W rozmowie z Fredą Kelly - część II
2025-08-23, autor: kasia
[...powrót do newsów]
W drugiej części spotkania Freda Kelly odpowiadała na pytania publiczności.Roag Best: Teraz wasza kolej. To czas, żeby zadać Fredzie wszystkie pytania, jakie tylko macie.
Czy kiedykolwiek spałaś w łóżku któregoś z Beatlesów?
Freda Kelly: Twoje pytanie? Faktycznie, zdarzyło mi się spać w łóżku Beatlesa. W porządku, nie było go tam wtedy. W każdą środę jeździłam do domu Ringo, żeby odwiedzić jego mamę. A jego ojczym pochodził z Romford i miał tam brata, Alberta, i siostrę Doris. Czasami jego żona, Elsie, jechała z nim, a czasami nie chciała i zostawała w domu, ale nie lubiła być sama. Więc to ja spałam w łóżku Elsie. I na tym poprzestańmy.
Roag Best: Ależ doskonale rozumiem to pytanie, bo, Freda, jesteś naprawdę bardzo atrakcyjną kobietą.
Freda Kelly:Chyba chodzi mu o moje pieniądze. Tak.
Chciałam zapytać o coś dziwnego. Wspomniałaś, że spałaś w domu pewnej kobiety przy 26A Abercorn Place?
Freda Kelly: Pat Davies. Zgadza się.
Kim ona była?
Freda Kelly: Pat Davies była jedną z dziewczyn Ringo, jeszcze z czasów, gdy grał w Rory Storm. Ale, tak jak ja, była stałą bywalczynią klubu Cavern. Wiele osób z Cavern dobrze się znało. Była też najlepszą przyjaciółką Cilli Black. Tak, były nierozłączne. To ona, razem z najstarszym synem Cilli, Robertem, zorganizowała jej pogrzeb. Mieszka teraz w Los Angeles. I zdradzę wam mały sekret na temat Pat. Tego też nie wiecie.
Roag Best: Nie muszę o nic pytać, ona po prostu sama wszystko opowiada, prawda?
Freda Kelly: 26A Abercorn Place. Pamiętacie Abbey Road? Oczywiście. Kiedyś nazywało się EMI Studios, dopiero potem zmienili nazwę na Abbey Road Studios. Chłopcy często wpadali do Pat, bo miała fantastyczne mieszkanie w suterenie. Pewnej nocy wpadł John. Akurat skończyli nagrywać nową płytę. I John zdradził Pat, jak chcą ją nazwać. Mieli ją zatytułować Abbey Road. Więc Pat poszła i... ukradła znak z nazwą ulicy. I to dlatego ma teraz ten oryginalny znak. Tak. Ale mieszka w LA, więc raczej go nie odzyskacie.
A pytałem dlatego, że mieszkam w Londynie, jedną ulicę od Abbey Road. Mój lekarz ma tam gabinet. To dziwne uczucie, kiedy dostaję receptę na, powiedzmy, Prozac, a na niej widnieje adres „Abbey Road”. Niepotrzebnie się z tego zwierzałem... Chodziło mi o to, że aby dostać niebieską tablicę pamiątkową, trzeba być martwym od 20 lat. Ale jako że płacę podatki w City of Westminster, pomyślałem, że może uzyskam pani zgodę z wyprzedzeniem, żeby złożyć wniosek o tablicę z napisem: „Tu była Freda”.
Freda Kelly: Jadę tam jutro!
Cześć Freda, to znowu ja, Sabine. Przez te wszystkie lata musiałaś dostawać naprawdę nietypowe prośby od fanów. Pamiętasz jakieś konkretne?
