Kevin Macdonald o pracy z archiwami Johna Lennona przy filmie „One To One: John & Yoko”
2025-09-24, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Nowy Jork lat 70.Andy Warhol, Susan Sontag, Studio 54, John Lennon i Yoko Ono.
To okres opisany na tysiące sposobów w niezliczonych dziełach poświęconych tamtejszej „scenie”. Czy można jeszcze powiedzieć coś świeżego lub intrygującego o tamtych czasach i ich głównych bohaterach? Szkocki reżyser Kevin Macdonald udziela ciekawej odpowiedzi w swoim nowym dokumencie pełnometrażowym „One To One: John & Yoko”.
Osadzony w Nowym Jorku w 1972 roku, ambitny i eksperymentalny pod względem formy film zgłębia ten czas przez pryzmat artystycznego, osobistego, społecznego i politycznego świata Johna Lennona i Yoko Ono. Osią filmu jest mało znany koncert charytatywny One to One na rzecz dzieci ze specjalnymi potrzebami – jedyny pełnometrażowy występ Johna Lennona od ostatniego koncertu The Beatles w 1966 roku aż do jego śmierci. Film prezentuje zbiór niepublikowanych dotąd materiałów archiwalnych, w tym prywatne rozmowy telefoniczne, domowe nagrania Johna i Yoko, a także odrestaurowane i zremasterowane fragmenty koncertu One to One. Nad remiksem ścieżki dźwiękowej czuwał ich syn, Sean Lennon.
Unikalne podejście Macdonalda nie tylko zapewnia widzom intymny wgląd w życie legendarnej pary, ale także tworzy mocne połączenie między burzliwą Ameryką lat 70. a naszym współczesnym klimatem społecznym i politycznym.
Poniżej Kevin Macdonald opowiada dziennikarzom Deadline o pracy z archiwami Lennona, wizycie w wyburzonym już mieszkaniu pary przy Bank Street na Manhattanie oraz o reakcji Seana Lennona na film.
DEADLINE: Informacje o tym filmie pojawiły się już kilka lat temu. Skąd jednak wziął się pomysł, by skupić się właśnie na tym jednym koncercie Johna i Yoko?
KEVIN MACDONALD: Zwrócił się do mnie Peter Worsley, producent współpracujący z Mercury Studios, które należy do Universal Music. To oni dysponują katalogiem nagrań Lennona i prawami do koncertu One To One. Sean Lennon wraz z innymi osobami od dłuższego czasu próbowali uratować jego ścieżkę dźwiękową. Nagranie zrealizowane przez Phila Spectora było fatalnej jakości. Prawdopodobnie był wtedy kompletnie pijany. Zła jakość dźwięku to główny powód, dla którego ten koncert nie jest szerzej znany. Ukazał się tylko raz, w 1986 roku, na kasecie VHS. Dzięki nowoczesnej technologii udało się jednak wyizolować i zremiksować audio. Wtedy właśnie zwrócono się do mnie z pytaniem, czy mam pomysł na film.
Byłem fanem Beatlesów, a Johna darzyłem szczególną sympatią, więc nie mogłem odmówić. Zastanawiałem się jednak: powstało tyle filmów o Beatlesach i Lennonie, jak powiedzieć coś nowego? Podczas researchu natknąłem się na cytaty, w których John wspominał, że po przyjeździe do Ameryki przez pierwsze lata głównie oglądał telewizję. Od tych słów zaczyna się mój film. Pomyślałem, że ciekawym zabiegiem będzie odtworzenie jego doświadczenia – próby zrozumienia Ameryki przez pryzmat tego, jak prezentuje się ona w telewizji.
DEADLINE: W filmie znalazło się wiele archiwalnych perełek, jak choćby rozmowa telefoniczna Johna z menedżerem, któremu podsuwa swoje szalone pomysły…
MACDONALD: A menedżer początkowo jest im całkowicie przeciwny. Ale gdy tylko John na niego naciśnie, ten od razu stwierdza, że to genialny pomysł. To kwintesencja relacji artysta-menedżer. Odkrycie tych nagrań było prawdziwą gratką. Nie trafiłem na nie od razu. Najpierw dostałem dysk ze wszystkimi domowymi filmami i wywiadami Lennona – ze wszystkim, czym dysponowali spadkobiercy. To była niesamowita kopalnia złota, pełna nieznanych materiałów. Wszystko w skrawkach, nic w całości. Nie tworzyły spójnej opowieści, ale zawierały niezwykłe momenty. Kilka miesięcy później zadzwonił do mnie Simon Hilton, łącznik z zarządem majątku Lennona, i powiedział: „Znaleźliśmy pudełko z taśmami audio”. Okazało się, że przez pewien czas Yoko nagrywała wszystkie ich rozmowy telefoniczne. Nawet spadkobiercy ich wcześniej nie przesłuchali.
