Aktualnosci roku 2026

8 paĽ „The Third Eye” w wydaniu Deluxe: Gratka dla kolekcjonerów z niepublikowanym utworem George’a Harrisona
8 paĽ „The Third Eye” – świat The Beatles oczami George’a Harrisona w nowej publikacji
19 cze Odkrywając tajemnice Abbey Road: George Martin i jego nieznane partytury
18 cze Nowa biografia Briana Epsteina: Philip Norman odkrywa sekrety człowieka, który stworzył The Beatles
12 maj „The Boys of Dungeon Lane” – najlepsza płyta Paula od dwóch dekad
12 maj Paul McCartney: O nowym albumie, wspomnieniach z Liverpoolu i cenie sławy
12 maj Ekskluzywnie w MOJO: Paul McCartney o nowym albumie „The Boys Of Dungeon Lane” i 70-letniej podróży w głąb siebie
11 maj "All You Need Is Love" na gali BAFTA: Wielki triumf "Adolescence" z Beatlesami w tle
11 maj Jack Douglas nie żyje. Zmarł wybitny producent Johna Lennona i Aerosmith
11 maj Nowe muzeum The Beatles uczci ich ostatni koncert na dachu
10 maj Tabliczka z nazwą Dungeon Lane odrestaurowana po zapowiedzi nowego albumu McCartneya
8 maj Serial BBC z nieznaną obsadą kontra hollywoodzka superprodukcja Sama Mendesa: Starcie projektów o The Beatles
8 maj Ukazał się drugi singiel Paula McCartneya z Ringo: „Home to Us”
7 maj Nadchodzi wielka gratka dla kolekcjonerów: „The Beatles in Canada: The Evolution 1964-1970”
6 maj The Rolling Stones o udziale Paula McCartneya w albumie „Foreign Tongues”
5 maj Nowy album Paula McCartneya – o magicznych grzybach, pierwszej miłości i jego mamie
5 maj Paul McCartney zaskakuje fanów w Abbey Road Studios podczas tajnego odsłuchu nowej płyty
5 maj Paul McCartney prezentuje nowe piosenki fanom w Abbey Road
1 maj Sean Lennon o nowym albumie The Claypool Lennon Delirium i akceptacji dziedzictwa ojca
30 kwi You Gave Me the Answer: Playlisty Paula
30 kwi Power to the People: John & Yoko Live in NYC – fascynujący dokument z udziałem plejady gwiazd
29 kwi John Lennon i Yoko Ono w utworze „Instant Karma!” – nowy klip z filmu koncertowego
29 kwi Power To The People: John & Yoko Live in NYC w polskich kinach
24 kwi The Beatles: Official Video Station – Nowość na YouTube dla fanów Czwórki z Liverpoolu
24 kwi Ukazał się oficjalny teledysk piosenki "Long Long Road"
24 kwi Ringo Starr: Recenzja Long Long Road
24 kwi Ringo Starr: „Wszystkie błędy popełniłem na scenie”
23 kwi Ringo Starr o nowej płycie country, formie w wieku 85 lat i „rywalizacji” z Paulem McCartneyem
21 kwi Ringo Starr i klub The Jacaranda ponownie razem: Wyjątkowa premiera albumu „Long Long Road”
21 kwi Ringo Starr zapowiada nowy album i zdradza kulisy historii The Beatles w programie Jimmy'ego Kimmela
18 kwi Record Store Day 2026: Ogłoszono listę tytułów – wyjątkowe wydawnictwa dla fanów The Beatles
18 kwi Czy Bob Dylan był piątym Beatlesem? - fragment książki Jima Windolfa
17 kwi Klasyczny utwór Johna Lennona i Yoko Ono z hipnotyzującym teledyskiem stworzonym z niepublikowanych dotąd domowych nagrań
17 kwi Za zamkniętymi drzwiami: Paul McCartney i sekretny pokaz albumu „The Boys of Dungeon Lane”
17 kwi Paul McCartney oprowadza po każdym utworze z nowego albumu „The Boys of Dungeon Lane” i dzieli się wspomnieniami o Beatlesach
15 kwi Paul McCartney umacnia swoją pozycję na liście Adult Contemporary dzięki utworowi „Days We Left Behind”
14 kwi Yoko Ono w warszawskim MSN. Wyjątkowa wystawa rewiduje historię sztuki kobiet
11 kwi Zaginiony bas: Jak Höfner z 1961 roku powrócił do domu
10 kwi Peter Asher: Everywhere Man – Nowy dokument o architekcie współczesnej muzyki
3 kwi „To długa, długa droga, bracie”: Jak Ringo Starr znalazł nową inspirację w Nashville
2 kwi Zobacz zwiastun „McCartney: The Hunt for the Lost Bass” – film o poszukiwaniach basu Höfnerwchodzi do kin
2 kwi Skradziony bas Paula McCartneya: Jak śledczy wpadli na jego trop po 51 latach
1 kwi Paul McCartney kończy pięć dekad sporu z Apple – wyjątkowy koncert w „Statku Kosmicznym” z okazji 50-lecia firmy
1 kwi George Martin: The Scores – Unikalne spojrzenie w głąb archiwum genialnego producenta
31 mar Paul McCartney uświetni 50. urodziny Apple? Tajemniczy koncert w Dolinie Krzemowej
31 mar Paul McCartney „zbanowany” na Reddicie? Serwis tłumaczy się z technicznej wpadki
30 mar You Gave Me the Answer – Miejsca w Liverpoolu, które Paul poleca zobaczyć
28 mar Relacja z koncertu: Paul McCartney zachwyca podczas drugiego występu w Fonda Theatre
27 mar Project Hail Mary: Walka o zgodę na użycie utworu The Beatles prawie zakończyła się fiaskiem
27 mar Paul McCartney w teatrze Fonda: Kompletna setlista z pierwszego wieczoru w Hollywood
26 mar The Beatles Akustycznie: Poczuj magię, która łączy pokolenia
26 mar The Boys of Dungeon Lane: Między wspomnieniem a betonem
