Lord Woodbine pojawi się w nowym serialu BBC
2026-07-10, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Sześcioodcinkowy serial zgłębi historię lat spędzonych przez zespół w Hamburgu, w tym pomijany wpływ Harolda Phillipsa.W 1960 roku Beatlesi przybyli do niemieckiego miasta portowego Hamburg. Niedoświadczeni, pełni zapału i – w przypadku George'a Harrisona – niepełnoletni, znajdowali się na początku dwuletniego okresu, który miał stać się kluczową częścią historii Beatlesów, czasem, w którym zespół szlifował swoje umiejętności, zabawiając hałaśliwych marynarzy.
Okres hamburski, podczas którego w latach 1960–1962 zespół zagrał ponad 250 koncertów, jest głównym tematem nowego serialu BBC pod tytułem Hamburg Days. Opowie on o tym, jak zespół nabierał formy, występując w pobliżu niesławnej ulicy Reeperbahn.
Jamie Carragher, który napisał scenariusz do sześcioodcinkowej produkcji, powiedział w wywiadzie dla dziennika „The Guardian”, że serial ukaże często pomijaną część tej historii: rolę Lorda Woodbine'a, wczesnego współmenedżera i mentora zespołu, w którego postać wcieli się Jorden Myrie, aktor znany z serialu Sherwood.
– Został przedstawiony w dużej mierze jako przyjaciel i partner Allana Williamsa – mówi Carragher, odnosząc się do pierwszego menedżera grupy. – Woodbine był starszy od Beatlesów, ale sam również grał muzykę. Znał się na niej.
Woodbine, którego prawdziwe nazwisko to Harold Adolphus Phillips, był trynidadzkim muzykiem calypso. Jego związek z Liverpoolem rozpoczął się, gdy przybył do Wielkiej Brytanii w 1943 roku, podczas II wojny światowej, służąc jako inżynier pokładowy w Royal Air Force. Po zakończeniu konfliktu wrócił na Karaiby, a następnie ponownie przypłynął do Wielkiej Brytanii na pokładzie statku Empire Windrush; Phillips stał obok Lorda Kitchenera na słynnym nagraniu, na którym artysta calypso śpiewa London Is The Place For Me w dokach Tilbury.
– McCartney i Lennon szanowali go w sensie muzycznym – dodaje Carragher. – Na tym etapie ich życia nie było zbyt wielu osób, które pisałyby własne piosenki, a Lord Woodbine robił to, czerpiąc z tradycji calypso.
Podczas gdy Kitchener ostatecznie dotarł do Moss Side w Manchesterze, Phillips wrócił do Liverpoolu, aby odszukać swoją wojenną miłość, z którą założył rodzinę w dzielnicy Toxteth.
Naukowiec i pisarz Malik Al Nasir badał życiorys Phillipsa na potrzeby wystawy Beyond the Bassline w British Library, podkreślając, w jaki sposób on sam – a w konsekwencji wpływ czarnoskórej społeczności Liverpoolu na grupę – został „wymazany” z historii. Phillips zarządzał klubem Jacaranda i, wraz z Williamsem, został współmenedżerem Beatlesów na wczesnym etapie ich kariery. – Przychodzili i oferowali Woodbine'owi sprzątanie oraz zbieranie szklanek – mówi Al Nasir o Lennonie i McCartneyu. – W zamian Woodbine dawał im jedzenie i pomagał im, ucząc ich akordów.
Jedna z pierwszych piosenek napisanych przez Johna Lennona nosiła tytuł Calypso Rock.
Phillips pracował jako budowlaniec i dekorator w hrabstwie Merseyside, a także stawał za barem w klubach dzielnicy Liverpool 8 – obszaru o tym kodzie pocztowym, który był domem dla jednej z najstarszych czarnoskórych społeczności w kraju.
Niektóre przekazy historyczne twierdzą, że to Phillips zainicjował wyjazd do Hamburga, wioząc Beatlesów do Niemiec wysłużonym Volkswagenem. – Nawet nie wiem, czy Woodbine miał z Beatlesami jakikolwiek kontrakt – zaznaczył Al Nasir. – Ale z pewnością wziął ich pod swoje skrzydła, gdy nikt inny się nimi nie interesował; zabrał ich do Hamburga, miejsca, o którym nikt inny tak naprawdę nie myślał.
Odkąd menedżerem grupy został Brian Epstein, wpływ i spuścizna Phillipsa zostały w dużej mierze pominięte w oficjalnej historii Beatlesów. Pojawił się on na krótko w sfinansowanym przez Channel 4 filmie Backbeat z 1994 roku, gdzie wcielił się w niego Charlie Caine.
W 1992 roku, podczas uczestnictwa w sztuce teatralnej o tematyce Beatlesów w Liverpoolu, Phillips zobaczył wykorzystane na scenie zdjęcie grupowe z wyjazdu do Hamburga, z którego jego postać została usunięta. – Kiedy to zobaczyłem, zabolało mnie to – wyznał w 2000 roku. – To był koniec moich wspomnień związanych z Beatlesami. Phillips zginął w pożarze domu w 2000 roku w wieku 72 lat. Zeszłego lata jego rodzina odsłoniła przed klubem Jacaranda w Liverpoolu dedykowaną mu tablicę ufundowaną przez organizację Windrush Foundation, która stanowiła uznanie jego wpływu na kulturę.
Serial BBC, który jest kręcony w Liverpoolu i w Niemczech, inspiruje się wspomnieniami Klausa Voormanna, który poznał zespół w Hamburgu jako młody artysta, a ostatecznie zaprojektował okładkę ich siódmego albumu studyjnego, Revolver, wydanego w 1966 roku.
