„Przy Paulu łatwo zapomnieć, że to Paul McCartney”: Morgan Neville o nowym dokumencie „Man on the Run”
2025-09-02, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Morgan Neville ostatnie trzy lata poświęcił na stworzenie „Man on the Run”. To portret McCartneya z okresu po rozpadzie Wielkiej Czwórki, kiedy tworzył solowe albumy i zakładał zespół Wings.Film „Man on the Run” ukazuje artystę, który musi na nowo odnaleźć siebie bez Beatlesów, u boku swojej wielkiej miłości i sojuszniczki, Lindy McCartney. Jednocześnie nigdy nie przestał kochać Johna Lennona.
David Wilson: Zajmuje się Pan głównie filmami muzycznymi, choć do każdego tematu podchodzi Pan z innej strony. Jaką rolę muzyka odgrywała w Pana życiu w okresie dorastania?
Morgan Neville: Ogromną. Mieliśmy w domu szafę grającą i mnóstwo singli Beatlesów. Mój tata był melomanem do szaleństwa. Widział Beatlesów na żywo w 1964 roku w Indianapolis. Sam zacząłem grać, a pierwszy zespół założyłem w wieku 12 lat. Później grałem też w zespole z moją żoną. Po prostu kocham muzykę, ale kocham też historie, które się za nią kryją. Choć zrobiłem wiele filmów muzycznych, dla mnie każdy z nich jest próbą zbadania i zrozumienia czegoś nowego.
Wydaje się, że to motyw przewodni w Pańskich filmach. W każdym z nich, mimo różnorodności tematów, zmaga się Pan z jakąś wielką ideą. Czy jest to zamysł, z którym przystępuje Pan do pracy, czy raczej coś, co wyłania się w trakcie?
W tym przypadku jedno i drugie. Kiedy zacząłem o tym myśleć, sięgnąłem po pierwszy wywiad, jakiego Paul udzielił po rozpadzie – ten w formie pytań i odpowiedzi, w którym ogłosił koniec Beatlesów. Na archiwalnym nagraniu widać kobietę rozdającą ten tekst dziennikarzom. Ostatnie pytanie brzmiało: „Co zamierzasz teraz robić?”. A on odpowiedział: „Mój jedyny plan to dorosnąć”. Pomyślałem, że od tego właśnie pytania chcę zacząć. Co to właściwie znaczy, gdy od 17. roku życia byłeś Beatlesem, jedną czwartą bytu, który odbył podróż w kosmos i z powrotem? Jak być zwykłym człowiekiem po takim doświadczeniu?
W swoich filmach często porusza Pan wątki biograficzne.
Zgadza się. Te filmy są dla mnie formą terapii, a dla bohatera z pewnością też. Z Paulem mogliśmy o tym porozmawiać, próbując wprowadzić go w odpowiedni stan umysłu. Pytania, które on sobie wtedy zadawał, były tymi, które i mnie zawsze nurtowały: „Jak mierzysz się z własną legendą? Jak nie stracić gruntu pod nogami w show-biznesie? Jak być rodzicem i ojcem?”. Są to pytania, z którymi sam nieustannie się borykam, dlatego wszystko to tak bardzo we mnie rezonowało. I chociaż Paul McCartney to dla mnie geniusz, w tej historii zobaczyłem po prostu artystę, który próbuje odnaleźć swoją drogę i jak najczęściej słuchać intuicji. Weźmy na przykład „Mary Had a Little Lamb” i „Mull of Kintyre” – oba pomysły były szalone. Jeden wypalił, drugi nie, ale zrodziły się z tego samego impulsu. Mam ogromny szacunek dla takiej odwagi.
McCartney wspomina też o poszukiwaniu „osobistego spokoju”.
Tak, a do tego ten cytat na końcu filmu, w którym Stella [McCartney] mówi, że z perspektywy czasu to były najszczęśliwsze lata ich życia. Zaledwie dziesięć dni temu wysłałem na studia swoje ostatnie dziecko i wzruszam się na samą myśl o tym. Myślę, że nikt tak naprawdę nie zrozumiał, jak wiele Linda znaczyła dla Paula pod każdym względem. Tym właśnie jest dla mnie moja żona: posiadanie kogoś, kto jest twoim skrzydłowym w każdej możliwej sytuacji, kto stoi za tobą murem – to najwspanialsza rzecz na świecie. To jest niezbędne, by przetrwać.
