„Thirty Three & 1/3”: George Harrison wraca do formy
2025-11-19, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Siódmy studyjny album George'a Harrisona powstał w 1976 roku w zaciszu jego posiadłości Friar Park w Oxfordshire. Był to czas przełomu. Dwa lata wcześniej, we wrześniu 1974 roku, należąca do Harrisona wytwórnia Dark Horse Records wypuściła na rynek swoje pierwsze wydawnictwa. Pierwszym z nich był singiel Raviego Shankara „I Am Missing You” – rzadka, utrzymana w zachodnim stylu pop kompozycja mistrza sitaru, wyprodukowana i zaaranżowana przez samego Harrisona. Tego samego dnia ukazał się utwór „Costafine Town” grupy Splinter, który podbił listy przebojów w Australii i RPA, a w Wielkiej Brytanii trafił do pierwszej dwudziestki.Dwa lata po tych wydarzeniach, gdy wygasły zobowiązania kontraktowe George'a wobec innych wytwórni, a działalność Apple Records dobiegała końca, artysta oficjalnie przeszedł pod skrzydła własnej firmy.
Nowe otwarcie i problemy zdrowotne
W międzyczasie katalog Dark Horse wzbogacił się o płyty takich wykonawców jak Stairsteps, Jiva, Henry McCullough (były gitarzysta Wings) oraz formacji Attitudes. W skład tej ostatniej wchodził klawiszowiec David Foster, który pojawił się już na płycie Harrisona Extra Texture, a teraz miał zagrać na jego debiucie w barwach nowej wytwórni – albumie Thirty Three & 1/3.
Sesje nagraniowe odbywały się we Friar Park od końca maja do połowy września 1976 roku. Niestety, krótko po rozpoczęciu prac George zachorował na zapalenie wątroby, co wyłączyło go z aktywności na większą część lata. Do zdrowia wrócił dzięki akupunkturze i medycynie naturalnej, po czym błyskawicznie dokończył nagrania. Tytuł płyty to sprytna gra słów – odnosił się zarówno do wieku artysty w tamtym momencie, jak i do prędkości obrotowej płyty winylowej. Ostatecznie krążek trafił do sklepów 19 listopada.
Doborowe towarzystwo
W studiu Harrisonowi towarzyszyli wyłącznie amerykańscy muzycy: basista Willie Weeks, perkusista Alvin Taylor, a także klawiszowcy Richard Tee i wspomniany David Foster oraz jazzowy perkusjonista Emil Richards. Nie zabrakło też starych przyjaciół – na instrumentach klawiszowych zagrali Gary Wright i Billy Preston. Ważną rolę odegrał saksofonista Tom Scott, który nie tylko wzbogacił brzmienie sekcji dętej, ale też wspierał George'a w produkcji całego materiału.
Echa przeszłości i nowe inspiracje
Repertuar na płycie był mieszanką nowych pomysłów i utworów, które czekały na swój moment latami. Piosenkę „See Yourself” George zaczął pisać jeszcze w 1967 roku. Podobnie było z otwierającym album „Woman Don’t You Cry for Me” oraz „Beautiful Girl” – oba utwory miały korzenie w końcówce lat 60. Ten pierwszy powstał podczas trasy z zespołem Delaney & Bonnie; to właśnie Delaney Bramlett zaraził wtedy Harrisona pasją do gry na gitarze techniką slide, która stała się wizytówką tego utworu. Z kolei „See Yourself” i „Dear One” były inspirowane lekturą „Autobiografii jogina” Paramhansy Yoganandy, książki, która wpłynęła na George'a podczas jego wizyty w Indiach w 1966 roku.
Wśród nowości znalazł się utwór „This Song” – ironiczny, muzyczny komentarz do batalii sądowej o plagiat „My Sweet Lord”. Z kolei „Crackerbox Palace” to humorystyczna relacja ze spotkania z menedżerem komika Lorda Buckleya.
Dla wielu krytyków perłą tego „soulowego albumu George’a” pozostaje wykwintny „Pure Smokey”. Ta delikatna ballada jest hołdem dla legendy Motown, Smokeya Robinsona, i zawiera dwie z najpiękniejszych solówek w karierze Harrisona. Na płycie znalazł się też jeden cover – „True Love” Cole’a Portera, rozsławiony wcześniej przez Binga Crosby'ego w filmie Wyższe sfery.
Zmienne szczęście na listach przebojów
W Stanach Zjednoczonych Thirty Three & 1/3 odniósł sukces, sprzedając się lepiej niż poprzednie Dark Horse czy Extra Texture i docierając do 11. miejsca na liście Billboardu. Single „This Song” i „Crackerbox Palace” radziły sobie całkiem nieźle, lądując odpowiednio na 26. i 19. pozycji.
Inaczej sytuacja wyglądała w Wielkiej Brytanii. Mimo wysokiej jakości materiału album dotarł zaledwie do 35. miejsca, a żaden z singli nie wszedł na listy przebojów. Być może powodem była zmiana klimatu kulturowego – zaledwie dwa dni po zakończeniu nagrań przez Harrisona, w londyńskim 100 Club odbył się pierwszy festiwal punkowy. Nadchodziła nowa era.
Wino, które zyskuje z czasem
Tuż po premierze magazyn Billboard chwalił płytę, nazywając ją „słonecznym, optymistycznym albumem (...), najszczęśliwszym i najbardziej komercyjnym w karierze George’a”. Choć nie wszystkie ówczesne recenzje były tak entuzjastyczne, czas okazał się dla Thirty Three & 1/3 łaskawy. Płyta ma w sobie urzekającą łagodność i refleksyjność. Jak zauważył jeden ze współczesnych recenzentów, to album pełen klasyków, takich jak wspaniałe „Dear One”. To ten rodzaj muzyki, który jest jak dobre wino – z wiekiem smakuje coraz lepiej.
Więcej na temat Thirty Three and 1/3:
2025-11-19: „Thirty Three & 1/3”: George Harrison wraca do formy,
1976-11-19: W Anglii ukazuje się LP George Harrisona Thirty Three and 1/3,
2025-11-19: „Thirty Three & 1/3”: George Harrison wraca do formy,
1976-11-19: W Anglii ukazuje się LP George Harrisona Thirty Three and 1/3,
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
