RECENZJA KSIĄŻKI: Mr Moonlight: Brian Epstein and the Making of the Beatles – Philip Norman
2026-06-17, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Mafijne intrygi i niewyjaśnione zagadkiCzy Brian Epstein został zamordowany? Philip Norman rozważa taką możliwość w swojej najnowszej książce, Mr Moonlight: Brian Epstein and the Making of the Beatles.
Nieprawdopodobnym punktem wyjścia dla Normana jest więzienie o zaostrzonym rygorze Parkhurst w 1985 roku. Reggie Kray, odsiadujący tam wyrok po tym, jak on i jego brat bliźniak Ronnie zostali skazani za morderstwa Jacka „The Hat” McVitiego i George’a Cornella, poprosił o spotkanie z reporterem kryminalnym gazety „Liverpool Echo”. Tematem rozmowy miało być sfinansowanie sali bokserskiej, która pomogłaby w walce z problemem uzależnienia od heroiny wśród młodych, bezrobotnych mężczyzn w hrabstwie Merseyside – Reggie rzekomo brzydził się narkotykami. Podczas spotkania niespodziewanie wspomniał o menedżerze The Beatles, Brianie Epsteinie.
Kray wyjaśnił, że Epstein był częstym gościem na wystawnych przyjęciach, które wraz z Ronniem organizowali w latach sześćdziesiątych dla takich sław jak Frank Sinatra, Liza Minnelli, Dusty Springfield czy Peter Sellers. Bliźniacy planowali wykorzystać uzależnienie Epsteina od hazardu i ustawiać partie chemin de fer w klubie Clermont w dzielnicy Mayfair (którego właściciel był w ich kieszeni) do momentu, aż Epstein popadnie w tak potężne długi, że będzie zmuszony odsprzedać im The Beatles. Ostatecznie jednak bracia postanowili po prostu zaszantażować Epsteina, wykorzystując posiadane przez nich kompromitujące zdjęcia menedżera w towarzystwie innego mężczyzny. „Zamierzaliśmy go po prostu szantażować tymi fotografiami” – wyznał Kray – „ale on nagle wziął i umarł”.
Pomimo werdyktu z dochodzenia z 1967 roku, w którym uznano śmierć Epsteina za nieszczęśliwy wypadek spowodowany „nieostrożnym, samodzielnym przedawkowaniem”, Kray skomentował: „Łatwo jest zabić człowieka i sprawić, by wyglądało to na przedawkowanie”. Dodał jednak stanowczo: „Ale to nie byliśmy my”.
Norman przypomina, że Epstein początkowo nie dostrzegł potencjału w amerykańskim rynku gadżetów związanych z The Beatles. Zlecił on wydawanie licencji produkcyjnych grupie młodych brytyjskich przedsiębiorców z Nowego Jorku, do których miało trafiać aż 90 procent zysków; zaledwie 10 procent przypadało Epsteinowi i zespołowi. Kiedy menedżer uświadomił sobie swój gigantyczny błąd, zaczął omijać nowojorskich partnerów, co doprowadziło do ogromnej dezorientacji wśród amerykańskich klientów i masowego anulowania zamówień. Mniejsi producenci stanęli wówczas w obliczu finansowej ruiny, a dokonanie zemsty za taki obrót spraw mogło zostać zlecone amerykańskiej mafii.
Trudne początki i poszukiwanie własnej drogi
Niezależnie od przyczyny śmierci Epsteina w wieku 32 lat – a z przedpremierowych doniesień na temat Mr Moonlight jasno wynika, że Norman wzbudził tym tematem ogromne zainteresowanie – komentarze Kraya ujawniają wiele na temat chaotycznego życia prywatnego, kryjącego się za wytwornym wizerunkiem publicznym tak zwanego „piątego beatlesa”. Prawnik Epsteina z Nowego Jorku, Nat Weiss, powiedział o nim: „Nie był tylko postacią w stylu Jekylla i Hyde'a. Był Jekyllem, Hyde'em i jakimiś dwudziestoma innymi osobami naraz”. Ta zwodnicza nieuchwytność przewija się przez wciągającą, toczącą się w doskonałym tempie kronikę Normana. Przedstawia ona życie i osiągnięcia menedżera oraz przedsiębiorcy, którego nastoletnią ambicją było projektowanie sukien, a który przed swoją śmiercią pomógł stworzyć oszałamiający fenomen kulturowy i komercyjny o światowym zasięgu i wpływie.
