NowoŠ Wydawnictwa SQN
AktualnoÂci roku 1973

7 gru W Anglii ukazuje si─Ö LP Paula McCartneya - Band On The Run
7 gru Ukazuje si─Ö singiel "Merry Xmas Everybody" grupy Slade
23 lis W Anglii ukazuje si─Ö LP Ringo Starra - Ringo
16 lis Premiera singla Johna Lennona "Mind Games / Meat City"
16 lis W Anglii ukazuje si─Ö p┼éyta Johna Lennona - Mind Games
26 pa╝ Ukazuje si─Ö singiel Paula McCartneya: Helen Wheels / Country Dreamer
19 pa╝ Ukazuje si─Ö trzeci solowy singiel Ringo Starra "Photograph / Down And Out"
15 pa╝ Rozpoczynaj─ů si─Ö pierwsze sesje nagraniowe do Rock'n'Roll
18 wrz Lennon wyprowadza si─Ö z domu od Yoko
1 wrz Rozpoczyna si─Ö sesja nagraniowa do albumu Band On The Run
25 lip George Harrison p┼éaci milion funt├│w podatku za Concert For Bangladesh
10 lip City Hall, Newcastle-upon-Tyne
7 lip Odeon Cinema, Leicester
6 lip Odeon Cinema, Birmingham
5 lip Paul McCartney na premierze Live And Let Die
4 lip City Hall, Sheffield
1 lip Lennon rozpoczyna sesje nagraniowe do LP "Mind Games".
30 cze Singiel Give Me Love na pierwszym miejscu w USA
22 cze W Anglii ukazuje si─Ö LP George Harrisona - Living In The Material World
2 cze Ukazuje si─Ö trzecia p┼éyta Budgie "Never Turn Your Back on a Friend"
2 cze Singiel My Love i album Red Rose Speedway numerem 1 na listach przeboj├│w
1 cze W Anglii ukazuje si─Ö singiel Paula McCartneya "Live And Let Die" / "I Lie Around"
27 maj Cavern Club zostaje zamkni─Öty na sta┼ée.
27 maj Odeon Cinema, Hammersmith
26 maj Odeon Cinema, Hammersmith
25 maj Ukazuje si─Ö singiel Harrisona "Give Me Love (Give Me Peace On Earth)"
25 maj Odeon Cinema, Hammersmith
25 maj Ukazuje si─Ö pierwsza p┼éyta Oldfielda - Tubular Bells
24 maj Green's Playhouse, Glasgow
23 maj Odeon Cinema, Edinburgh
21 maj Guildhall, Preston
19 maj University, Leeds
18 maj Empire Theatre, Liverpool
17 maj Wyst─Öp Wings w Hard Rock w Manchesterze
16 maj Hard Rock, Manchester
15 maj Winter Gardens, Bournemouth
13 maj Capitol Theatre, Cardiff
12 maj The David Symonds Show
12 maj New Theatre, Oxford
11 maj Hippodrome, Bristol
4 maj W Anglii ukazuje si─Ö LP Paula McCartneya - Red Rose Speedway
19 kwi Ukazuje si─Ö p┼éyta "The Beatles 1962-1966" znana jako The Red Album
19 kwi Ukazuje si─Ö p┼éyta "The Beatles 1967-1970", znana jako Blue Album
16 kwi James Paul McCartney
6 kwi John Lennon o zerwaniu wsp├│┼épracy z Kleinem i reaktywacji The Beatles
1 kwi James Paul McCartney
24 mar W Anglii ukazuje si─Ö p┼éyta Pink Floyd├│w -The Dark Side of the Moon
24 mar Paul odrzucony przez Pink Floyd
23 mar W Anglii ukazuje si─Ö singiel Paula McCartneya "My Love / The Mess"
18 mar James Paul McCartney
15 mar James Paul McCartney (TV Special)
13 mar Wsp├│lna sesja nagraniowa trzech Beatles├│w
10 mar James Paul McCartney