DEADLINE: Gdzie te wszystkie materiały są przechowywane?
MACDONALD: Yoko, jako artystka, już w latach 60. miała nawyk archiwizowania wszystkiego, co było związane z jej twórczym życiem. Dziś wielu artystów wizualnych przechowuje każdy drobiazg w specjalnych pudełkach wyłożonych bibułą. Ona miała takie podejście od zawsze. Dzięki niej zachowało się mnóstwo rzeczy. Nie sądzę, by John był typem zbieracza, ale ona owszem. Dlatego takie przedmioty jak ich nowojorskie łóżko wciąż istnieją. To zainspirowało mnie do odtworzenia mieszkania, w którym oglądali telewizję. W pierwotnej wersji zakończenia, której trochę żałuję, że ją usunąłem, pojechałem do Nowego Jorku, by zobaczyć ich dawne mieszkanie przy Bank Street. I co się okazało? Było właśnie wyburzane, by zrobić miejsce na rezydencję wartą 70 milionów dolarów z potrójną piwnicą, basenem i całym tym blichtrem. Właściciel pozwolił mi wejść, a ja sfilmowałem moment niszczenia ich sypialni. Tak pierwotnie miał kończyć się film.
DEADLINE: Niesamowite. Czy jest szansa, że kiedyś zobaczymy ten materiał?
MACDONALD: Jestem pewien, że gdzieś go opublikujemy.
DEADLINE: W The Beatles i w samym Johnie zawsze podziwiałem ich awangardowe podejście. Ten film doskonale oddaje tę energię.
MACDONALD: Zdecydowanie. Właśnie dlatego Beatlesi byli pionierami w niemal każdym gatunku muzycznym, może poza rapem. Ludzie bywają też bardzo surowi dla Yoko, a przecież była prawdziwą awangardzistką, ważną postacią nowojorskiej sceny artystycznej. Bardzo ucieszyło mnie, gdy Sean Lennon po obejrzeniu filmu powiedział: „To pierwszy film, który naprawdę uchwycił, kim była moja matka jako artystka i człowiek”.
DEADLINE: Zawsze postrzegałem Johna z tamtego okresu jako osobę dość niestałą w poglądach. Wydawał się wciąż niedojrzały, poszukujący własnej tożsamości i idei, w które mógłby uwierzyć. Dlatego tak łatwo chwytał się różnych rzeczy, co w filmie jest bardzo widoczne.
MACDONALD: Zgadzam się. To niesamowite, gdy pomyśli się, że miał wtedy zaledwie 31 czy 32 lata. Film obejmuje 18 miesięcy – od przeprowadzki na Bank Street do zamieszkania w Dakocie. To opowieść o kulisach koncertu i mało znanym fragmencie ich życia. Widać w nim człowieka zmagającego się z traumą po doświadczeniach z The Beatles. Uciekał od tego, próbując odkryć, kim jest. Nikt wcześniej nie osiągnął tego co oni, z wyjątkiem Elvisa, który kompletnie sobie z tym nie poradził. Do tego dochodziły nieprzyjemności, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, związane z Yoko. Wiele z tego miało podłoże rasistowskie. Sposób, w jaki ją tam traktowano, był przerażający. Uciekali więc, by odnaleźć siebie i zrozumieć, co chcą dalej robić.
DEADLINE: To ciekawe, że historia Johna i Yoko w Nowym Jorku jest w gruncie rzeczy opowieścią o Wielkiej Brytanii. I na pewien sposób przypomina dzisiejszą sytuację w USA i Wielkiej Brytanii.
