„Poróżniłem się z Paulem McCartneyem, ale jestem dumny z tego, co wspólnie zbudowaliśmy w Liverpoolu”
2026-06-14, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Były menedżer Paula McCartneya, Richard Ogden, opowiada o swojej nowej książce, w której szczerze wspomina sześć lat współpracy z ikoną muzyki.Przez sześć lat Richard Ogden miał okazję doświadczać czegoś, o czym pokolenia ludzi na całym świecie mogły tylko pomarzyć. W latach 1987-1993 ten dziś 76-letni mężczyzna był menedżerem Paula McCartneya i należał do ścisłego, wewnętrznego kręgu słynnego Beatlesa, mogąc na własne oczy i z bliska podziwiać jego geniusz.
Od „Upiora w operze” do rockandrollowej elity
Promotor artystów zdobył tę lukratywną posadę po paśmie sukcesów w wytwórni płytowej Polydor, gdzie stanął na czele kampanii mającej na celu wydanie piosenek z musicalu Upiór w operze w formie niezależnego albumu. Do dziś jest to jeden z najlepiej sprzedających się krążków, nic więc dziwnego, że jego sukces przyciągnął uwagę absolutnej śmietanki branży muzycznej.
Richard wkrótce zyskał szansę powrotu do swoich korzeni – menedżmentu artystów, od którego w latach 70. zaczynała się jego kariera. Jak zdradził w ekskluzywnym wywiadzie dla ECHO:
„Nikogo nie zdziwi fakt, że Andrew Lloyd Webber i jego ekipa byli ze mnie bardzo zadowoleni. Tak się złożyło, że menedżerem Webbera był facet nazwiskiem Brian Brolly, który w latach 70. był również menedżerem Paula. Odchodził właśnie z firmy Webbera, Really Useful Company, i zapytał mnie: »Czy byłbyś zainteresowany zajęciem mojego miejsca?«. Uwielbiałem pracę menedżera artystów i chciałem do tego wrócić, ale czułem, że teatr i Andrew Lloyd Webber to nie do końca moja bajka. Potrzebowałem czegoś bardziej rockandrollowego.
Trzy tygodnie później zadzwonił do mnie John Eastman (brat Lindy McCartney i prawnik Paula). Zapytał: »Słyszałem, że myślisz o powrocie do menedżmentu. Czy miałbyś ochotę spotkać się z Paulem McCartneyem?«”.
Richard urodził się w 1950 roku, więc dorastał w czasach potężnych zmian kulturowych, jakie Czwórka z Liverpoolu zaserwowała światu. Choć ze śmiechem przyznaje, że prywatnie zawsze był raczej fanem The Rolling Stones, perspektywa pracy z taką muzyczną arystokracją była po prostu zbyt kusząca, by móc z niej zrezygnować.
„To był dla mnie ogromny komplement, że w ogóle brali mnie pod uwagę. Zabawne w tym wszystkim było to, że mój szef w Polydorze pukał się w czoło i pytał: »A po co chcesz to robić? Chyba kompletnie zwariowałeś«”.
Zupełnie nowy kierunek i piątkowe próby
Richard zarządzał karierą Paula w niezwykle ciekawym momencie – to właśnie wtedy muzyk połączył siły z Elvisem Costello przy albumie Flowers In the Dirt, co stanowiło wyraźną zmianę kierunku w jego twórczości.
Ogden wspomina:
„Kiedy zaczęliśmy współpracę, zapytałem go wprost: »Czego ode mnie oczekujesz? Jakie masz wyobrażenie o pracy menedżera?«. Był w tym temacie dość ogólnikowy, więc opracowałem konkretny plan. Pierwszym punktem było rozpoczęcie pisania z kimś nowym i ekscytującym – dlatego też Paul zaczął pisać z Elvisem Costello.
Drugim etapem było skompletowanie zespołu. Odparł na to: »Brzmi świetnie. Chcę, żebyś w każdy piątek organizował mi w sali prób w południowym Londynie zespół do grania«. No to musiałem stawać na głowie i na zawołanie załatwiać mu perkusistę, gitarzystę i klawiszowca”.
To właśnie podczas obserwowania prób z owym zespołem Richard miał okazję przekonać się, co czyni twórcę „Let It Be” tak absolutnie wyjątkowym.
„Nie mogłem uwierzyć własnym oczom i uszom, jak niesamowicie dobry był ten facet. Myślałem tylko: »Wow«. Kręciłem się wokół różnych muzyków od jakichś 15 lat, znałem naprawdę topowe kapele. Ale nie mogłem pojąć, jakim cudem on jest aż tak wybitny. To był po prostu zupełnie inny, wyższy poziom niż u kogokolwiek, kogo dotąd widziałem na scenie. Nawet patrząc na niego wyłącznie przez pryzmat rzemiosła, byłem w totalnym szoku”.
„Większy niż The Beatles” na Maracanie
To także w tym okresie Paul wyruszył w jedną ze swoich największych światowych tras koncertowych, bijąc kolejne rekordy frekwencji – wystąpił przed 50-tysięcznym tłumem w Kings Dock oraz dla oszałamiającej liczby 184 tysięcy ludzi na słynnym stadionie Maracana w Rio de Janeiro. Koncert w Brazylii był dla Richarda szczególnie ważny: to tam poznał swoją obecną żonę i to wtedy z ust Paula padły słowa, które zainspirowały tytuł nowej książki Ogdena – Bigger Than The Beatles (Większy niż The Beatles).