Doniesienia o produkcji „Hamburg Days” i skupieniu się na postaci Lorda Woodbine'a wywołały sporo dyskusji. Na narastające w mediach nieścisłości postanowił zareagować sam Mark Lewisohn, przesyłając prośbę o sprostowanie. W swoim apelu o historyczną rzetelność pisze:
„Beatlesi znali Lorda Woodbine'a, a Lord Woodbine znał ich – ale przedstawiając historię, należy trzymać się prawdy i unikać stronniczych narracji. Płynąc pod prąd, oto osiem minut, które prostują fakty”.
Skąd wziął się mit „chłopców Woodbine'a” i dlaczego tak trudno z nim walczyć? Świetnie wyjaśnia to poniższy zapis fragmentu wywiadu, którego historyk udzielił w podcaście Word In Your Ear. Zapraszamy do lektury:
Prowadzący: Wspominałeś o tym, że nazywano ich „Woodbine's Boys” od imienia Lorda... No tak, to nie jest wymysł sztucznej inteligencji. O co dokładnie z tym chodziło?
Mark Lewisohn: W styczniu 2025 roku historyk Simon Schama poprowadził w BBC 2 trzyczęściowy program zatytułowany The Story of Us. Jego głównym przesłaniem było to, że inkluzywność czyni nas silniejszymi i bogatszymi. I nie oszukujmy się, od zawsze stanowiła ona część tego, kim i gdzie dzisiaj jesteśmy. Do tego momentu wszystko jest w porządku.
Następnie Schama pojechał do Liverpoolu, gdzie chciał porozmawiać o Haroldzie Phillipsie, przyjacielu Allana Williamsa. Williams był pierwszym menedżerem Beatlesów i właścicielem kawiarni Jacaranda. Z kolei Harold Phillips, znany szerzej jako Lord Woodbine, był muzykiem calypso. Oznacza to, że grał w piwnicy Jacarandy na trynidadzkich bębnach stalowych przez większość wieczorów w tygodniu, z wyjątkiem poniedziałków. Pełnili tam funkcję swego rodzaju zespołu rezydentów.
Woodbine zawsze był obecny w tej historii. Allan Williams wydał swoją pierwszą książkę w 1975 roku i wiemy, że Woodbine odegrał pewną rolę w ich wyjeździe do Hamburga – jechał z nimi mikrobusem. Zdecydowanie obracał się w tym środowisku, podobnie zresztą jak wielu innych ludzi. Jednak w programie BBC 2 Simon Schama stwierdził, że Beatlesi byli kiedyś znani jako „Woodbine's Boys” [Chłopcy Woodbine'a].
Zareagowałem na to słowami: „Słucham? Nigdy nie byli chłopcami Woodbine'a!”. Owszem, znali go, ale nigdy ich tak nie nazywano. Napisałem więc do Simona Schamy z pytaniem, skąd wziął tę informację. Otrzymałem od niego odpowiedź, ale twórcy programu nie pociągnęli dalej tego tematu.
Nawiązałem natomiast dialog z redakcją Oxford Dictionary of National Biography (Oksfordzkiego Słownika Biografii Narodowej). Okazało się, że to stamtąd czerpali informacje, co jest wręcz zdumiewające, biorąc pod uwagę, że ODNB uważa się za niezwykle wiarygodne źródło. Zaskakujące jest w ogóle to, że Lord Woodbine ma tam swoje własne hasło, ale w porządku – nie mam nic przeciwko temu. Opiera się ono w zasadzie na fakcie, że miał powiązania z Beatlesami. Jednak sposób, w jaki to napisano, był łatwy do podważenia. Tekst był po prostu mętny we wszystkich kluczowych miejscach. Musiał być ogólnikowy, żeby zaciemnić obraz sytuacji, a do tego zawierał stwierdzenia mijające się z prawdą. Jednym z nich byli owi „Woodbine's Boys”.
Napisałem do ODNB, dopytując: „Skąd o tym wiecie? Na jakiej podstawie tak twierdzicie?”. Mimo mojej interwencji ten fragment widnieje tam do dzisiaj. Minął rok, a hasło pozostaje niezmienione. Co gorsza, ta dezinformacja trafia już do książek – tylko dlatego, że znalazła się w słowniku ODNB, a Schama powtórzył ją w telewizji.
Nie mam absolutnie żadnego problemu z samym Lordem Woodbine'em. Zależy mi wyłącznie na prawdzie. Owszem, on jest częścią tej historii. Ale nie wyolbrzymiajmy jego roli tylko po to, by udowodnić z góry założoną tezę.
Prowadzący: Czy nie jest to jednak przykład interesującego zjawiska? Ludzie zawsze będą kształtować historię Beatlesów stosownie do tego, w co chcą wierzyć w danym momencie. Najwyraźniej sprawa z Woodbine'em idealnie wpisuje się w taką narrację.
Mark Lewisohn: Zgadza się.
Prowadzący: Która najwyraźniej działa. Przypuszczam, że wciąż będziesz spotykał się z podobnymi przykładami, prawda?
Mark Lewisohn: Niestety tak. Uważam, że historię wykorzystuje się tu do promowania określonych celów. I naprawdę, poznałem Lorda Woodbine'a jeszcze w latach 70. i nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. Jest wspaniałą postacią w opowieści o początkach zespołu. Ale trzymajmy się prawdy: odegrał swoją rolę, jednak nie była ona aż tak znacząca, jak próbuje się to teraz przedstawiać. Chodzi o to, że przez takie działania teraz wszędzie będzie powielana informacja, jakoby Beatlesi byli „chłopcami Woodbine'a”. Z pozoru to drobnostka, która nie powinna mieć znaczenia, ale w kontekście rzetelności historycznej – ma ogromne.
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