26 mar Ukazał się nowy singiel Paula McCartneya „Days We Left Behind” zwiastujący płytę „The Boys Of Dungeon Lane”
26 mar Paul McCartney ogłasza nowy album „The Boys of Dungeon Lane” – najbardziej osobiste dzieło w karierze
26 mar Recenzja "Days We Left Behind" – ta tęskna, urocza piosenka to kwintesencja stylu McCartneya
26 mar Paul McCartney – Days We Left Behind (Recenzja)
25 mar Czy Paul McCartney ogłosi nowy album „The Boys of Dungeon Lane”?
23 mar Czułe chwile Paula and Nancy w St. Barts
17 mar Turyści rozczarowani Abbey Road: „To przecież tylko ulica!”
17 mar Paul McCartney zagra w the Fonda
16 mar Nowy rozdział w karierze Paula McCartneya: Pierwszy taki sukces na liście Billboardu
15 mar Mark Lewisohn: Detektyw w świecie The Beatles i kulisy „Evolver 62”
13 mar Niespodziewany gość w Abbey Road: Paul McCartney przerwał sesję nagraniową wenezuelskiego zespołu
12 mar Film koncertowy Johna Lennona i Yoko Ono „Power to the People” trafi do kin tej wiosny
10 mar Yoko Ono: Więcej niż pani Lennon – awangardowa pionierka
9 mar Paul McCartney i Paul Mescal przyłapani w Londynie
6 mar Rycerska chwila, która zapadnie w pamięć: Stella McCartney z Orderem Legii Honorowej
4 mar Paul McCartney w blasku gwiazd: Wyjątkowy pokaz Stelli McCartney na Paris Fashion Week
3 mar Nowy dokument o Paulu McCartneyu i Wings omija znane wszystkim opowieści
3 mar Ringo Starr zapowiada nowy album „Long Long Road” – kolejny owoc współpracy z T Bone Burnettem
2 mar Pożegnanie Lena Garry'ego: Odszedł muzyk, który współtworzył fundamenty The Quarrymen
27 lut Neil Sedaka: Odszedł autor popowych klasyków
26 lut You Gave Me The Answer: Wydanie specjalne „Man on the Run”
25 lut Największe muzyczne dokonania George’a Harrisona według Rolling Stone
24 lut Paul Mescal jako chłopięcy Paul McCartney: Pierwsze ujęcia z planu filmowej antologii o The Beatles
24 lut Stella McCartney wspomina falę hejtu, jaka spadła na jej matkę: „To łamie mi serce”
24 lut Jak Paul McCartney zaskoczył wszystkich zespołem WINGS
19 lut Dokument "Paul McCartney: Man On The Run" trafi do kin
19 lut Recenzja Man on the Run — ten dokument o Paulu McCartneyu to „grzeszna przyjemność”
19 lut Siedem sesji, które zmieniły wszystko. Morgan Neville o odkrywaniu prawdziwego oblicza Paula McCartneya
19 lut Dlaczego Paul McCartney wierzył, że to on był „draniem, który rozbił The Beatles”
18 lut Paul McCartney: „Próbowaliśmy dorównać The Beatles – to było szaleństwo”
18 lut Ponadczasowy utwór The Beatles bije rekordy popularności po ponad pół wieku
18 lut Gwiazdy na premierze nowego dokumentu o Paulu McCartneyu w Londynie
16 lut Paul McCartney pod lupą: Czy dokument „Man on the Run” to pozycja obowiązkowa?
16 lut Mieszkam na tej samej ulicy, na której żył Paul McCartney
14 lut Jak Paul McCartney godził rodzinę i sławę po rozpadzie The Beatles
13 lut Czy kobiety stojące za The Beatles wyjdą wreszcie z cienia?
12 lut Nowe twarze w filmowej biografii The Beatles. Poznaliśmy obsadę i kluczową ekipę projektu Sama Mendesa
11 lut Nowy album Paula McCartneya jest gotowy: Scott Rodger ujawnia szczegóły
10 lut Evolver:62 powraca! Mark Lewisohn zapowiada filmową premierę w streamingu
6 lut Man on the Run: Nowy album i film Paula McCartneya już w lutym
3 lut Pamiętnik z autografami The Beatles sprzedany na aukcji za 7 000 funtów
3 lut Tajemniczy „teledysk” do utworu „Penny Lane” The Beatles z 1967 roku
2 lut Zimnowojenna układanka Leszka Możdżera: The Beatles jako projekt socjotechniczny
1 lut Beatlemania w Londynie: Sam Mendes odtwarza nowojorskie szaleństwo z 1964 roku
30 sty Kinsale Beatles Festival powraca!
30 sty Zak Starkey zagra w The Cavern Club
29 sty You Gave Me The Answer – Czy masz swój ulubiony film, nad którym pracowałeś?
29 sty Pocztówki z LIPA to... lipa? Pierwsze zdjęcia filmowych Beatlesów wywołały burzę
25 sty The Beatles znów są wszędzie: Dlaczego w 2026 roku Wielka Czwórka wciąż dyktuje warunki w popkulturze
23 sty Robbie Williams detronizuje The Beatles: Nowy rekordzista z historyczną „gwiazdką”
21 sty Koniec pewnej ery: Kultowe strony o The Beatles znikają z sieci
14 sty Obejrzyj zwiastun „Man on the Run” – premiera w lutym 2026
12 sty Paul Mescal o roli Paula McCartneya: „To moje zadanie na cały 2026 rok”
10 sty Paul McCartney wspomina Boba Weira
7 sty Wszystkiego najlepszego z okazji 90. urodzin, Hunterze Daviesie!
5 sty Giles Martin: To już koniec nieznanych piosenek Beatlesów, ale archiwa „Get Back” wciąż kryją niepublikowane skarby
4 sty Beatlesi jak Bach – dlaczego ich utwory brzmią dobrze nawet źle zagrane? Dominic Miller o niezniszczalnych harmoniach
3 sty 100. Rocznica Urodzin Sir George’a Martina: Słynny Producent wkracza w erę cyfrową
Klasyka rocka wydana w maju:

1 Rock Around the Clock (Bill Haley & His Comets) (S - 1954)
1 You're the One That I Want (John Travolty & Olivia Newton-John) (S - 1978)
2 That'll Be The Day (Buddy Holly) (S - 1957)
9 Hello, Dolly! (Louis Armstrong) (S - 1964)
12 A Whiter Shade of Pale (Procol Harum) (S - 1967)
13 San Francisco (Be Sure to Wear Flowers in Your Hair) (Scott McKenzie) (S - 1967)
15 In the Wake of Poseidon (King Crimson) (LP - 1970)
16 Pet Sounds (Beach Boys) (LP - 1966)
17 Rising (Rainbow) (LP - 1976)
25 Tubular Bells (Mike Oldfield) (LP - 1973)
25 Holy Diver (Dio) (LP - 1983)
27 Crisis (Mike Oldfield) (LP - 1983)
31 Discovery (ELO) (LP - 1979)

https://obrazki.elektroda.pl/4727249200_1778973060.jpg

Paul McCartney: O nowym albumie, wspomnieniach z Liverpoolu i cenie sławy

2026-05-12,  autor: kasia  
[...powrót do newsów]

Richard Osman i Marina Hyde, prowadzący podcast The Rest is Entertainment, goszczą najbardziej wpływowego autora piosenek pop wszech czasów – Paula McCartneya. Beatles odpowiada na pytania słuchaczy o zmieniającą się naturę sławy, swój stosunek do ambicji oraz o to, dlaczego na koncertach na żywo zawsze trzeba grać największe hity.

The Rest Is Entertainment:Paul, to absolutna przyjemność gościć Cię tutaj. Wszystkie pytania w tym wywiadzie pochodzą bezpośrednio od naszych słuchaczy – to oni dyktują dzisiejsze tempo. Spotykamy się, aby porozmawiać o Twoim nowym albumie, a pierwsze pytanie dotyczy właśnie jego tytułu. Matthew Lumby napisał do nas z Liverpoolu:

„Po tym, jak ogłosiłeś, że tytuł Twojego albumu to The Boys of Dungeon Lane, pojechałem prosto na Dungeon Lane, żeby zobaczyć to miejsce na własne oczy. Okazało się, że znaki z nazwą ulicy zostały skradzione. Czy to sprawka przypadkowych lokalnych łobuzów, czy sam to uknułeś? A jeśli to Twoja sprawka, czy zamierzasz zwrócić te znaki na miejsce?”?

Paul McCartney: To musiał być jakiś miejscowy łobuz. Sam tam pojechałem, bo pomyślałem, że zrobię zdjęcia tego znaku i wykorzystamy je na okładkę albumu. Kiedy dotarłem na miejsce, znaku już nie było – ktoś mnie ubiegł, zanim w ogóle ogłosiłem tytuł. Ostatecznie okładka płyty to makieta. Myślę, że miasto w końcu ten znak wymieni, ale on pewnie znowu zostanie skradziony. Kiedy byłem dzieckiem, ten znak wisiał tam nienaruszony. Mentalność ludzi się jednak zmieniła. W czasach mojej młodości nikt nie odważyłby się ukraść znaku drogowego – to było coś, czego starsze pokolenie po prostu by nie zaakceptowało.

The Rest Is Entertainment: Musisz być odpowiedzialny za kradzież większej liczby znaków drogowych niż ktokolwiek inny w historii muzyki. Myślę o Abbey Road czy Penny Lane.

Paul McCartney: Tak, Penny Lane i Abbey Road to klasyka, zniknęło ich mnóstwo. Teraz Dungeon Lane dołączy do tej listy.

Pisanie o przeszłości z perspektywy współczesności

The Rest Is Entertainment: Matt Creasy pyta: „Twój najnowszy album opowiada o wspomnieniach z Liverpoolu. Kiedy piszesz piosenki o przeszłości, jak dbasz o to, by muzyka pozostała współczesna?”.

Paul McCartney: Nie muszę o tym za bardzo myśleć, ponieważ ta muzyka powstaje tu i teraz, więc z natury jest współczesna. Piszę te utwory na gitarze lub na pianinie i po prostu robię to najlepiej, jak potrafię. Niezależnie od tego, o czym opowiada tekst, mój styl sprawia, że brzmienie zawsze ma w sobie coś nowoczesnego. Tworzę w najróżniejszych stylistykach, ale wszystkie te utwory łączy jeden fakt – to ja jestem ich autorem.

The Rest Is Entertainment:Matt zadał jeszcze jedno, uzupełniające pytanie: „Czy kiedykolwiek przyłapałeś się przypadkowo na pisaniu melodii i pomyślałeś: Och, właściwie to już to kiedyś napisałem albo zrobił to ktoś inny?”.

Paul McCartney: Tak, zdarzało się. Dawniej w zespole regularnie mieliśmy takie sytuacje. Ringo przychodził z nowym utworem, a my mówiliśmy: „Ringo, to przecież piosenka Boba Dylana!”. On tylko wzdychał: „Och, racja”. John i ja również przez to przechodziliśmy. Czasami człowiek wymyślił świetną melodię, prezentował ją z dumą, a po chwili okazywało się, że to fragment z West Side Story. O takie pomyłki jest niezwykle łatwo.
The Rest Is Entertainment:Kiedy wracasz myślami do tamtych czasów, czy potrafisz połączyć się muzycznie z nastolatkiem, którym byłeś? Czy pamiętasz, jak wtedy komponowałeś?

