Jane Asher o nadchodzących projektach Sama Mendesa: czy obejrzy kinowe biografie The Beatles?
2026-09-25, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Ikona kina lat 60. o nagich scenach, swojej „przerażającej” nowej roli zmarłej królowej – i o tym, dlaczego nie obejrzy filmu biograficznego o Paulu McCartneyu.Związek, o którym woli milczeć
Każdy, kto przeprowadza wywiad z Jane Asher, chce wiedzieć jedno: jak to właściwie było być narzeczoną Paula McCartneya? Aktorka i gwiazdor popu ogłosili swoje zaręczyny w Boże Narodzenie 1967 roku, po czterech latach związku; latem następnego roku nie byli już razem. Niestety, wszyscy doskonale wiedzą, że Asher nie da się wciągnąć w tę grę. „Wiele lat temu postanowiłam, że to będzie biała plama” – mówi mi stanowczo nad filiżanką herbaty w hotelowym lobby w Cambridge. „Ludzie oferowali mi pieniądze, żebym o tym opowiedziała, proponowali najróżniejsze rzeczy. Ale nie będę o tym dyskutować. To było tak dawno temu”.
Nawet nadchodzący, czteroczęściowy film biograficzny o Beatlesach w reżyserii Sama Mendesa – który ukaże na ekranie historię ich związku (w trakcie którego McCartney, tworząc w piwnicy domu jej rodziców w Marylebone, skomponował jedne ze swoich najbardziej niezapomnianych piosenek o miłości, w tym And I Love Her) – nie przekonał jej do zmiany zdania. Przyznaje, że twórcy filmu „oczywiście kontaktowali się ze mną w tej sprawie, ale odpowiedziałam to, co zawsze”.
Czy zna Lucy Boynton, aktorkę obsadzoną w roli Asher, u boku grającego McCartneya Paula Mescala? „O tak, mamy tego samego agenta”. A jak się czuje z perspektywą zobaczenia na ekranie innej aktorki wcielającej się w jej młodszą wersję? „Cóż, Lucy jest oczywiście piękna” – odpowiada wymijająco. „Ale nie obejrzę tych filmów, bo inaczej wszyscy zaczną mnie pytać o to, co o nich myślę”.
Dwie twarze Jane i powrót na deski teatru
Istnieją dwie Jane Asher. Jedna z nich to dystyngowana aktorka, żona i matka, którą widzę przed sobą; kobieta równie ceniona za swoje książki kucharskie – oraz cukiernię w Chelsea, którą otworzyła w 1990 roku i prowadziła przez 25 lat – co za swoje role aktorskie. W 1981 roku wyszła za mąż za rysownika Geralda Scarfe'a; para ma dom w West Sussex i troje dorosłych dzieci.
Ta druga, którą wciąż można dostrzec w kasztanowych włosach Asher i jej dziewczęcym, pełnym entuzjazmu usposobieniu, to ikona lat 60., która spędziła tamtą dekadę w samym sercu Swinging London, dzieląc ekran z Michaelem Caine'em, a łóżko z jednym z Beatlesów. Jeśli w wieku 80 lat trzyma się czegokolwiek, czego nauczyła się w tamtym wczesnym etapie życia, to tego, że „szczerze mówiąc, nie chcesz przeżyć swojego życia w świetle reflektorów” – mówi teraz. „Choć nie wycofałam się z niego całkowicie, w pewnych kwestiach bardzo cenię sobie prywatność”.
Spotkałyśmy się w Cambridge, ponieważ Asher wciela się w postać zmarłej królowej w pełnej werwy komedii scenicznej Daisy Goodwin „By Royal Appointment”, która rozpoczyna krajową trasę na deskach tamtejszego Arts Theatre. Sztuka, zainspirowana wspomnieniami Angeli Kelly z jej trzydziestoletniej pracy jako osobistej garderobianej Jej Królewskiej Mości, ukazuje fabularyzowane rozmowy między monarchinią, jej garderobianą (tutaj noszącą imię Gigi, graną przez Laurę Main z „Z pamiętnika położnej”), jej modystką i projektantem. Każda z nich ma miejsce przed jednym z 16 ważnych wystąpień publicznych pomiędzy 1969 rokiem a wrześniem 2022 roku, na dwa dni przed śmiercią królowej.