Freda Kelly: Było ich mnóstwo, ale jedna szczególnie utkwiła mi w pamięci. Na początku w to nie wierzyłam. To było kilka miesięcy po tym, jak przejęłam fanklub. Napisała do mnie dziewczyna z pytaniem: „Czy mogłabym dostać kosmyk włosów Paula?”. Pomyślałam: „No przecież nie podejdę i nie wyrwę mu kępki włosów”. Więc nie odpisałam. Ale kilka miesięcy później zobaczyłam, że jedna z moich krewnych ma medalion z kosmykiem włosów dziecka z pierwszego strzyżenia. I wtedy mnie olśniło. Umówiłam ich do fryzjera, do Horne Brothers, gdzie zawsze chodzili. Tego dnia szło dwóch z nich, co było rzadkością. Nie pamiętam którzy. Powiedziałam po prostu: „Pójdę z wami”. Nigdy nie protestowali, więc poszłam za nimi. Kiedy, powiedzmy, John usiadł na fotelu, podeszłam do fryzjera, który zawsze nosił biały kitel, i zapytałam: „Nie będzie panu przeszkadzać, jeśli tu postoję?”. Gdy skończył strzyc Johna, poprosił asystenta o posprzątanie włosów. Wtedy wkroczyłam: „Nie, nie, ja to zrobię”. Zgarnęłam włosy Johna do koperty, zakleiłam ją i dałam Johnny'emu do podpisu, żebym wiedziała, czyje są czyje. I tak właśnie wysyłałam fanom włosy. Przez to zostałam też złodziejką. Pewnego wieczoru po pracy pojechałam do wujka Jima, a Paul, który był wcześniej w domu, zostawił na krześle koszulę. Spojrzałam na nią, potem na pana McCartneya i pomyślałam: „Chyba się nie zorientuje, prawda?”. Dziewczyna nie dostała całej koszuli, ale wysłałam jej kołnierzyk. Później twój tata dał mi połamane pałeczki perkusyjne Richiego. Rozdawałam takie rzeczy. Myślałam sobie, że skoro ja, jako fanka, bym się z tego cieszyła, to inni fani też. A, i jeszcze jedno. Jeśli ktoś pisał, że kocha Johna i prosił o autograf, a akurat wpadł George – który był mistrzem w podpisywaniu – to on podpisywał album. A my na odwrocie firmowej notki pisaliśmy coś w stylu: „Wiem, że liczyłaś na Johna, ale akurat wpadł Paul. Lepszy on niż nikt”. I od razu wysyłaliśmy.
Roag Best: Świetna robota. Genialne, dziękuję. Mam podobną historię. Mój tata z rodziną jechali do Paula do Mull of Kintyre. Ja zostawałem w Londynie. Jedna z dziewczyn, z którymi się wtedy zadawaliśmy, szalała na punkcie Paula. Poprosiła mojego młodszego brata: „Błagam, zdobądź dla mnie parę majtek Paula”. Obiecał, że spróbuje. Oczywiście, nawet nie próbował ich ukraść. Kiedy wrócili do Londynu, Imogen – nie zdradzę jej nazwiska, bo jest teraz znaną aktorką – zapytała: „I co, masz dla mnie te majtki?”. Odpowiedział: „Tak, są w domu, przyniosę je jutro”. Następnego dnia zwędził parę majtek mojego taty i dał jej. Kilka miesięcy później siedzę u Imogen i pytam: „W końcu dostałaś te majtki?”. A ona na to: „Tak! Wciąż je mam!”. Wtedy jej powiedziałem: „Wiesz, że to nie są majtki Paula, prawda? Należą do mojego taty”. I w tym momencie... (Śmiech)
Chciałam zapytać, gdzie byłaś, kiedy dotarła do ciebie wiadomość o śmierci Johna?
Freda Kelly: Leżałam w łóżku, kiedy zadzwonił telefon z Ameryki. Dzwoniła dziewczyna o imieniu May Pang. Pracowałam wtedy na farmie, w dość odległym miejscu, niewiele osób wiedziało, gdzie. Chciałam zostać w domu, ale potem pomyślałam: „Nie, pójdę do pracy”. Chciałam po prostu być sama. To był straszny szok, prawdziwy szok. Ale poradziłam sobie z tym właśnie w ten sposób, będąc sama ze sobą.
Freda, byłem wielkim fanem Beatlesów jako dziecko, chociaż nie żyłem w latach 60. Pytałem mamę: „Jacy byli The Beatles?”. Odpowiadała: „Byli w porządku, dopóki nie zaczęli dziwaczeć”. Chodziło jej pewnie o erę flower power. Obserwowałaś, jak szybko się zmieniali. Czy wtedy, w tamtych czasach, ktoś mówił, że stali się dziwni, czy też tak uważałaś?
Freda Kelly: Dla mnie wcale nie byli dziwni. To wciąż byli ci sami chłopcy, których znałam z Cavern. Nawet kiedy spotkałam Richiego kilka lat temu w LA, po bardzo długiej przerwie, poczułam się, jakbyśmy widzieli się zaledwie parę miesięcy wcześniej. Zupełnie się nie zmienił.
Roag Best: Kto był twoim ulubionym Beatlesem i dlaczego? Możesz odpowiedzieć?
