Recenzja „One to One: John & Yoko”: Elektryzująca i głęboko polityczna kronika jednego roku z życia
2025-09-23, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Recenzja „One to One: John & Yoko” z The_Hollywood_Reporter, autor: SHERI LINDENMiłość, muzyka i Nowy Jork
Więź między Johnem Lennonem a Yoko Ono – artystami z dwóch różnych światów, którzy wzajemnie się inspirowali – to tylko jedna z historii miłosnych w sercu nowego, żywiołowego i poruszającego dokumentu Kevina Macdonalda. Film, śledzący jeden, pełen wydarzeń rok, jest przede wszystkim portretem miłosnej relacji pary z Nowym Jorkiem – ich nowym domem z wyboru. Dzięki niezwykłej kompilacji archiwaliów film jest zarazem czuły i elektryzujący. Przywołuje atmosferę Nowego Jorku z 1972 roku (tak, autorka tych słów coś o tym wie) i rzuca świeże światło na społeczne niepokoje w kraju oraz kontrkulturowe przebudzenie całego pokolenia.
Dla Macdonalda („One Day in September”, „Ostatni król Szkocji”) „One to One” to nie tylko powrót do wielkiej formy po nierównym portrecie Johna Galliano, ale wręcz jedno z jego najwybitniejszych dzieł. Wraz ze współreżyserem i montażystą Samem Rice-Edwardsem wydobyli z niezwykłej kolekcji materiałów energię, która przenosi widza w sam środek wydarzeń. Z jednym kluczowym wyjątkiem – rekonstrukcją wynajmowanego przez Lennona i Ono mieszkania w Greenwich Village, mistrzowsko odtworzoną przez scenografa Kevina Timona Hilla i dekoratorkę Tatianę Macdonald oraz sugestywnie sfilmowaną przez operatora Davida Katznelsona – całość składa się wyłącznie z archiwalnych nagrań audio i wideo.
Centralnym punktem tej kolekcji jest odrestaurowany cyfrowo zapis koncertu „One to One” z sierpnia 1972 roku. Para zorganizowała go i była jego główną gwiazdą, by wesprzeć dzieci z ośrodka Willowbrook na Staten Island. Oryginalna praca kamer z Madison Square Garden jest intymna i porywająca, a syn Johna i Yoko, Sean Ono Lennon, jest producentem znakomitego remiksu dźwięku.
„Nie dam się przecież zastrzelić”.
Gdy Lennon i Ono zamienili angielską posiadłość na małe mieszkanie przy Bank Street, szukając towarzystwa „artystów i politycznych radykałów” (jak głosi jedna z plansz w filmie), bunt w więzieniu Attica wciąż był gorącym tematem. Nixon ubiegał się o reelekcję, a ruch antywojenny był w pełni sił. W audycji radiowej Lennon z entuzjazmem opowiada, jak bardzo czuje się w mieście jak w domu – to deklaracja, która dziś brzmi niezwykle przejmująco, biorąc pod uwagę, że to właśnie w Nowym Jorku w 1980 roku zostanie zamordowany. W innej scenie słyszymy rozmowę telefoniczną, w której słynny perkusista Jim Keltner dzieli się obawami dotyczącymi grania na koncertach z politycznym przesłaniem. Boi się gwałtownych reakcji, na co Lennon odpowiada: „Nie dam się przecież zastrzelić”.
Miłość w czasach rewolucji
Jak z werwą i wyczuciem pokazuje „One to One”, Lennon uważał się za artystę rewolucyjnego i często było mu po drodze z kulturowymi radykałami i antywojenną lewicą. Równie jasno film pokazuje jednak jego niechęć do podporządkowywania się jakiejkolwiek linii partyjnej. Jedną z kluczowych postaci, z którymi się zaprzyjaźnił i współpracował – dopóki nie znalazł powodu, by zerwać tę znajomość – był niezwykle teatralny obrazoburca Jerry Rubin, współzałożyciel ruchu Yippies i członek „chicagowskiej siódemki”. Niezależnie od opinii o Rubinie, w dzisiejszej dobie wszechobecnych „ikon” rozpaczliwie potrzebujemy jednego czy dwóch obrazoburców.
