POKÓJ, MIŁOŚĆ I POP – Niezwykła solowa passa Ringo Starra w latach 1970–1974
2025-11-13, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Poniższy tekst jest tłumaczeniem artykułu z bloga Stevena Cockcrofta, współprowadzącego znakomity podcast „Nothing is Real”. Tłumaczenie publikujemy za zgodą autora. Link do oryginalnego artykułu znajduje się tutaj.W latach 1970-1974 Ringo Starr po cichu stał się jednym z najbardziej niezawodnych i odnoszących sukcesy rzemieślników popu tamtej epoki. Od swingowych standardów i country ballad po dopracowany pop i klasykę gatunku adult contemporary – jego pierwsze cztery albumy (Sentimental Journey, Beaucoups of Blues, Ringo i Goodnight Vienna) wyznaczają ścieżkę rozwoju kariery: od nostalgii za dzieciństwem aż po dojrzałość.
Cztery albumy. Cztery różne oblicza tego samego człowieka.
Pomimo niedawnego boxu „Power To The People” od spadkobierców Lennona, wydanej w tym miesiącu kompilacji „Wings’ Greatest Hits” i głośno zapowiadanego zestawu „Anthology 4” od Apple, to właśnie niepozorne wznowienie tych czterech albumów przez UMe może się okazać najlepszym „beatlesowskim” wydawnictwem tego roku.
SENTIMENTAL JOURNEY (1970)
Standardy w wykonaniu gwiazdy rocka
Na początku 1970 roku, gdy świat szykował się na rozpad The Beatles, Ringo Starr nagrał płytę dla swojej mamy.
Sentimental Journey było listem miłosnym do muzyki jego liverpoolskiego dzieciństwa – tych powojennych piosenek do wspólnego śpiewania, które z sentymentem wspominał jako nieodłączny element rodzinnych spotkań.
Ringo sięgnął po klasyki, takie jak „Bye Bye Blackbird”, „Love Is a Many-Splendoured Thing” czy „Dream”. Mimo że zostały one bogato zaaranżowane przez wielu producentów – w tym George'a Martina, Quincy'ego Jonesa i Paula McCartneya – wykonanie Ringo ma w sobie urok i pokorę, które bezdyskusyjnie umieszczają te utwory w salonie jego rodziców lub w pubie po drugiej stronie ulicy.
Okładka albumu przedstawia pub Empress w Liverpoolu, położony tuż za rogiem jego rodzinnego domu. W drzwiach stoi wycięta postać Ringo, a w oknach wklejono nieudolnie wycięte zdjęcia jego krewnych.
Krytycy – a także John Lennon – otwarcie szydzili. Kontrkultura chciała rewolucji, nie wspomnień.
Ale Ringo nie szukał poklasku. Wśród roztrzaskanych szczątków swojego byłego zespołu szukał pocieszenia.
„[To było] właściwie już po rozpadzie, a ja byłem przez chwilę zagubiony. To jest dobrze udokumentowane. Nagle skończyła się robota, w którą byłem naprawdę zaangażowany przez osiem lat. 'O-o, co ja teraz zrobię?'. I pomyślałem o tych wszystkich piosenkach, na których się wychowałem, o tych wszystkich imprezach, które mieliśmy w Liverpoolu w naszym domu i u sąsiadów. Piosenkach, które śpiewali moi wujkowie i ciotki, piosenkach mojego ojczyma. Zadzwoniłem więc do George'a Martina i powiedziałem: 'Może wybierzmy się w sentymentalną podróż?'. Wiesz, to postawiło mnie z powrotem na nogi, to było w tej płycie najlepsze”. – Ringo, Mojo, lipiec 2001
Patrząc wstecz z perspektywy 2025 roku, ten nagły zwrot w karierze był na swój sposób przełomowy: po raz pierwszy gwiazda rocka nagrała album ze standardami z epoki przed-rockowej.
Pozwoliło to również Ringo – mającemu wówczas zaledwie 29 lat – postawić pierwszy krok w solowej karierze bez narażania się na bezpośrednie porównania z Beatlesami. Słuchany dzisiaj, album jest ciepły, zabawny i absolutnie czarujący.