Freda Kelly:Nie mogę. Chociaż przez jeden tydzień miałam swojego faworyta. Ale potem inny Beatles zaproponował mi podwózkę do domu i to on mi się spodobał. Z kolejnym zatańczyłam i pomyślałam, że jest świetnym tancerzem i do tego bardzo troskliwym. Więc, jak typowa siedemnastolatka, w różnych momentach podobał mi się każdy z nich. Ale w głębi duszy doszłam do wniosku, że po prostu lubię ich wszystkich. Byli do siebie podobni, a jednocześnie każdy na swój sposób inny.
Czy mogłabyś opowiedzieć o swojej relacji z Cynthią Lennon?
Freda Kelly: Znałam Cynthię, bo wpadała do biura, ale nie byłyśmy bliskimi koleżankami. Była cichą i nieśmiałą osobą, rzadko bywała w Cavern. Widziałam ją głównie w biurze albo na premierach, na które chłopcy zawsze zabierali swoje żony i dziewczyny. Lepiej znałam Mo, żonę Ringo. Wszystkie były u nas mile widziane. Mogły siedzieć w biurze, ile chciały, napić się darmowej kawy czy herbaty. Ale wszystkie zmuszałam do pracy.
Przepraszam za mój akcent, jestem z Ameryki Południowej. Dziękuję za tę możliwość wysłuchania pani historii na żywo. Powiedziała pani kiedyś, że film dokumentalny to wszystko, co od pani dostaniemy, a jednak wciąż możemy dowiedzieć się czegoś więcej. Dziękuję. Czy ma pani ulubiony album lub piosenkę? I czy jako fanka zachowała pani dla siebie jakieś wyjątkowe pamiątki?
Freda Kelly: Zachowałam kilka rzeczy. Wiele rozdałam, bo kiedy odeszłam w 1972 roku, zamknęłam ten rozdział. Wyprowadziłam się, zmieniłam nazwisko, nikt nie wiedział o mojej przeszłości. Jedyną rzeczą, którą kochałam i zachowałam, są wszystkie oryginalne egzemplarze miesięcznika „Beatles Monthlys”. Uwielbiam zdjęcia w nich. Zanim powstał film, moje córki martwiły się, że wnuk nie będzie wiedział, co robiłam w młodości. Jedna z nich powiedziała: „Będzie myślał, że jesteś po prostu siwą babcią siedzącą w kącie z dwoma kotami i siatką z Kwik Save”. Odpowiedziałam: „Cóż, jestem siwa i mam dwa koty, ale siatki z Kwik Save nie mam, więc nie jest tak źle”. Wtedy kazałam im czytać moje felietony w „Monthlys”. Ale teraz, po filmie, wnuk już wie.
Roag Best: A te majtki Paula, które ci dałem, wciąż masz? (Śmiech)
Freda Kelly: Kiedy kręciliśmy film, reżyser zapytał, czy mam jakieś pamiątki. Powiedziałam, że na strychu mam cztery pudła, ale nie pamiętam, co w nich jest. Kiedy weszłam na strych, w jednym z pudeł znalazłam zaklejoną kopertę z włosami George'a Harrisona. Ale nie oddałam ich nikomu. Po prostu je spaliłam. Pomyślałam, że gdyby ludzie się o tym dowiedzieli, nawet bliscy przyjaciele, którzy są jego wielkimi fanami, zrobiłby się z tego problem. Nie mogłam tego zrobić George'owi. Zniszczyłam je. Znalazłam też swój pamiętnik z 1963 roku. Ktoś zapytał, co robiłam 18 czerwca 1963, w 21. urodziny Paula. Przeczytałam wpis i zaczęłam się śmiać, bo napisałam: „Nie wierzę, że kupiłam koszulę w kratę!”. To było ciekawe, ale tyle wystarczy. Nie pytajcie o więcej.
Co sądziłaś o Yoko?
Freda Kelly: Niewiele myślałam o Yoko. Nie mówię tego w złym sensie. Spotkałam ją tylko raz, w biurze Apple na Savile Row. Kiedy weszłam, John akurat wychodził z biura prasowego i powiedział: „O, Freda, a to jest Yoko”. To było nasze jedyne spotkanie. Ale muszę powiedzieć, że kiedy twórcy filmu poprosili Apple o prawa do muzyki, byłam pewna, że ich nie dostaną. W Apple, żeby cokolwiek załatwić, trzeba zgody wszystkich czterech dyrektorów: Paula, Ringo, Yoko i Olivii. Wystarczy jeden głos na „nie”, i po sprawie. A oni, ku mojemu zdziwieniu, wszyscy zagłosowali na „tak” i dali nam pięć piosenek.
