Zak Starkey opowiada o współpracy z Seanem Lennonem, Jamesem McCartneyem i ostatnich zawirowaniach w jego życiu
2025-07-11, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Zak Starkey, perkusista i współzałożyciel Mantra of the Cosmos opowiada o ostatnich współpracownikach – Noelu Gallagherze, Seanie Lennonie i Jamesie McCartneyu, swojej pozycji w The Who i nie tylko. W 2023 roku na stronie Flood Magazine pojawił się artykuł o projekcie alternatywnej supergrupy Mantra of the Cosmos, w skład której wchodzą członkowie Happy Mondays i Oasis. Dziennikarze Flood Magazine ponownie spotkali się ze Starkeyem, aby porozmawiać o jego liście zobowiązań, kwasowych złych wibracjach w The Who, dobrych rzeczach związanych z Beatlesami i nie tylko.Kiedy rozmawialiśmy o powstaniu Mantra of the Cosmos, nazwałeś to „współczesnym Hawkwind z poezją freak beat i czymś psychodelicznym”. Czy udało wam się zrealizować tę misję?
W dużej mierze. Wiele [z naszych niewydanych utworów] trwa 11 minut i przez to przypomina Hawkwind, i są one bardziej polityczne niż space-rockowe.
Czy ten polityczny ciężar to zasługa wpływu Shauna Rydera?
To głównie zasługa Shauna i mnie, ponieważ Andy [Bell] był zajęty zdobywaniem pierwszego miejsca na listach przebojów z zespołem Ride. Poezja Shauna opiera się na tym, co obserwuje, co widzi w telewizji – to po prostu wychodzi w jego poezji beatnikowskiej w stylu ADHD.
Czy ty i Mantra jesteście bliżej ukończenia pełnego albumu?
Większość materiału jest już zmiksowana. Prawdopodobnie będzie to podwójny album, jest tak długi. Dziś wszystko działa tak, że wydajesz utwór po utworze. Tworzysz album jako dzieło sztuki, z malutką przerwą między każdym utworem, która ma potencjał, by wpłynąć na to, jak rozpocznie się następny. To musi wyjść idealnie – nie ma żadnej sztuki w prostym układaniu utworów w kolejności ich wydawania. Chcę, żeby miały odpowiednią kolejność. Te przerwy są tak ważne, z dokładnością do siódmych i ósmych części sekundy.
Przy „Domino Bones” pracowałeś z Noelem Gallagherem. Czy to on do ciebie zadzwonił?
Noel miał utwór, który nagrał z Shaunem, a który nie pasował do jego zespołu. Zapytał, czy jeśli da mi ten utwór, może będzie pasował do Mantry, ponieważ wokale były bardziej hiphopowe niż to, co pasowało do jego High Flying Birds. Po prostu pozbyłem się muzyki Noela, wziąłem jeden fragment wokalu Shauna, grałem na perkusji, aż uzyskałem coś, co brzmiało jak Run-D.M.C., i zbudowałem wokół tego więcej muzyki. Potem z powrotem zaprosiłem Noela, wymyśliłem partię fortepianu i odbudowałem całość. Coś jak remiks, tylko bez jego muzyki. Z wszystkimi gitarami i perkusją, które dodaliśmy, może to brzmieć nawet bardziej jak Beastie Boys niż Run-D.M.C.
Jak powstał utwór „Rip Off”, biorąc pod uwagę jego tematykę i zespół?
Dużo rozmawiałem z Jamesem i Seanem, odkąd ostatni raz spotkaliśmy się, gdy The Who grali w Nowym Jorku, jakieś dwa lata temu. Ja, Sshh [Liguz] i nasza córka Lena spędziliśmy z nimi czas, odwiedziliśmy budynek Dakota, co było naprawdę emocjonalnym przeżyciem – być w miejscu tak przepełnionym miłością. Miałem utwór „Rip Off”, tytuł, trochę tekstu i inne pomysły. Wysłałem je Seanowi, który dodał absolutnie szalone partie syntezatorów w stylu Johna Carpentera, czego kompletnie się nie spodziewałem. Potem dodał trippy wokal w refrenie. Gdy to dostałem, powiedziałem Jamesowi, żeby wpadł i zaśpiewał utwór, który jest oszałamiający pod względem jego tekstu i siły głosu. Jego głos ma w sobie precyzję wiązki lasera; jest absolutnie niesamowity.
Nie zgadłbym, że to oni, gdybym nie wiedział z góry.
Dobrze. Bo to nie oni. To Mantra of the Cosmos, stary. Nie zamierzałem robić czegoś takiego, wiesz? Chciałem pracować z muzykami, których lubię i z którymi mam kontakt.
Czy wszyscy brali udział w pisaniu „Rip Off”?
Tak, James napisał zwrotkę, Sean napisał refren „such a pleasure”, a Ryder napisał te przesadzone wstawki i uczynił utwór znacznie bardziej emocjonalnym i politycznie mocnym. Shaun po prostu posłuchał tego, co napisali, i stamtąd improwizował, kierując się tym, co czuł. On jest przekaźnikiem wyższej mocy z innej planety.
