Sesje Get Back - Dzień piąty
1969-01-08, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Sesja z 8 stycznia 1969 roku w Twickenham upłynęła pod znakiem ścierania się wielkich wizji artystycznych z twardą rzeczywistością. Narodziny „I Me Mine”
Dzień rozpoczął się od zaprezentowania przez George'a Harrisona nowego utworu „I Me Mine”. Inspiracją był obejrzany poprzedniego wieczoru program telewizyjny o systemie orderowym, w którym dostojni goście tańczyli walca. George, z charakterystycznym dla siebie dystansem, stwierdził, że nie dba o to, czy piosenka trafi do programu Beatlesów, bo równie dobrze może ją wykorzystać w swoim „musicalu”.
Twórcza presja i „egotronika”
Po przyjściu Johna Lennona i Paula McCartneya doszło do wymiany zdań na temat braku nowych piosenek. Paul, używając teatralnego tonu, ostrzegał przed nadchodzącym kryzysem i domagał się od Johna, by ten w końcu „się spisał” (deliver the goods). W odpowiedzi na napiętą atmosferę Paul złośliwie skomentował sytuację jako „nowe osiągnięcia w dziedzinie egotroniki”.
Soulowy potencjał i finał „z przytupem”
Podczas prób nad „Oh! Darling” George zasugerował, że utwór ten idealnie pasowałby do Arethy Franklin. Zespół dyskutował też nad dynamiką planowanego koncertu – Michael Lindsay-Hogg marzył o wzruszającym finale, podczas gdy Ringo Starr twardo obstawał przy tym, by „wyjść z hukiem” i zakończyć występ z przytupem.
Wielki plan afrykański i „Rosja”
Pojawienie się producenta Denisa O’Della skierowało rozmowę na egzotyczne tory. Pojawił się pomysł wyjazdu do Afryki (Tunezja lub Libia), by zagrać w ruinach rzymskiego teatru w Sabracie. Michael ujawnił, że Ringo ma w tej dyskusji kryptonim „Rosja”, a George – „Francja”. John był zafascynowany wizją śpiewania o świcie, wierząc, że zmiana otoczenia z dusznego studia EMI na otwartą przestrzeń nada ich pracy nowej energii.
Rejs statkiem i opór George'a
Paul zaproponował, by zabrać tysiąc fanów na pokład liniowca (np. QE2) i na nim odbywać próby w drodze do Afryki. Choć większość była zachwycona tą wizją, George pozostawał skrajnie sceptyczny, nazywając pomysł niepraktycznym i „kompletnie szalonym” ze względu na koszty i logistykę. Z kolei Ringo, mimo początkowego entuzjazmu, przypomniał o lojalności wobec zwykłych ludzi, którzy zostaną w Londynie.
Dzień zakończył się decyzją o nocnym przemyśleniu sprawy, co Glyn Johns i Beatlesi określili mianem wspólnej „rozkminki” (mull). George podsumował dyskusję o wielkich planach, podśpiewując o „kończeniu z tym pieprzeniem”, a John żartobliwie poprosił, by udawać, że znów go tam nie było.
Mimo że sesja kończyła się w dobrych humorach, pod spodem wciąż wyczuwalny był konflikt między pragnieniem spektakularnego finału a chęcią George'a, by po prostu „mieć to już z głowy”.
George, Ringo i Michael rozmawiają.
George: „I Me Mine” – tak się nazywa.
Ringo: Jasne.
George: [rozpościerając notatki] Zaśpiewać wam? Nie obchodzi mnie, czy chcecie to w swoim programie. Mam to gdzieś! Może trafić do mojego musicalu. [brzdąka] To taki ciężki walc. [śmiech]
Ringo: Mmm. [klaszcze w rytmie walca]
George: [śpiewa] 'All through the day/ I me mine, I me mine, I me mine/ All through the night/ I me mine, I me mine, I me mine/ Now they're frightened of leaving it/ Everyone's weaving it/ Coming on strong all the time/ All through the day/ I me mine...'
Rozmawiają o wczorajszej telewizji.
Ringo: Oglądaliście to coś na BBC2?
George: Tak. Było to coś science fiction [odcinek serialu sci-fi pt. „Out of the Unknown”]. Ale nagle zmieniło się w te bzdury o medalach i tym podobnych rzeczach. Widziałeś to?
Michael: Tak, widzieliśmy to. Widziałem to. Tak, tak.
Po „Out of the Unknown” wyemitowano program „Europa: The Titled and the Untitled”, zrealizowany przez francuską telewizję o brytyjskim systemie odznaczeń i nadchodzącej inwestyturze Księcia Walii.