Brian Epstein urodził się w zamożnej żydowskiej rodzinie w 1934 roku. Rodzinna firma – I Epstein and Sons – sprzedawała asortyment różnorodnych towarów, w tym meble i sprzęt AGD. Jak zauważa Norman, we wczesnych latach życia Epsteina „wszystko było komfortem i bezpieczeństwem”; swoje wczesne dzieciństwo spędził „w blasku rodzicielskiego podziwu i pochwał”. Jednak jego częste zmiany szkół – do 10. roku życia został wydalony z dwóch placówek za brak uwagi i słabe wyniki – przyniosły mu nieustające poczucie samotności i porażki. Będąc uczniem Wrekin College w Shropshire, zapisał przejmująco w swoim dzienniku: „Pomóżcie mi, zgubiłem się”.
Podczas dwuletniej obowiązkowej służby wojskowej – w czasach, gdy, jak zauważa Norman, brytyjskie siły zbrojne zakazywały służby homoseksualistom, uznając ich za „moralnie deprawujących, a także zbyt słabych, by podjąć prawdziwą walkę” – Epstein został uznany za „psychologicznie niezdolnego” do bycia żołnierzem i zwolniony po odbyciu niespełna połowy służby. Później porzucił studia, na które zapisał się w Royal Academy of Dramatic Art w Londynie, po tym, jak został aresztowany i oskarżony o „natarczywe nagabywanie kilku mężczyzn” przed toaletami w Swiss Cottage.
Po powrocie do Liverpoolu Epsteinowi powierzono kierownictwo działu płytowego w rodzinnym sklepie North End Music Stores – NEMS – przy Great Charlotte Street. Rodzina Epsteinów otworzyła później drugi sklep przy Whitechapel, gdzie zmysł Briana do prezentacji i ekspozycji miał w pełni dać o sobie znać.
NEMS, „Mersey Beat” i narodziny fenomenu
Norman odrzuca twierdzenie Epsteina, jakoby latem i jesienią 1961 roku nie miał on bladego pojęcia o istnieniu The Beatles. Autor wskazuje wizytę Billa Harry’ego w sklepie NEMS na Whitechapel pod koniec czerwca 1961 roku jako początek drogi Epsteina do wywrócenia przemysłu muzycznego do góry nogami. Harry chciał założyć nowy dwutygodnik o nazwie „Mersey Beat” i liczył, że sklep Epsteina zajmie się jego dystrybucją. Epstein zamówił do sprzedaży tuzin egzemplarzy pierwszego numeru i zaoferował, że będzie pisał regularną kolumnę, w której zrecenzuje nowe płyty trafiające do jego sklepu. Zespół The Beatles miał odtąd regularnie gościć na łamach „Mersey Beat”.
Epstein widział The Beatles w The Cavern kilkukrotnie w 1961 roku. W grudniu tego samego roku zaoferował, że zostanie ich menedżerem, pomimo własnego braku doświadczenia w kierowaniu karierami artystów oraz rady poprzedniego menedżera zespołu, Allana Williamsa, by „nie dotykać ich nawet pieprzonym kijem”. (Przez Mr Moonlight przewija się zresztą wątek farsy – od pytania prasy brukowej dotyczącego Cliffa Richarda: „Czy ten chłopak jest zbyt seksowny dla telewizji?”, po ogłoszenie przez francusko-kanadyjską grupę separatystów z Montrealu zamiaru zamordowania Ringo w mylnym – opartym na kształcie jego nosa – przekonaniu, że jest on Żydem).
Norman oprowadza nas po procesie, w którym czterech twardych Scouserów zostało przez Epsteina „wyczyszczonych parowo” i sprofesjonalizowanych. Menedżer polecił im kończyć każdy występ głębokim, równoczesnym ukłonem oraz zakazał palenia, przeklinania i jedzenia na scenie. Sześć miesięcy po tym, jak Epstein po raz pierwszy zobaczył ich w The Cavern, George Martin zgodził się na spotkanie, a wkrótce potem podpisano kontrakt z wytwórnią EMI.
The Beatles mieli stać się pierwszą formacją w niezwykle odnoszącej sukcesy stajni artystów Epsteina, do której później dołączyli także Gerry and the Pacemakers, Cilla Black i The Moody Blues. Na początku 1964 roku grupa miała już status międzynarodowych gwiazd, a ich występ na żywo w The Ed Sullivan Show oglądało około 73 milionów widzów. Beatlemania na dobre opanowała świat. Jak intrygująco podsumował to pewien psycholog, pisk fanek był „nieświadomym przygotowaniem do macierzyństwa”.
Mikrozarządzanie Epsteina nie zawsze jednak budziło szacunek. Przed The Ed Sullivan Show powiedział on do gospodarza programu: „Chciałbym poznać dokładne brzmienie pańskiej zapowiedzi”. Sullivan warknął w odpowiedzi: „A ja chciałbym, żebyś się odwalił”.