Paul McCartney: Nie sądzę. Człowiek ma po prostu szczęście, jeśli potrafi pisać piosenki, a jeszcze większe, jeśli jego styl ewoluuje i się rozwija. W utworze Salesman Saint, który opowiada o moich rodzicach, odtworzyliśmy brzmienie zespołu z lat 40. Nie jest to mój powrót do dawnego stylu komponowania, ale raczej oddanie klimatu muzyki, której oni wtedy słuchali. W tekście pojawia się linijka: „jedyną rozrywką było pianino i radio, gorąca herbata i papierosy”. Dokładnie tak zapamiętałem tamte czasy. Mój tata był rodzinnym pianistą podczas wspólnych spotkań, a rodzice palili papierosy i pili mnóstwo herbaty. Te detale same we mnie ożywają.

The Rest Is Entertainment: Ta muzyka ma niesamowitą moc. Przenosi słuchacza w przeszłość, mimo że wciąż jesteśmy w 2026 roku.

Paul McCartney:To wspaniały muzyczny prequel.

The Rest Is Entertainment:Jak cofasz się tam tym tunelem czasu? Jensen Tag napisał do nas i wspomniał: ‶Bob Dylan stwierdził kiedyś, że gdy patrzy wstecz na piosenki napisane w wieku dwudziestu kilku lat, nie wie, kim była osoba, która stworzyła Blowin' in the Wind. Czy czujesz podobną barierę, mimo oczywistej ciągłości Twojego życia?”

Paul McCartney:Tak. Różnica polega na tym, że ja doskonale pamiętam, kim wtedy byłem. Między naszymi dawnymi a obecnymi dokonaniami istnieje prosta, czytelna linia. Kiedy po raz pierwszy weszliśmy do studia na Abbey Road, ledwo co wyszliśmy z okresu nastoletniego. Pisaliśmy wtedy piosenki skierowane bezpośrednio do fanów. Utwory takie jak Love Me Do, Please Please Me, From Me to You czy She Loves You opierały się na bezpośredniej relacji „ja” i „ty” z odbiorcą. Dopiero później nasza twórczość zaczęła się zmieniać. Pamiętam tych chłopaków z Liverpoolu, którzy w pierwszej fazie pisali proste piosenki dla fanów, a z czasem dojrzewali i stawali się bardziej artystyczni. Więc tak, myślę, że pamiętam, kim byłem.

Klasa robotnicza, normalność i fani w dobie smartfonów

The Rest Is Entertainment: Zawsze sprawiasz wrażenie kogoś, komu udało się całkowicie zachować naturalną skromność i normalność. Jak, u licha, ci się to udało?

Paul McCartney: Ludzie często pytają mnie, jak udało mi się zachować normalność w obliczu tak ogromnej sławy. Odpowiedź tkwi w mojej rodzinie. Pochodzę z bardzo kochającego domu, od mądrych ludzi pracy. Zawsze powtarzam: nigdy nie lekceważcie klasy robotniczej. Istnieje krzywdzący stereotyp hydraulika-głupka, który nic nie wie. Tymczasem mój kuzyn Bert układał krzyżówki dla The Guardian i The Times. Trzeba być całkiem bystrym facetem, prawda? A Bert był po prostu jednym z nas. Tacy ludzie mnie otaczali, bardzo bystrzy ludzie.

The Rest Is Entertainment: Nawiasem mówiąc, jeśli chodzi o Boba Dylana i Blowin' in the Wind, myślę, że on tego nie pamięta, bo tę piosenkę tak naprawdę napisał Ringo Starr.

Paul McCartney: Taak!

The Rest Is Entertainment: Oto świetne pytanie od Khaleda S.: „Jako osoba, która jest niezwykle sławna prawdopodobnie najdłużej ze wszystkich żyjących celebrytów, jak opisałbyś zmiany w postrzeganiu sławy na przestrzeni lat? Jak to było być sławnym w latach 60., a jak jest dzisiaj?”.

Paul McCartney: Największa zmiana zachodzi w tobie samym. Kiedy na początku zyskujesz popularność, uwielbiasz to, bo osiągasz cel, do którego dążyłeś. Każdy sukces i fakt, że ludzie rozpoznają cię na ulicy, przynosi ogromną radość. Nigdy nie było w nas czegoś w stylu: „och, ludzie mi dokuczają, kochanie”, wiesz, nie było tej współczesnej przypadłości Nie, my to uwielbialiśmy i człowiek uczył się, jak sobie z tym radzić.
Pamiętam, jak jechałem pociągiem z Londynu na jeden z koncertów i szedłem na miejsce zupełnie sam. Nadek otoczyła mnie grupa dziewcząt. Zaczęły krzyczeć, a ja powiedziałem spokojnie: „Dziewczyny, umowa jest prosta: jeśli zachowacie ciszę, dam wam wszystkim autografy, wejdziemy razem i będzie świetnie”. Zrozumiały to, były bardzo grzeczne i doceniły ten wyjątkowy moment.
Dziś czasy się zmieniły, a wszystko przez smartfony. Kiedy teraz kogoś spotykam, od razu sięga po telefon. Moja odmowa zrobienia zdjęcia jest dziś traktowana jako coś radykalnego. Wspomniałem o tym kiedyś w rozmowie z Oprah Winfrey. Była w szoku, że nie robię zdjęć z fanami. Wyjaśniłem jej to w prosty sposób, choć zazwyczaj moje tłumaczenie jest znacznie dłuższe. Opowiadam wtedy o deptaku w Saint-Tropez na południu Francji. Stoi tam facet z małpką i można mu zapłacić za zrobienie sobie z nią zdjęcia. Nie chcę czuć się jak ta małpka. Kiedy pozuję do przypadkowego zdjęcia, czuję, że przestaję być sobą, a staję się jedynie rekwizytem.