George: Więc to leciało i to podsunęło mi pomysł, bo nagle był ten fragment, w którym wszyscy wchodzili na bal, zdaje się, że to była Austria, wszyscy mieli na sobie swoje medale i grała jakaś muzyka... muzyka w metrum trzy czwarte. I zdarzają się takie rzeczy – kiedy po prostu coś słyszysz i zapisuje się to w twojej głowie jako coś innego. Więc po prostu miałem to w głowie, ten motyw walca, i pasowało do tego [śpiewa] „I Me Mine”. Nie było do tego słów. Po prostu ja...
Michael: Bardzo wpada w ucho. To jest dobre.
Wchodzą Paul, John i Yoko oraz George Martin. Zespół pracuje nad „Two Of Us”, „Don’t Let Me Down”, „I’ve Got A Feeling” i „One After 909”.
Paul: Ktoś jeszcze...?
George: Gdzie jest gazeta?
John: „Królowa mówi »nie« palącym trawkę członkom FBI”.
Śmiech.
George: Macie „Across The Universe”, „Maxwell’s Silver Hammer”, „All Things Must Pass”, a potem... „She Said She Said”.
Zespół przechodzi do spontanicznej – i krótkiej – wersji „She Said She Said”.
Przechodzą do pracy nad „She Came In Through The Bathroom Window”, „All Things Must Pass”, „Mean Mr Mustard” (z oryginalną linijką o „jego siostrze Shirley”) oraz „Don’t Let Me Down”.
Paul: Okej?
John: Dobrze, dzięki.
Paul: Po prostu to zostaw.
John: No dalej, Harrison.
George: Okej.
John: Wyciągnij nas z tego bagna.
Zespół wraca do „All Things Must Pass”. Przechodzą do „She Came In Through The Bathroom Window”, po czym grają „Maxwell’s Silver Hammer” i „I Me Mine”. Odkładają instrumenty. Wstając, John i Paul zaczynają rozmawiać.
Paul: [teatralnie] Staniemy w obliczu kryzysu, wiesz.
John: [równie teatralnie] Kiedy jestem przyparty do muru, Paul, przekonasz się, że daję z siebie wszystko.
Paul: [krzycząc] Tak, wiem, John, wiem, ale chciałbym tylko, żebyś w końcu dostarczył towar!
John: No, słuchaj, zdaje się, że mam niedzielę wolną!
Paul: Tak, cóż, mam nadzieję, że że się spiszesz.
John: No, słuchaj, zdaje się, że mam niedzielę wolną!
Paul: Tak, cóż, mam nadzieję, że dasz radę to dowieźć.
John: Liczę na jakiegoś małego rock’n’rollowca.
Paul: Tak, sam na to liczyłem, wiesz.
George: Och, czy to idzie z echem?
Paul: Tak. To takie ekscytujące, wiesz, te nowe osiągnięcia w dziedzinie egotroniki.
John: [śpiewa] „Don’t bother me, don’t bother me...” [Nie zawracaj mi głowy...]
George: Pamiętam, jak [pisałem] to na łożu boleści w Bournemouth! Wiesz, leżałem w łóżku w Bournemouth, kiedy graliśmy sezon letni... [śmiech]
Ringo: Zawsze chorowałeś, kiedy pracowaliśmy.
George: Lekarz dał mi jakiś tonik, w którym musiała być amfetamina czy coś w tym stylu. Pamiętacie? I wszyscy to wypiliście, żeby mieć kopa. I wtedy właśnie to napisałem... Spotkałem jakiegoś gościa, no, miesiąc temu, w samochodzie na światłach, mówił: „Cześć stary, pamiętasz mnie? Royston Ellis, Gambier Terrace. Dałem wam wasze pierwsze prochy...”
Paul prowadzi zespół przez „Oh! Darling” i „Let It Be”, grane znacznie szybciej niż ostateczne wersje.
George: Ta piosenka...
Paul: Co?
George: Ta piosenka... Oddajcie ją Arethcie Franklin...
Paul: Zróbmy to i jej oddajmy... Jak tylko to dopracujemy, powinniśmy wziąć taśmy i zrobić surowe demo na pierwszej próbie. [niesłyszalne]... spróbować nakłonić ją do zaśpiewania tego. Ten numer byłby świetny dla Arethy Franklin.
Po chwili rozmowa schodzi na koncert.
Michael: Wygląda na to, że odrzucamy ambitniejsze pomysły, więc sądzę, że wracamy do najprostszej idei.
