Wyścig o ocalenie The Beatles
2026-08-25, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Czołowy historyk Wielkiej Czwórki, Mark Lewisohn, stara się ukończyć swoją ostateczną trylogię – właśnie w momencie, gdy sztuczna inteligencja i algorytmy zaczynają pisać ich historię na nowo. Mark Lewisohn jest najwybitniejszym kronikarzem historii, która w pewnym sensie przypomina ściganie dawnych duchów przeszłości. Przez 50 lat każdego dnia zanurzał się w dziejach The Beatles, z pełnym oddaniem tworząc ostateczną i rzetelną kronikę zespołu, który ukształtował globalną kulturę i nie przestaje rezonować nawet po kilkudziesięciu latach.To podróż, która rzuciła go w najróżniejsze zakątki świata – od zakurzonych archiwów lokalnej prasy po otoczone wielką czcią podziemia na Abbey Road, czyniąc z niego jedną z zaledwie kilku osób, które mogły usłyszeć kompletne sesje nagraniowe The Beatles. Doświadczenie to stało się fundamentem jego autorytatywnych publikacji o zespole, a obecnie także nowego, obszernego telewizyjnego filmu dokumentalnego „Evolver:62”, dostępnego na platformie Amazon Prime.
Można by zatem sądzić, że wszystko, co było do odkrycia na temat The Beatles, zostało już odnalezione. Jednak gdy Lewisohn rozmawia ze mną ze swojego ogromnego, prywatnego archiwum, otoczony dorobkiem całego życia poświęconego badaniom, staje się jasne, że jest wręcz przeciwnie – i to nawet 56 lat po rozpadzie grupy.
„Rzeczy, których nigdy wcześniej nie widzieliśmy, wciąż wypływają na światło dzienne niemal każdego dnia” – przyznaje. „Trudno w to uwierzyć, ale to prawda”.
Po książkach dokumentujących występy na żywo, sesje nagraniowe i nie tylko, w 2013 roku ukazał się jego wyczerpujący, znakomicie przyjęty tom „Tune In”, opisujący lata sprzed zyskania przez zespół sławy. Jest to pierwsza odsłona docelowo trzyczęściowej, ostatecznej biografii. Na przestrzeni ponad 1500 stron autor rozprawił się z wieloma mitami, wydobył na jaw zdumiewające nowe fakty i dostarczył zupełnie świeżego spojrzenia, opartego na skrupulatnych badaniach. To właśnie z niego czerpie „Evolver:62”, który w fascynujący i niezwykle angażujący sposób przygląda się przełomowemu rokowi 1962.
Wyzwania spójnej narracji i powrót do źródeł
Lewisohn intensywnie pracuje nad drugim tomem swojej trylogii. Jednak mimo przeprowadzonych przez niego szeroko zakrojonych badań, opowiedzenie historii The Beatles staje się coraz trudniejsze – i to nie tylko dlatego, że wielu naocznych świadków nie ma już wśród nas. Choć przeprowadził on ponad 600 wywiadów z kluczowymi i drugoplanowymi postaciami z otoczenia zespołu, cały ten materiał badawczy oraz wciąż pojawiające się nowe informacje wymagają precyzyjnego wplecenia w jedną, spójną i płynną narrację.
Ponad wszystko ceni on ówczesne relacje z pierwszej ręki, dokumenty, korespondencję, fotografie oraz nagrania. To właśnie z tych źródeł czerpie zarówno przy tworzeniu „Evolver:62”, jak i swoich książek. Są to materiały z epoki, opatrzone dokładnymi datami wydarzeń, co nadaje opowieści bezpośredniego charakteru i zapewnia bezcenny kontekst – doskonałym przykładem jest tu odkrywcza korespondencja między menedżerem grupy, Brianem Epsteinem, a jego prawnikiem w sprawie odejścia ówczesnego perkusisty zespołu, Pete'a Besta.
„Nic nie jest w stanie przebić relacji z tamtych lat, ponieważ nie są one obciążone zawodnością pamięci ani ryzykiem wyolbrzymiania czy konfabulacji, co zdarza się nader często, zwłaszcza w przypadku tak potężnej historii, jaką jest historia The Beatles” – podkreśla Lewisohn.
„Każdy, kto miał z nimi jakiekolwiek powiązania, na pewno wiele o tym opowiadał. Przy ciągłym powtarzaniu zawsze pojawia się tendencja do odchodzenia od prawdy – często tym większa, im częściej dana historia jest przekazywana. Dlatego powrót do źródeł to zawsze najlepsze rozwiązanie”.