The Rest Is Entertainment: Ale dzięki temu fani zyskują z Tobą moment autentycznego kontaktu. Sama doświadczyłam tego fenomenu współczesności w dziwny sposób. Byłam w Luwrze. Zabrałam córkę do Paryża po raz pierwszy. Poszłyśmy do Luwru. Nikt nie patrzył na obrazy. Po prostu wyciągali ręce ze smartfonami i robili zdjęcia. I wiesz, jesteś trochę jak Mona Lisa. Posiadanie tylko takiego zdjęcia zamiast przeżycia chwili to znak naszych czasów. Tak.

Podoba mi się wizja, że ktoś widzi Paula McCartneya, jest niesamowicie podekscytowany, prosi o fotkę, a ty dochodzisz do końca tego długiego wyjaśnienia, a oni mówią: „W każdym razie Paul, muszę lecieć”. [śmiech] „Miło było cię poznać, fajna historia”

Paul McCartney: Tak, a potem wracają do znajomych, a ci pytają: „Spotkałeś Paula, masz zdjęcie?”. „Nie, po prostu gadał coś o jakiejś cholernej małpie”.

The Rest Is Entertainment: Czy uważasz, że wścibstwo prasy i naruszanie prywatności zmieniły się od lat 60.?

Paul McCartney: Myślę, że media zawsze były wścibskie. Mnie to nie rusza. Kiedyś nazywałem ich „sympatycznymi łobuzami”, bo jest w nich taki specyficzny element. Teraz niektórzy z nich nie są już tacy sympatyczni, ale nie mam nic przeciwko temu. Wiesz, to ich praca. Dopóki to, co o tobie piszą, nie jest zbyt podłe, uważam to po prostu za ryzyko zawodowe.

Telewizja, influencerzy i definicja sukcesu

The Rest Is Entertainment: Mówiąc o ryzyku zawodowym – to jedno z moich ulubionych pytań dzisiaj, od Philipa Andrei, który pyta:
„Mimo że jesteś niezwykle sławny, czy kiedykolwiek pomylono Cię z innym celebrytą?”

Paul McCartney:Nie.

The Rest Is Entertainment:: Oh, to dobrze. Tak, jesteś drapieżnikiem alfa na szczycie łańcucha pokarmowego celebrytów.

Paul McCartney:Próbuję pomyśleć, czy to byłoby dobre... Nie. Nie.

The Rest Is Entertainment:Myślę, że w takim momencie musiałbyś po prostu wejść w tę rolę i grać dalej. Tak.

Odchodząc na chwilę od muzyki – wiemy, że jesteś wielkim fanem telewizji. Laura Godbolt pyta: „Gdybyś miał wziąć udział w reality show lub teleturnieju, który program byś wybrał? Np. The Traitors, Bake Off, Dragon's Den itd.”

Paul McCartney: Pointless.

The Rest Is Entertainment: Dziękuję. (Richard Osman jest twórcą i byłym współprowadzącym program Pointless)

Paul McCartney:Pointless to jeden z moich ulubionych programów. Więc to prawdopodobnie byłby ten. Inne ulubione? Gogglebox, House of Games.

The Rest Is Entertainment:Mam kolejne pytanie od Rachel Abblett, która jest producentką programu Would I Lie to You?, i pyta:
„Czy mógłbyś zapytać sir Paula, czy wystąpi w świątecznym odcinku specjalnym Would I Lie to You? Bardzo chcielibyśmy go gościć”.

Paul McCartney:O mój Boże, kolejny mój ulubiony program!

The Rest Is Entertainment:W tym programie robią z tobą wywiad, w którym pytają: „Czy przydarzyło ci się kiedyś coś ciekawego?”, a ty zaczynasz opowiadać... [śmiech] Ekipa produkcyjna musiałaby tam siedzieć przez całe tygodnie.

Cherry pyta:
„Zawsze świetnie kreowałeś postacie w piosenkach: Eleanor Rigby, Rocky Raccoon, Jenny Ren. Czy jest jakieś zachowanie u ludzi w XXI wieku, które wciąż Cię zadziwia lub wprawia w konsternację?”

Paul McCartney: Nowe zjawiska... Myślę, że te wszystkie rzeczy związane z influencerami. Po prostu dlatego, że nie jestem z tego pokolenia. Naprawdę tego nie rozumiem. Ale to widzę, bo nie da się tego uniknąć. Wiesz, to pojawia się na Instagramie, albo moja żona coś ogląda i pokazuje mi jakąś rzecz, a zaraz potem wyświetla się jeden z nich. Po prostu uważam, że to zabawne. Przypuszczam, że parcie na szkło zawsze istniało, ale teraz ludzie, którzy nie wydają się być szczególnie utalentowani, są niesamowicie, wręcz chorobliwie sławni, mają miliardy odtworzeń, wyświetleń i to wszystko. Trzeba więc uważać, mówiąc o tym, bo brzmi się wtedy bardzo staromodnie – jakim zresztą jestem.

The Rest Is Entertainment: Myślę, że jeśli jest się sir Paulem, to wolno tak mówić.

Paul McCartney: Naprawdę?

The Rest Is Entertainment: Tak, myślę, że ujdzie ci to na sucho.

Paul McCartney: W takim razie będę kontynuował. Tak.

The Rest Is Entertainment: W ten sam sposób, w jaki wolno ci rzucać nazwiskiem Oprah. Tak, ona miała szczęście, że o niej wspomniano w tym wywiadzie.

