Najnowsza książka o romantycznym micie Beatlesów na nowo definiuje więź Lennona i McCartneya - recenzja Kennetha Womacka
2025-04-25, autor: kasia
[...powrót do newsów]
„John & Paul” Iana Lesliego ryzykuje zafałszowanie historii, idealizując relację, która dawno wygasła.Jeśli chodzi o poszerzanie naszej wiedzy na temat The Beatles, nowa książka Iana Lesliego, „John & Paul: A Love Story in Songs”, jest pozycją nierówną. Z jednej strony Leslie oferuje eleganckie interpretacje wielu klasyków Lennona i McCartneya, z drugiej jednak idealizuje przyjaźń legendarnego duetu w sposób nieproporcjonalny do nieubłaganych faktów historycznych.
Nieskalane dziedzictwo i nagły koniec
Proszę mnie źle nie zrozumieć: podzielam impuls Lesliego, by z nostalgią rozprawiać o „zespole, który znacie od lat”. W ich mitologii tkwi pewna symetria, rodzaj wiecznego piękna, któremu nie sposób się oprzeć. Od słynnego spotkania Lennona i McCartneya na wiejskim festynie w lipcu 1957 roku, po sam dorobek płytowy The Beatles – niewiarygodne 12 albumów studyjnych zarejestrowanych w ciągu zaledwie siedmiu lat – ich historię cechuje nieodłączny wdzięk i siła.
A potem wszystko skończyło się nagle i w sposób niewymowny wraz z majestatycznym łabędzim śpiewem w postaci „Abbey Road” (1969). Gdy właściwy album dobiegł końca utworem „The End”, okazało się, że „Wspaniała Czwórka” nie rzuca słów na wiatr. Choć ich rozpad był brutalnym emocjonalnym wstrząsem, rozgrywającym się na oczach opinii publicznej przez większą część pierwszej połowy lat 70., ich dziedzictwo pozostaje czyste, nieskalane niemrawymi próbami reaktywacji.
W swoich najlepszych momentach „John & Paul” zręcznie oddaje wzniosłość i ból historii Beatlesów. Leslie śledzi przyjaźń Lennona i McCartneya od jej naiwnych, nastoletnich początków aż po tragiczny finał. To absolutna prawda – co Leslie skrupulatnie dokumentuje – że Lennona i McCartneya łączyła bliskość od lat formacyjnych aż do ostatnich miesięcy działalności The Beatles jako aktywnego zespołu rockandrollowego. Wśród zdecydowanej większości pisarzy i badaczy twórczości Beatlesów nie jest to kwestia sporna.
Męska intymność a kulturowe mity
Mimo to Leslie czuje się w obowiązku napisać: „jest kilka powodów, dla których tak bardzo mylimy się co do Lennona i McCartneya, ale jednym z nich jest to, że mamy problem z pojmowaniem intymnych męskich przyjaźni. Jesteśmy przyzwyczajeni do myśli, że mężczyźni są dobrymi kumplami albo zaciekłymi rywalami, a czasem jednym i drugim. Jesteśmy dziś oswojeni z ideą miłości homoseksualnej. Zbija nas jednak z tropu relacja, która nie jest seksualna, lecz romantyczna: przyjaźnią, która może mieć komponent erotyczny lub fizyczny, ale nie obejmuje seksu”.
Uważam tezę Lesliego w najlepszym razie za argument pozorny (walkę z chochołem). O ile mi wiadomo, nikt nie sugeruje, że odczuwamy kulturowy lęk przed intensywną bliskością relacji Lennona i McCartneya. Nie ma wątpliwości, że głęboko się kochali, że dzielili niezwykłe doświadczenie i wspólnie sterowali najbardziej wpływową fuzją w muzyce popularnej.
Jednak próbując ująć ich relację w tak platoniczno-romantyczne ramy – co wydaje się leżeć u serca jego zamysłu – Leslie traci kontakt z bolesną rzeczywistością intymności tego duetu. Jakakolwiek bliskość ich łączyła, wyparowała co najmniej do 1977 roku. Być może byli, co zrozumiałe, wyczerpani traumą i wewnętrznymi walkami związanymi z rozpadem The Beatles. A może dochodzili do wniosku, jak wielu z nas w dorosłym życiu, że ich przyjaźń, choć serdeczna i twórczo płodna, po prostu weszła w inny, znacznie mniej intymny etap.