W filmie dokumentalnym byłam pod wrażeniem twojej lojalności. Ringo na końcu mówi, że niedawno się spotkaliście. Czy po odejściu w 1972 roku zerwałaś wszystkie kontakty, czy wciąż utrzymujesz z nimi relacje?
Freda Kelly: Kiedy odeszłam, to odeszłam. Jak mówiłam, zaczęłam pracę na farmie, chciałam wychować dzieci. Oczywiście utrzymywałam kontakt z rodziną Ringo i widywałam go, gdy był w Liverpoolu, ale nie były to jakieś bliskie, towarzyskie relacje. Wszyscy poszliśmy naprzód. Nigdy specjalnie nie zabiegałam o spotkania. Ostatnim razem, gdy Paul grał w Liverpoolu, poszłam tylko dlatego, żeby mój wnuk mógł go poznać. Wciąż mam kontakt z ludźmi z Apple. Kilka lat temu odwiedziłam ich w Londynie. Cathy, sekretarka Neila, powiedziała mi wtedy: „Freda, wciąż jesteś częścią rodziny”. To było bardzo miłe.
Roag Best: Paul McCartney powiedział kiedyś do mojego syna, Roaga Juniora: „Jeśli kiedykolwiek będę mógł coś dla ciebie zrobić, po prostu poproś”. Mój syn od razu zapytał: „Mogę prosić teraz?”. Paul na to: „Jasne, o co chodzi?”. A on: „Możesz mnie przedstawić Pameli Anderson?”. (Śmiech)
W pamiętniku Pattie Boyd jest mowa o rywalizacji między dziewczynami Beatlesów z Liverpoolu i z Londynu. Czy zaobserwowałaś i taki podział i czy w Liverpoolu czuło się, że „straciliście swoich chłopaków na rzecz dziewczyn z Londynu”?
Freda Kelly: W Liverpoolu na pewno czuło się, że „straciliśmy Beatlesów”. Jedna z moich koleżanek z Cavern nie chciała, żeby odnieśli sukces. Kiedy zapytałam ją, czy była na ich powitaniu w ratuszu, odpowiedziała: „Tak, stali tam w tych garniturach i krawatach, wyglądali jak cztery muppety”. A co do podziału północ-południe... cóż, ludzie z Liverpoolu zawsze trzymają się razem. To naturalne, że kiedy jeździłam do biura do Londynu, trzymałam się z ludźmi, których znałam – z Malem, Derekiem Taylorem, a nie z Amerykanami, z którymi nie miałam nic wspólnego.
Czy poznałaś dzieci Beatlesów: Juliana, Seana, Dhaniego?
Freda Kelly: Nie. Widziałam trójkę dzieci Richiego, kiedy były małe, ale teraz bym ich nie poznała.
Jestem fanem Beatlesów od siódmego roku życia i uwielbiam Johna Lennona. Wybaczam mu wszystkie jego wady. Wczoraj rozmawiałem z przyjacielem, który jest gitarzystą w zespole Judas Priest, i powiedział mi, że po obejrzeniu dokumentu o Lennonie nie jest pewien, czy go lubi. Próbowałem opisać mu osobowość Johna. Jak byś go opisała?
Freda Kelly: Cóż, po pierwsze, oni wszyscy są ludźmi. Trzeba o tym pamiętać. Wiecie, każdy z nas ma dwie strony. John był bardzo szczery. Jeśli był w złym humorze, od razu było to widać. Ale miał też niezwykle dobrą stronę, którą również widziałam. To cztery istoty ludzkie, ze swoimi wadami i zaletami. Pamiętam, że raz mnie uratował przed zwolnieniem, a innym razem to ja jemu się postawiłam. Wkurzył się na mnie, bo jego zdaniem spędziłam za dużo czasu w garderobie z innym zespołem, The Moody Blues. W pewnym momencie rzucił do mnie: „Jesteś zwolniona!”.Potem twierdził, że tylko żartował, ale mam wrażenie, że mówił to całkiem serio. Tylko dlatego, że w pokoju nie było nikogo poza nami – i może przez całą tę atmosferę – znalazłam w sobie odwagę. Spojrzałam na niego i wypaliłam: „A więc mnie zwalniasz? W porządku, w takim razie radź sobie sam”. Chwilę później wrócił i powiedział: „Tylko żartowałem”. Nie wiem, skąd wzięłam na to czelność, ale odpowiedziałam: „W takim razie padnij na kolana i poproś, żebym wróciła”. Tak mu się odwdzięczyłam.