8 mar Paul McCartney p┼éaci grzywn─Ö za hodowanie marihuany
3 mar Nagroda Grammy za album "The Concert For Bangladesh"
23 lut Ukazuje si─Ö singiel grupy Slade "Cum On Feel The Noize"
P│yty wydane w styczniu:

5 My Bonnie / The Saints (S - 1962)
9 Nobody Told Me / O Sanity (S - 1984)
10 The Concert For Bangladesh (LP - 1972)
11 Please, Please Me / Ask Me Why (S - 1963)
12 Y Not (LP - 2010)
14 Liverpool 8 (LP - 2008)
15 My Sweet Lord (S - 1971)
16 Woman / Beautiful Boys (S - 1981)
17 Yellow Submarine (LP - 1969)
21 The U.S. Albums (box - 2014)
23 Milk And Honey (LP - 1984)
25 When We Was Fab (S - 1988)
27 Amoeba's Secret (LP - 2009)
30 Ringo 2012 (LP - 2012)
31 No.9 Dream / What You Got (S - 1975)
Klasyka rocka wydana w styczniu:

4 Doors (The Doors) (LP - 1967)
4 Rumours (Fleetwood Mac) (LP - 1977)
12 Led Zeppelin (Led Zeppelin) (LP - 1969)
27 Heartbreak Hotel (Elvis Presley) (S - 1956)
27 Run RunAway (Slade) (S - 1984)
28 Mr. Blue Sky (ELO) (S - 1978)
30 Epic (Faith No More) (S - 1990)

The Beatles Polska: Rozpoczynaj─ů si─Ö pierwsze sesje nagraniowe do Rock

Rozpoczynaj─ů si─Ö pierwsze sesje nagraniowe do Rock'n'Roll

1973-10-15,  autor: admin_joryk   ...powr├│t do news├│w

W po┼éowie pa┼║dziernika 1973 r., studiach nagraniowych A&M Studios w Hollywood, California, rozpoczynaj─ů si─Ö pierwsze sesje nagraniowe do p┼éyty Johna Lennona "Rock'n'Roll".
Realizatorem nagrań zostaje Phil Spector.

Sesja jest opisana w ksi─ů┼╝ce May Pang, ├│wczesnej towarzyszki ┼╝ycia Lennona.

- Nie b─Ödzie wi─Öcej ni┼╝ o┬Âmiu muzyk├│w - oznajmi┼é z wielk┼í pewno┬Âci┼í, gdy┬Âmy jechali Bulwarem Zachodz┼ícego S┼éo┼äca.
- Zawsze, jak pracowa┼éem z Philem, by┼éo najwy┼╝ej o┬Âmiu.
Samoch├│d wolno przebija┼é si─Ö przez zakorkowane popo┼éudniowym ruchem miasto i mieli┬Âmy czas gapi─ç si─Ö na olbrzymie tablice stercz┼ícych obok Bulwaru reklam. Na┬Âmiewali┬Âmy si─Ö z nich.
- Widzę oczyma duszy reklamę nowego albumu Johna Lennona - powiedziałam w pewnej chwili.
- Yoko jest przekonana, że koniec końców to będzie album tylko i wyłšcznie Phila Spectora - odparł John.
Dotarli┬Âmy wreszcie do A & M. Records, gdzie mieli┬Âmy nagrywa─ç, przeje┼╝d┼╝aj┼íc za┬ przez bram─Ö, min─Öli┬Âmy kilku fan├│w, kt├│rzy pozdrawiali Johna. By┼é zak┼éopotany. Nie znosi┼é, gdy nieoczekiwanie ingerowano w jego ┼╝ycie prywatne.
- Skšd wiedzieli, że tu będę? - pytał. - To kurewsko zadziwiajšce. Nic nie rozumiem.
Przy wartowni Elliot zakomunikował strażnikowi: - To John Lennon.
- Dokšd jedziecie? - spytał strażnik.
- T o J o h n L e n n o n - powtórzył Eiliot.
- Powiedz mu, ┼╝e na sesj─Ö Spectora - wtr┼íci┼é John, u┬Âwiadamiaj┼íc sobie, ┼╝e najprawdopodobniej Spector poinstruowa┼é stra┼╝nik├│w, by nie wpuszczali nikogo, kto nie powo┼éa si─Ö na jego nazwisko.
- Studio A - rzekł strażnik - na prawo.