Zagrożenie ze strony sztucznej inteligencji
Obawia się on jednak o przyszłą wierność historii The Beatles w obliczu zagrożeń, jakie stwarzają nowe technologie, które już teraz generują i rozpowszechniają fałszywe informacje.
„Fakt, że w dzisiejszych czasach wszystko podawane jest w formie krótkich, wycinkowych komunikatów, nie pomaga w utrzymaniu rzetelności historii The Beatles” – mówi. „Do tego dochodzi oczywiście sztuczna inteligencja, która naprawdę mąci wodę, kreując wydarzenia, które w pierwszej kolejności w ogóle nie miały miejsca. Istnieją więc powody do niepokoju.
Dlatego też ukończenie rozpoczętej przeze mnie trylogii jest niezwykle ważne, ponieważ to próba przedstawienia tej opowieści w sposób absolutnie poprawny, z dbałością o najdrobniejsze szczegóły. Jeśli po moim odejściu te książki po mnie pozostaną, będzie to oznaczać, że zrobiłem coś dobrego. To, jak bardzo będą one poważane, to już inna kwestia, ale przynajmniej będą na miejscu dla tych, którzy naprawdę zechcą poznać prawdę. Myślę jednak, że historia w ogóle – nie tylko ta dotycząca The Beatles, ale w każdym jej aspekcie – będzie od teraz poważnie wypaczana przez technologię”.
Kilka dni przed naszą rozmową w internecie pojawiło się sfałszowane zdjęcie przedstawiające całą czwórkę Beatlesów akompaniującą Mary Hopkin w studiu około 1968/69 roku. Coś, co nigdy się nie wydarzyło. Inne posty promowały fikcyjną pożegnalną trasę koncertową Paula McCartneya i Ringo Starra.
„Nie można oczekiwać, że ludzie zorientują się, iż to zdjęcie jest fałszywe, ponieważ wygląda wystarczająco autentycznie, a poza tym – dlaczego mieliby w to wątpić? Ale ci, którzy mają odpowiednią wiedzę, wiedzą, że to falsyfikat. Tyle że my, dysponujący tą wiedzą, jesteśmy już w mniejszości, a wkrótce w ogóle nas tu nie będzie, by móc to wytknąć” – zauważa Lewisohn.
„Nie widzę żadnego sensu w kreowaniu wydarzeń, które nigdy się nie odbyły. Ludzie, którzy to robią, powinni zająć się w życiu czymś innym. Przypuszczam, że nic ich to nie obchodzi, ale ryzykują zmianę historii, która już teraz jest tak piękna i doskonała, jak to tylko możliwe. Zostawcie ją w spokoju. Ale to się niestety nie wydarzy”.
Przemysł muzyczny po wojnie i zderzenie pokoleń
Urodzony badacz, 67-letni Lewisohn, rozpoczął swoją karierę w BBC w latach 70., a następnie został kierownikiem do spraw badań w „Music Week”, branżowym czasopiśmie brytyjskiego przemysłu muzycznego. To właśnie ta rola skłoniła go w 1983 roku do przejścia na wolny zawód jako pisarz, badacz i historyk, z zamiarem przekształcenia swojego trwającego całe życie zainteresowania The Beatles (i nie tylko) w profesję. Spędził długi czas pracując bezpośrednio dla McCartneya, a także był zatrudniony przy tworzeniu The Beatles Anthology, oficjalnej historii opowiedzianej przez sam zespół.
Dokument Evolver:62 ukazuje go, jak powraca do niektórych z kluczowych miejsc z historii The Beatles. Te ujęcia przeplatane są fragmentami jego solowego występu w londyńskim Bloomsbury Theatre, podczas którego snuje on całą paletę krótkich, wyrazistych opowieści z 1962 roku – brzemiennego w skutki roku, który rozpoczął się od nieudanego przesłuchania w wytwórni Decca w Nowy Rok, a zakończył w momencie, gdy stali u progu sławy. To nie tylko opowieść o samych Beatlesach, ale i o kształtującym się w powojennych realiach przemyśle muzycznym.
Autor maluje uderzający kontrast między londyńskimi łowcami talentów (tzw. dział A&R) w średnim wieku a tętniącą życiem sceną muzyczną Liverpoolu, gdzie można było zarobić na życie jako profesjonalny rockandrollowiec. George Martin był najmłodszy z tego środowiska – miał wówczas 36 lat.