Dwa oblicza Briana i skomplikowane relacje z zespołem
Relacje, jakie wywiązały się między Epsteinem a Johnem, Paulem, George'em i Ringo, były bardzo złożone. Norman sugeruje, że Beatlesi stanowili „dzieci, na które homoseksualny mężczyzna w latach sześćdziesiątych nie mógłby inaczej liczyć”. Choć Epstein był o niespełna sześć lat starszy od Ringo, najstarszego z Beatlesów, wydawał się – ze swoim arystokratycznym akcentem, nienagannym strojem i nieskazitelnym wyglądem – o wiele starszy i zupełnie od nich różny. Uwielbiał muzykę klasyczną i fascynował się matadorami. Pobłażliwi rodzice kupili mu kiedyś nawet konia. Był on również osobą nadużywającą alkoholu i nałogowym ryzykantem – istniał ten „drugi Brian”, który „niebezpiecznie budził się do życia po północy” i wracał z nocnych eskapad z kolejnym podbitym okiem, posiniaczoną twarzą i zakrwawioną koszulą.
W swojej autobiografii z 1964 roku, A Cellarful of Noise – wkrótce prześmiewczo ochrzczonej A Cellarful of Boys – opisy trzech z Beatlesów sporządzone przez Epsteina nie należały do najłaskawszych. Uważał on Ringo za „bardzo miłego, nieskomplikowanego młodego człowieka”, jednak Paul bywał „wybuchowy, kapryśny i trudny we współpracy”, a George miewał „swoje humory”. John był „niezwykle wyjątkowym człowiekiem”, ale potrafił być „bardzo cierpki, wręcz okrutny” i czasami zachowywał się w stosunku do niego w sposób „potwornie grubiański”.
Norman przyznaje, że trudno wyciągać jednoznaczne wnioski na temat dwunastu dni, które Epstein spędził w Hiszpanii z Lennonem – tak zwanym „chłopcem urodzonym bez hamulców” – który zostawił w Anglii nowo narodzonego syna i wyczerpaną żonę. Jak zauważa autor, Lennon miał później stwierdzić, że łączyła go z Epsteinem „dość intensywna relacja”, jednak w kwestii seksualnych przygód menedżera pozostawał on jedynie obserwatorem. Niedługo przed śmiercią Lennon wyznał jednak, że spróbował „tego” dwa razy: „pierwszy raz, żeby zobaczyć, jak to jest, a drugi, żeby upewnić się, że mi się to nie podoba”.
Prawdziwe przywiązanie i niezastąpiona rola
Lennon mógł bywać wobec Epsteina „potwornie grubiański”, ale Nat Weiss przytoczył niezwykle wymowną historię. Kiedy odwiedzał Epsteina w klinice The Priory, dokąd menedżer udał się na leczenie ze względu na nadużywanie leków i alkoholu, hazard, a także bezsenność i depresję, od Lennona dotarł ogromny bukiet kwiatów z bilecikiem o treści: „Wiesz, że cię kocham – mówię to całkiem poważnie”. Na ten widok Epstein kompletnie się rozkleił.
Beatlesi z pewnością doskonale zdawali sobie sprawę z wkładu Epsteina w ich sukces. McCartney stwierdził, że gdyby barwny Robert Stigwood zajął miejsce Epsteina, The Beatles w ramach odwetu nie nagrywaliby niczego poza „God Save the Queen” odtwarzanym od tyłu. Na wieść o śmierci menedżera, Lennon rzucił swoje słynne: „No to jesteśmy w dupie”. Jak zauważa Norman, po śmierci Epsteina, przy okazji każdej kolejnej katastrofy, wśród asystentów zespołu przynajmniej raz dziennie dało się słyszeć ten sam lament: „Brian nigdy by na to nie pozwolił”.
Książka Mr Moonlight: Brian Epstein and the Making of the Beatles autorstwa Philipa Normana będzie dostępna w sprzedaży nakładem wydawnictwa Simon & Schuster od 18 czerwca.
Jak zapowiedział Philip Norman na swoim blogu, oficjalne spotkanie autorskie z okazji premiery książki odbędzie się już w tę środę o godzinie 18:30 w księgarni Owl Bookshop w londyńskim Kentish Town.
Więcej na temat Mr Moonlight:
2026-07-03: Brian Epstein, miły żydowski chłopiec, dzięki któremu powstali The Beatles,
2026-06-17: RECENZJA KSIĄŻKI: Mr Moonlight: Brian Epstein and the Making of the Beatles – Philip Norman,
2026-07-03: Brian Epstein, miły żydowski chłopiec, dzięki któremu powstali The Beatles,
2026-06-17: RECENZJA KSIĄŻKI: Mr Moonlight: Brian Epstein and the Making of the Beatles – Philip Norman,
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