Podni├│s┼é barierk─Ö i wjechali┬Âmy na dziedziniec. By┼éo tu pierwotnie Studio Charliego Chaplina; kompania p┼éytowa zachowa┼éa oryginalne jednopi─Ötrowe deskowane budynki z lat dwudziestych, pomalowane teraz ciemnoszar┼í po┼éyskliw┼í farb┼í. Ich jednobarwne, niczym nieurozmaicone elewacje sprawia┼éy osobliwe wra┼╝enie - kaza┼éy my┬Âle─ç o dekoracjach do filmu raczej, ni┼╝ czym┬ istniej┼ícym realnie.
- Bardzo hollywoodzkie - zawyrokowa┼é John, gdy wysiad┼é z auta i przyjrza┼é si─Ö starym, lecz ┬Âwie┼╝o odpicowanym budowlom. - Naprawd─Ö cholernie hollywoodzkie.
Wkroczywszy do studia A, spostrzegli┬Âmy Roya Gical─Ö i jego asystenta Jimmy`ego Lovine. Za perkusj┼í zasiada┼é Jim Keltner. Studio, bardzo obszerne, przygotowano dla o┬Âmiu muzyk├│w. John pospieszy┼é do re┼╝yserki, by przywita─ç si─Ö z Royem i Jimmym.
- Tu pracujemy? - spyta┼é. - Kto┬ ju┼╝ jest?
Cicaia wzruszy┼é ramionami. By┼é r├│wnie niedoinformowany jak my. John powi├│d┼é wzrokiem po wyposa┼╝eniu kabiny: stereofonicznych magnetofonach szpulowych, magnetofonie wielo┬Âcie┼╝kowym, konsoli mikserskiej - a potem wyszed┼é z re┼╝yserki. W kr├│tkich odst─Öpach czasu do studia przyszli saksofonista i tr─Öbacz.
- Widz─Ö, ┼╝e b─Ödziemy dzi┬ mieli nielich┼í sekcj─Ö d─Öt┼í - zauwa┼╝y┼é John.
Zbli┼╝y┼éo si─Ö dw├│ch asystent├│w. Przedstawiwszy si─Ö i u┬Âcisn┼íwszy nam d┼éonie, j─Öli gapi─ç si─Ö na Johna, pr├│buj┼íc zarazem wszcz┼í─ç z nim pogaw─Ödk─Ö. W Nowym Jorku gapie zdarzali si─Ö niezmiernie rzadko. Je┬Âli ukochane dzieci─Ö producenta musia┼éo zobaczy─ç, jak John nagrywa, szwarcowano je do studia, instruuj┼íc, by siedzia┼éo w jakim┬ k┼ítku jak mysz pod miot┼é┼í i nie odzywa┼éo si─Ö ani s┼éowem. W LA, ka┼╝dy ma┼éolat zachowywa┼é si─Ö jak dawno utracony przyjaciel.
W mi─Ödzyczasie przybywa┼éo coraz wi─Öcej go┬Âci, miesza┼éo z ju┼╝ obecnymi, wychodzi┼éo... Zagadn─Ö┼éam w tej kwestii asystent├│w studyjnych, ale odparli, ┼╝e Spector i tylko Spector jest w┼éadny decydowa─ç o tym, kto mo┼╝e uczestniczy─ç w sesji, a kto nie.
- Tam jest Steve Cropper! - szepn┼í┼é John. U┬Âmiechn┼í┼é si─Ö do legendarnego gitarzysty z Memphis i widzia┼éam, ┼╝e jest zachwycony, maj┼íc Croppera na sesji. Muzycy kolejno zjawiali si─Ö w studio. John wypatrzy┼é w┬Âr├│d nich Leona Russela, Barry'ego Manna, Jeffa Barry`ego, Pete'a Candoliego i Larry'ego Carltona. Wsparty o ┬Âcian─Ö, nie m├│g┼é wyj┬Â─ç ze zdumienia grup┼í, jak┼í organizuje Spector. By┼é podniecony i nerwowy.
Potem przybył Jesse Ed Davis. Rozejrzał się wokół i powiedział do Johna:
- Wyglada na to, że będzie niezły bał.
U┬Âmiecha┼é si─Ö z┼éo┬Âliwie.
Nie min─Ö┼éo p├│┼é godziny, a w studio - przygotowanym dla o┬Âmiu muzyk├│w - t┼éoczy┼éo si─Ö dwudziestu siedmiu... Byli hippisi i panowie w ┬Ârednim wieku, legendy rock'n'rolla i wsz─Ödobylskie typy sesyjne w stylu L.A. ┼é┼íczy┼éo ich jedno: nie mieli poj─Öcia, co jest grane.