Czy myślisz w ogóle o hitach i wyświetleniach w sieci?

Paul McCartney: Nie, nie, mam wielkie szczęście. Mam biuro, w którym pracują świetni młodzi ludzie. Oni naprawdę rozumieją te rzeczy, uwielbiają to i żyją tym. Więc po prostu mówią mi: „To byłoby dobre do zrobienia, mógłbyś zrobić to, to przyniesie fajny efekt”. Więc tak naprawdę o tym nie myślę. Pozwalam się prowadzić. Widzisz to kółko na końcu mojego nosa? [śmiech] Włóż w nie haczyk i po prostu rób, co ci każą. Poprowadź mnie dokądkolwiek.

The Rest Is Entertainment: To interesujące, ponieważ odniosłeś każdy możliwy sukces, jaki można sobie wyobrazić. Przeżyłeś te wszystkie etapy: „chcemy wyprzedać ten lokal”, potem „chcemy wyjechać za granicę”, „chcemy wydać płytę”, „chcemy mieć numer jeden”. Czym jest dla ciebie sukces teraz? W przypadku nowego albumu, z którego oczywiście jesteś bardzo dumny, jak wygląda sukces dzisiaj, kiedy wydajesz nową płytę?

Paul McCartney: Chodzi o to, żeby ludziom podobało się to, co robię. Tak. To zawsze był w pewnym sensie fundament, ale teraz to tak naprawdę jedyny wyznacznik. Jeśli jadę w trasę, zależy mi, żeby publiczności podobały się nowe piosenki, choć doskonale wiem, że zazwyczaj tak nie jest. [śmiech] Publiczność z reguły nie lubi nowych utworów na koncertach. Mam na myśli, wiesz, mówię im ze sceny: „Dobrze, zagramy teraz nową piosenkę. I wiem, że wam się to nie podoba, bo ilekroć gramy stary, wielki utwór Beatlesów, wasze telefony się rozświetlają i widownia wygląda jak galaktyka nocą. A kiedy gramy nową piosenkę, robi się jak w czarnej dziurze”. [śmiech] I to prawda, oni nie chcą ich słuchać.

The Rest Is Entertainment: Ale powinieneś im wtedy powiedzieć: „Wiecie, tamte piosenki też kiedyś były nowe”.
Paul McCartney: Tak, był taki czas. [śmiech] Nie, więc myślę, że chodzi po prostu o to, by ludzie lubili to, co tworzysz. Tak, myślę, że to zasadniczo to, czego wszyscy chcą. Moje dzieci śmieją się ze mnie, bo mówią: „Ty po prostu lubisz ten zachwyt i poklask, prawda?”. Mówię: „Tak, możecie mnie podziwiać”.

The Rest Is Entertainment:Czy lubisz poklask? To ciekawe pytanie.

Paul McCartney: Tak, lubię. Lubię.

The Rest Is Entertainment:I jak myślisz, czy to dlatego, że oznacza to, że wykonałeś dobrą robotę, czy jest w tym jakieś osobiste ego, czy może po prostu chcesz, aby ludzie pokochali rzecz, którą stworzyłeś?

Paul McCartney: Myślę, że to drugie – chodzi o sam fakt tworzenia. Jeśli piszesz piosenkę, o której myślisz, że jest dobra i mówisz sobie: „O tak, wow. Naprawdę mi się udało”, to kiedy ją nagrywasz, a potem ona trafia do ludzi... twoje dzieci wylatują w świat. Jeśli ludziom się podoba, to jest to, czego szukasz. Poza samą osobistą satysfakcją z tworzenia dzieła sztuki. Kiedy już wyjdzie w świat, to niesamowite uczucie. Singiel z nowego albumu Dungeon Lane nazywa się Days We Left Behind i miałem w związku z nim mnóstwo odzewu. Wiele osób mówiło: „Płakałem przy tym”, ponieważ to bardzo emocjonalna piosenka. Zwrotka, która mnie samego mocno porusza, mówi coś w stylu: „nic nie pozostaje takie samo, nikt nie musi płakać”. I to jest moment, w którym płaczesz. [śmiech]

The Rest Is Entertainment: Tak, to jest ta linijka, która wyciska łzy, a ty celowo próbujesz ich doprowadzić do płaczu, robiąc to. [śmiech]

Paul McCartney: Nie wiem, skąd to się bierze, Richard. Tak, nie wiem. Ale to wspaniałe, jeśli zrobiłeś coś, o czym myślisz: „to jest całkiem dobre”, a potem ludzie rzeczywiście dają ci znać i mówią: „uwielbiam ten utwór”. Myślę, że to wszystko, czego szukam.

The Rest Is Entertainment: Współcześni artyści wydają się mieć znacznie większy problem z przyznaniem: „Właściwie to uwielbiam poklask i zachwyt publiczności”. Dlaczego tak jest?

Paul McCartney: Cóż, wiesz, [śmiech] spójrz, pomyśl o tym. Co próbujemy zrobić na samym początku drogi? Jesteśmy w szkole. Idziesz do doradcy zawodowego, a on ci mówi: „Jesteś beznadziejny. Nie ma tam dla ciebie żadnej przyszłości”. Ty jednak myślisz coś innego o sobie. [śmiech] Więc mówisz sobie: „O Boże, okej”. A potem zakładasz zespół, zaczyna ci dobrze iść. I czego wtedy szukasz? Szukasz aprobaty czy szukasz pieniędzy? Szukasz sposobu na wyrwanie się ze swojej dotychczasowej sytuacji i awansowanie w świecie. Nie sądzę, żeby był sens się tego wstydzić czy być nieśmiałym. Myślę, że wszyscy i tak o tym wiedzą. Jeśli masz zwykłą pracę, chcesz awansu. Tak. Albo jeśli masz program w telewizji, chcesz mieć wysoką oglądalność.