Czy poznał Pan Paula przed rozpoczęciem tego projektu?
Spotkałem go raz, wiele lat temu, przy okazji zdjęć do innego dokumentu. Potem spotkaliśmy się ponownie, by omówić ten film, a on stwierdził: „OK, brzmi świetnie”. Pierwszy wywiad nagraliśmy w jego biurze w Londynie. Powiedział: „Mój dźwiękowiec ustawi mikrofony”. Gdy przyjechałem, w jego gabinecie na małej, dwuosobowej kanapie stały dwa mikrofony. Siedzieliśmy bardzo blisko. Pomyślałem: „Dobra, musisz zapomnieć, że to Paul McCartney, i po prostu robić swoje”. A Paul jest mistrzem w sprawianiu, że zapominasz, kim jest, bo w końcu jest Paulem McCartneyem od bardzo dawna. Chodziło o to, by ktoś o jego statusie, kto tak długo jest osobą publiczną i tyle już powiedział, nie włączał swojej „szafy grającej z największymi hitami” – czyli ogranych anegdot o piosenkach i albumach. Próba przełamania tego schematu była fascynująca.
Jak wyglądała wasza praca?
Zrealizowałem wiele wywiadów w formie audio, ale zależało mi na prawdziwych rozmowach. Zaczęliśmy więc dyskutować o różnych koncepcjach, o malarstwie, o wszystkim, co przyszło nam do głowy. Chciałem, żeby myślał i mówił w czasie teraźniejszym. To pomogło. Sam zauważył, że w trakcie rozmów potrafi się zapomnieć i dać ponieść. W sumie w ciągu ponad roku odbyliśmy siedem sesji wywiadowych.
Beatlesi słyną z tego, że nie są łatwymi rozmówcami. Czy podczas tych spotkań był moment, w którym pomyślał Pan: „To jest coś nowego, odkrywam nieznaną stronę Paula”?
Chciałbym tak myśleć. Były chwile, gdy czymś się ekscytował – na przykład podczas wywiadu w jego domu podbiegał do pianina, żeby mi coś zagrać i pokazać. Potem zaczynał opowiadać o tym, jak palił z Felą Kutim. Wprowadzenie go w taki stan umysłu było bardzo pomocne. Nie mówił o Lindzie w tak dogłębny sposób od dziesięcioleci. Dwa tygodnie temu pokazałem mu film. Zorganizował mały pokaz dla rodziny i wnuków, na który zaprosił też moją żonę i syna. Wnuki siedziały tuż przede mną. W pewnym momencie syn Stelli powiedział: „Nigdy wcześniej nie słyszałem głosu babci”. To mną wstrząsnęło. A chwilę później inny wnuk zapytał: „Dziadek był w więzieniu?”.
Czy rozważał Pan pociągnięcie tej historii aż do śmierci Lindy?
Od początku czułem, że ta dekada jest zamknięta w klamrach albumów McCartney i McCartney II, a definiują ją odejście z Beatlesów i śmierć Johna. To był czas ucieczki od legendy i tego, co osiągnął. Oczywiście, rozważaliśmy wątek śmierci Lindy, ale ostatecznie wydał się on zbędny, ponieważ żyła ona jeszcze 17 lat po okresie, który opisujemy. Gdy Paul zobaczył film, powiedział: „Tak się cieszę, że właśnie w ten sposób zakończyłeś wątek Lindy”.
Wydaje się, że kluczowy był tu też proces pogodzenia się z przeszłością.
To coś, co zrozumiałem dopiero niedawno, po kolejnej rozmowie z Paulem. Na początku filmu mówi: „Kiedy ludzie mnie o wszystko obwiniali, myślałem o sobie jak o draniu”. Wziął to do siebie, a okres Let It Be i pozwanie zespołu były dla niego niezwykle bolesne. Projekt Get Back coś w nim otworzył. Uświadomił mu, że nie wszystko było wtedy złe. Wszyscy powtarzali, że tamten czas był okropny, ale prawda okazała się znacznie bardziej złożona – była tam miłość, ale było też napięcie. Ten proces wybaczania samemu sobie był powodem, dla którego ten film w ogóle powstał. Paul pomyślał: skoro tamto nie było takie złe, może powinienem na nowo przyjrzeć się temu drugiemu okresowi, który również wypchnąłem z pamięci? To niesamowite, że ten proces wciąż trwa, nawet po 50 latach.
