Must Pass w USA (27 listopada 1970 r.) oraz w Wielkiej Brytanii (30 listopada 1970 r.)


Ośmiowersowa modlitwa, która stała się pierwszym i największym przebojem w solowej karierze George’a Harrisona, była na tyle potężna i świetlista w swej melodyjnej wielkości oraz żarliwym wyznaniu wiary, że poruszyła nawet Johna Lennona. Lennon, zdeklarowany sceptyk w sprawach religii, pod wpływem tego nagrania zaczął ponownie rozważać kwestię istnienia siły wyższej. „Zaczynam myśleć, że Bóg jednak musi istnieć” – zauważył z podziwem.

Oddanie Harrisona indyjskiej duchowości, a w szczególności ruchowi Hare Kryszna, było szczere i trwałe. George udzielił ogromnego wsparcia finansowego londyńskiej świątyni założonej przez Swamiego Prabhupadę i produkował nagrania jego wyznawców dla beatlesowskiej wytwórni Apple. W wywiadzie z 1984 roku Harrison wyznał, że jednym z najbardziej ekscytujących momentów w jego życiu było zobaczenie członków świątyni Radha Krishna wykonujących w programie Top of the Pops swój hit z 1969 roku – wyprodukowany przez niego „Hare Krsna Mantra”. „To było właściwie fajniejsze niż próba nagrania popowego przeboju” – mówił o tym singlu. „To było poczucie wykorzystania swoich umiejętności do pełnienia duchowej służby dla Kryszny”.

Potrójny, solowy debiut Harrisona, All Things Must Pass, był taką służbą na większą skalę – wystawnym, autobiograficznym hymnem na cześć jego odrodzenia poprzez Krysznę i związanych z tym odrodzeniem obowiązków religijnych. Wiele z piętnastu autorskich kompozycji zawartych w zestawie powstało w 1969 roku, gdy George zmagał się z protekcjonalnymi ograniczeniami, jakie niosło ze sobą tworzenie wewnątrz i dla The Beatles. Jednak „My Sweet Lord” przyszło do niego w grudniu tego samego roku, gdy był w trasie jako gościnny gitarzysta zespołu Delaney and Bonnie. Zainspirowany niespodziewanym gospelowym hitem „Oh Happy Day” grupy Edwin Hawkins Singers, zaczął pisać „My Sweet Lord” podczas przystanku w Kopenhadze, śpiewając „Halleluja” i „Hare Kryszna”, zmieniając na gitarze akordy durowe na mollowe. Po wydaniu piosenki na singlu w listopadzie 1970 roku, Harrison został wciągnięty w przygnębiający proces sądowy, w którym oskarżono go o „podkradnięcie” trzech nut z przeboju grupy The Chiffons z 1963 roku, „He’s So Fine”. Jednak w swej strukturze opartej na dialogu (call-and-response) i podnoszącym na duchu przesłaniu, „My Sweet Lord” było szczerym dzieckiem czarnej amerykańskiej pieśni sakralnej – psalmem do Kryszny, który Harrison i jego współproducent, Phil Spector, wzbogacili komercyjną słodyczą i ekumenicznym polotem.

„Gdybym robił to teraz, produkcja nie byłaby tak gęsta” – powiedział Harrison o All Things Must Pass w wywiadzie dla „Rolling Stone”, gdy zestaw ukazał się jako luksusowy boks CD w 2001 roku. „Ale to była pierwsza [solowa] płyta, a Phil Spector pomagał mi nad nią pracować. Każdy, kto zna prace Phila, wie, że to było brzmienie w formacie Cinemascope. Myślę, że dzisiaj ograniczyłbym produkcję. Zrobiłem to na moim kolejnym albumie, Living in the Material World. Zrezygnowałem z wielkiej produkcji na rzecz mniejszego składu”.

Istotnie, Harrison powrócił do „My Sweet Lord” przy okazji tamtej reedycji, tworząc dodatkową ścieżkę – „My Sweet Lord (2000)” – w której odarł „ścianę dźwięku” Spectora do oryginalnego podkładu instrumentalnego i zarejestrował nowe partie perkusji, gitar oraz wokal, które podkreślały gospelowe korzenie piosenki i uwypuklały pokorną pewność zawartą w jego prośbie: „Mój słodki Panie – naprawdę chcę Cię poznać / Naprawdę chcę pójść z Tobą / Naprawdę chcę Ci pokazać Panie, że to / Nie zajmie dużo czasu, mój Panie”.

Harrison przegrał proces o „My Sweet Lord”, wytoczony mu przez spadkobierców Ronniego Macka (autora „He’s So Fine”) oraz wydawnictwo Bright Tunes. Po trzech dniach zeznań w lutym 1976 roku sędzia federalny Richard Owen orzekł, że Harrison dopuścił się „nieświadomego plagiatu”. George ostatecznie zapłacił odszkodowanie w wysokości blisko 600 000 dolarów. Doczekał się jednak swojej zemsty. Na album Thirty-three and 1/3 z 1976 roku nagrał satyryczną perełkę zatytułowaną po prostu „This Song”, w której z uporem twierdził, że melodia jest wolna od jakichkolwiek roszczeń: „W tej piosence nie ma nic jasnego (Bright) / Nie jest ani dobra, ani zła, i niech się dzieje co chce / Mój ekspert mówi mi, że wszystko jest w porządku”.