„»Bigger than The Beatles!« wykrzyczał w moim kierunku Paul McCartney w kwietniu 1990 roku, gdy schodził ze sceny na Maracanie. Tam też spotkałem moją żonę, która pracowała wtedy dla lokalnego promotora koncertu. Ale sam tytuł Bigger than The Beatles ma podwójne znaczenie – moja historia nie sprowadza się tylko do tej jednej relacji. W trakcie mojej kariery miałem okazję pracować również z Michaelem Jacksonem, Rickym Martinem czy Mariah Carey”.
Książka dokumentuje pełne 60 lat obecności Richarda w branży i jest już dostępna na rynku. Choć jego barwna kariera to znacznie więcej niż tylko te sześć lat z Paulem, ten intrygujący czas wciąż zajmuje aż trzy rozdziały. Ogden tłumaczy, dlaczego był to tak ważny etap w jego życiu – mimo że ostatecznie zakończył się w trudnych okolicznościach.
Koniec współpracy i starcie charakterów
„Mogę was zapewnić, że to nie były tylko róże i szampan. Pokłóciliśmy się. Po trzech latach doszło do wielkiego zgrzytu. Do dziś nie mam pojęcia dlaczego i pozostaje to dla mnie zagadką. W książce staram się to zgłębić i zrozumieć, co się właściwie stało, bo rozstaliśmy się w bardzo złych stosunkach.
Wielka szkoda, bo zrobiliśmy razem naprawdę kawał świetnej roboty. Dlaczego to się tak skończyło? O to musielibyście zapytać jego samego, bo ja nigdy nie byłem tego pewien”.
Dodaje również:
„Miałem podpisane dwa trzyletnie kontrakty. Ten drugi wygasł w maju 1993 roku. Można oczywiście powiedzieć, że po prostu nie przedłużył ze mną umowy, ale prawdą jest, że mieliśmy po drodze ostre spięcie. W pewnym momencie miał to być nawet tytuł mojej książki, choć ostatecznie go zmieniłem. Kiedyś rzuciłem do niego: »Wszystko, czego pragniesz w swoim otoczeniu, to wieczni potakiwacze (yes men)«. Na co on odparł od razu: »Powiem ci, czego na pewno NIE chcę. Takiego negatora (a no man) jak ty«. Przez długi czas moja książka nosiła wręcz roboczy tytuł No Yes Man”.
Po ostatecznym rozstaniu z artystą Richard wrócił na stanowisko w wytwórni płytowej Sony Music Europe. Dziś stanowczo twierdzi, że nie ma między nimi absolutnie żadnej goryczy. Choć Ogden dorastał w Teesside, jego korzenie mocno wiążą się z regionem Merseyside – jego dziadek pracował tam w Martins Bank, a on sam jest zdeklarowanym kibicem Liverpool FC.
Trwałe dziedzictwo w Liverpoolu
Promotor jest niezwykle dumny z tego, że mógł tak blisko współpracować z jednym z najwspanialszych synów miasta oraz że miał istotny wkład w powstanie LIPA (Liverpool Institute of Performing Arts) – prestiżowej szkoły sztuk scenicznych, która tak wiele zmieniła w kulturalnym krajobrazie Liverpoolu.
Paul wpadł na pomysł odnowienia budynku byłego Liverpool Institute podczas kręcenia tam teledysku – ze zgrozą odkrył wówczas, że gmach jego dawnej szkoły popada w ruinę. Richard został więc natychmiastowo oddelegowany do Liverpoolu, by spotkać się z ówczesnym dyrektorem miejskiego wydziału oświaty. Tak oto wprawiono w ruch ambitny plan stworzenia uczelni artystycznej, która prężnie funkcjonuje i rozwija talenty po dziś dzień.
„Rozmowy, które toczyliśmy wtedy z Paulem, dotyczyły bezpośrednio jego dziedzictwa” – wyznaje Richard. „Chodziło o to, by nie być zapamiętanym wyłącznie jako facet, który kiedyś był w Beatlesach i po prostu wyjechał do Londynu. Chodziło o to, by oddać miastu coś naprawdę trwałego i znaczącego. Jestem z tego szalenie dumny”.
Dziś Richard dzieli swój czas między Anglię i Brazylię, czerpiąc radość z imponującej kariery, którą udało mu się zbudować. Jak na kogoś, kto przez sześć dekad pracował z największymi ikonami branży, niezwykłe jest to, że nigdy na poważnie nie planował w niej pracować. Podsumowując swoje 60 pamiętnych lat na muzycznym szlaku, stwierdza wprost:
„Ta kariera dosłownie spadła mi z nieba, podczas gdy byłem na studiach. Kompletnie nie miałem pojęcia, że w branży muzycznej można w ogóle ułożyć sobie jakąkolwiek karierę zawodową. Była to dla mnie zupełna nowość, dopóki sam nie zacząłem w niej pracować”.
Książka „Bigger Than The Beatles: 60 Years in Showbusiness” jest dostępna do zakupu na platformie Amazon.
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
