Ponad pół wieku nowojorskiego buntu. Jak dziś brzmi 'Sometime in New York City' Johna Lennona?
2025-09-15, autor: kasia
[...powrót do newsów]
„Większość ludzi wyraża siebie, grając w weekendy w piłkę nożną albo po prostu krzycząc. Lecz oto jestem w Nowym Jorku, słyszę o trzynastu osobach zastrzelonych w Irlandii i reaguję natychmiast. A że jestem tym, kim jestem, moja reakcja przybiera formę utworu w metrum na cztery, z gitarową wstawką w środku”.– John Lennon, 1972U progu wspólnej drogi artystycznej John Lennon i Yoko Ono wpadli na błyskotliwy pomysł. Skoro wszystko, co robili – zarówno w sferze prywatnej, jak i artystycznej – zdawało się wywoływać medialną wrzawę, postanowili wykorzystać tę przestrzeń dla szerzenia pozytywnego przekazu. Ich ślub, aresztowanie, wystawa sztuki czy wspólny album natychmiast trafiały na czołówki gazet. Postawili więc pytanie: co by się stało, gdyby cały ten rozgłos zaprząc w służbę najprostszego, a zarazem najważniejszego z przesłań?
Spektakularnym owocem tej strategii był singiel „Give Peace A Chance”. Nagrany podczas protestu Bed-In w Montrealu w 1969 roku, łączył dar Johna do tworzenia refrenów zdolnych porwać świat z przekonaniem Yoko, że przesycona mediami kultura stanowi idealną platformę dla performance'u. Wkrótce jego twórczość balansowała między uniwersalnym przesłaniem „Give Peace A Chance” a osobistymi, duchowymi rozrachunkami z debiutanckiego albumu John Lennon/Plastic Ono Band. Jego najsłynniejsza płyta, Imagine, łączyła w sobie oba te nurty. John odkrył w sobie i pielęgnował talent do tworzenia wielkich, chwytliwych hymnów. W poczet klasyków bezkompromisowego sloganu, obok „All You Need Is Love”, weszły takie utwory jak „Power To The People” czy „Happy Xmas (War Is Over)”. Zaspokajały one również artystyczną ambicję – wszak który twórca nie marzyłby o dorównaniu moralnej sile „We Shall Overcome” czy nieprzemijającej popularności „White Christmas”?
Znany z niecierpliwości John czuł, że musi pójść za ciosem. Pragnął pisać, nagrywać i wydawać płyty w mgnieniu oka. Niemal mu się to udało przy okazji fenomenalnego „Instant Karma! (We All Shine On)”, który w ciągu zaledwie dwóch tygodni przebył drogę od pomysłu do sklepowej półki. W lutym 1972 roku był już mieszkańcem Greenwich Village, samego serca najbardziej dynamicznego miasta na świecie. Nawiązał współpracę z radykalnym zespołem barowym Elephant’s Memory, którego funkowa energia i nonszalancja idealnie współgrały z jego nastrojem. Sometime In New York City to owoc ich współpracy: album odległy o lata świetlne od studyjnie cyzelowanego art rocka z ery Sgt. Pepper sprzed pięciu lat. To muzyka nagła, reaktywna, surowa i bezpretensjonalna, wydana ze wszystkimi niedoskonałościami, niczym doniesienie z ostatniej chwili.
Zaledwie pół roku wcześniej John i Yoko cieszyli się jeszcze wytwornym zaciszem Tittenhurst Park pod Londynem. Przeprowadzka do Nowego Jorku była po części podyktowana walką Yoko o opiekę nad córką Kyoko. Ostatecznie jednak ciągłe problemy z amerykańskimi władzami imigracyjnymi sprawiły, że opuszczenie kraju stało się ryzykowne, a ich pobyt nabrał znamion stałości. Johnowi to nie przeszkadzało. Z entuzjazmem zanurzył się w surowy, artystyczny klimat centrum miasta, a jego apartament przy Bank Street stał się miejscem spotkań Yippisów, członków Czarnych Panter i ulicznych grajków.
Po raz pierwszy od czasów studiów w Liverpool Art School John mógł na nowo rozkoszować się życiem cyganerii, uciekając od monotonii przedmieść. Nowy Jork, jak mawiał z podziwem, był współczesnym Rzymem, kulturalnym pępkiem znanego świata. Jednocześnie pod warstwą blichtru przypominał mu Liverpool – kolejne portowe miasto znające życie ulicy, gdzie jego cięty, dosadny dowcip pasował jak ulał. Album nagrano w marcu 1972 roku. Za produkcję, przynajmniej na etapie końcowych miksów, ponownie odpowiadał Phil Spector, a grupę Elephant’s Memory wsparł legendarny perkusista Jim Keltner. Tematów do gniewu Lennonowie mieli pod dostatkiem. Utwory „Sunday Bloody Sunday” i „Luck Of The Irish” stanowiły komentarz do wyjątkowo tragicznego okresu w historii Irlandii Północnej, a John, pamiętając o swoich irlandzkich korzeniach, bez wahania poparł dążenia antykolonialne. Piosenki „John Sinclair” i „Angela” były z kolei interwencją w sprawach konkretnych osób: radykalnego pisarza i menedżera rockowego, skazanego na absurdalnie wysoki wyrok za posiadanie narkotyków, oraz czarnoskórej aktywistki Angeli Davis, oskarżonej o udział w strzelaninie. Słabością piosenek-newsów jest jednak to, że każdego dnia pojawiają się nowe nagłówki, które spychają poprzednie w cień. Mimo szczerego oburzenia i historycznej wagi, niektóre z tych utworów nie zniosły próby czasu tak dobrze, jak te o bardziej uniwersalnej wymowie. Na szczególną uwagę zasługuje „New York City” – wspaniały, choć często niedoceniany rockowy numer Lennona, kipiący energią, którą artysta chłonął z nowego otoczenia. Album zamyka optymistyczne i dowcipne boogie autorstwa Yoko, „We’re All Water”, które afirmuje wspólnotę ludzkiego ducha i zdaje się odpowiadać na cyniczne pytanie o sens wcześniejszych protest songów: „A dlaczego miałoby nas to obchodzić?”.
Płyta spotkała się z chłodnym przyjęciem po premierze w 1972 roku. Jej komercyjnego potencjału nie poprawił dołączony dodatkowy dysk z zapisami koncertów – z londyńskiego Lyceum w 1969 roku oraz gościnnego występu z Frankiem Zappą w Nowym Jorku w 1971. Mimo to zawiera on prawdziwą perełkę w solowej dyskografii Lennona: fantastyczny cover „Well (Baby Please Don’t Go)” z repertuaru The Olympics.
Nowy Jork bez wątpienia naładował Johna nową energią, lecz jego ambicja tworzenia polemicznych piosenek na gorąco okazała się trudniejsza w realizacji, niż przypuszczał. Kilka wieków wcześniej miejscy trubadurzy w Anglii stosowali podobną metodę, nie byli jednak byłymi Beatlesami, od których świat oczekiwał przede wszystkim globalnych hymnów do wspólnego śpiewania.
Yoko wspominała: „Byliśmy parą buntowników i czuliśmy z tego dumę. Tworząc ten album, postrzegaliśmy siebie jako Bertolta Brechta i Kurta Weilla lat siedemdziesiątych”.
Byli zniechęceni, ale nie pokonani. John i Yoko planowali już kolejne kroki. Jej kariera muzyczna nabierała rozpędu. On z kolei miał w planach kolejne artystyczne rozgrywki, które miały przybrać formę albumu Mind Games...
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