Równoległą historią miłosną jest tu oczywiście relacja Paula z Johnem. Czy myśli Pan, że doświadczenie z „Get Back” pomogło mu otworzyć się na rozmowę o nim?
Oglądając „Get Back”, który pochłonąłem od razu po premierze, można zobaczyć, jak wiele prawdziwej miłości wciąż w nim jest. Do tego stopnia, że John jest obecny w jego życiu każdego dnia. Nie przesadzam. Jestem pewien, że myśli o Johnie codziennie, może nawet wielokrotnie w ciągu dnia. To nie jest dla niego odległa przeszłość. To coś, czego mocno się trzyma.
Jakie były dla Pana najcenniejsze znaleziska w archiwach?
Boże, było ich tak wiele! Paul ma niesamowite archiwum. Ożenił się z fotografką, co było niezwykle pomocne – mamy dostęp do wszystkich negatywów Lindy z tamtej dekady, to coś wspaniałego. W filmie jest mnóstwo materiałów, których nikt wcześniej nie widział. Uwielbiam na przykład krótki klip, w którym reporter wraca do Cavern Club, by przepytać młodą punkówę na temat Beatlesów. Ale najlepsze są filmy domowe. Kto w tamtych czasach dokumentował tak swoje życie? Dziś robimy to telefonami, ale tam widać Paula filmującego kamerą 16 mm, a Linda robi mu zdjęcia, gdy on filmuje ją.
W filmie jest wiele świetnych ujęć z samego procesu tworzenia piosenek. Czy celowo szukał Pan takich materiałów?
Uwielbiam takie rzeczy, zwłaszcza podsłuchiwanie rozmów ze studia. Można usłyszeć, jak on w czasie rzeczywistym aranżuje te wszystkie dźwięki w swojej głowie. To właśnie czyni go Paulem McCartneyem. Kocham Beatlesów, ale to Wings wydawali płyty, gdy byłem dzieckiem, i to ich albumy kupowałem. W tamtej dekadzie powstało tyle dobrej, interesującej muzyki, o której dziś się zapomina. Wydał dziesięć płyt w dziesięć lat! Jedną z największych radości sprawił mi mój syn, który po obejrzeniu filmu po cichu dodał całą masę piosenek Wings do swojej playlisty na Spotify.
Niewątpliwie jedną z przyjemności podczas oglądania jest odkrywanie, że co kilka minut słyszymy kolejny wielki przebój, który stał się częścią naszego życia, nawet jeśli nie utożsamialiśmy się z nim tak jak z piosenkami Beatlesów.
Umieściliśmy w filmie fragment „Wonderful Christmastime”, bo ten krótki singiel, wydany pod koniec 1979 roku, był wówczas tylko drobnym dodatkiem, a stał się piosenką, którą na dobre i na złe słyszymy co roku. Chodziło o nadanie kontekstu i ponowne odkrycie wielu znanych utworów. Album Ram jest jednym z moich ulubionych. To niewiarygodne, jak bardzo był wtedy znienawidzony. W filmie pokazujemy brutalną recenzję z magazynu Rolling Stone, napisaną przez Jona Landaua, który później został menedżerem Bruce'a Springsteena. Dziś ten sam Rolling Stone umieszcza Ram na liście 500 najlepszych albumów wszech czasów. To pokazuje, że warto myśleć długofalowo: nie przejmować się tym, czego ludzie chcą tu i teraz. Po prostu tworzyć muzykę, która ma dla ciebie sens.
Jak zachęcić znajomych, żeby obejrzeli ten film?
Film został kupiony przez Amazon/MGM i jego premiera planowana jest na luty. Mam nadzieję, że za sześć miesięcy będzie o nim głośno. Planujemy dystrybucję kinową, a później trafi on na platformy streamingowe. Już wkrótce!
