Chris O’Dell: za kulisami The Beatles i Rolling Stones
2025-05-06, autor: kasia
[...powrót do newsów]
W maju na łamach Guardiana pojawił się wywiad z Chris O'Dell. Christian Kriticos porozmawiał z Chris o jej najnowszym filmie "Miss O'Dell".Kursy po narkotyki dla Stonesów, trójkąt miłosny z Joni Mitchell: czy Chris O’Dell miała najbardziej szaloną karierę w branży muzycznej?
Zarządzała trasami koncertowymi Queen i Led Zeppelin, była w domu George’a Harrisona, gdy rozpadli się Beatlesi – ale O’Dell jest najbardziej dumna ze swojej spuścizny jako kobiety w branży zdominowanej przez mężczyzn.
„Kiedy zaczynasz od Beatlesów, twoje CV wygląda całkiem nieźle” – mówi Chris O’Dell. Nowy film dokumentalny przedstawia zakres tego życiorysu, opisując jej karierę menedżerki muzycznej zespołów takich jak Fleetwood Mac, Genesis i Santana. Wszystko jednak zaczęło się od przypadkowego spotkania w Los Angeles w 1968 roku.
Derek Taylor kierował wówczas działem PR w firmie Beatlesów, Apple Corps, a O’Dell była asystentką na podrzędnym stanowisku w dziale promocji radiowej. Kiedy Taylor zaproponował jej pracę w londyńskim biurze Apple, rzuciła wszystko i przeprowadziła się na drugi koniec świata. „Paul [McCartney] był tam codziennie, organizując wszystko” – wspomina w rozmowie telefonicznej ze swojego domu w Arizonie. „Pewnego dnia wszedł do mojego biura i zapytał: «Chris, powinniśmy używać w łazience ręczników papierowych czy materiałowych?». To pokazuje, jak bardzo dbał o szczegóły”.
O’Dell nie spędzała czasu wyłącznie za biurkiem: dołączyła do Beatlesów w studiu, by zaśpiewać w epickim finale Hey Jude, była na dachu siedziby Apple podczas ich ostatniego koncertu na żywo, a nawet zamieszkała z George’em Harrisonem i jego żoną. Była w ich domu, gdy McCartney ogłosił, że nie będzie już grał w The Beatles. „Zeszłam na śniadanie, a na stole leżały wszystkie gazety z nagłówkami: «Paul odchodzi». To było tak nagłe i niespodziewane. George poszedł do ogrodu, bo tam zawsze odnajdywał spokój. Tego samego popołudnia wpadł John [Lennon] i spędzili z George’em sporo czasu, spacerując razem”.
Nawet po rozpadzie zespołu O’Dell pozostała w ich orbicie. „Poznałam Johna lepiej, gdy był z May Pang” – mówi, odnosząc się do tak zwanego „straconego weekendu” Lennona w połowie lat 70. „Wszyscy mieszkaliśmy w domu na plaży w Santa Monica. Wtedy byłam najbliżej Johna. Wcześniej, gdy był z Yoko [Ono], byli bardzo skupieni na tym, co robili. Więc nie znałam go tak intymnie – o ile mogę użyć tego słowa”.
O’Dell może wahać się przy tym określeniu, ponieważ jej relacja z innym Beatlesem stała się znacznie bardziej intymna: w swoich wspomnieniach, opublikowanych w 2009 roku, szczerze opisała burzliwy romans z Ringo Starrem w latach 70. Dziś woli jednak skupiać się na tym, że pozostali w dobrych stosunkach: „Mogę szczerze powiedzieć, że jest moim przyjacielem”. Jak wszystkie swoje niezwykłe anegdoty, opowiada to z niewymuszonym urokiem. „Utrzymywaliśmy kontakt niemal do ostatnich kilku lat. Jest ojcem chrzestnym mojego syna”.
Jednak to z Harrisonem fani muzyki kojarzą ją najmocniej, a to za sprawą piosenki, którą o niej napisał: Miss O’Dell, od której tytuł wziął nowy film dokumentalny. Piosenka powstała w 1971 roku, kiedy oboje byli w Los Angeles. „George ciągle do mnie dzwonił” – mówi O’Dell. „Ale nie chciałam do niego jechać. Myślałam, że będzie tam pełno wszelkiej maści natrętów”. Zainspirowany jej nieobecnością, Harrison napisał piosenkę z błagalnym refrenem: „Why don’t you call me, Miss O’Dell?” („Dlaczego do mnie nie dzwonisz, panno O’Dell?”). Utwór znalazł się na stronie B singla Give Me Love (Give Me Peace on Earth), który dotarł do pierwszego miejsca list przebojów w USA. „Byłam naprawdę szczęśliwa za każdym razem, gdy słyszałam stronę A, bo myślałam sobie: «Właśnie teraz kręcę się na stronie B»” – mówi.
O’Dell rozwija tę historię (i wiele innych) w nowym dokumencie, w którym powraca do kluczowych miejsc, takich jak biura Apple przy Wigmore Street i Savile Row w Londynie. W filmie spotyka się również z ówczesną żoną Harrisona, Pattie Boyd, oraz szefem działu A&R w Apple, Peterem Asherem. Dokument wykracza jednak poza jej czas z Beatlesami, pokazując, jak na bazie tego niezwykłego doświadczenia zbudowała jeszcze bardziej imponujące CV.
Niedługo potem pracowała jako asystentka The Rolling Stones podczas sesji nagraniowych do albumu Exile on Main St – pojawiła się nawet na jego okładce. O’Dell zażartowała kiedyś, że jej opis stanowiska powinien zawierać punkt: „Prześpij się z Mickiem [Jaggerem], kiedy tylko o to poprosi”. Dziś jednak jej wspomnienia o nim są bardziej niewinne. „Był dla mnie jak brat” – mówi.