Z dystansu 2025 roku wydaje się też szokująco profetyczny. Zanim zrobili to Harry Nilsson czy Linda Ronstadt, przed serią Great American Songbook Roda Stewarta czy Kisses on the Bottom Paula, Ringo przerzucił most między Tin Pan Alley a współczesnym popem.
BEAUCOUPS OF BLUES (1970)
Kowboj z Liverpoolu
Pięć miesięcy później Ringo zamienił swój smoking z Talk Of The Town na dżins i ruszył do Nashville. Powstały w ten sposób album, Beaucoups of Blues, to ciche arcydzieło – stuprocentowy album country nagrany między innymi z wirtuozem gitary pedal steel, Petem Drake'iem, i członkami zespołu Elvisa Presleya.
„George nagrywał album, a ja wysłałem swój samochód po tego gościa od gitary steel i producenta, Pete'a Drake'a z Nashville. Pete przyjechał i zauważył w moim samochodzie te wszystkie kasety z country. Nie wiem, dlaczego go to zszokowało, ale mówi: 'Wow, masz te wszystkie kasety country!'. 'Taa. Kocham muzykę country'. A on na to: 'Cóż, dlaczego nie przyjedziesz do Nashville i nie nagramy płyty?'”. – Ringo, Mojo, lipiec 2001
Drake zebrał zestaw nowo napisanych piosenek jeszcze przed przyjazdem Ringo, a album został ukończony w trzy dni w Studiu B RCA.
Sesje te doskonale uchwyciły osobowość Ringo. Jako odwieczny fan muzyki country, nie nagrał on parodii, pastiszu ani pobocznego projektu. Jego głos – surowy, szczery i czuły – sprawia, że Ringo autentycznie wciela się w te piosenki, darząc je prawdziwym uczuciem.
Niektóre z tych piosenek o złamanym sercu, stracie i odkupieniu brzmią jak metafory rozpadu Beatlesów. Spodobały się nawet Johnowi Lennonowi – na jego własny sposób:
„Myślę, że to dobra płyta. Nie kupiłbym jej, ale myślę, że jest dobra i byłem mile zaskoczony... i nie czułem się tak zażenowany, jak przy jego pierwszym albumie”. – John Lennon, 1970
W czasach, gdy większość gwiazd rocka podchodziła do Nashville z kpiącym uśmieszkiem – o ile w ogóle – Ringo przybył z absolutnym szacunkiem i odpłacono mu tym samym. Rezultatem jest jedna z najbardziej autentycznych płyt country, jakie kiedykolwiek nagrał Anglik.
Niesłusznie pomijany przez fanów Beatlesów, Beaucoups of Blues był i jest na swój sposób radykalnym projektem, który wytrzymuje próbę czasu.
Powrót Ringo do gatunku w 2025 roku wraz z płytą Look Up, której promocję ukoronował występ w Grand Ol’ Opry, zasłużenie dał mu numer jeden na brytyjskich listach Official Americana and Country Artists.
RINGO (1973)
Wspaniałe dzieło
W 1973 roku od rozpadu Beatlesów minęły trzy lata, ale nie odeszli oni w zapomnienie. Solowe albumy i single zalewały listy przebojów, w tym dwa osobne single Ringo: „It Don’t Come Easy” (nr 4 w Wielkiej Brytanii i USA) oraz „Back Off Boogaloo” (nr 2 w Wielkiej Brytanii i nr 9 w USA).
A potem pojawił się Ringo – album, który ponownie zjednoczył Beatlesów, jeśli nie dosłownie, to przynajmniej emocjonalnie.
Album, wyprodukowany przez Richarda Perry'ego, emanuje kunsztem. Produkcja Perry'ego jest bogata, ale nigdy przeładowana; aranżacje iskrzą, a harmonie – często dzieło Harry'ego Nilssona – migoczą.
Każdy z byłych Beatlesów wnosi swój wkład. „I’m the Greatest” Johna Lennona rozpoczyna imprezę; „Six O’clock” Paula McCartneya jest słodko czułe; jednak to napisany wspólnie z George'em Harrisonem „Photograph” stanowi centralny punkt albumu.
Muzycy towarzyszący są równie gwiazdorscy — Nicky Hopkins, Billy Preston, Marc Bolan, Levon Helm i Garth Hudson.