Był naprawdę w porządku. A, przypomniała mi się jeszcze historia z podrabianymi podpisami. Brian Epstein wpadł na pomysł, żebyśmy załatwili specjalne pieczątki z podpisami, których mieliśmy używać do stemplowania książeczek na autografy i innych rzeczy. Ani mi, ani Johnowi ten pomysł wcale się nie spodobał. Ale Eppy był szefem, więc dostaliśmy te pieczątki. Nawet nie zliczę, ile zeszytów na autografy zniszczyłam, bo za każdym razem, gdy próbowałam odbić stempel, końcówka nazwiska „Lennon” się rozmazywała albo w ogóle nie odbijała. To był prawdziwy koszmar. Co ciekawe, gdy tylko dostaliśmy te pieczątki, John zmienił swój prawdziwy podpis – konkretnie literę „J”. W końcu, po tylu nieudanych próbach, miałam tego dość. John akurat był w biurze, więc powiedziałam mu: „Mam z tymi stemplami prawdziwy koszmar, nie daję rady”. I po prostu wyrzuciłam je wszystkie do kosza. Oczywiście, Eppy'emu nic o tym nie powiedzieliśmy.
Roag Best: Mamy czas na ostatnie pytanie.
Jak to było u szczytu sławy Beatlesów? Jakie to było uczucie?
Freda Kelly: Na początku tego nie odczuwałam. Liverpool nie oszalał, kiedy zdobyli pierwszy numer jeden na listach przebojów. Można było ich spotkać na ulicy. Jako siedemnastolatka znałam wszystkie dziewczyny z Cavern i wiedziałam, który Beatles się której podoba. Więc jeśli szłam ulicą i widziałam którąś z nich, dawałam chłopakom znać szeptem: „Uważaj, ona lubi Ringo”, żeby nie powiedzieli czegoś nie tak. Byłam też dziewczyną na posyłki. Kiedyś biegłam do banku, a z naprzeciwka szły dwie fanki. Wiedziałam, że żadna z nich nie przepada za Paulem. Zatrzymałam się i rzuciłam: „Paul będzie w George Henry Lee's za kwadrans”, bo wiedziałam, że zawsze kupuje tam papierosy. Dawałam dziewczynom takie cynki.
W internecie krąży stare nagranie z Liverpoolu z lat 60., na którym jest pani w kabinie odsłuchowej w sklepie NEMS. Pamięta pani, jaka to była piosenka?
Freda Kelly: Och, nie mam pojęcia! Nienawidzę tego nagrania. Śpiewam tam do jakiejś piosenki i wyglądam jak ryba wyjęta z wody. Okropność.
Roag Best: Proszę państwa, byliście w towarzystwie Fredy Kelly, wielkie brawa!
(wizyt: 257)
Więcej na temat Good Ol' Freda:
2025-08-23: W rozmowie z Fredą Kelly - część I,
2025-08-23: W rozmowie z Fredą Kelly - część II,
2020-02-23: Spotkanie z Fredą Kelly,
2013-12-03: Ukazał się DVD z filmem Good Ol Freda,
2013-11-22: Freda Kelly i jej zaskakująca przeszłość z Beatlesami,
2013-09-06: Amerykańska premiera kinowa filmu Good Ol Freda,
2013-03-10: Światowa premiera filmu "Good Ol Freda" 10 marca 2013 na festiwalu SXSW,
2013-03-10: Film "Good Ol Freda" został bardzo dobrze przyjęty na festiwalu filmowym,
2025-08-23: W rozmowie z Fredą Kelly - część I,
2025-08-23: W rozmowie z Fredą Kelly - część II,
2020-02-23: Spotkanie z Fredą Kelly,
2013-12-03: Ukazał się DVD z filmem Good Ol Freda,
2013-11-22: Freda Kelly i jej zaskakująca przeszłość z Beatlesami,
2013-09-06: Amerykańska premiera kinowa filmu Good Ol Freda,
2013-03-10: Światowa premiera filmu "Good Ol Freda" 10 marca 2013 na festiwalu SXSW,
2013-03-10: Film "Good Ol Freda" został bardzo dobrze przyjęty na festiwalu filmowym,
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