Spektakl jest jednocześnie czuły i plotkarski, ożywiony uszczypliwym dowcipem Elżbiety II, a przy tym wnikliwie ukazuje kobietę, która absolutnie nie interesowała się modą, a mimo to wykazywała doskonałe zrozumienie potęgi stroju. Jedna z zapadających w pamięć scen z przymrużeniem oka spekuluje na temat jej decyzji o założeniu niebieskiego kapelusza ozdobionego żółtymi kwiatami na pierwsze uroczyste otwarcie obrad Parlamentu po tym, jak Wielka Brytania zagłosowała za opuszczeniem UE.
Królowa, która też była po prostu kobietą
Asher ma własne wspomnienia dotyczące charakterystycznego stylu ubierania się zmarłej królowej. „Bardzo wyraźnie pamiętam bladożółty jedwab, który miała na sobie podczas inwestytury księcia Karola” – opowiada. „I ten dość osobliwy kapelusz w stylu Tudorów”. (Zresztą słabość Elżbiety II do ekscentrycznych nakryć głowy to w sztuce powracający, pełen sympatii żart). Asher przyznaje, że podjęcie się tej roli wydaje jej się dość „przerażające”, nie tylko dlatego, że tak wiele wybitnych aktorek – od Helen Mirren (w „Królowej” i „Audiencji”) po Imeldę Staunton (w „The Crown”) – zdążyło to już zrobić z ogromnym sukcesem.
Jeśli chodzi o wczuwanie się w postać, „peruki oczywiście pomagają” – zaznacza Asher. „Ale zobaczyłam też jej zdjęcie w książce Angeli, jak rozparta w fotelu trzyma nogi na stole. Uświadomiłam sobie wtedy, że królowa na koniec dnia była też po prostu kobietą. To ogromnie mi pomogło”. Kiedy pytam Asher o jej poglądy na temat monarchii, odpowiada, że podoba jej się „fakt, że mamy rzekomo neutralną głowę państwa. Brakowałoby nam tego, gdyby monarchia zniknęła. I nawet najbardziej zagorzały przeciwnik rojalistów nie może zaprzeczyć, że królowa wykonała kawał świetnej roboty”. Czy Asher była fanką jej wyczucia mody? „Właściwie to uwielbiam te jaskrawe kolory, które nosiła. Bardzo odważne. Nie w typowo królewskim stylu”.
Dziś Asher ma na sobie uroczą kremową bluzkę i parę dopasowanych spodni, które podkreślają jej smukłą sylwetkę. Mimo całej jej niechęci do zdradzania szczegółów z życia prywatnego, ma w sobie coś z bohaterek książek o „Malory Towers” – ducha zaradności i przebojowości ze szczyptą figlarności. Wyobrażam sobie, że podczas wieczornego wyjścia byłaby niezwykle wesołym towarzystwem.
Dziecięca sława i lęk przed ciemnością
Trafiła do świata filmu w wieku pięciu lat, po tym, jak podczas spaceru wzdłuż King’s Road w Chelsea wypatrzył ją producent filmowy. Otrzymała wtedy rolę młodej, niesłyszącej dziewczynki w filmie Mandy z 1952 roku. Niedługo potem posypały się kolejne propozycje, w tym role w serialu BBC Przygody Robin Hooda oraz disnejowskiej produkcji Książę i żebrak. Zawsze uwielbiała tę pracę, jednak okresy rozłąki z domem przy Wimpole Street – gdzie jej ojciec, nowatorski lekarz Richard Asher, prowadził swoją praktykę – odbiły się na niej dość mocno.
„Rodzice nigdy nie wywierali na mnie presji” – przyznaje dzisiaj. „Ale była jedna taka sytuacja w dzieciństwie – miałam wtedy około sześciu lat – kiedy, jak pamiętam, poczułam się trochę opuszczona. Myślę, że tamte lata zaszczepiły we mnie pewne poczucie niepewności”.
„To brzmi jak głupstwo, ale zupełnie nie potrafię spać w ciemności. Pamiętam, jak w wieku 12 lat grałam w Alicji po drugiej stronie lustra [w Oxford Playhouse w 1959 roku] i pewnej nocy wpatrywałam się w różową lampkę nocną, myśląc: Wszystko z tobą w porządku, nie martw się. Myślę, że próbowałam w ten sposób samą siebie uspokoić”.