Więcej na temat Man on the Run:
2026-03-03: Nowy dokument o Paulu McCartneyu i Wings omija znane wszystkim opowieści,
2026-02-26: You Gave Me The Answer: Wydanie specjalne „Man on the Run”,
2026-02-24: Jak Paul McCartney zaskoczył wszystkich zespołem WINGS,
2026-02-24: Stella McCartney wspomina falę hejtu, jaka spadła na jej matkę: „To łamie mi serce”,
2026-02-19: Recenzja Man on the Run — ten dokument o Paulu McCartneyu to „grzeszna przyjemność”,
2026-02-19: Dokument "Paul McCartney: Man On The Run" trafi do kin,
2026-02-19: Siedem sesji, które zmieniły wszystko. Morgan Neville o odkrywaniu prawdziwego oblicza Paula McCartneya,
2026-02-19: Dlaczego Paul McCartney wierzył, że to on był „draniem, który rozbił The Beatles”,
2026-02-18: Paul McCartney: „Próbowaliśmy dorównać The Beatles – to było szaleństwo”,
2026-02-18: Gwiazdy na premierze nowego dokumentu o Paulu McCartneyu w Londynie,
2026-02-16: Paul McCartney pod lupą: Czy dokument „Man on the Run” to pozycja obowiązkowa?,
2026-02-06: Man on the Run: Nowy album i film Paula McCartneya już w lutym,
2026-01-14: Obejrzyj zwiastun „Man on the Run” – premiera w lutym 2026,
2025-09-02: Recenzja z Variety „Man on the Run”: Więcej zabawy niż odkryć,
2025-09-02: „Przy Paulu łatwo zapomnieć, że to Paul McCartney”: Morgan Neville o nowym dokumencie „Man on the Run”,
2025-08-29: Amazon MGM nabywa prawa do filmu dokumentalnego o Paulu McCartneyu „Man On The Run” i ogłasza datę premiery,
2023-02-05: Powstanie film "Man On The Run" opowiadający historię Paula i Lindy po rozpadzie The Beatles,
2013-09-10: Nowa biografia Paula McCartneya - Man on the Run,
2026-03-03: Nowy dokument o Paulu McCartneyu i Wings omija znane wszystkim opowieści,
2026-02-26: You Gave Me The Answer: Wydanie specjalne „Man on the Run”,
2026-02-24: Jak Paul McCartney zaskoczył wszystkich zespołem WINGS,
2026-02-24: Stella McCartney wspomina falę hejtu, jaka spadła na jej matkę: „To łamie mi serce”,
2026-02-19: Recenzja Man on the Run — ten dokument o Paulu McCartneyu to „grzeszna przyjemność”,
2026-02-19: Dokument "Paul McCartney: Man On The Run" trafi do kin,
2026-02-19: Siedem sesji, które zmieniły wszystko. Morgan Neville o odkrywaniu prawdziwego oblicza Paula McCartneya,
2026-02-19: Dlaczego Paul McCartney wierzył, że to on był „draniem, który rozbił The Beatles”,
2026-02-18: Paul McCartney: „Próbowaliśmy dorównać The Beatles – to było szaleństwo”,
2026-02-18: Gwiazdy na premierze nowego dokumentu o Paulu McCartneyu w Londynie,
2026-02-16: Paul McCartney pod lupą: Czy dokument „Man on the Run” to pozycja obowiązkowa?,
2026-02-06: Man on the Run: Nowy album i film Paula McCartneya już w lutym,
2026-01-14: Obejrzyj zwiastun „Man on the Run” – premiera w lutym 2026,
2025-09-02: Recenzja z Variety „Man on the Run”: Więcej zabawy niż odkryć,
2025-09-02: „Przy Paulu łatwo zapomnieć, że to Paul McCartney”: Morgan Neville o nowym dokumencie „Man on the Run”,
2025-08-29: Amazon MGM nabywa prawa do filmu dokumentalnego o Paulu McCartneyu „Man On The Run” i ogłasza datę premiery,
2023-02-05: Powstanie film "Man On The Run" opowiadający historię Paula i Lindy po rozpadzie The Beatles,
2013-09-10: Nowa biografia Paula McCartneya - Man on the Run,
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