Yoko: [chichocze] „Ambitniejsze pomysły...”
Paul: Kogo zatem mamy jako widownię?
Michael: Istoty ludzkie.
John: [z wytwornym akcentem] Grupę cukierników z Walton-on-Thames!
Michael: A co będzie naszym rozwalającym system zwieńczeniem na koniec? Ja osobiście uważam, że to powinno być coś wyciskającego łzy.
Ringo: Nie. Zróbmy finał z hukiem!
Michael: Z hukiem? Czy z płaczem?
Paul: Cóż, wiesz, zamierzamy napisać parę rockowych kawałków.
Michael: Myślę, że powinniście otworzyć ekscytująco, a skończyć z widownią we łzach.
Jakiś czas później Michael i Ringo wdają się w rozmowę, podczas gdy Paul i George pracują nad „The Long And Winding Road”...
Michael: Chodzi o to, że wszystko, co robicie, musi być dobre, bo wszystkie wasze albumy są dobre. Nie ma tam ani jednej słabej płyty... I nie mówię, że jesteście [niesłyszalne] świata, czy coś w tym stylu. Ale to musi być najlepsze, bo serca milionów są z wami, wiesz, o co mi chodzi? To musi być najlepsze.
Ringo: To jednak trudne, bo za każdym razem, gdy cokolwiek robimy, to musi być naprawdę niesamowite. Może po prostu zróbmy coś zwyczajnego... I tak gramy teraz jak cztery lata temu. Stajemy się... Nagle każdy chce być rock’n’rollowcem, wiesz.
Michael: Ale widownia nie jest ta sama i życie nie jest takie samo. Po prostu uważam, że to miejsce... to mógłby być rock’n’roll, tak sądzę, a mogłoby to być też tego rodzaju...
Ringo: Ale nie sądzę, żeby to mógł być rock’n’roll na Tahiti czy gdziekolwiek chcecie nas wysłać. Jak to się nazywa?
Michael: Nie obchodzi mnie to: albo Tunezja, albo Trypolis.
Ringo: Tunezja?
Michael: Albo Trypolis.
Ringo: A co z Gibraltarem?
Podczas gdy George gra utwór zespołu The Band „To Kingdom Come”, wchodzi Denis O’Dell. Wokół stosu notatek produkcyjnych i projektów scenografii wywiązuje się rozmowa. Wszyscy stoją.
Denis: Naprawdę uważam, że powinniśmy tam pojechać i nakręcić sekwencję dzienną, nocną, taką przy pochodniach... Pobędziemy na pustyni przez cztery dni. Zadbamy o komfort wszystkich; pojedziemy wcześniej i wszystko przygotujemy.
Paul: Słuchaj, powiem ci tak: moje główne obiekcje to podróż, rozstawianie tego wszystkiego...
Denis: Zorganizujemy to tak, żeby było wygodnie.
Paul: No dobra, rozstawianie sprzętu i cała reszta – pewnie, że damy radę. Ale jest jeszcze inna sprawa, wiesz, niby błahostka, ale jednak: robimy show na żywo i robimy go w Arabii [śmiech]. A przecież ludzie czekają, żeby znów zobaczyć chłopaków dających czadu... Powiem ci tak: wejdę w to, pod warunkiem, że załatwisz parę statków, takich jak QE2.
Denis: Tak, i tam popłyniemy.
Paul: Rozdamy bilety tutaj, tak jak planowaliście, ale bilet będzie obejmował też rejs... filmujcie na statku!
Glyn: Fantastycznie!
Michael: Tak, i tak to zrobimy.
Glyn: Ale to będzie frajda dla dzieciaków. Taka przejażdżka statkiem i cała reszta.
Paul: No pewnie. I dla nas też! [śmiech]
Glyn: Tak. [śmiech]
Michael: Jednym z argumentów „Rosji” (Russia) było to, że chciał angielskiej widowni.
George: No to chyba nie chcecie Cavern.
Michael: To akurat mi pasuje.
Ringo: Och, Cavern jest w porządku... A może po prostu zrobimy występ tutaj? [śmiech]
George: [do Michaela] Nie miałeś w tym roku urlopu, co?
John i Yoko dołączają do rozmowy.
Michael: [do Johna] No dalej, jedziemy do Afryki!
Denis: Ruszamy! Statkiem!
Paul: Nie, wcale nie... niekoniecznie.
Michael: Nie, nie ruszamy.
Ringo: Jeszcze nie!