- Gdzie jest Phil? - pytał bez przerwy John.
- Gdzie jest Phii? - powtarzali inni.
Wszyscy jednak orientowali si─Ö, ┼╝e Phil - rozmi┼éowany w efektownych wej┬Âciach - nie pojawi si─Ö w studio dop├│ty, dop├│ki ekipa nie b─Ödzie w komplecie.
I rzeczywi┬Âcie - gdy tylko przyby┼é ostatni z muzyk├│w, nagle wy┼éoni┼é si─Ö Spector ze spluw┼í pod pach┼í. W ┬Âlad za nim kroczy┼é jego nieodst─Öpny goryl George. Spector pozdrowi┼é wszystkich, a potem o┬Âwiadczy┼é:
- Przygotujmy wszystko.
Normalna procedura zak┼éada "przygotowanie wszystkiego" przed rozpocz─Öciem sesji. Nie traci si─Ö na to czasu studyjnego. Zastanawia┼éam si─Ö, gdzie byli asystenci Spectora. Je┬Âli taki jest pocz┼ítek, to produkcja ca┼éego albumu poch┼éonie fortun─Ö.
- Phil nie ma żadnej May, która troszczyłaby się o szczegóły - powiedział do mnie John, obserwujšc, jak asystenci miotajš się w poszukiwaniu dwudziestu siedmiu krzeseł i pulpitów.
- Nie zasługuje na niš - odparłam.
Ustawianie sprz─Ötu trwa┼éo do┬Â─ç d┼éugo, nikt bowiem, pr├│cz samego Spectora, nie mia┼é poj─Öcia, co podczas sesji b─Ödzie gra─ç ka┼╝dy z dwudziestu siedmiu muzyk├│w. W ko┼äcu orkiestra zasiad┼éa na miejscach, a ka┼╝dy z instrumentalist├│w dosta┼é zapis nutowy swej partii. John, tylko wokalista, trzyma┼é si─Ö na uboczu.
- Przelećmy to - rzekł Phil.
Ujšł gitarę i zagrał Bonnie Moronie w możliwie najprostszy sposób. Bez żadnych grepsów. Kiedy skończył, milczał przez chwilę, a potem polecił:
- W porzšdku. Teraz wszyscy.
Wsp├│lnie zagrano piosenk─Ö w ten sam, bardzo pro┬Âciutki, spos├│b. Niekt├│rzy z muzyk├│w patrzeli na siebie porozumiewawczo. Grywali ju┼╝ ze Spectorem i wiedzieli, ┼╝e swoje czary-mary Phil odprawia w re┼╝yserce, gdzie u┼╝ywaj┼íc sprz─Ötu studyjnego transformuje banalnie prost┼í wersj─Ö utworu, w co┬Â, co brzmi nier├│wnie bardziej podniecaj┼íco i bogato.
Muzycy, z kolei, którzy nigdy nie nagrywali pod batutš Spectora, spoglšdali nań z zakłopotaniem; najwyra¼niej oczekujšc instrukcji.
- Okay, to jest to - o┬Âwiadczy┼é Spector i pomaszerowa┼é do re┼╝yserki, gdzie wda┼é si─Ö w nami─Ötn┼í dyskusj─Ö z oboma in┼╝ynierami. Po dwudziestu minutach wdrapa┼é si─Ö na kolumn─Ö g┼éo┬Ânikow┼í i kaza┼é sekcji rytmicznej zagra─ç Bonnie Moronie. Siedmiu muzyk├│w-trzech gitarzyst├│w, dw├│ch perkusist├│w i dw├│ch pianist├│w - pracowa┼éo, podczas gdy dwudziestu, w┬Âr├│d nich John, siedzia┼éo bezczynnie. Sekcja rytmiczna powtarza┼éa utw├│r wci┼í┼╝ od nowa. Gra┼éa przez trzy godziny. Jeden z kibicuj┼ícych liczy┼é, ale da┼é za wygran┼í po dziesi─Öciu czy pi─Ötnastu powt├│rkach. Nie odtwarzano niczego, nikt nie otrzymywa┼é ┼╝adnych instrukcji. Nie wyja┬Âniaj┼íc swoich posuni─Ö─ç, utrzymuj┼íc wszystkich w niepewno┬Âci i traktuj┼íc ludzi jak maszyny, Spector tworzy┼é atmosfer─Ö powszechnego zak┼éopotania, kt├│r┼í on jeden m├│g┼é si─Ö do woli upaja─ç. Nikt jednak nie narzeka┼é.
