Recenzja zremiksowanej wersji piosenki "Free As A Bird"
2025-08-21, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Wczoraj, 21 sierpnia 2025 roku, światło dzienne ujrzała zremiksowana wersja piosenki „Free As A Bird” wraz z odrestaurowanym teledyskiem, a w sieci natychmiast pojawiły się pierwsze recenzje.Ewan Gleadow z Cultfollowing dał ocenę: 5/5.
Jedną z najgorzej strzeżonych tajemnic ostatniego tygodnia było nadchodzące ogłoszenie Anthology 4. To czwarta część kopalni złota, jaką są najwcześniejsze i zremasterowane nagrania The Beatles. Pozostaje to projekt o herkulesowym wysiłku, który wydawał się być ładnie zwieńczony dwa lata temu utworem Now and Then. Ale w archiwach jest więcej. Więcej materiału wartego udostępnienia. Wstrzymujemy oddech i czekamy, aż Carnival of Light zostanie wyrwane ze skarbca przez Paula McCartneya, przebranego za skrzyżowanie Indiany Jonesa z mężczyzną z okładki Trout Mask Replica. Podczas gdy czekamy na ten skok, który ma nastąpić prawdopodobnie po północnoamerykańskich koncertach trasy Got Back, otrzymujemy remaster Free as a Bird. Z pewnością wymagał on odświeżenia. Z oryginałem nie było nic złego, choć nowa technologia, której Peter Jackson użył przy poprzednich projektach Wspaniałej Czwórki, jest godna uwagi.
Free as a Bird jest wzmocniony w tym miksie. Prezentowane jest czystsze brzmienie i to w gruncie rzeczy jest główna zmiana. Ale co to za zmiana. I do tego konieczna. Nie powinniśmy traktować jako coś oczywistego, jak bardzo nowe brzmienie różni się od oryginału. Free as a Bird, jeden z trzech oryginalnych utworów, nad którymi pracowano podczas projektu Anthology, został poddany retuszowi, który zapewnia czystsze brzmienie nie tylko wokalu Johna Lennona, ale także partii gitary akustycznej. Te warstwy instrumentalnego geniuszu są odrobinę wyraźniejsze. Możemy użyć tego remastera Free as a Bird jako wskazówki, jak będzie brzmiała reszta projektu. Oczywiście, pojawią się drobne różnice, nie z powodu personelu studyjnego, ale z powodu jakości taśmy. Mimo to Free as a Bird brzmi wspaniale. Nie ma w nim tego lekkiego uczucia „doliny niesamowitości”, które miał Now and Then, ani okropnego teledysku.
Wokalne podobieństwa między tym utworem a twórczością Paula McCartneya z płyty Flaming Pie są wyraźne. Słychać, że pochodzi z tamtego okresu, ale czystsza produkcja tchnie w niego nowe życie. George Harrison również brzmi fantastycznie. Wysoka jakość wokalu jest utrzymana, trójka Beatlesów harmonizuje na tle stałej, mocnej perkusji Ringo Starra. Podobnie jak Now and Then, jest to dla wielu pokoleń najbliższe doświadczenie świeżo brzmiącego utworu Beatlesów. Dodany tamburyn to tutaj duża zmiana. To, jak niewielki instrumentalny akcent może wprowadzić tak dużą zmianę, jest naprawdę inspirujące i świetnie się tu sprawdza. Nadaje to piosence lżejszego charakteru, detal, który wydaje się czymś więcej niż tylko „easter eggiem” dla powracających słuchaczy. To zmiana, która tchnie w utwór trochę nowego życia, ale go nie przytłacza, ani nie zmienia w zupełnie nowy projekt.
Utrzymanie równowagi – bez popadania w wychwalanie starych wersji ani ich unieważnianie – jest trudne. Ale zaufajcie procesowi Anthology i wsłuchajcie się w te zmiany. Są one na lepsze, a nieco głośniejszy, bardziej obecny zakres instrumentalny jest wyraźnie słyszalny. Remastering często może wydawać się wydarzeniem bez znaczenia, wystarczy spojrzeć na dyskografię Pink Floyd, ale to właśnie subtelność tych zmian może ożywić piosenkę. Free as a Bird brzmiało dobrze w ‘95, a w ‘25 brzmi jeszcze lepiej. Technologia przeszła długą drogę w ciągu trzydziestu lat, a te wzruszające słowa, które Lennon zapisał na taśmie, wciąż mają niesamowitą moc. Lennon, McCartney, Harrison i Starr – wszyscy brzmią wspaniale, czy to w partiach wokalnych, czy, w przypadku Ringo, w instrumentalnej stabilności. Wszystko brzmi idealnie. Idealnie zbalansowany remaster, który jest znacznie mocniejszy od oryginału.
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