John: [krzycząc] Tak! Jedziemy! Jedziemy! [śmiech]
Paul: Słuchajcie, gdybyśmy wzięli statek... Chodzi mi o to, że...
Denis: Wiesz, w porównaniu z tym tutaj, to będzie totalny odlot! To, co tutaj robimy, możemy zrobić w każdej chwili. Możemy to załatwić w przyszły czwartek w jeden lub dwa dni. Ale musimy mieć odpowiednią widownię dla „Rosji”.
Ringo: Tak. [śmiech]
John: O, Rosja? To by było super!
Michael: Nie, nie, nie, to kryptonim Ringo. On jest „Rosją”.
George: On powiedział: „Godziny szczytu” (Rush hour).
John: A, godziny szczytu.
Michael: Nie, Rosja... Jeśli zbierzemy tam odpowiednią widownię, a możemy ją tam mieć...
George: Gdzie konkretnie?
Michael: Gdziekolwiek, byle za granicą.
George: Nie, ja tego nie czuję... jaki jest sens jechania za granicę?
Michael: Myślę, że sens robienia tego za granicą jest taki, że...
George: Poza załatwieniem sobie błyskawicznych wakacji? Wolałbym już zrobić ten show, a potem sobie wyjechać.
Paul: [szorstkim akcentem Cockney] No słuchajcie, jeśli faktycznie wyjeżdżamy i wynajmujemy statek, żeby zabrać widownię ze sobą...
Denis: To by był totalny odlot!
Paul: ...to zrobimy ten cholerny występ na statku...
Michael: Na statku.
Paul: A potem, jak już tam dotrzemy, zrobimy występ... przy świetle księżyca!
Michael: Dobra, moment. Czekajcie. Nadchodzi „Francja”.
George: Francja? Nie mogę jechać do Francji!
Michael: Nie, nie, nie. To twój kryptonim.
[Śmiech]
Paul: On kiedyś palił czosnek!
[Śmiech]
Michael: Widzicie, nie sądzę, żeby cokolwiek przebiło idealne akustycznie miejsce nad wodą, pod gołym niebem, perfekcyjny teatr z perfekcyjną...
John: Chodzi po prostu o samą ideę...
Michael: Akustyka, Glyn! Glyn, powiedz coś o akustyce.
John: Zaśpiewać numer o zachodzie słońca...
Glyn: Warunki akustyczne będą wyborne!
John: ...i o świcie, i tak dalej... Tak łagodnie, przy księżycu. Po prostu dla tych piosenek, rozumiecie...
Ringo: Dla grupy rock’n’rollowej?
John: Tak.
Michael: Jestem pewien, że możemy tam zagrać rock’n’rolla, jeśli będziemy mieć odpowiednią widownię. Bo jeśli oni wejdą w ten rytm, to znaczy, że mamy właściwą publikę.
Ringo: To będziemy musieli ich zabrać ze sobą.
John: Cóż, weźmiemy ze sobą parę osób, wiadomo.
Ringo: Cały statek ludzi!
Michael: Pełen statek! Wszyscy płyniemy statkiem.
George: Potrzebujecie cholernie dużego statku na ten cały sprzęt.
Denis: Tak.
George: Ile to właściwie potrwa? A sam występ zajmie jakieś...
Denis: Cóż, sama podróż statkiem na miejsce zajmie trzy dni.
George: Dokąd?
Denis: Do Sabraty [śmiech]... Trypolis! Fantastyczny piasek!
Paul: [komicznie] Fantastycznie!
Denis: Będzie ekstra!
Paul: Tak. I to jest też ta sprawa... w zeszłym roku, kiedy nagrywaliśmy album, nagle stwierdziliśmy: „Nie musimy już dłużej robić tego tutaj, w EMI”.
John: Zaś każdym razem, gdy robimy album, pytamy: „Dlaczego ugrzęźliśmy w EMI?” [podekscytowany] Moglibyśmy to robić w Los Angeles albo we Francji. Ale za każdym razem kończymy tutaj, budując wokół siebie kolejny cholerny zamek. Tym razem zróbmy to tam.
Paul: [akcent z Liverpoolu] Dobrze powiedziane, John. Dobrze powiedziane!
John: [z pasją] I nie chodzi tylko o to, żebyśmy tam byli i fizycznie nagrywali płytę, ale to zdejmuje z nas cały ten ciężar pytania: gdzie tu jest haczyk? O co w tym wszystkim chodzi? Bo, wiecie... Bóg jest tym haczykiem.
Michael: Po prostu tam jesteście i... no wiecie, są ujęcia z helikoptera.