The Rest Is Entertainment: Dokładnie. House of Games, 18:00 każdego dnia, BBC Two.

Życie jako Paul McCartney

The Rest Is Entertainment: Spośród miliardów ludzi na ziemi przeżyłeś jedno z najbardziej niezwykłych żyć. Tak czysto filozoficznie: jak to jest być Paulem McCartneyem, kiedy budzisz się rano? Jeśli wiesz, co mam na myśli przez to pytanie – kiedy myślisz o życiu, które przeżyłeś, o tym, co ci się przydarzyło i jak do tego doszło? To musi być niesamowite uczucie.

Paul McCartney: Cóż, wiesz co? Myślę, że moją tarczą i obroną przed zwariowaniem jest staranie się, by nie myśleć o tym zbyt wiele. Tak. Ponieważ często myślę: „Cóż, czekaj chwilę, szukam po prostu jakiegoś małego sukcesu. Świetnie”. Ale potem patrzę, że mam ich na koncie całkiem sporo, wiesz, mam tę piosenkę, tamtą piosenkę... Gdybym naprawdę usiadł i pomyślał: „Paul, jesteś wielkim człowiekiem”, moja głowa by eksplodowała. Tak. Więc staram się to trochę tonować i myśleć: „To było w porządku. To był dobry utwór”. I na co dzień tak naprawdę nie czuję się nim. On jest tym sławnym gościem. Ja jestem po prostu facetem, który musi wstać rano i zjeść śniadanie.

The Rest Is Entertainment: No właśnie. Ale kiedy oglądasz... wiesz, jest tyle materiałów archiwalnych ze wszystkiego, co zrobiłeś, i to musi do ciebie docierać. Przypuszczalnie musisz czasem coś z tego obejrzeć. I to jest ciągłe przypomnienie o tym, co się wydarzyło. Tak. Jesteśmy tutaj na Abbey Road. Chodzi mi o to, że oczywiście musisz tu przyjechać, mijasz legendarne przejście dla pieszych i dzisiaj na zewnątrz stoi ogromna kolejka ludzi czekających, by zrobić sobie tam zdjęcie. Kiedy koło tego przejeżdżasz, czy po prostu myślisz: „Hmm, pamiętam, że zrobiłem to raz”? [śmiech]

Paul McCartney: Nie podoba mi się pomysł, że dążysz przez całe życie do sukcesu i sławy, a potem odwracasz się i mówisz: „Ech, w sumie to mi się to nie podoba”. Myślę, że to małostkowe i niewdzięczne. Myślę, że właściwym podejściem jest powiedzenie: „Tak, udało mi się. Jestem tutaj”. Czego chciałem? Chciałem tego, tego i tamtego. Okej, zdobyłem to. Więc po prostu bądź z tego zadowolony. I nie szalej, bo jak brzmi ta linijka z piosenki Eagles o kołach: „nie pozwól swoim kołom doprowadzić cię do szaleństwa”. Tak. „Nie pozwól, by dźwięk twoich kół cię przytłoczył”.

The Rest Is Entertainment: Pytać o to wydaje się naprawdę szalone, bo jak mówię, poradziłeś sobie w życiu nadzwyczaj dobrze. [śmiech] Ale myślę, że ludzie są najbardziej interesujący, kiedy mówią o swoich porażkach. Mamy pytanie od Luxa Adamsa:
„John często niesprawiedliwie i krytycznie lekceważył swoją wcześniejszą twórczość, nazywając niektóre ze swoich wielkich utworów bzdurami. Czy są jakieś Twoje własne kompozycje, na które czasami potajemnie patrzysz wstecz i myślisz: hm, to nie było dobre?”

Paul McCartney: ak. Tak, wiesz, zdarzają się piosenki, o których myślisz, że niezbyt dobrze wyszły albo nie osiągnęły tego, co chciałeś osiągnąć, ale nie można wygrać każdej bitwy. Miałem piosenkę zatytułowaną Bip Bop i ona jest po prostu bardzo... bip-bopowa [chrząka]. Patrzyłem na nią po latach, myśląc: „Boże, jak mogło mi to ujść na sucho?”. [śmiech] Ale rozmawiałem o tym z Trevorem Hornem, producentem, a Trevor na to: „To jeden z moich ulubionych Twoich utworów!”. Patrząc więc na to z jego perspektywy, pomyślałem: „Wiesz co, on nie jest amatorem, zna się na rzeczy. Może to jednak jest w porządku”. Ale tak, osobiście uważam, że ta piosenka nie była zbyt wspaniała.

Koncertowa rutyna i rola rozrywki

The Rest Is Entertainment: Czy są jednak piosenki, które musisz grać na żywo, a czasami myślisz: „Och, naprawdę wolałbym dzisiaj tego nie grać”, biorąc pod uwagę to, ile tysięcy razy już je wykonywałeś?