Większość z nich służyła w czasie wojny i nie miała bladego pojęcia, czego pragną nastolatkowie (co wciąż było stosunkowo nowym pojęciem). Muzyką ich pokolenia były zespoły taneczne, jazz i swing. Zdecydowanie nie raczkująca scena rock'n'rollowa, na którą patrzyli z góry. W ramach zabawnej dygresji Evolver:62 prezentuje sylwetki niektórych artystów, z którymi w tamtym roku podpisano kontrakty płytowe – to istna plejada postaci niebędących wokalistami, od malarzy pokojowych po zapaśników.
Podczas gdy to późniejsze, innowacyjne prace studyjne The Beatles często skupiają na sobie najwięcej uwagi, Lewisohn upiera się, że byli oni równie interesujący i oryginalni już w 1962 roku.
„Istnieje u ludzi pewna tendencja do myślenia, że we wczesnych latach to wszystko było w taki czy inny sposób nieco bardziej uproszczone, a naprawdę ciekawie robi się dopiero później. Ale takich rzeczy nie da się po prostu nagle włączyć niczym przełącznikiem”.
Byli interesujący na późniejszym etapie, ponieważ byli interesujący od samego początku. Okazuje się, że po prostu zawsze byli interesującymi ludźmi. Całe to zamieszanie nakręcali oni sami ze względu na charakter ich osobowości i to zawsze w nich było”.
Szacunek Lewisohna do Epsteina
Nie zamierzali też się podporządkowywać, aby odnieść sukces. Epstein pracował dla nich bez wytchnienia, ale spotykał się z ciągłym powtarzaniem tego samego przez dyrektorów wytwórni płytowych: nikt z Liverpoolu nie odnosi sukcesu. Nikt nie zrobi kariery z nazwą taką jak The Beatles. Jednakże, jak zauważa Lewisohn, odpowiedź Beatlesów brzmiała: „albo złamiemy ten schemat, albo wcale tego nie zrobimy”.
Szacunek Lewisohna do Epsteina, człowieka bez reszty oddanego swoim klientom, jest wyraźny. Jak przekonuje historyk, wszelka krytyka jego działań powinna zostać odrzucona przy pełnej znajomości faktów. To, co czuł do swoich podopiecznych, to była szczera sympatia, a w przypadku The Beatles – miłość.
Dokument przedstawia papierowy ślad dowodzący, że Epstein, zamiast ich wyzyskiwać, dał Beatlesom furtkę wyjścia, skutecznie unieważniając swój pierwszy kontrakt menedżerski. Nie tylko go nie podpisał, ale też usunął miejsce na prawnie wymagane podpisy rodziców McCartneya, George'a Harrisona i Besta (wszyscy mieli wówczas mniej niż 21 lat).
„Evolver:62” prezentuje fotografie zrobione w The Cavern pierwszej nocy, kiedy Beatlesi założyli garnitury. Bije z nich absolutna radość, co pomaga obalić kolejny mit, jakoby Epstein ich „ugrzecznił”. Lewisohn dociera również do sklepu z odzieżą męską w Birkenhead, gdzie The Beatles kupili i z ogromnym entuzjazmem współtworzyli projekty swoich garniturów
Droga do EMI i bezcenne nagrania z wczesnych lat
Do lata mieli już podpisany kontrakt płytowy z wytwórnią Parlophone, należącą do EMI. W tym momencie jako prawdziwy bohater wyłania się mało wcześniej znana postać, Kim Bennett – odkryty przez Lewisohna podczas prac nad „Tune In” i bliżej przedstawiony w „Evolver:62”.
Chociaż szef Parlophone, George Martin, początkowo odrzucił The Beatles, zespół przyciągnął uwagę wydawniczego ramienia EMI, spółki Ardmore and Beechwood, mieszczącej się w sklepie HMV przy Oxford Street. To właśnie tam Epstein zlecił wytłoczenie próbnego nagrania z przesłuchania dla wytwórni Decca na płycie acetatowej. Bennett, zajmujący się promocją nagrań (tzw. plugger) – opisany przez Lewisohna jako człowiek odznaczający się „zaciętą wytrwałością, większą niż ktokolwiek inny w tej branży” – bardzo chciał, aby EMI podpisało kontrakt z zespołem, licząc na zdobycie praw do wydawania utworów duetu Lennon i McCartney. On i jego szef, Sid Colman, usilnie zabiegali o przyznanie grupie The Beatles kontraktu nagraniowego, co ostatecznie skłoniło Martina do wzięcia ich pod swoje skrzydła.