W kręgu nowojorskich aktywistów tamtych czasów znajdował się również nieco ekscentryczny i zadziorny „dylanolog” A.J. Weberman, współzałożyciel Rock Liberation Front, który przeszukiwał śmieci Boba Dylana, by w purystycznej misji udowodnić głębię zdrady swego dawnego idola. „On odstawia czysty kapitalizm” – grzmi Weberman do Ono w jednej z fascynujących rozmów uwiecznionych w dokumencie. „Stał się wrogiem” – upiera się, podczas gdy ona próbuje mediować.
Podczas pierwszego, burzliwego półtora roku na Manhattanie, zanim przenieśli się do apartamentowca Dakota, Ono i Lennon nie tylko obracali się w towarzystwie, ale też intensywnie pracowali – on nad muzyką, ona nad muzyką, filmami i sztuką konceptualną. Jednocześnie próbowali odzyskać kontakt z córką Ono z pierwszego małżeństwa, zmagali się z podsłuchem na telefonach i groźbą deportacji z powodu dawnego aresztowania za posiadanie marihuany w Wielkiej Brytanii.
A w swoim mieszkaniu w Village oglądali mnóstwo telewizji.
Macdonald i Rice-Edwards wplatają w narrację migawki programów i reklam, które para mogła oglądać na telewizorze w sypialni – serial z Mary Tyler Moore, Tygryska Tony'ego, cud Tupperware czy reklamy samochodów z obowiązkowym udziałem skąpo odzianych kobiet. W rękach twórców to, co mogłoby być banałem, tętni życiem i ironią, napędzane precyzyjną niczym rytm serca muzykalnością. Pojawiają się też wstrząsające sceny z katastrofalnej wojny w Wietnamie – obrazy bombardowań, płonących wiosek, płaczących dzieci i amerykańskich żołnierzy na misji bez końca, które wówczas zalewały wieczorne wiadomości.
Lennon i Ono sami zaliczyli głośne występy w programach Dicka Cavetta i Mike’a Douglasa – telewizyjnych perełkach, które dawały gościom szansę na prawdziwą rozmowę i przy których dzisiejsze talk-show wypadają blado. (Tydzień, w którym byli współgospodarzami „The Mike Douglas Show”, stał się tematem osobnego, nadchodzącego dokumentu „Daytime Revolution”).
Macdonald nie identyfikuje wszystkich postaci na ekranie. Niektóre nazwiska w tej barwnej galerii postaci – jak Billy Graham, Bob Hope, Jane Fonda, Betty Friedan czy Arthur Janov – są oczywiste. Tożsamość innych trzeba odkryć samemu lub zapytać starszych. Nawet gdy na ekranie pojawiają się nazwiska rozmówców telefonicznych, rzadko podawane są ich funkcje, choć graficznie rozmowy te przedstawiono bardzo efektownie. Powracającym żartem są dyskusje z udziałem May Pang na temat zdobycia dużej liczby much do projektu artystycznego Yoko. Widz albo wie, albo nie, że Pang była wówczas osobistą asystentką pary, a rok później, za namową Ono, wdała się w romans z Lennonem (co niedawno zgłębiono w filmie „The Lost Weekend”).
Od buntu do refleksji
Wśród najbardziej ekscytujących momentów jest odważny antywojenny protest Carole Feraci, członkini skądinąd raczej mdłego zespołu The Ray Conniff Singers, podczas gali w Białym Domu Nixona. Mniej porywające, ale z pewnością puszczające do widza oko, są klipy z młodym Philem Donahue znoszącym tyrady Rubina czy długowłosą Leslie Stahl relacjonującą aferę Watergate. Prawdziwe wrażenie robi jednak lokalny reporter ABC John Johnson, którego widzimy wstrząśniętego po ataku gazem łzawiącym podczas relacji z buntu w Attice, a później na ulicach Małej Italii, gdy pyta mieszkańców o reakcje na gangsterskie morderstwo Joeya Gallo (którego Dylan uwiecznił później w piosence). To styl telewizyjnego reportażu, jakiego dziś ze świecą szukać.
Przez swój kalejdoskopowy, lecz precyzyjny obiektyw, film ukazuje sejsmiczną zmianę pokoleniową. Lennon, ledwo po trzydziestce, czołowa postać powojennego pokolenia, początkowo jest podekscytowany projektem „Free the People”, który planuje z Rubinem – trasą koncertową mającą zbierać fundusze na kaucje dla więźniów. Jednak ze zrozumiałych powodów zmienia zdanie i wycofuje się, kierując uwagę bardziej do wewnątrz.