Mityczny wymiar wsp├│┼épracy Johna ze Spectorem, a tak┼╝e talenty i s┼éawa zgromadzonych muzyk├│w, sk┼éada┼éy si─Ö na jako┬Â─ç tak przyt┼éaczaj┼íc┼í, ┼╝e wszyscy w studio wychodzili ze sk├│ry, by stan┼í─ç na wysoko┬Âci zadania.
Potem Spector zaj┼í┼é miejsce w re┼╝yserce, by zakrz┼ítn┼í─ç si─Ö wok├│┼é swej s┼éynnej "┬Âciany d┬╝wi─Öku", ci z instrumentalist├│w i personelu studyjnego, kt├│rych szczeg├│lnie lubi┼é, mogli przebywa─ç w kabinie i obserwowa─ç mistrza przy pracy. Ci, co nie nale┼╝eli do paczki Spectora, zostali wrzaskami przegnani z przybytku. John, zafascynowany technik┼í Spectora, obserwowa┼é w milczeniu. Wolno, metodycznie Phil czy┬Âci┼é brzmienie ka┼╝dego z instrument├│w sekcji rytmicznej, pr├│bowa┼é d┬╝wi─Öku pe┼énego, potem suchego, rozwa┼╝a┼é, jaki efekt odpowiada mu najbardziej. Gdy w ko┼äcu decydowa┼é si─Ö na jakie┬ brzmienie, dodawa┼é warstewk─Ö echa, stosowa┼é echo zdublowane albo nawet potr├│jne, potem miksowa┼é wszystkie instrumenty i dodawa┼é echo do ca┼éej tej kombinacji. Ca┼éy czas popija┼é brandy solidnymi ┼éykami.
John te┼╝ poci┼ígn┼í┼é raz czy dwa z flaszki, kt├│r┼í jeszcze przed wyj┬Âciem do studia wrzuci┼é do torbaczka, utrzymuj┼íc, ┼╝e to ┬Ârodek na pewno┬Â─ç siebie, ale, z pozoru, alkohol na┼ä nie dzia┼éa┼é. ┬Žcie┼╝k─Ö wokaln┼í miano nagrywa─ç jako ostatni┼í i John nie chcia┼é straci─ç g┼éosu.
Zacz─Ö┼éam zastanawia─ç si─Ö, dlaczego Spector zatrudni┼é najlepszych muzyk├│w, tylko po to, by kaza─ç im gra─ç w niesko┼äczono┬Â─ç t─Ö sam┼í prost┼í parti─Ö. Wkr├│tce jednak poj─Ö┼éam, ┼╝e kolejne powt├│rki przynosz┼í nieuchronnie subtelne wariacje. I te w┼éa┬Ânie niuanse s┼éu┼╝y┼éy Spectorowi do budowy "┬Âciany d┬╝wi─Öku".
Widz┼íc, ┼╝e kr─Öc─Ö nosem na widok tak wielu pa┼é─Ötaj┼ícych si─Ö bezczynnie muzyk├│w, John wybuch┼é ┬Âmiechem. Wiedzieli┬Âmy oboje, ┼╝e w sytuacji bardziej konwencjonalnej ci instrumentali┬Âci pracuj┼íc przez trzy godziny nagraliby wszystkie swoje partie do ca┼éej p┼éyty.
- Wy┼é┼ícz ju┼╝ ten kalkulator w g┼éowie - powiedzia┼é John ze ┬Âmiechem. - Licz┼í si─Ö efekty ostateczne.
