Pete Best zostaje wyrzucony z The Beatles
1962-08-16, autor: joryk
[...powrót do newsów]
16 sierpnia 1962 r. manager Brian Epstein zaprosił Pete Besta do swojego sklepu muzycznego i oznajmił mu, że nie jest już perkusistą The Beatles, bo koledzy zdecydowali zastąpić go kimś innym. Pete był bardzo lubiany przez fanów i pewnie dlatego Brian następnego dnia miał porysowany samochód.
Jeszcze tego samego dnia okazuje się, że nowy perkusista Ringo Starr nie będzie mógł zagrać ani na dzisiejszym ani na jutrzejszym koncercie. Beatlesi muszą szukać zastępstwa. Pete odmawia. W końcu znajdują Johnny Hutchinsona z The Big Three.
Co ciekawe Hutchinson miał tego dnia zaplanowany koncert ze swoim zespołem ...ale zagrał z Beatlesami. Dlaczego? Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze.
Paul: George Martin był przyzwyczajony do perkusistów mających wielkie poczucie tempa, bo wszyscy perkusiści z big bandów, z którymi pracował, mieli świetne wyczucie tempa. Nasi perkusiści z Liverpoolu mieli ducha, uczucie i nawet pewną ekonomię w grze, ale nie wybitne poczucia tempa. To martwiło producentów płytowych. George wziął nas na bok i powiedział: „Jestem bardzo niezadowolony z perkusisty. Czy zastanowicie się nad zmianą innego?”. Odpowiedzieliśmy: „Nie, nie możemy tego zrobić!” Czy możemy go zdradzić? Nie. Chodziło jednak o naszą karierę. Możemy z tego powodu stracić kontrakt. Był bezbronny, ale niezbyt bystry. Wszyscy byliśmy lotni, ale on nie mógł nas dogonić.
Wtedy dużo się mówiło o tym, jak „pozbyliśmy” się Pete’a. Żal mi go choćby z tego powodu, dokąd mógł zajść, ale jeśli o nas chodzi, była to decyzja czysto zawodowa. Jeżeli on nie spełniał wymogów (naszym zdaniem, brakowało mu trochę, zdaniem producentów – bardzo dużo), to nie mieliśmy wyboru. Mimo wszystko to była bardzo trudna decyzja. To jedna z najtrudniejszych rzeczy, jaką kiedykolwiek musieliśmy zrobić.
John: Przez lata narósł mit, że on świetnie grał, tylko Paul był o niego zazdrosny, bo był przystojny i takie tam bzdury. Nie za bardzo się dogadywali, bo Pete funkcjonował jakby na zwolnionych obrotach. Był nieszkodliwym facetem, ale niezbyt bystrym. My chwytaliśmy wszystko w mig, a on nigdy nam nie dorównał.
Dostał się do zespołu tylko dlatego, że potrzebowaliśmy perkusisty na wyjazd do Hamburga. Zawsze mieliśmy go wyrzucić, jak tylko znajdziemy przyzwoitego perkusistę. Gry wróciliśmy z Niemiec, poduczyliśmy go, jak ruszać pałeczkami w górę i w dół (grał na cztery, lepiej nie potrafił), a że wyglądał dobrze i podobał się dziewczynom, więc go zostawiliśmy. Zwalniając go, zachowaliśmy się jak tchórze. Kazaliśmy to zrobić Brianowi. Byłoby to bardziej wstrętne, gdybyśmy powiedzieli mu to prosto w twarz. Zapewne skończyłoby się bójką.
Paul: To była kwestia osobowości. Wiedzieliśmy, że nie był za dobrym muzykiem. Różnił się trochę od nas, nie był tak oddany sprawie. Pete był prostolinijnym facetem i dlatego lubiły go dziewczyny. Był podły, humorzasty i wspaniały.
John: Dwa najlepsze wtedy zespoły w Liverpoolu to Big Three i Rory Storm and Hurricanes. Ringo grał w The Hurricanes. Te zespoły miały najlepszych perkusistów i oni mieli dobrą markę jeszcze zanim my zaczęliśmy coś znaczyć.
Paul: Zaczęliśmy myśleć o tym, że potrzebujemy „Najlepszego Perkusisty w Liverpoolu” i w naszych oczach najlepszym perkusistą był ten facet – Ringo Starr. On zmienił nazwisko jeszcze przed nami, miał brodę, był dorosły i słyszeliśmy, że ma samochód – Zephyra Zodiaca. Złożyliśmy Ringowi ofertę, by się do nas przyłączył, a z Pete’em mieliśmy mieć tę koszmarną rozmowę.
George: Było dla mnie jasne – Pete był ciągle chory i nie pojawiał się na grania, więc braliśmy na zastępstwo Ringa. Gdy graliśmy z Ringiem, wydawało się, że „to jest to”. Wreszcie zdaliśmy sobie sprawę: „Powinniśmy wziąć Ringa na stałe”.
Byłem istotnie odpowiedzialny za ten ferment. Konspirowałem, by na dobre pozyskać Ringa. Rozmawiałem z Paulem i Johnem, aż przekonali się do tego pomysłu. Pamiętam, że poszedłem do Ringa do domu. Nie było go, więc wypiłem herbatę z jego matką i powiedziałem: „Chcielibyśmy, by Ringo był w naszym zespole”. Ona na to: „Cóż, jest teraz w Butlins z Rorym, ale gdy zadzwoni powiem mu, żeby się z tobą skontaktował”. Dałem jej numer telefonu.
Nie potrafiliśmy powiedzieć Pete’owi, że ma odejść. Gdy do tego dochodzi, jak to należy powiedzieć? Wprawdzie Pete nie był z nami zbyt długo – dwa lata to nic przy całym życiu – ale kiedy jest się młodym, nie jest zbyt fajnie być wyrzuconym z zespołu i trudno to zrobić w miły sposób. Brian Epstein był menadżerem i to było zadanie dla niego, choć nie sądzę, żeby on to umiał dobrze zrobić. Tak było i tak zostało.
John: Pete’owi Bestowi nic się nie stało. Kiedyś pojechał na tournée po Ameryce z The Pete Best Band i myślę, że go wspierali i dobrze przyjęli. Potem się ożenił, ustatkował i pracował w piekarni. Coś o nim czytałem. On sam pisał, że jest zadowolony, iż tak to wszystko się potoczyło i cieszył się, że wszystko przeszło mu koło nosa.
Paul: Pete Best był dobry, ale muzycznie ograniczony. Słychać tę różnicę na taśmiach „Anthology”. Gdy dołącza do nas Ringo, mamy większego kopa, są ciekawsze przejścia i zespół łapie dryg. Nowa kombinacja była idealna – Ringo z solidnym beatem, lakonicznym humorem i czarem w stylu Bustera Keatona, John z ostrym poczuciem humoru i miłością do rock and rolla, ale także mający delikaniejszą stronę i George ze swoimi zdolnościami instrumentalnymi oraz talentem do śpiewania dobrego rock and rolla. Ja także potrafiłem trochę śpiewać i grać, zarówno rock and roll, jak i spokojniejsze numery.
(wizyt: 2836)
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
