Uzależnienie, romanse i zgolone brwi: Najlepsze fragmenty biografii Ringo Starra
2025-10-23, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Od kłótni z Paulem McCartneyem po jego „moment Britney” – nowa książka rzuca więcej światła na życie Beatlesa.W obliczu wciąż nienasyconego popytu na treści związane z Beatlesami, nowa biografia niedocenionego bohatera zespołu, napisana przez autora i dziennikarza muzycznego Toma Doyle'a, trafia na rynek w idealnym momencie – niczym precyzyjne przejście perkusyjne Ringo Starra. Książka „Ringo: A Fab Life” w wciągający i skrupulatny sposób przygląda się życiu i mitom perkusisty The Beatles. Wzbogaca dobrze udokumentowane wydarzenia wnikliwą analizą, a jednocześnie z niemałą iskrą opisuje mniej znane aspekty niezwykłej kariery Ringo. Oto 10 najciekawszych punktów.
Tak, Ringo naprawdę był najlepszym perkusistą w The Beatles
To zdumiewające, że mit Ringo Starra jako słabego perkusisty przetrwał w popkulturze dekady – tak jakby najlepszy zespół wszech czasów mógł sobie pozwolić na przeciętniaka za bębnami. Doyle, sam będący perkusistą, świetnie argumentuje, że Ringo był nie tylko genialnym perkusistą rock'n'rollowym (jego pomysłowa gra w „She Loves You” była, jak mówi Doyle, „bitem, który pomógł sprzedać milion płyt”), ale także artystycznym, emocjonalnym interpretatorem piosenki. Ringo jest przez całą książkę malowany jako zwykły facet z niezwykłym talentem, pozbawiony jednak choćby cienia pretensjonalności.
Doyle podkreśla jego „nieszablonowe myślenie i podchodzenie do piosenek kolegów z nieoczywistych stron”, technikę, którą nazywa „obrazowaniem piosenki”. Najlepszym przykładem jest złożony rytm „A Day in the Life”. „Cztery tysiące dziur w Blackburn, Lancashire’ – bum ba bom. Staram się pokazać ten... posępny nastrój” – wyjaśniał Ringo.
Ringo cierpiał na syndrom oszusta, bo dołączył ostatni
Przed Beatlesami Ringo cieszył się w Liverpoolu i poza nim doskonałą reputacją. Jako Richard Starkey, jego gra na perkusji, szczególnie w popularnej grupie Rory Storm and The Hurricanes, była tak dobra, że George Harrison naciskał na zespół, by zastąpić skazanego na porażkę Pete'a Besta (mimo że sam Ringo nie miał najlepszego zdania o The Beatles, gdy spotkał ich w Hamburgu w 1960 roku: „Byli po prostu bandą obdartusów”).
Jednak dołączenie jako ostatni do tak zżytej i nieprzyzwoicie utalentowanej grupy sprawiło, że Ringo czuł się jak outsider i nigdy do końca się tego uczucia nie pozbył. Kiedy był zbyt chory, by rozpocząć pierwszą światową trasę Beatlesów w 1964 roku (Ringo spędził długie okresy dzieciństwa w szpitalu), zespół tymczasowo zastąpił go Jimmiem Nicolem. Ringo obawiał się wtedy, że „skończy jak Pete Best”. Kryzys pewności siebie podczas sesji do „Białego Albumu” w 1968 roku sprawił, że na krótko opuścił zespół.
Pozostali Beatlesi nigdy nie pokłócili się z Ringo – z wyjątkiem Paula McCartneya (tylko raz)
Książka mocno podkreśla, jak bardzo pozostali Beatlesi cenili Ringo. Wystarczy przytoczyć telegram, który wysłali mu z prośbą o powrót do zespołu w 1968 roku: „Jesteś najlepszym perkusistą rock'n'rollowym na świecie. Wracaj do domu, kochamy cię”. Choć pozostali trzej członkowie miewali ze sobą napięte stosunki (by nie rzec: otwartą wrogość), Ringo pozostawał życzliwym i emocjonalnym centrum grupy. Jeden z rozdziałów nosi nawet tytuł „Klej” (The Glue), w hołdzie dla jego towarzyskiej natury.
