Spotkanie Lennona, McCartneya i Harrisona w sprawie przyszłości zespołu
1969-09-09, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Na początku września 1969 roku The Beatles właśnie ukończyli nagrywanie albumu Abbey Road, ale wciąż mieli wiele spraw do załatwienia. Dnia 9 września 1969 roku John Lennon, Paul McCartney i George Harrison spotkali się w londyńskiej siedzibie Apple Corps przy Savile Row 3, aby omówić swoją przyszłość.Asystent Lennona, Anthony Fawcett, przyniósł przenośny magnetofon, by udokumentować spotkanie. Dzięki temu nieobecny Ringo Starr również mógł wysłuchać dyskusji. Starr przebywał w tym czasie w szpitalu na badaniach z powodu dolegliwości jelitowych.
Ringo, nie może Cię tu być, ale nagrywamy to, byś mógł usłyszeć, o czym rozmawiamy - John Lennon.
Beatlesi rozpoczęli spotkanie od omówienia planów na nowy album i ewentualnego wydania świątecznego singla. Lennon zasugerował, by każdy przyniósł własne kompozycje, i zaproponował następujący podział materiału na kolejną płytę: po cztery utwory od Lennona, McCartneya i Harrisona oraz, opcjonalnie, dwa od Starra, „jeśli zechce”.
Zawsze dzieliliśmy single między nas dwóch. Rynek singli należał do nas, a [George i Ringo] nic z tego nie mieli! Nigdy nie zaoferowaliśmy George'owi strony B singla. Mogliśmy mu dać ich wiele, ale ponieważ to była nasza spółka, ty dostawałeś stronę A, a ja stronę B.
McCartney odpowiedział na to stwierdzeniem, że jego zdaniem piosenki Harrisona sprzed 1969 roku były po prostu słabsze.
„Cóż, prawda jest taka” – odparł Paul, nawet nie spoglądając na George'a siedzącego nieopodal – „że do tej pory, do tego roku, nasze piosenki były lepsze od piosenek George'a. W tym roku jego utwory są co najmniej tak dobre jak nasze”.
George szybko go sprostował: „To mit, bo większość tegorocznych piosenek napisałem w zeszłym roku albo i wcześniej. Może teraz po prostu nie obchodzi mnie, czy wam się spodobają, po prostu je nagrywam… Gdybym nie widział dla nich szansy, nie naciskałbym. Dałbym sobie spokój. Ale przez ostatnie dwa lata, owszem, naciskałem trochę bardziej”.
„Wiem, o co mu chodzi” – wtrącił John – „bo ludzie mi mówili: »twoja twórczość jest teraz o wiele mocniejsza niż kiedyś«”.
„Nie szukam specjalnie uznania” – powiedział George. „Nie o to chodzi. Chcę po prostu uwolnić to, co we mnie siedzi, by zrobić miejsce na nowe rzeczy. Wiecie, żeby to z siebie wyrzucić. A przy okazji mógłbym zarobić trochę grosza, skoro wydaję tyle samo co wy, a nie zarabiam tyle co wy!”.
Podobnie jak pozostali, George muzycznie szedł już własną drogą. „W większości moich kawałków” – stwierdził – „Beatlesi nigdy mnie nie wspierali”.
„Och, daj spokój, George!” – krzyknął John. „Włożyliśmy mnóstwo pracy w twoje piosenki, nawet w ‘Don’t Bother Me’. Spędziliśmy nad tym masę czasu i czuliśmy ten groove. Pamiętam riff, który grałeś. A w ciągu ostatnich dwóch lat miałeś ten swój okres indyjski i nie byliśmy ci potrzebni!”.
„To był tylko jeden utwór” – odparł George. „Na ostatnim albumie [White Album] chyba nie zagrałeś w żadnej z moich piosenek. Nie mam o to żalu”.
„Cóż, miałeś tam Erica [Claptona] czy kogoś w tym stylu” – odpowiedział John urażonym tonem.
Zapadła długa cisza. Każdy z Beatlesów pogrążył się w myślach. Nie chcąc przyznać, że stają się osobnymi artystami, Paul powiedział powoli, niemal szeptem, jakby chwytając się ostatniej deski ratunku: „Kiedy wchodzimy do studia, nawet w najgorszy dzień, ja wciąż gram na basie, Ringo na bębnach i wciąż tam jesteśmy. Wiecie o tym”.
Lennon powiedział też McCartneyowi, że nikomu z pozostałych Beatlesów nie „podszedł” utwór ‘Maxwell’s Silver Hammer’, sugerując, że nawet samemu Paulowi się on nie podobał.
To było szaleństwo umieszczać na płycie piosenkę, której nikt tak naprawdę nie czuł, łącznie z jej autorem, tylko dlatego, że miała potencjał na przebój. Album nie musi taki być. Czy nie byłoby lepiej – skoro tamte numery nam nie leżały – żebyś ty, wiesz, nagrywał piosenki, które czujesz, a takie ‘Ob-La-Di, Ob-La-Da’ czy ‘Maxwell’ oddawał ludziom, którzy lubią taką muzykę? Komuś takiemu jak Mary Hopkin czy komukolwiek, kto potrzebuje piosenki. Czemu im tego nie dasz? Utworów o podobnej jakości potrzebujemy co najwyżej na singla. Na album moglibyśmy nagrywać tylko to, co naprawdę czujemy.
Lennon odniósł się również do „mitu spółki Lennon-McCartney”, sugerując, że w przyszłości ich piosenki powinny być podpisywane indywidualnie, a nie pod tradycyjnym, wspólnym szyldem.
Wszystko to było już jednak w dużej mierze bez znaczenia. The Beatles nigdy więcej nie zebrali się, by nagrać kolejny album, i nigdy już nie nagrali niczego jako kwartet. Trzy tygodnie po tym spotkaniu, 20 września 1969 roku, John Lennon poinformował pozostałych, że odchodzi z zespołu.
Ostatnia sesja The Beatles jako grupy odbyła się 4 stycznia 1970 roku w celu dokończenia utworów na album Let It Be. Z kolei ostatnia sesja, w której wziął udział którykolwiek z członków zespołu, miała miejsce 1 kwietnia 1970 roku – Ringo Starr dograł wówczas ścieżki perkusji do piosenek ‘Across The Universe’, ‘The Long And Winding Road’ oraz ‘I Me
Mine’.
*Zdjęcie nie ilustruje spotkania we wrześniu 1969 roku
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