Moglibyśmy zrobić cały temat o wpływie waszych ojców – twojego, Jamesa i Seana. A co z matkami? Z pewnością twoja mama, Maureen, miała na ciebie większy wpływ niż może twój tata.
Tak, prawdopodobnie ma z tym więcej wspólnego, ponieważ nigdy nie przestawała tańczyć. Nigdy nie była daleko od muzyki. I pewnie byłaby w studiu, tańcząc do tego, co teraz robię. I Linda [McCartney] również. Oraz Yoko – i wiem, że ludzie nie chcą tego słyszeć – ona zawsze będzie dla mnie inspiracją ze względu na wszystko, co osiągnęła przed i po spotkaniu z Johnem. Jest jedną z największych żyjących artystek. Spotkałem ją tylko raz, ale miałem okazję jej to powiedzieć. Powiedziała mi, że moi rodzice byli jedynymi osobami, które z nią rozmawiały podczas całej tej sytuacji. „Twoja matka powiedziała mi, że gdyby sytuacja stała się zbyt ciężka, mogłabym przyjechać i zatrzymać się w waszym domu”. To sprawiło, że byłem naprawdę dumny z moich rodziców.
Wiem, że wczesny zestaw perkusyjny dostałeś od wujka Keitha Moona i że dawał ci wskazówki. Czy jest coś, co przejąłeś od Ringo, jeśli chodzi o grę na perkusji?
Nie bardzo. Dał mi tylko jedną lekcję na początku i powiedział, żebym sam sobie radził. Przychodził i patrzył, jak gram, kiedy tylko mógł; w ten sposób mnie wspierał. A rady? Po prostu, żebym robił swoje, zwłaszcza że byłem naprawdę wkręcony w punk. Dał mi płytę X-Ray Spex. W tym samym czasie dał mi egzemplarz ‶Man in the Hills” zespołu Burning Spear. Ma super eklektyczny gust: interesował się [Karlheinzem] Stockhausenem na długo zanim pozostali trzej faceci o nim usłyszeli. Dużo awangardowych rzeczy. Jest też wielkim fanem Yoko.
Jakie wrażenie zrobiło na tobie, że stanął w twojej obronie w związku z tym, co się stało z The Who i Rogerem Daltreyem?
Nie powiedział tego, co podawały gazety. Powiedział, jak bardzo był zawiedziony sposobem, w jaki zostałem potraktowany po tym, jak poświęciłem tak dużą część swojego życia temu zespołowi.
Jakie są teraz twoje relacje z The Who? Z pewnością okazywałeś szczere emocje w tej sytuacji w mediach społecznościowych.
Nie ma żadnej urazy ani złości. Ale miałem dość bycia zwalnianym za coś, czego nie zrobiłem. Więc postanowiłem wyznać prawdę, a to spowodowało jeszcze więcej problemów, ponieważ to nie ja zawaliłem [śmiech]. A teraz Pete mówi w wywiadach, że on też nie wie, dlaczego zostałem zwolniony.
Townshend żartuje, że boi się, że Daltrey go zwolni.
Sześciu z nas zagrało dobrze, jeden się pomylił. I to nie jest nic niezwykłego w The Who, ponieważ my, kurwa, nie mamy prób. Po prostu wszystko wypracowujemy w trakcie. Nie ma czasu na nic zdyscyplinowanego. Jak można zostać oskarżonym o pominięcie dwóch uderzeń? Oglądałem to w kółko [na YouTube]. Nie widzę tego. Tego tam nie ma. Więc nie mówię niczego poza prawdą: zostałem zwolniony za coś, czego nie mogę znaleźć.
Czy czujesz, że twoja gra w The Who dała ci perspektywę jako perkusiście w Mantra?
Nie wiem. Niewiele słucham czegokolwiek innego poza rzeczami, które zawsze kochałem, jak Little Richard, Loretta Lynn i Hawkwind. Konwencji się nie zmieni. Trudno myśleć o rzeczach, kiedy próbujesz być kimś innym. Nie słucham zbyt wiele współczesnej muzyki, bo nie chcę, żeby mi to wchodziło do głowy. Większość czasu spędzam na dłubaniu przy własnych pomysłach. I będę z tobą szczery, wydałem „Rip Off” wtedy, kiedy to zrobiłem, żeby odwrócić uwagę od całej tej sprawy z The Who. Pomyślałem, że opublikowanie tej wiadomości, nawet na chwilę, zmniejszy napięcie związane z tą dramą. Strategicznie nie jest to dobre dla „Domino Bones”, ponieważ ten utwór wydaliśmy zaledwie 10 dni wcześniej. Miałem nadzieję, że to odwróci uwagę, ale udało się to tylko na jakieś 30 sekund. Nie mówi się o nowszym singlu, kiedy dopiero co wyszedł twój inny nowy singiel. To nie jest świetna strategia.
Wspomniałeś, że macie gotowych około 14 utworów na album Mantry. Czy możesz zdradzić tytuł albumu?
Nie powinienem, bo kazano mi przysiąc, że tego nie zrobię – i nawet nie jestem pewien, czy to ostatecznie będzie ten tytuł – ale, cóż, tak, to…
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