MACDONALD: To prawda. Kiedy zaczęliśmy analizować, co mógł wtedy oglądać w telewizji, okazało się, że wiadomości i programy były uderzająco podobne do dzisiejszych. Zamiast protestów w sprawie Gazy na kampusach, były protesty przeciwko wojnie w Wietnamie. Ameryka wciąż nie potrafiła uporać się z problemami rasowymi. Był George Wallace, populistyczny polityk bardzo w stylu Trumpa, który głosił hasła typu: „W wielkich miastach tego kraju nie jesteście bezpieczni”, a potem sam został postrzelony. Nie mogłem uwierzyć, gdy niedawno postrzelono również Trumpa. Lubimy myśleć, że jako pierwsi martwimy się o środowisko, ale to Nixon powołał Agencję Ochrony Środowiska – jedyną dobrą rzecz, jaką zrobił. To przygnębiające, że od 50 lat mielimy te same pieprzone tematy i wciąż nie potrafimy ich rozwiązać.
DEADLINE: Zaskoczyło mnie pominięcie w dokumencie Paula McCartneya. Mniej więcej w tamtym czasie on i John toczyli publiczną wojnę, nagrywając wzajemnie obraźliwe piosenki, zgadza się?
MACDONALD: To nie tak, że celowo coś pominąłem. Założenie było takie, by wykorzystać materiały, które fizycznie istniały i były dostępne. Nie można mnie więc oskarżać o pominięcia, bo po prostu nie miałem dostępu do wszystkiego. To był nawet odświeżający punkt wyjścia. Mam nadzieję, że film trafi do szerokiej publiczności i że poruszy widzów. Zdaję sobie jednak sprawę, że jego struktura jest nietypowa, więc nie wiem, jak zostanie przyjęty. Jestem jednak przekonany, że to wciągająca i dająca do myślenia produkcja, bo John i Yoko to fascynujące postacie.
DEADLINE: Stworzyłeś ten dokument we współpracy z firmą Plan B. Jak wygląda praca z nimi?
MACDONALD: Znam Jeremy'ego i Dede od 20 lat. Przyjaźniliśmy się, a niedawno postanowiliśmy założyć wspólne przedsięwzięcie, by w świecie dokumentu robić to, co oni od lat robią w fabule – tworzyć ambitne, artystyczne kino, które wbrew obawom branży potrafi znaleźć widownię. Podziwiam ich za to, że konsekwentnie trzymają się swoich zasad, co przez lata przyniosło fantastyczne rezultaty. To oczywiście po części zasługa Brada, który stał za tą filozofią i wspierał ich pracę.
DEADLINE: Twoja kariera jest znacznie bardziej zróżnicowana niż większości brytyjskich reżyserów. Jak myślisz, skąd bierze się ta swoboda w pracy, którą cieszysz się od tak dawna?
MACDONALD: Jestem bardzo elastyczny i ciekawy świata. Wywodzę się ze świata dokumentu, dlatego często moje tematy, nawet w fabule, mają polityczny kontekst. Weźmy na przykład „Mauretańczyka”. Taki film mógł powstać tylko dzięki wsparciu wielkich gwiazd, z których żadna nie zarobiła na nim dużych pieniędzy. Nie sądzę, by wielu reżyserów chciało wchodzić na podobny teren. Wolą realizować swoje projekty, które często wymagają większych budżetów i skupiają się na osobistych historiach. Ja nie opowiadam w kinie osobistych historii. Po prostu ciekawi mnie świat i chcę robić bardzo różne filmy.
*2024-08-29
Więcej na temat One to One: John & Yoko:
2025-09-24: Kevin Macdonald o pracy z archiwami Johna Lennona przy filmie „One To One: John & Yoko”,
2025-09-23: Recenzja „One to One: John & Yoko”: Elektryzująca i głęboko polityczna kronika jednego roku z życia,
2025-09-21: Recenzja „One to One: John & Yoko”: John Lennon w nowym świetle – na scenie i w życiu,
2025-09-10: Zobacz "Honey Don't" z nieznanego dotąd filmu Johna Lennona „Zegar”,
2025-09-24: Kevin Macdonald o pracy z archiwami Johna Lennona przy filmie „One To One: John & Yoko”,
2025-09-23: Recenzja „One to One: John & Yoko”: Elektryzująca i głęboko polityczna kronika jednego roku z życia,
2025-09-21: Recenzja „One to One: John & Yoko”: John Lennon w nowym świetle – na scenie i w życiu,
2025-09-10: Zobacz "Honey Don't" z nieznanego dotąd filmu Johna Lennona „Zegar”,
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