John: Jedynym problemem, jaki teraz mamy, jest widownia.
Paul: W końcu to sprawia, że całość staje się przygodą, prawda?
John: Byłbym wniebowzięty, gdybyśmy to zrobili, choćby po to, żeby tak to wymierzyć w czasie, by słońce wzeszło dokładnie [pstryka palcami] w trakcie łącznika, rozumiecie, i tak dalej.
Michael: Co Denis właśnie potwierdza.
John: Tak, można to tak zrobić.
Michael: Słońce zachodzi, a księżyc wschodzi nad wzgórzem.
John: Wiecie, już nas tam widzę...
Michael: To jest na afrykańskim wybrzeżu.
John: ...w tym miejscu, jak księżyc wschodzi i dym snuje się w powietrzu...
Ringo: No tak, ale ja naprawdę uważam, że powinniśmy to zrobić tutaj.
Denis: Bardzo by wam się spodobało. To fantastyczne miejsce.
Ringo: Przestałem już być „Rosją”. I nie mówię, że nie jadę.
John: Wiem, o co ci chodzi, stary. Ale daj mi choć jeden powód, żeby tu zostać.
Ringo: Dla ludzi!
Michael: Zabierzmy ich ze sobą!
John: Dobra. Ludzie? To jedyny...
Paul: No właśnie. Słuchajcie, mieliśmy rozdawać bilety tutaj pod drzwiami i powiedzieć, że pierwszy tysiąc osób z Wielkiej Brytanii...
Ringo: Tak.
Paul: ...Więc dajemy im te bilety, ale w pakiecie z rejsem statkiem.
Denis: O rany!
John: Tak.
Michael: I bierzemy ich ze sobą. I to jest ten program.
George: I wy też zamierzacie tam płynąć tym statkiem?
John: Cóż, to się rozwija w coś super-ekstra...
Paul: Chodzi mi o to, że skoro będziemy na statku, a te statki mają przecież sale balowe...
John: Byłoby świetnie, tak. Próbę generalną zrobimy na statku...
Paul: ...mielibyśmy próbę.
Denis: Zapisujcie się na ten rejs!
Michael: Skoro tu wszyscy jesteśmy i... i nigdzie się nie wybieramy, jeśli uda nam się zebrać widownię... jeśli uda nam się zebrać widownię...
Denis: I statek!
Michael: I statek – kto głosuje za wyjazdem? Widzę jedną rękę.
John: Ja!
Denis: Będzie wspaniale! Pokochacie to miejsce!
Ringo: Przeprowadziłem się do Jugosławii!
[Śmiech]
Denis: To wam się spodoba...
Michael: Po prostu powiedzcie „tak”! Po prostu powiedzcie „tak”!
Ringo: Wiecie... Jeśli naprawdę zamierzacie to wszystko zorganizować...
George: Miejsce może i mi się spodoba, ale wolałbym najpierw zagrać koncert, a dopiero potem się nim zachwycać. Chcę po prostu mieć to już z głowy.
John: To po prostu zdejmie z nas cały ten ciężar zastanawiania się, co zrobić z tym występem, i to będzie finał, rozumiecie.
Ringo: Ale wciąż nie sądzę, żeby to było na sto procent pewne, że samo to, gdzie pojedziemy, stworzy nam ten program.
Paul: To musi być sfilmowane, wiecie, tak jak „[Magical] Mystery Tour”.
George: Czyli kręcimy film.
Paul: Podobają mi się obie te rzeczy. Występ, wiecie...
John: Nie, nie, ale to...
George: A na dodatek utkniemy z całym tym cholernym statkiem pełnym ludzi na dwa tygodnie.
Ringo: Którzy myślą, że nas znają!
George: Wiecie, chodzi mi o to, że... stąd przynajmniej możecie wrócić do domu, możecie się od tego wszystkiego odciąć.
Denis: Kiedy sami tam pojedziecie, powiecie: „Chciałbym móc tutaj zagrać!”.
George: Chodzi o to, że to po prostu niepraktyczne. Taszczenie tam tych wszystkich ludzi i całego sprzętu jest po prostu kompletnie nieżyciowe.
Paul: Ale gdyby to był ich problem...
Denis: Jeśli powiecie: „Tego właśnie chcę”, to tak musi się stać.
George: Oczywiście, że to nasz problem.
Michael: Myślę, że duch przygody, taki w stylu Krzysztofa Kolumba, sprawi, że to się uda. I nie uważam, żeby był w tym jakiś tani chwyt.
Paul: Myślę, że jesteś G-Ł-U-P-I!