Paul McCartney: Mam szczęście, bo... u mnie tak to nie działa. Tak. Mogłoby się wydawać, że będę miał tak z Hey Jude. Tak. Ale przecież publiczność śpiewa wtedy całą tę końcówkę, prawda? Kwestia brzmi ponownie: co próbujesz osiągnąć? Jeśli wychodzisz na scenę, żeby zrobić wielkie show, wiem, kto jest na mojej widowni przez większość czasu. I to są w dużej mierze rodziny. Mogą to być dziadkowie w moim wieku, mogą to być ich dzieci... a potem mogą to być ich wnuki. Więc to całkiem spory przekrój pokoleniowy. Tak. Myślę więc: cóż, moglibyśmy zagrać piosenki, których kompletnie nie znają, i stworzyć na widowni mnóstwo czarnych dziur. Tak. [śmiech] Ale ci ludzie zapłacili mnóstwo pieniędzy za bilety. I pamiętam, jak sam byłem dzieciakiem, chodziłem na koncerty, oszczędzałem każdy grosz... Poszedłem na koncert Billa Haleya. Tak, to nazwisko, które przywołuje wspomnienia. Oszczędzałem na to przez miesiące, roznosiłem gazety, robiłem wszystko, co mogłem. I dokładnie wiedziałem, czego chcę jako fan: chciałem, żeby zagrał swoje największe hity. Gdyby zaczął za bardzo kombinować, pomyślałbym: „Okej, pozwoliłem mu na odrobinę dogodzenia własnemu ego, ale daj mi to, po co przyszedłem”.
Właściwie, mówiąc o panu Dylanie – Bobie – byłem na kilku koncertach Boba i momentami naprawdę nie potrafiłem powiedzieć, jaką piosenkę w danym momencie wykonuje. Tak. To już lekka przesada, bo znam jego utwory i rozumiem, jeśli nie chce grać po raz milionowy Mr. Tambourine Man, wiesz, może ma tego serdecznie dość, ale jako widz chciałbym to usłyszeć. Tak. W końcu zapłaciłem za bilet.

The Rest Is Entertainment: Mogłeś zgłosić życzenie z widowni. Jestem pewna, że chętnie by się dostosował.
Gdybyś musiał wybrać tylko jedno słowo, by opisać siebie, spośród dwóch, które zaraz ci podam – bo mam wrażenie, że oczywiście się nie wykluczają wzajemnie – czy powiedziałbyś, że jesteś artystą estradowym (entertainer) czy artystą (artist)?

Paul McCartney: Cóż, musiałbym powiedzieć, że jestem artystą zapewniającym rozrywkę (entertaining artist). Tak, najpierw rozrywka, ale potem...

The Rest Is Entertainment: Tak, zabawiasz ludzi będąc artystą, jak sądzę.

Paul McCartney: Chciałbym myśleć o sobie jako o artyście, ale potem robisz te wielkie koncerty, widzisz te wszystkie rodziny, które zapłaciły za wejście i niekoniecznie wszyscy są bogaci. Mhm. Więc myślę: dlaczego miałbym nie dać im dokładnie tego, czego pragną? Tak. Wplatamy w setlistę kilka piosenek, których oni szczególnie nie znają lub nie lubią, ale my jako zespół uwielbiamy je grać.

The Rest Is Entertainment:Zespół po prostu patrzy na siebie na scenie, mówiąc: „Tak, ta piosenka. Uwielbiamy to”.

Paul McCartney: Ale wiesz, lubię – i to szczególnie w dzisiejszych czasach – sytuacje, gdy grasz coś takiego jak Hey Jude i widzisz całą tę potężną widownię śpiewającą wspólnie. W Ameryce Trumpa, gdzie Republikanie i Demokraci skaczą sobie nawzajem do gardeł, w momencie gdy gramy tę piosenkę, oni zapominają o podziałach. Tak. Wszyscy to uwielbiają i jednoczą się... to jest moment typu: „wow, to całkiem niesamowite”. Nagle ta sala zapomina o polityce, nie zamierzają się ze sobą kłócić, tylko po prostu będziemy śpiewać razem. Więc takie momenty uważam za niezwykle wartościowe. Lubię to i lubię to robić dla nich.

The Rest Is Entertainment: Tak, i mówię to całkowicie szczerze: dziękuję za to. Dokonanie w obrębie całej światowej kultury tego, co osiągnąłeś, a przy tym wciąż utrzymywanie takiego podejścia – rozumienie, że zapewniasz rozrywkę, że chcesz łączyć ludzi i zachowanie tego czystego ducha przez tak długi czas – myślę, że to coś niezwykłego, biorąc pod uwagę wszystkie wzloty i upadki, jakie przeszedłeś. I wiem, że nie możesz budzić się rano i gratulować sobie codziennie bycia wielkim Paulem McCartneyem, ale z pewnością w imieniu naszych słuchaczy i nas samych chcę ci bardzo podziękować. Bardzo łatwo wyobrazić sobie świat, w którym nie byłoby Paula McCartneya, a świat jest bez dwóch zdań lepszym miejscem, ponieważ Paul McCartney w nim jest.

Paul McCartney: Dziękuję, Richard. I muszę dodać, że jestem twoim fanem. To wszystko, co zamierzam powiedzieć. Zostawmy to na tym.

The Rest Is Entertainment: ostawmy to na tym. Nigdy nie będzie lepiej niż w tym momencie. Pięciu członków The Beatles: Paul, John, George, Ringo i teleturniej House of Games. Kto wygrywa trofeum?

Paul McCartney: O, Beatlesi. Wszyscy razem jako zespół.

The Rest Is Entertainment: Wszyscy razem. To uczciwe postawienie sprawy.

Paul McCartney: Dokładnie. Nie wygrasz z Beatlesami, Richard. Nie wygrasz z Beatlesami.

The Rest Is Entertainment: Dokładnie. Racja. Nie jesteś w The Monkees, jesteś w The Beatles. Więc Paul, dziękuję bardzo. To była absolutna przyjemność. Dzięki za poświęcenie nam czasu i dziękuję, że wciąż tworzysz tak genialną muzykę. To fantastyczny album. Wiem, że miałeś dziś po południu przedpremierowy odsłuch dla gości i ludzie zalewali się łzami – teraz całkowicie rozumiem dlaczego. Wciąż to masz w sobie.

Paul McCartney: O rany. Dziękuję bardzo. Dziękuję.


Dotychczasowe komentarze:

Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:

komentarz dnia 2026-05-17 04:21:41,
Komentarze mogą zamieszczać tylko redaktorzy serwisu. Pytaj admina joryk2@wp.pl