W ko┼äcu Spector by┼é usatysfakcjonowany sekcj┼í rytmiczn┼í. Zwo┼éa┼é sekcj─Ö d─Öt┼í i kaza┼é przegra─ç jej prosto zaaran┼╝owan┼í parti─Ö. Potem poszed┼é do kabiny i zacz─Ö┼éa si─Ö kolejna seria powt├│rek. Trwa┼éa w najlepsze, gdy do studia wp┼éyn─Ö┼éa Joni Mitchell. Nagrywa┼éa obok i postanowi┼éa z┼éo┼╝y─ç Spectorowi wizyt─Ö. Usiad┼éa obok niego i patrzy┼éa, jak pracuje. Od czasu do czasu spogl┼ída┼éa na Johna i obdarza┼éa go rozmarzonym u┬Âmiechem. By┼éo jasne, ┼╝e flirtuje z nim i Johna wprawia┼éo to w zak┼éopotanie. A potem wszcz─Ö┼éa ze Spectorem dyskusj─Ö na temat tego, co i jak robi, a tak┼╝e wyrazi┼éa opini─Ö, ┼╝e robi to niew┼éa┬Âciwie. Dyskusja przerodzi┼éa si─Ö w k┼é├│tni─Ö i sesja utkn─Ö┼éa w martwym punkcie. Wreszcie Joni Mitchell wysz┼éa i wr├│cono do pracy.
Na koniec, o trzeciej rano, sze┬Â─ç godzin po rozpocz─Öciu sesji, wszyscy muzycy raz jeszcze zagrali wsp├│lnie Bonnie Moronie, a Jon wykona┼é parti─Ö wokaln┼í.
Podszed┼é do mikrofonu i o┬Âwiadczy┼é: - ┬Žpiewam to dla May. Chod┬╝ tu, May, b─Öd─Ö ┬Âpiewa─ç dla ciebie.
Wesz┼éam do kabiny i usiad┼éam obok Johna. Nawet nie pomy┬Âla┼éam o zaleceniach Yoko. By┼éam zachwycona tym, ┼╝e John ┬Âpiewa dla mnie.
- Kocham cię, May - powiedział John i założył słuchawki.
- Leci ta┬Âma - rzuci┼é Spector.
John nagra┼é ┬Âcie┼╝k─Ö wokaln┼í w niespe┼éna p├│┼é godziny.
- Playback - zadysponował Spector.
Wszyscy s┼éuchali w skupieniu. Ale byli┬Âmy ju┼╝ w├│wczas tak wycie┼äczeni, ┼╝e nawet kakofonia brzmia┼éaby w naszych uszach cudownie.
- Koniec sesji - rzeki Spector i pierwsz┼í noc nagra┼ä mieli┬Âmy z g┼éowy.


Wieczorem przyszed┼é do nas Spector, by popracowa─ç nad ┬äAniel Baby┬ö, piosenk┼í, kt├│r┼í zamierza┼é nagra─ç podczas nast─Öpnej sesji. Fakt, ┼╝e nie chcia┼é rozplanowa─ç z g├│ry ca┼éego albumu i obrabia┼é jeden utw├│r po drugim, budzi┼é we mnie spore w┼ítpliwo┬Âci, ale John wykpiwa┼é je. Lubi┼é te nocne nasiad├│wki ze Spectorem i delektowa┼é si─Ö b┼éazenadami Phila. Przed drug┼í sesj┼í John zn├│w nape┼éni┼é sw┼í flaszk─Ö w├│dk┼í. Popatrzy┼é na mnie.
- Wiemy oboje, ┼╝e nie potrzebujesz ┬Ârodk├│w wzmacniaj┼ícych.
- Nie potrzebuj─Ö... ale wezm─Ö na wszelki wypadek.
Gdy dotarli┬Âmy do studia, panowa┼éa tam atmosfera nieco odmienna od tej, jak┼í zastali┬Âmy pierwszego wieczoru. Wyparowa┼éa tajemniczo┬Â─ç i niepewno┬Â─ç tamtej sesji, wszyscy wiedzieli, co si─Ö szykuje - d┼éuga, m─Öcz┼íca noc. Muzycy, pierwszego wieczoru ch┼éodni i profesjonalni w stosunku do siebie, witali si─Ö jak starzy kumple z wojska, kt├│rym po wielu latach przysz┼éo ruszy─ç na jeszcze jedn┼í wojn─Ö. Wszyscy byli rozlu┬╝nieni a┼╝ zanadto, a┼╝ przesadnie weseli...