Ringo: Nie, myślę, że wy, Amerykanie, nie znacie swoich korzeni!
[Śmiech]
Michael: Więc jak stoimy? Jeśli nie będzie problemu ze sprzętem i przy odpowiedniej publiczności, która będzie składać się głównie z anglojęzycznych osób przywiezionych stąd, to myślę...
John: Poszukiwani Anglicy o otwartych umysłach!
Kilka chwil później.
John: Widzicie, to tak jakby mieć najbardziej niesamowitą scenografię na Ziemi, mimo że wcale jej nie zbudowaliśmy. O to w tym chodzi. To prostota sama w sobie, po prostu tak się składa...
Ringo: Ilu ludzi będzie patrzeć na tę scenografię poza nami i nim?
[Śmiech]
Michael: Jeśli powiecie „tak” i jeśli to wszystko poskładamy do kupy, to pojedziecie?
George: Jeśli powiemy „tak”... [śmiech]
Paul: Mówimy „tak”.
[Śmiech]
John: Cóż, jeśli przemyślimy to sobie dzisiejszej nocy... Zróbmy taką, no wiecie, ee...
Glyn: Rozkminkę.
Paul: Rozkminkę.
John: Zostawmy to na razie w zawieszeniu, po prostu o tym pomyślcie.
Michael: Ale czuję, jak to się mówi w branży, że wibracje wokół tego projektu są obecnie bardzo dobre.
John: Tak, ale chodzi mi o to, że wszyscy możemy powiedzieć tak, teraz, a jutro ktoś może zdecydować, że jednak nie.
Denis: Tak. Jutro będzie już coś innego...
John: To niczego nie zmieni. Po prostu o tym pomyślmy.
Denis: Myślę, że John ma rację. Powinniście to przemyśleć... Nagadaliście się o tym. Wiecie, co robiliście przez ostatnie trzy dni. Co zamierzacie robić przez następne sześć czy osiem? Więc pomyślmy o tym. Co ty na to, Ring?
Ringo: Właściwie to będę oglądał telewizję.
George: Myślę, że sam pomysł ze statkiem jest kompletnie szalony!
Denis: Ale to miłe, nie uważasz? To taki przyjemny rodzaj szaleństwa, George.
George: To bardzo drogie i obłąkane, mielibyśmy cały statek pełen...
Denis: Myślę, że pieniądze powinny być naszym najmniejszym zmartwieniem. Naprawdę tak uważam.
Yoko: Tak, ale płynięcie statkiem...
Ringo: To znaczy... ile kosztuje to miejsce [studio Twickenham] za tydzień? Czterdzieści tysięcy z hakiem?
George: To musiałby być cholernie duży statek. Musiałby być większy niż [prom na rzece Mersey] Royal Iris.
[Śmiech]
Ringo: Wyobrażałem sobie coś w stylu [słynnego liniowca] Reina del Mar czy coś takiego.
John: Jacht Arystotelesa [Onassisa], wiecie. Niech Arystoteles...
Ringo: To za małe. Chcę liniowca. Jeśli mamy płynąć statkiem...
John: A one nie są duże?
George: Nie. Nie. Zawsze można po prostu porównać statki.
Ringo: Nie. Chcę liniowca. Jeśli mamy płynąć statkiem...
George: Ale kto na to wybuli?
John: P&O dobije targu z [niesłyszalne]...
Paul: Prawdopodobnie nie jest to aż tak drogie...
John: Powinniśmy dostać ten statek w zamian za reklamę, jaką dzięki temu zyskają. Jeśli zrobimy występ na liniowcu P&O...
Denis: No widzicie!
George: Oni nie chcą nam nawet dać darmowego wzmacniacza Fendera! [śmiech] Musimy je kupować!
Ringo: Wiecie, jak zamierzacie załatwić statek w parę dni?
Denis: W pieprzone trzy godziny wiszenia na telefonie będziemy znali odpowiedź.
Później...
Denis: Idziecie na kolację?
Paul: Ja idę.
George: [śpiewa] „Skończcie z tym pieprzeniem! Skończcie z tym pieprzeniem! Skończcie z tym pieprzeniem!”
Paul: Nara wszystkim!
George: Dobranoc!
Michael: Dobranoc, Rosjo.
Ringo: To by było na tyle!
Denis: Do zobaczenia w Sabracie!
John: Udajmy, że znów mnie tu nie było!
Opracowano na podstawie książki "The Beatles Get Back".