Pikantne sceny i uciekające osłonki
Czy nie miała opiekunki na planie? „Ależ oczywiście, że miałam. Choć to właśnie ona nauczyła mnie palić, gdy grałam w Piotrusiu Panie; miałam wtedy jakieś 15 lat” – mówi, wspominając londyńską produkcję na West Endzie z 1961 roku, w której wcieliła się w Wendy u boku grającej Piotrusia Anne Heywood. „Musiałam to ukrywać przed ojcem, który byłby absolutnie przerażony. Był jednym z pierwszych, którzy ostrzegali przed szkodliwością palenia. Oczywiście sam palił o wiele za dużo. Ale wtedy palili wszyscy. Dziś wszyscy używają e-papierosa”.
Asher marszczy nos. „Aż przykro dziś patrzeć na te okropne rzeczy. Całe sklepy po brzegi nimi wypełnione. Nic nie przebije papierosa i lampki wina wieczorem”.
To nie jedyna rzecz, która uległa zmianie: kiedy w latach 60. jako nastoletnia aktorka Asher kręciła pikantne sceny, podejście do nagości przed kamerą było o wiele bardziej swobodne niż dzisiaj. „To było absolutnie w porządku” – zarzeka się, po czym opowiada mi anegdotę z planu Maski Czerwonego Mordu, gotyckiego horroru Rogera Cormana z 1964 roku, w którym wystąpił również Vincent Price. „Musiałam wystąpić nago w wannie, osłonięta jedynie takimi niewielkimi, cielistymi osłonkami, ale podczas kręcenia ciągle mi odpływały” – opowiada. „Pamiętam, jak desperacko próbowałam je z powrotem przykleić, podczas gdy operator kamery wzdychał: O, na litość boską, Jane!. Kiedy teraz o tym myślę, zastanawiam się: szczerze, czym ja się wtedy martwiłam?”.
W gruncie rzeczy, jak twierdzi, nagie sceny nigdy tak naprawdę jej nie przeszkadzały. Na przykład w Na samym dnie (Deep End), specyficznej komedii Jerzego Skolimowskiego z 1970 roku, „musiała pływać pod wodą zupełnie bez ubrań. To było absolutnie w porządku. Wstydzę się swojego ciała tak samo jak każdy, ale miałam po prostu szczęście, że nigdy nie postawiono mnie w niezręcznej sytuacji”.
W zeszłym roku po raz pierwszy współpracowała z koordynatorem do spraw intymnych podczas kręcenia Happy and Glorious, krótkometrażowego filmu o demencji. „To oczywiste, że w moim wieku nie chcę, by oglądano mnie bez ubrań” – przyznaje. „A na filmie miało to jedynie wyglądać tak, jakbym była naga. Niemniej koordynatorka intymności była wspaniała. Wcześniej moje podejście do tej profesji brzmiało: Naprawdę?. Ale teraz uważam, że nie są oni jedynie jakimś wymysłem nowoczesnej poprawności, a kimś w rodzaju bardzo dobrego przyjaciela”.
Ciasta, Szekspir i „Przygody Sary Jane”
Na przestrzeni dekad Asher stworzyła kilka niezapomnianych kreacji: wyróżniała się jako nieśmiała Annie w filmie Alfie i była nieoczekiwanie przejmująca jako Celia w Z powrotem do Brideshead z 1981 roku. Nigdy jednak nie podchodziła do swojej kariery z wielkim patosem. W ostatnich latach równie często można ją było zobaczyć na regionalnych scenach w sztukach Szekspira czy Wilde'a, co w niewymagających serialach telewizyjnych, takich jak Przygody Sary Jane (dziecięcy spin-off Doctora Who stacji BBC) czy Holby City.
Czy nigdy nie kusiło jej, by spróbować swoich sił w The Great British Bake Off? Posiada w końcu niemal unikalne kwalifikacje, aby poprowadzić ten program. „Ależ skąd. Inni robią to tak doskonale” – wzbrania się. A co z udziałem w roli gwiazdy-uczestniczki? „Nie, nie odważyłabym się”.
Jest więcej niż zadowolona z tego, jak potoczyła się jej kariera. „Rzecz w tym, że jeśli ktoś mnie rozpoznaje, nigdy nie wiem, czy to z powodu ciast, bycia dawną dziewczyną z lat 60., czy ze względu na jakąś sztukę teatralną – i to jest absolutnie w porządku. Któregoś wieczoru poszliśmy z Geraldem do Nando’s, a kelner powiedział: Poznaję panią: grała pani w 'Przygodach Sary Jane'”.
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