Wypalona bliskość i nowe priorytety
Jak jasno pokazuje drugi tom „The McCartney Legacy” Allana Kozinna i Adriana Sinclaira, John i Paul w ostatnich latach w praktyce odłożyli swoją przyjaźń do lamusa. Po zabójstwie Lennona w grudniu 1980 roku McCartney wyraził ulgę, że „ostatnia rozmowa telefoniczna, jaką z nim odbyłem, była naprawdę świetna i nie doszło między nami do żadnej awantury. Równie dobrze mogła to być jedna z tych rozmów, kiedy wybuchaliśmy na siebie i rzucaliśmy słuchawką”. Łatwo i powierzchownie byłoby twierdzić, że ten poziom emocji jest charakterystyczny dla ich „intymnej męskiej przyjaźni” i wspólnej pasji, która wymknęła się spod kontroli. Równie prawdopodobne jest jednak, że jak w przypadku wielu przyjaźni z długim stażem, mieli już dość toczenia dawnych bitew i nawiązali nowe, bardziej satysfakcjonujące relacje ze swoimi młodymi rodzinami.
Gorzka prawda jest taka, że nigdy się tego nie dowiemy; wszystko to sfera domysłów. Wystarczy spojrzeć na zbiorowe, romantyczne uniesienie fanów wokół „Now and Then” – pośmiertnego hitu „The Threetles” z 2023 roku – traktowanego jako oda Lennona z końca lat 70. do przyjaźni z McCartneyem. Rozumiem to. Naprawdę. Mnie również pociąga to nieodparte pragnienie sentymentalizmu wobec Johna i Paula. W końcu stworzyli bogaty i głęboko poruszający śpiewnik, który niezmiennie pobudza moją inspirację i doprawdy intensyfikuje doświadczenie samego bycia przy życiu.
Ostateczna kradzież i triumf muzyki
To jest ich dziedzictwo, a kiedy Leslie pisze z wzruszeniem o muzyce The Beatles, jego książka naprawdę „brzmi”. Czasami jednak autor zdaje się nadinterpretować w dążeniu do przypisania czegoś większego ich relacji – przyjaźni, która została brutalnie i tragicznie przerwana. W swoim pierwszym publicznym oświadczeniu po bezsensownym morderstwie Lennona George Harrison zauważył, że „odebranie życia to kradzież ostateczna”. Z pewnością kule zamachowca ograbiły Lennona i McCartneya z jakiejkolwiek nadziei na zbudowanie nowej, trwałej przyjaźni w wieku średnim. Ale jak wspomniałem wyżej, nigdy się tego nie dowiemy. Taka jest podstępna natura odbierania życia drugiej osobie. Sugerowanie czegokolwiek innego to oddawanie się jałowemu myśleniu życzeniowemu.
Jak zauważyłem na wstępie, rozumiem impulsy Lesliego bez słów. Ja również chciałbym, żeby sprawy potoczyły się inaczej, żeby dwaj mężczyźni, którzy byli źródłem najważniejszej sztuki w moim życiu, mogli „łagodnie odejść w tę dobrą noc”. Ale na duchu podnoszą mnie słowa Lennona, który w chwili wielkiego optymizmu zauważył, że ludzie muszą porzucić obsesję na punkcie relacji w The Beatles i ciągłe nawoływania do reaktywacji, a zamiast tego skoncentrować energię na samej muzyce. „To tylko zespół rockowy, który się rozpadł” – powiedział Lennon. „To nic ważnego. Macie te wszystkie stare płyty, jeśli chcecie powspominać”. Miał rację wtedy i ma ją teraz. To muzyka – a nie nasze uporczywe pragnienie romantyzowania niedokończonej przeszłości – jest tym, co się liczy.
Przypominamy książka Iana Lesliego „John & Paul. The Beatles i muzyczne love story” ukaże się nakładem wydawnictwa SQN już 26 listopada.
Więcej na temat John and Paul: A Love Story in Songs:
2025-11-26: Książka Iana Lesliego „John & Paul. The Beatles i muzyczne love story” trafi w przyszłym tygodniu do sprzedaży w Polsce,
2025-04-25: Najnowsza książka o romantycznym micie Beatlesów na nowo definiuje więź Lennona i McCartneya - recenzja Kennetha Womacka,
2025-04-04: Wielkie rozczarowanie? Steven Cockcroft recenzuje nową książkę o Lennonie i McCartneyu ,
2025-03-16: Książka Iana Leslie "John and Paul: A Love Story in Songs" ukaże się 27 marca 2025 r. ,
2025-11-26: Książka Iana Lesliego „John & Paul. The Beatles i muzyczne love story” trafi w przyszłym tygodniu do sprzedaży w Polsce,
2025-04-25: Najnowsza książka o romantycznym micie Beatlesów na nowo definiuje więź Lennona i McCartneya - recenzja Kennetha Womacka,
2025-04-04: Wielkie rozczarowanie? Steven Cockcroft recenzuje nową książkę o Lennonie i McCartneyu ,
2025-03-16: Książka Iana Leslie "John and Paul: A Love Story in Songs" ukaże się 27 marca 2025 r. ,
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