(wizyt: 141)
Więcej na temat Let It Be:
2024-04-30: Ukazał się zwiastun odrestaurowanego filmu "Let It Be" ,
2024-04-16: Jaki jest sens wydawania oryginalnego filmu "Let It Be"?,
2024-04-16: "W Let It Be są sceny, których nie ma w Get Back" - Michael Lindsay-Hogg dla NY Times,
2024-04-16: Disney+ pokaże już w maju "Let It Be" w reżyserii Michaela Lindsaya-Hogga,
2020-06-01: Koniec długiej, krętej drogi. O nagrywaniu „Let It Be” w Classic Rock,
2012-11-25: Reżyser Michael Lindsay-Hogg zdradza szczegóły współpracy z Beatlesami,
2008-08-01: The Beatles mówią "Nie!" filmowi Let It Be,
1971-04-15: Oskar dla The Beatles za film Let It Be,
1971-03-16: Nagroda Grammy dla The Beatles za Let It Be, Ringo pominięty,
1970-06-28: Let It Be wchodzi na ekrany kin,
1970-06-13: Singiel i album The Beatles na pierwszym miejscu list przebojów,
1970-05-29: Nieprzychylna recenzja filmu Let It Be,
1970-05-20: Brytyjska premiera filmu Let It Be.,
1970-05-18: Pierwszy (nie)oficjalny pokaz filmu Let It Be,
1970-05-13: Światowa premiera filmu "Let It Be",
1970-05-08: W Anglii ukazuje się LP Let It Be w wersji deluxe,
1970-01-04: Ostatnia wspólna sesja Paula McCartneya, George'a Harrisona i George'a Martina,
1970-01-03: Beatlesi nagrywają I Me Mine,
1969-10-02: Miksowanie Across The Universe,
1969-03-10: Miksowanie piosenek do płyty "Let It Be",
1969-01-31: Apple Studio Performance - koniec sesji nagraniowej "Get Back".,
1969-01-31: Ostatni dzień sesji Get Back,
1969-01-30: Sesje Get Back - Dzień dwudziesty. Występ na dachu i reakcje przechodniów,
1969-01-29: Sesje Get Back - Dzień dziewiętnasty. Ostatnie dylematy i starcie z wizją koncertu na dachu,
1969-01-29: Sesja Get Back: nagrywanie "The One After 909",
1969-01-28: Sesje Get Back - Dzień osiemnasty. Kalafiory, granaty i ewolucja „Something”,
1969-01-27: Sesje Get Back - Dzień siedemnasty. „Old Brown Shoe”, nagranie „Get Back” i plany koncertu na dachu,
1969-01-27: Sesja Get Back: nagrywanie piosenki "Get Back" w wersji na LP "Let It Be",
1969-01-26: Sesje Get Back - dzień szesnasty: Dzień, w którym Heather skradła show,
1969-01-26: Sesja Get Back: nagrywanie piosenki "Dig It",
1969-01-26: Sesja Get Back: Ringo Starr przynosi "Octopus's Garden",
1969-01-26: Sesja Get Back: "The Long And Winding Road",
1969-01-25: Sesja Get Back: "Two Of Us",
1969-01-25: Get Back - Dzień piętnasty. Filmowe wspomnienia z Indii i rekonesans na dachu,
1969-01-24: Sesje Get Back - Dzień czternasty ,
1969-01-23: Sesje Get Back - Dzień trzynasty. ,
1969-01-22: Sesje Get Back - Dzień dwunasty. Billy Preston dołącza do grupy,
1969-01-21: Sesje Get Back - Dzień jedenasty. Beatlesi przenoszą się do piwnic biur Apple przy Savile Row,
1969-01-16: Sesje Get Back - Dzień dziesiąty,
1969-01-15: George Harrison wraca do zespołu,
1969-01-14: Sesje Get Back - Dzień dziewiąty,
1969-01-13: Sesje Get Back - Dzień ósmy,
1969-01-12: Pojednawcze spotkanie Beatlesów u Ringo,
1969-01-10: Sesje Get Back - Dzień siódmy,
1969-01-09: Sesje Get Back - Dzień szósty,
1969-01-08: Sesje Get Back - Dzień piąty,
1969-01-07: Sesje Get Back - Dzień czwarty,
1969-01-06: Sesje Get Back - Dzień trzeci,
1969-01-03: Sesje Get Back - Dzień drugi,
1969-01-02: Rozpoczyna się sesja nagraniowa Get Back,
1969-01-02: Sesje Get Back - Dzień pierwszy,
1968-02-04: Sesja nagraniowa Across The Universe,