„Najtrudniej jest zmierzyć się z samym sobą” – mówi Lennon jednemu z dziennikarzy. To uniwersalna prawda, ale w błyskotliwej narracji Macdonalda także sygnał zwrotu, jakiego dokonało wielu przedstawicieli pokolenia „baby boomers”, szukając samopoznania w nurtach takich jak terapia pierwotnego krzyku. Na szczęście reżyser unika oklepanych żartów z „pokolenia Ja” i podąża za tymi poszukiwaniami w stronę empatii. Prawdziwym emocjonalnym ciosem jest fragment z reakcją Shirley Chisholm – czarnoskórej polityczki, pionierki na wielu polach – na zamach na George'a Wallace'a, innego kandydata na prezydenta i zdeklarowanego zwolennika segregacji.
Szokujący materiał
Jednym z najbardziej szokujących materiałów pokazanych w amerykańskiej telewizji w 1972 roku był reportaż Geraldo Rivery o Willowbrook. Nawet krótkie fragmenty, ujawniające nieludzkie warunki, w jakich w tym gigantycznym ośrodku przetrzymywano dzieci z niepełnosprawnościami, są wstrząsające. Dla Lennona te dzieci stały się „niemal symbolem całego bólu na Ziemi”. Wraz z Ono postanowił im pomóc, organizując „One to One” – swój jedyny pełnowymiarowy koncert po rozpadzie The Beatles. Na nagraniach z tego wydarzenia artysta wygląda i brzmi, jakby rozpierała go energia. Zespół gra brawurowo, zarówno w coverze „Hound Dog”, jak i akompaniując Lennonowi w „Instant Karma” czy „Come Together”. A kiedy, siedząc przy fortepianie, śpiewa „Imagine” – utwór o wizji pokoju tak idealistycznej, jak żadna inna – łza na jego policzku jest zaskoczeniem u postaci znanej z nonszalanckiego uroku i liverpoolskiego humoru.
„Zaczynamy od nowa”
W sercu dokumentu Macdonalda pulsuje fundamentalne pytanie: czy cała ta nadzieja i aktywizm, ta walka z apatią, były przejawem naiwności? I odwrotnie: czy upadliśmy tak nisko, że idee takie jak „dać szansę pokojowi” i świat, w którym „nie ma za co zabijać ani umierać”, kwitujemy jako „przebrzmiałe”? W czasach, gdy wiatry wojny, korporacyjnej chciwości i cenzury przybierają na sile, a puste hasła i pozerstwo zastępują otwartość i prawdziwą sprawiedliwość, „One to One” przypomina o przyszłości, jaką my, dzieciaki z 1972 roku, sobie wyobrażaliśmy. To także gest dodający otuchy. Jak trafnie ujął to Lennon, mówiąc do publiczności na koncercie: „OK, siła kwiatów nie zadziałała. I co z tego? Zaczynamy od nowa”. Warto o tym pamiętać.
*2024-08-30
Więcej na temat One to One: John & Yoko:
2025-09-24: Kevin Macdonald o pracy z archiwami Johna Lennona przy filmie „One To One: John & Yoko”,
2025-09-23: Recenzja „One to One: John & Yoko”: Elektryzująca i głęboko polityczna kronika jednego roku z życia,
2025-09-21: Recenzja „One to One: John & Yoko”: John Lennon w nowym świetle – na scenie i w życiu,
2025-09-10: Zobacz "Honey Don't" z nieznanego dotąd filmu Johna Lennona „Zegar”,
2025-09-24: Kevin Macdonald o pracy z archiwami Johna Lennona przy filmie „One To One: John & Yoko”,
2025-09-23: Recenzja „One to One: John & Yoko”: Elektryzująca i głęboko polityczna kronika jednego roku z życia,
2025-09-21: Recenzja „One to One: John & Yoko”: John Lennon w nowym świetle – na scenie i w życiu,
2025-09-10: Zobacz "Honey Don't" z nieznanego dotąd filmu Johna Lennona „Zegar”,
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