Był jednak jeden znaczący wyjątek. W chaotycznym okresie po rozpadzie zespołu na Ringo spadło zadanie dostarczenia McCartneyowi listu. Informował w nim, że Paul będzie musiał przesunąć datę wydania swojego pierwszego solowego albumu, „McCartney”, aby nie kolidowała z ostatnim albumem The Beatles, „Let It Be”. Paul wpadł w szał i wyrzucił Ringo z domu, a ich relacje popsuły się na kilka lat. Uważa się, że hit Ringo z 1972 roku, „Back Off Boogaloo”, jest nietypowym dla niego przytykiem w stronę McCartneya.
„Ringo na prezydenta” – Ringo był ulubionym Beatlesem Ameryki
W rodzinnej Wielkiej Brytanii Ringo częściej niż pozostali bywał obiektem żartów. W Ameryce było jednak zupełnie inaczej. Kiedy Beatlemania szturmem zdobyła Stany w 1964 roku, to właśnie Ringo podbił serca publiczności. Zaczęło się już na pierwszej słynnej konferencji prasowej, gdzie to on, obok George'a, rzucał błyskotliwe żarty i naśladował Elvisa. Amerykański magazyn „Saturday Evening Post” pisał, że Ringo „wywołuje paroksyzmy nastoletnich wrzasków samym obrotem głowy… Kiedy potrząsa włosami, dzieciaki też nimi potrząsają”.
„Ringo na prezydenta” stało się więc zabawną i nieco prześmiewczą kampanią (z koszulkami, czapkami i banerami), która w pewnych kręgach przetrwała do dziś. Na tym się nie skończyło: Ringo był tematem kilku przebojów tamtej epoki, w tym „Ringo, I Love You” Cheryl Sarkisian czy „Ringo for President” The Young World Singers.
Ringo zaskakująco dobrze zniósł romans swojej żony z George'em Harrisonem
Było to podczas przedświątecznego przyjęcia w 1973 roku, kiedy George Harrison po prostu wypalił: „Jestem zakochany w twojej żonie” – powiedział Ringo o Maureen, oszałamiając zarówno kolegę z zespołu, jak i pozostałych gości, w tym samą Maureen i żonę George'a, Patti. Był to zagmatwany i skomplikowany trójkąt miłosny (Lennon nazwał później tę sytuację „niemal kazirodztwem”), ale Ringo, któremu romanse również nie były obce, zareagował z niezwykłym opanowaniem. „Lepiej ty niż ktoś, kogo nie znamy” – odpowiedział spokojnie.
I choć jego małżeństwo z Maureen przetrwało jeszcze tylko trzy lata (zanim związał się ze swoją kochanką Chris O’Dell, co doprowadziło do długich batalii o alimenty), Ringo i George jakoś zdołali zostawić to za sobą.
W 1976 roku Ringo miał swój własny „moment Britney”
W połowie lat 70. Ringo znalazł się w mrocznym punkcie. Obiecujące początki kariery solowej – seria hitów Top 10, jak „Photograph” czy „It Don’t Come Easy” – ustąpiły miejsca coraz słabszym i nagrywanym bez przekonania płytom. Cierpiał na poczucie pustki i wypalenia typowe dla celebrytów – jego imprezowy styl życia, prowadzony dla celów podatkowych między Monako, LA i Londynem, sprawił, że czuł się pozbawiony celu, mocno pił i brał kokainę.
Pewnego dnia w Monte Carlo, czując, że „przegrzewa mu się głowa”, poszedł do fryzjera (choć krąży też historia, że zrobił to perkusista Led Zeppelin, John Bonham) i kazał zgolić sobie włosy oraz brwi – co jak na Beatlesa było ruchem radykalnym. „Oszalałem” – powiedział później. „To był czas, kiedy albo podcinasz sobie nadgarstki, albo włosy. A ja jestem tchórzem”.