„Bennett był wtedy zdeterminowany, by udowodnić słuszność swoich przekonań, upewniając się, że ich pierwsza płyta, »Love Me Do«, odniesie sukces. Robił absolutnie wszystko, co było w jego mocy. Fakt, że piosenka pięła się w górę na listach przebojów... to była w dużej mierze zasługa Kima Bennetta, który załatwiał im niezwykle cenny czas antenowy w ważnych programach radiowych”.
Poleciał nawet do Kolonii, by osobiście przekonać prezentera Billa Croziera do odtworzenia „Love Me Do” w programie Two-Way Family Favourites. Wyniki słuchalności, do których dotarł Lewisohn, pokazują, że tej konkretnej audycji słuchało 17,8 miliona osób.
Niezależnie od tego, jak okrężna była droga do drzwi Martina, okazał się on wręcz idealnym wyborem. Sama różnorodność jego dorobku sprzed współpracy z The Beatles czyniła go jedynym odpowiednim producentem dla zespołu, który nieustannie poszerzał swoje horyzonty. Lewisohn z dumą prezentuje w swoim archiwum kolekcję singli, zgromadzoną na potrzeby przygotowanego przez niego zestawu płytowego (box setu), podsumowującego karierę Martina. „Zakres jego prac był niezwykły” – mówi. „Nie było nurtu muzycznego, z którym by wcześniej nie pracował”.
W nastrojowej sekwencji Evolver:62 odtwarza pierwszy w historii wywiad radiowy z The Beatles, nagrany za kulisami Hulme Hall w Port Sunlight na półwyspie Wirral w październiku 1962 roku. Ta urocza rozmowa, przeprowadzona przez prezentera Monty'ego Listera na potrzeby radia szpitalnego, została usłyszana zaledwie przez garstkę pacjentów szpitali Cleaver i Clatterbridge. Lister zachował jednak oryginalną taśmę dla potomności, a wiele lat później sprzedał ją Lewisohnowi, który dołączył jej kopie w formie tzw. pocztówek dźwiękowych (flexidisc) do swojej książki The Beatles Live! wydanej w 1986 roku.
Na potrzeby dokumentu Lewisohn powraca do Hulme Hall z oryginalną szpulą z taśmą i, posiłkując się fotografią zrobioną tamtego wieczoru, odnajduje dokładnie to samo pomieszczenie, w którym nagrano wywiad, po czym go odtwarza. To wyjątkowy moment.
Inne rzadkie nagranie stanowi punkt wyjścia dla wydarzenia w British Library, zaplanowanego na 4 kwietnia i poprowadzonego przez prezenterkę programu Front Row w BBC Radio 4, Samirę Ahmed. Jest to najwcześniejsze znane, pełne nagranie koncertu The Beatles w Wielkiej Brytanii, który odbył się w Stowe School w hrabstwie Buckinghamshire w kwietniu 1963 roku. Uczeń John Bloomfield uwiecznił ten występ na ćwierćcalowej taśmie, którą niedawno przekazał bibliotece jako dar dla narodu.
Gigantyczna skala projektu i misja na całe życie
Lewisohn gromadzi bogaty zbiór materiałów na to wydarzenie – korespondencję, fotografie, a teraz nagranie na żywo, a do tego drugie nagranie zarejestrowane podczas kolacji. Z tego samego dnia pochodzi również sesja radiowa na żywo oraz materiał filmowy, na którym widać, jak wychodzą z budynku BBC.
„Ludzie pytają: dlaczego prace nad twoją książką [Tomem 2] trwają tak długo? Cóż, to tylko jeden dzień, a proszę spojrzeć, z czym muszę się mierzyć!” – śmieje się, dodając, że planuje udostępnić swoje archiwum przyszłym badaczom i studentom.
„Pracuję nad tym cały czas. To bardzo, bardzo duże, trudne i skomplikowane zadanie, a postępy są powolne, ale posuwam się naprzód.
Nie wiem, kiedy to skończę. Chciałbym, żeby stało się to o wiele szybciej, niż faktycznie nastąpi. W moim życiu prywatnym naprawdę chciałbym się już od tego uwolnić, ale podjąłem zobowiązanie i doprowadzę je do końca. Jednak ten projekt będzie mi towarzyszył aż do starości.
Ostatecznie nie będzie miało znaczenia, kiedy książka się ukaże, ale rozumiem, że ludzie są rozczarowani faktem, iż trwa to tak długo. Chciałbym mieć lepsze wieści dla nich i dla siebie, lecz skala tego przedsięwzięcia jest wręcz gigantyczna”.
Dokument Evolver:62 jest dostępny do obejrzenia na platformie Amazon Prime.
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