„Photograph” stał się światowym hitem numer 1. To prawdopodobnie najlepszy solowy singiel któregokolwiek z byłych Beatlesów i z pewnością najwspanialszy moment Ringo. W roku wypełnionym nostalgią za rock'and'rollem lat 50. – jego cover „You’re Sixteen” (z McCartneyem na kazoo) ponownie wyniósł go na szczyt amerykańskich list przebojów. „Oh My My” dotarło w USA do miejsca 5.
W coraz bardziej podzielonym krajobrazie muzycznym wczesnych lat 70., zdominowanym z jednej strony przez hard rock Led Zeppelin, a z drugiej przez konfesyjną piosenkę autorską Jamesa Taylora, Ringo oferował zabawę, rozrywkę i poczucie wspólnoty. Aspekt ten doskonale odzwierciedla okładka.
W burzliwych czasach był to album, który mogli pokochać wszyscy: dzieci i dorośli, krytycy i fani. Perfekcyjnie wyprodukowany pop z sercem. Zupełnie jak jego drugi zespół.
GOODNIGHT VIENNA (1974)
Czysty pop dla dorosłych
Po triumfie Ringo, jego następca mógł z łatwością okazać się potknięciem. Zamiast tego, Goodnight Vienna pojawił się jako pewne siebie uzupełnienie poprzednika – gładsze, bardziej dopracowane i idealnie skrojone pod radio FM połowy lat 70.
Powrócił John Lennon z przebojowym utworem tytułowym; to huczny utwór otwierający album, który promieniuje radością i przyjaźnią. Aranżacja „Only You (And You Alone)” autorstwa Lennona przekształca klasyk The Platters w elegancki soft-pop i zapewniła Ringo singiel, który dotarł do 6. miejsca w USA, ugruntowując jego nieoczekiwaną transformację w gwiazdę popu dla dorosłych.
Richard Perry, ponownie na fotelu producenta, nadaje Goodnight Vienna wyrazisty połysk: dynamiczne instrumenty dęte, gładkie chórki i wystarczająco dużo funku, by utrzymać album na ziemi.
„Snookeroo” Eltona Johna i Berniego Taupina to optymistyczny, ciepły portret chłopaka z Liverpoolu, któremu się udało. Humorystyczny „No No Song”, antynarkotykowy hymn z lekkim zabarwieniem reggae (w rękach Ringo w 1974 roku ironiczny), dał mu kolejny hit w Top 5 w USA. „Husbands and Wives” Rogera Millera i „Easy for Me” Harry'ego Nilssona dostarczają porcji nieco tkliwych piosenek o złamanym sercu; małżeństwo Ringo w 1974 roku było już w rozsypce.
Ogólny rezultat to być może najdojrzalsza płyta Ringo – częściowo album popowy, częściowo zapis spotkania towarzyskiego, a częściowo kac. To dźwięk człowieka, który dobrze czuje się we własnej skórze, ciesząc się graniem dobrych piosenek z dobrymi przyjaciółmi.
Historia zwykle postrzega Ringo jako sympatycznego Beatlesa, żartownisia za zestawem perkusyjnym. Ale posłuchajcie tych wczesnych solowych albumów, a usłyszycie kogoś znacznie subtelniejszego – muzyka, który doskonale rozumiał, że więź emocjonalna liczy się bardziej niż muzyczna innowacja czy złożoność.
Na tych czterech albumach można prześledzić zarówno początki ewolucji Ringo jako artysty solowego, jak i szerszy obraz muzyki popularnej wczesnych lat 70. A każdy krok wydaje się pozbawiony wysiłku, jakby Ringo po prostu podążał za muzyką, która dawała mu szczęście, i przy okazji idealnie uchwycił kulturową i emocjonalną zmianę nowej dekady.
Cztery albumy. Cztery odrębne style. W tych albumach nie chodzi o wirtuozerię, oświecenie czy puste hasła; chodzi o pocieszenie i koleżeństwo. Dlatego przetrwały.
Wznowienia pierwszych czterech solowych albumów Ringo Starra ukazały się w sprzedaży 24 października 2025 roku.
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