„Stracone lata” Ringo to także kilka dziwnych przedsięwzięć
Zniechęcony do gry na perkusji i pogrążony w piciu, Ringo w poszukiwaniu sensu podejmował się niecodziennych wyzwań. Jego wytwórnia płytowa Ring O’Records (nazwę zasugerował Lennon) była jeszcze zrozumiałą inicjatywą, choć brak zainteresowania Ringo doprowadził ją do porażki. Bardziej osobliwa była ROR, firma zajmująca się projektowaniem wnętrz, założona z Robinem Cruikshankiem, obiecująca, jak pisze Doyle, „nowoczesne, artystyczne i krzykliwe meble dla bogatych hipsterów”.
Przez pewien czas firma odnosiła sukcesy: klientami byli David Bowie, Elton John i Christopher Plummer. W 1982 roku podpisano kontrakt o wartości 10 milionów dolarów na projekt wnętrz Pałacu Mushrif w Abu Zabi. Ringo odszedł w 1986 roku, tuż po tym, jak rozpoczął swoją chyba najlepszą pozamuzyczną pracę: podkładanie głosu w serialu „Tomek i przyjaciele” (Thomas the Tank Engine), kultowej bajce dla dzieci lat 80. Jak sam wcześniej powiedział: „Lubię dzieci. Kiedyś byłem jednym z nich”.
Uzależnienie Ringo sięgnęło dna
Zawodowo Ringo wciąż zmagał się w latach 80., kręcąc słabe filmy i nagrywając jeszcze gorsze albumy. Ale w życiu osobistym było znacznie gorzej. Jego uzależnienie od alkoholu i narkotyków wymknęło się spod kontroli, a dekada ta naznaczona była tragicznymi incydentami.
W 1980 roku prawie zginął w wypadku samochodowym ze swoją przyszłą żoną, byłą dziewczyną Bonda, Barbarą Bach. Jego publiczne występy w programach telewizyjnych były żenujące z powodu pijaństwa. Co gorsza, Ringo (do czego sam się przyznawał) wciągnął Barbarę we własne uzależnienie, a ich związek stawał się toksyczny. Potrafili otwarcie, czasem fizycznie, kłócić się w miejscach publicznych. Oboje z Barbarą wytrzeźwieli ostatecznie w 1988 roku, a jego życie od tamtej pory stało się spokojne i pozytywne, przepełnione, jak sam mówi, „pokojem i miłością”.
Po tylu latach Ringo wciąż próbuje zrozumieć swoje niesamowite życie
Biorąc pod uwagę „piekielnie trudny” start Ringo – ojciec, który odszedł, gdy miał trzy lata, wychowanie w biednej dzielnicy Dingle w Liverpoolu, chorowite dzieciństwo, przez które dziadek nadał mu przydomek „Łazarz” – nie było nawet pewne, czy dożyje dorosłości. Fakt, że ostatecznie przeżył jedno z najbardziej niezwykłych żyć w historii, wciąż budząc sławę i uwielbienie, jest czymś, z czym 85-letni Ringo nadal nie do końca potrafi się zmierzyć.
„Robię więcej właściwych ruchów niż lewych” – zażartował kiedyś w rozmowie z Doyle'em, próbując wyjaśnić swój los. Odbierając doktorat honoris causa w Berklee College of Music w 2022 roku, przyznał, że jego życie to „jakaś dziwna bajka”, której nie potrafi zracjonalizować. Jak sam powiedział Doyle'owi: „Staram się tego zbytnio nie analizować”.
Więcej na temat Ringo: A Fab Life:
2025-10-23: Zapowiedź nowej biografii Ringo Starra,
2025-10-23: Uzależnienie, romanse i zgolone brwi: Najlepsze fragmenty biografii Ringo Starra,
2025-10-22: Jak Ringo Starr ukształtował Beatlesów,
2025-10-23: Zapowiedź nowej biografii Ringo Starra,
2025-10-23: Uzależnienie, romanse i zgolone brwi: Najlepsze fragmenty biografii Ringo Starra,
2025-10-22: Jak Ringo Starr ukształtował Beatlesów,
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