Ta braterska lojalność mogła odegrać rolę, gdy Jagger załatwił O’Dell jej pierwszą pracę w trasie koncertowej Rolling Stonesów w 1972 roku. Niektóre z jej obowiązków były jednak dość niekonwencjonalne. „Keith [Richards] wysłał mnie na wyprawę po narkotyki” – wspomina. „W tamtych czasach nazywało się to po prostu byciem asystentką”. Sama również brała udział w rozpuście, a jeden komentarz Richardsa utkwił jej w pamięci na lata. „Powiedział: «Wiesz, Chris, potrafisz dotrzymać kroku facetom». Wtedy uznałam to za komplement. Dziś nie postrzegam tego w ten sam sposób”.
Stopniowo O’Dell budowała karierę jako jedna z pierwszych kobiet na stanowisku tour menedżera w świecie rocka. Pracując z Crosby, Stills, Nash & Young, zdobyła pierwsze doświadczenie w zarządzaniu logistyką podróży. „To był koszmar” – wspomina z przekąsem. Jednak praca dla Lindy Ronstadt w 1975 roku była przełomem, pozwalając jej po raz pierwszy „odpowiadać za wszystko”. Wniosła również bardzo potrzebną wrażliwość do często prostackiego i brutalnego świata zarządzania trasami. „Pewnego razu, przed Dniem Matki, podeszłam do Lindy i zapytałam: «Chcesz, żebym wysłała kwiaty twojej mamie?». Odpowiedziała: «Nigdy nie miałam menedżera trasy, który zadałby mi takie pytanie»”.
Kolejnym ważnym punktem w jej karierze była praca przy trasie Boba Dylana Rolling Thunder Revue w połowie lat 70. „Praca z Bobem była dla mnie świetną zabawą” – mówi. „Pamiętam, jak kiedyś siedzieliśmy przy stoliku w restauracji. Rozmawialiśmy o najróżniejszych rzeczach, a on ani na chwilę nie odrywał ode mnie wzroku. Nigdy. Jest niesamowicie skupiony”.
Podczas tej trasy O’Dell stała się tematem kolejnej piosenki. „Joni Mitchell dołączyła do nas i wplątaliśmy się w trójkąt miłosny z Samem Shepardem. Ja już się z nim spotykałam, a potem ona też miała z nim romans. A ten facet był żonaty i miał żonę w Kalifornii! Co z nami było nie tak?” – mówi z niedowierzaniem. „Z tego powstała piosenka Coyote, w której mowa o «kobiecie w domu» i «innej kobiecie na końcu korytarza». Ja jestem tą kobietą z końca korytarza”.
Jak wspomina O’Dell, cała drama rozegrała się w ciągu zaledwie kilku dni, a Mitchell zaprezentowała piosenkę po raz pierwszy w domu Gordona Lightfoota podczas jednego z przystanków na trasie (incydent ten został uwieczniony w filmie Martina Scorsese z 2019 roku Rolling Thunder Revue: A Bob Dylan Story). „Słyszałam, że napisała tę piosenkę i pomyślałam: «Nie wiem, czy chcę tego słuchać!»” – wspomina O’Dell. Jednak w swoim typowym, wyluzowanym stylu, udało jej się naprawić relacje: „Później zostałyśmy z Joni naprawdę dobrymi przyjaciółkami”.
Ostatnią część swojej kariery jako menedżerka tras spędziła w Niemczech w latach 80., dodając do swojego CV kolejne zespoły, w tym Led Zeppelin i Queen. Jednak to praca z Echo and the Bunnymen okazała się jej ostatnią. „Po prostu pomyślałam: mam dość. Nie wiem, kim są ci ludzie, a oni chcą, żebym przyniosła im ręcznik, a ja chyba już tego więcej nie zrobię”.
Narkotyki i alkohol również odcisnęły swoje piętno. „Sporo tego skonsumowałam” – przyznaje O’Dell. Zrezygnowała z tras koncertowych, by zrobić magisterium i została terapeutką pracującą z osobami uzależnionymi: „Sama byłam w trakcie terapii odwykowej, więc była to naturalna zmiana”.
Z czasem straciła kontakt z wieloma męskimi gwiazdami rocka, z którymi pracowała, ale wciąż „ma bardzo dobry kontakt z kobietami”. Niedawno uruchomiła na YouTube serię, w której dokumentuje swoje rozmowy z takimi postaciami jak Suzi Ronson (stylistka fryzur Davida Bowiego) i jej dawna przyjaciółka May Pang. Planuje również opublikować starsze wywiady, które przeprowadziła w latach 80. z Lindą McCartney i kilkoma innymi kobietami, być może w formie filmu dokumentalnego lub książki: „To było niesamowite, bo mówiły o tym, co naprawdę czuły” – mówi O’Dell.
Bez względu na to, co zrobi dalej, historia Beatlesów prawdopodobnie nadal będzie dominować w opowieści o Chris O’Dell. Ale, jak sama mówi: „Pracowałam z ponad 21 zespołami. To coś, z czego można być dumnym – bycie pierwszą kobietą, która naprawdę działała w świecie muzyki w trasie. Mogę spojrzeć wstecz i powiedzieć: «To była dobra spuścizna»”.
Film Miss O’Dell jest dostępny w streamingu od 13 maja na platformach Peacock, Prime Video, Tubi i innych. Będzie również dostępny na DVD i Blu-ray.
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