Wydany na singlu utwór „This Song” (z gościnnym udziałem Erica Idle’a z grupy komediowej Monty Python) dotarł do pierwszej trzydziestki listy Billboardu. Jak ujął to jeden z dyrektorów wytwórni Harrisona, Warner Bros.: „Harrison wybrał cholernie trudną drogę, by zdobyć hit na liście przebojów”.

„All Those Years Ago”
Autor: George Harrison
Produkcja: George Harrison i Ray Cooper
Nagrano: Styczeń 1981 r.
Wydanie: George Harrison na albumie Somewhere in England w czerwcu 1981 r.


W 1980 roku George Harrison przedłożył nowy solowy album, Somewhere in England, zarządowi wytwórni Warner Bros. Records, która zajmowała się dystrybucją jego własnego labelu, Dark Horse. Dyrektorzy odrzucili materiał, skarżąc się, że jest zbyt przygnębiający. Niedługo potem, 8 grudnia, dawny kolega Harrisona z zespołu, John Lennon, został zamordowany przed swoim domem w budynku Dakota w Nowym Jorku. Zdruzgotany śmiercią Lennona, Harrison powrócił do piosenki, którą niedawno skomponował z myślą o Ringo Starrze. Przepisany i częściowo nagrany na nowo utwór „All Those Years Ago” stał się emocjonalnym i melodyjnym punktem kulminacyjnym poprawionej wersji albumu Somewhere oraz rodzajem wspólnego pożegnania z Lennonem: w finalnym nagraniu wzięli udział wszyscy trzej żyjący Beatlesi.

Emocjonalne wyczerpanie i finansowe swary, które doprowadziły do rozpadu The Beatles w 1970 roku, na długo przesłoniły fakt, że w ciągu następnej dekady muzycy często pojawiali się na swoich nawzajem płytach – najczęściej wspierając Starra w jego solowych poczynaniach. Zwłaszcza Harrisona i Lennona łączyła owocna współpraca zawodowa. Harrison zagrał na gitarze prowadzącej w agit-popowym hicie Lennona z 1970 roku „Instant Karma” i zapewnił żarliwe partie slide na albumie Imagine, potęgując kłótliwą energię „Gimme Some Truth” oraz ataku Lennona na Paula McCartneya w utworze „How Do You Sleep?”.

Jednak „All Those Years Ago” było dla Harrisona piosenką wyjątkowo nostalgiczną – dla człowieka, który rzadko, przynajmniej publicznie, wyrażał ciepłe wspomnienia o The Beatles. Zachowując radosny podkład instrumentalny, który Starr zarejestrował w lipcu 1980 roku na swój własny, zaniechany album solowy Can’t Fight Lightning, Harrison napisał nowe słowa. Podkreślił w nich, że jego mieszane uczucia wobec The Beatles jako grupy nigdy nie kolidowały z podziwem dla szczerości i kunsztu Lennona: „Żyjąc z tym, co dobre i złe / Zawsze patrzyłem na ciebie z podziwem / Teraz zostaliśmy w chłodzie i smutku / Przez kogoś / Kto jest najlepszym przyjacielem diabła / Kogoś, kto obraził wszystkich”. W geście pokoju i wspólnej żałoby Harrison zaprosił Paula i Lindę McCartneyów do zaśpiewania harmonii wokalnych w tle, nałożonych na oryginalną partię perkusji Starra – co stanowiło bolesne przypomnienie, że po odejściu Lennona prawdziwa reaktywacja The Beatles nigdy nie będzie możliwa. (Trio nagrywało ponownie w latach 90., pracując na starych demach Lennona, by stworzyć „nową” muzykę Beatlesów na potrzeby zestawów Anthology 1 i 2 – nagrania te były jednak pozbawione dawnej magii). „All Those Years Ago” stało się największym hitem Harrisona od ośmiu lat, docierając do drugiego miejsca listy Billboard Top 100. George powrócił jeszcze do tematu ciężaru i fenomenu Beatlemanii na swoim znakomitym albumie Cloud Nine z 1987 roku, w efektownym pastiszu stylu Sgt. Pepper pt. „When We Was Fab”: „Mikroskop, który powiększał łzy / Badał wszystkie niedoskonałości / A życie płynęło dalej i dalej”. W sierpniu 1966 roku, gdy The Beatles wracali do Anglii po zagraniu swojego ostatniego pełnego koncertu w Candlestick Park w San Francisco, Harrison rzucił słynne: „To by było na tyle. Nie jestem już Beatlesem”. Jednak w czułych wspomnieniach zawartych w tych piosenkach Harrison pokazał, że w swoim sercu i sztuce nigdy nie odszedł.

„Beatlesi to rewelacja” – oświadczył Harrison w wywiadzie dla brytyjskiego radia w 1974 roku, kładąc nacisk na czas teraźniejszy. I od tamtej pierwszej sesji nagraniowej w Hamburgu aż po ostatnie solowe lata, George Harrison śpiewał swoje pieśni i grał na gitarze z pasją i wyobraźnią godną członka The Beatles. Z cichą duszą i rzetelnym rzemiosłem tworzył żywą historię.


Dotychczasowe komentarze:

Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:

komentarz dnia 2026-02-26 11:48:18,
Komentarze mogą zamieszczać tylko redaktorzy serwisu. Pytaj admina joryk2@wp.pl