John Lennon nie znosił bycia Beatlesem
2025-09-25, autor: kasia
[...powrót do newsów]
„Mój ojciec chciał być radykalnym artystą u boku Yoko Ono, a nie częścią popowej machiny” – wyznaje jego syn, Sean.Sean Ono Lennon ujawnił, że w latach po rozpadzie The Beatles jego ojciec, John Lennon, czuł niechęć do bycia częścią legendarnego zespołu. Jak tłumaczy, pragnął on odciąć się od wizerunku członka „popowej machiny”, by stać się „radykalnym artystą i aktywistą u boku jego matki”, Yoko Ono.
„Nie sądzę, by stracił miłość do muzyki. Myślę, że raczej do pewnego rodzaju sławy” – wyjaśnia 49-letni muzyk. „Miał dość bycia trybikiem w wielkiej maszynie show-biznesu”.
Wspominając okres koncertów One to One w Nowym Jorku w 1972 roku, Sean dodaje: „Mimo że mój ojciec zawsze był buntownikiem, nawet w ramach zespołu, to w pewnym sensie wciąż ciążyła na nim rola Beatlesa. Naprawdę chciał ruszyć dalej. Katalizatorem i symbolem tej przemiany był w jego odczuciu związek z moją mamą” – powiedział w rozmowie z BBC Radio 6 Music.
W kwietniu 1970 roku Paul McCartney oficjalnie ogłosił koniec The Beatles, przez co przez dekady uchodził za tego, który doprowadził do rozpadu grupy. Jednak w niedawnym wywiadzie dla BBC Radio 4 McCartney przedstawił inną wersję wydarzeń, obwiniając o wszystko Lennona.
„To nie ja zainicjowałem rozpad” – stwierdził. „Pewnego dnia John wszedł do pokoju i oświadczył: «Odchodzę z The Beatles». Czy to nie jest właśnie zainicjowanie rozpadu? To był mój zespół, moja praca, całe moje życie, więc chciałem, żeby istniał dalej”.
Rozstaniu towarzyszyła wzajemna niechęć. W 1971 roku w wywiadzie dla magazynu „Rolling Stone” Lennon nazwał solowy album McCartneya „śmieciem”. Konflikt zaognił się, gdy obaj artyści zaczęli atakować się w swoich piosenkach – McCartney w Too Many People, na co Lennon odpowiedział utworem How Do You Sleep?.
„W tamtej piosence w zasadzie mówiłem: «Sam tego chciałeś, więc powodzenia». Ale to było dość łagodne” – wspominał McCartney. „Cała sytuacja była dziwna i złośliwa, a ja próbowałem nawoływać do rozsądku. Osiągnęliśmy w The Beatles tak wiele, a poróżniły nas kwestie biznesowe, co jest naprawdę żałosne. Chciałem, żebyśmy dali szansę pokojowi”.
Na szczęście, jak zgodnie twierdzą biografowie, muzycy pogodzili się na długo przed tragiczną śmiercią Lennona w grudniu 1980 roku.
McCartney wielokrotnie podkreślał, jak wielką ulgę poczuł dzięki temu pojednaniu. W swoim podcaście z 2023 roku, McCartney: A Life in Lyrics, powiedział: „Kiedy został zamordowany, byłem ogromnie wdzięczny, że zdążyliśmy spędzić ze sobą trochę dobrych chwil. Byłoby najgorszą rzeczą na świecie, gdyby zginął, a my nadal bylibyśmy skłóceni. Miałbym z tego powodu potworne wyrzuty sumienia. Na szczęście znów byliśmy przyjaciółmi, rozmawialiśmy o tak prozaicznych rzeczach jak pieczenie chleba”.*
* Dokopaliśmy się do wywiadu McCartneya dla Reccord Mirror (12/07/1980):
Paul McCartney, zapytany o swojego byłego kolegę z zespołu, bez wahania studzi zapał tych, którzy liczą na nowy materiał od Johna Lennona.
„Podobnie jak wy, czerpię wiadomości z gazet” – przyznaje. „Ale od czasu do czasu dzwonimy do siebie, żeby nie stracić kontaktu. Ostatnio rozmawialiśmy w Boże Narodzenie, głównie o tym, co u nas słychać i co u naszych rodzin”.
„Ludzie uważają Johna za odludka tylko dlatego, że nie spełnia ich oczekiwań. A on po prostu cieszy się życiem rodzinnym. Kiedyś opowiadał mi, jak świetnie się bawił, gotując. Gdy mimochodem zapytałem go o muzykę, odparł, że na razie nie czuje takiej potrzeby. Może kiedyś, ale nic na siłę. Podkreślił, że jest naprawdę szczęśliwy, a to przecież najważniejsze”.
„Wiem, że fani Lennona mogą czuć się zawiedzeni, wciąż mając nadzieję, że kiedyś wróci do nagrywania, co tylko potęguje jego legendę. Mam jednak przeczucie, że on sam może już do tego nie wracać”.
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