2024-04-30: Ukazał się zwiastun odrestaurowanego filmu "Let It Be" ,
2024-04-16: Jaki jest sens wydawania oryginalnego filmu "Let It Be"?,
2024-04-16: "W Let It Be są sceny, których nie ma w Get Back" - Michael Lindsay-Hogg dla NY Times,
2024-04-16: Disney+ pokaże już w maju "Let It Be" w reżyserii Michaela Lindsaya-Hogga,
2020-06-01: Koniec długiej, krętej drogi. O nagrywaniu „Let It Be” w Classic Rock,
2012-11-25: Reżyser Michael Lindsay-Hogg zdradza szczegóły współpracy z Beatlesami,
2008-08-01: The Beatles mówią "Nie!" filmowi Let It Be,
1971-04-15: Oskar dla The Beatles za film Let It Be,
1971-03-16: Nagroda Grammy dla The Beatles za Let It Be, Ringo pominięty,
1970-06-28: Let It Be wchodzi na ekrany kin,
1970-06-13: Singiel i album The Beatles na pierwszym miejscu list przebojów,
1970-05-29: Nieprzychylna recenzja filmu Let It Be,
1970-05-20: Brytyjska premiera filmu Let It Be.,
1970-05-18: Pierwszy (nie)oficjalny pokaz filmu Let It Be,
1970-05-13: Światowa premiera filmu "Let It Be",
1970-05-08: W Anglii ukazuje się LP Let It Be w wersji deluxe,
1970-01-04: Ostatnia wspólna sesja Paula McCartneya, George'a Harrisona i George'a Martina,
1970-01-03: Beatlesi nagrywają I Me Mine,
1969-10-02: Miksowanie Across The Universe,
1969-03-10: Miksowanie piosenek do płyty "Let It Be",
1969-01-31: Apple Studio Performance - koniec sesji nagraniowej "Get Back".,
1969-01-31: Ostatni dzień sesji Get Back,
1969-01-30: Sesje Get Back - Dzień dwudziesty. Występ na dachu i reakcje przechodniów,
1969-01-29: Sesje Get Back - Dzień dziewiętnasty. Ostatnie dylematy i starcie z wizją koncertu na dachu,
1969-01-29: Sesja Get Back: nagrywanie "The One After 909",
1969-01-28: Sesje Get Back - Dzień osiemnasty. Kalafiory, granaty i ewolucja „Something”,
1969-01-27: Sesje Get Back - Dzień siedemnasty. „Old Brown Shoe”, nagranie „Get Back” i plany koncertu na dachu,
1969-01-27: Sesja Get Back: nagrywanie piosenki "Get Back" w wersji na LP "Let It Be",
1969-01-26: Sesje Get Back - dzień szesnasty: Dzień, w którym Heather skradła show,
1969-01-26: Sesja Get Back: nagrywanie piosenki "Dig It",
1969-01-26: Sesja Get Back: Ringo Starr przynosi "Octopus's Garden",
1969-01-26: Sesja Get Back: "The Long And Winding Road",
1969-01-25: Sesja Get Back: "Two Of Us",
1969-01-25: Get Back - Dzień piętnasty. Filmowe wspomnienia z Indii i rekonesans na dachu,
1969-01-24: Sesje Get Back - Dzień czternasty ,
1969-01-23: Sesje Get Back - Dzień trzynasty. ,
1969-01-22: Sesje Get Back - Dzień dwunasty. Billy Preston dołącza do grupy,
1969-01-21: Sesje Get Back - Dzień jedenasty. Beatlesi przenoszą się do piwnic biur Apple przy Savile Row,
1969-01-16: Sesje Get Back - Dzień dziesiąty,
1969-01-15: George Harrison wraca do zespołu,
1969-01-14: Sesje Get Back - Dzień dziewiąty,
1969-01-13: Sesje Get Back - Dzień ósmy,
1969-01-12: Pojednawcze spotkanie Beatlesów u Ringo,
1969-01-10: Sesje Get Back - Dzień siódmy,
1969-01-09: Sesje Get Back - Dzień szósty,
1969-01-08: Sesje Get Back - Dzień piąty,
1969-01-07: Sesje Get Back - Dzień czwarty,
1969-01-06: Sesje Get Back - Dzień trzeci,
1969-01-03: Sesje Get Back - Dzień drugi,
1969-01-02: Rozpoczyna się sesja nagraniowa Get Back,
1969-01-02: Sesje Get Back - Dzień pierwszy,
1968-02-04: Sesja nagraniowa Across The Universe,
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