Gdy zebrali się wszyscy muzycy, wkroczył Spector w towarzystwie George'a. Miał na sobie biały fartuch lekarski i stetoskop na szyi. Dobył butelkę Courvoisiera, łyknšł sobie, a potem ršbnšł z pistoletu. Rozległy się wiwaty. Raz jeszcze nastšpił rytuał ustawiania krzeseł i pulpitów, po czym Spector przegrał Angel Baby i kazał to samo uczynić całej orkiestrze.
A potem poszedł do reżyserki, by rozpoczšć katowanie sekcji rytmicznej.
Wiedz┼íc, ┼╝e potrwa to czas jaki┬Â, pozostali muzycy wyszli do hallu. John i Jesse Ed Davis zasiedli nad flaszk┼í w├│dki.
- Strzel sobie jeszcze jednego - powtarza┼é Jesse od czasu do czasu, a John nie odmawia┼é. Jesse by┼é zafascynowany ┼éatwo┬Âci┼í, z jak┼í mo┼╝e manipulowa─ç Johnem, John natomiast cieszy┼é si─Ö, ┼╝e znalaz┼é kumpla, kt├│ry z entuzjazmem zach─Öca do czynu tkwi┼ícego w nim grzesznika. Potem pu┬Âcili flaszk─Ö w kurs. Inni muzycy wyci┼ígn─Öli w┼éasne butelki. Popatrzyli┬Âmy na siebie z Arlene - w powietrzu wisia┼éy k┼éopoty.
Noc mijała, a Spector wcišż pracował z sekcjš rytmicznš, która niszczała w oczach, była spragniona i znudzona.
- Jeszeze raz - rozkazywał Spector. - Jeszcze raz!
- Cz┼éowieku, dlaczego wezwa┼é nas na si├│dm┼í? ┬ľ spyta┼é Johna jeden z muzyk├│w. - Ju┼╝ jedenasta, a my┬Âmy jeszcze nie pograli. Siedzimy tu cztery godziny!
Nie masz poj─Öcia czym jest piek┼éo, p├│ki nie us┼éyszysz Angel Baby czterdzie┬Âci razy! Przez ca┼éy czas John i Jesse siedzieli w hallu racz┼íc si─Ö gorza┼ék┼í. By┼éam coraz bardziej zdenerwowana. John podszed┼é do mnie, u┬Âmiechn┼í┼é si─Ö i poca┼éowa┼é mnie. Potem poca┼éowa┼é mnie mocniej i wsun┼í┼é d┼éo┼ä pod bluzk─Ö.
- Nie pij wi─Öcej - poprosi┼éam, wyrywaj┼íc si─Ö z jego u┬Âcisku.
- Niby dlaczego? Po prostu mantykuję z chłopakami. Nie lubisz jak mantykuję z chłopakami?
- My┬Âl─Ö, ┼╝e powinni┬Âmy wr├│ci─ç do domu.
- Jeszcze nie nagrałem swojego wokalu.
- Prosz─Ö, wynie┬Âmy si─Ö st┼íd.
- O nic si─Ö nie martw. Tylko zachowaj przytomno┬Â─ç umys┼éu, ┼╝eby cho─ç k t o k o I w i e k wiedzia┼é, co jest grane. Roze┬Âmia┼é si─Ö, poca┼éowa┼é mnie w brod─Ö i po┼╝eglowa┼é na powr├│t do Jesse'a.
Gdy zobaczyłam, że przyszła Joni Mitchell, wstałam i wróciłam do studia. John zrobił to samo. Żadne z nas nie miało na niš nastroju.

Spector pracował z sekcjš instrumentów dętych. W pewnej chwili poderwał się z miejsca klarnecista. Spector wypadł z reżyserki.
- O co, kurwa mać, chodzi? - ryknšł.
- Cz┼éowieku, sp─Ödzi┼éem pi─Ö─ç godzin odwalaj┼íc robot─Ö na dwadzie┬Âcia minut - odpar┼é muzyk.
- Co za p┼éyty masz na koncie, cz┼éowieku? - warkn┼í┼é Spector. ┬ľ Tych tanich as├│w jazzowych jak Gil Evans? A wiesz, jakie p┼éyty ja robi┼éem, cz┼éowieku? The Ronettes, The Crystals, Ike i Tina? A ty, co zrobi┼ée┬ cz┼éowieku?
Klarnecista odwrzasn┼í┼é co┬ i przez dwadzie┬Âcia minut obaj obrzucali si─Ö zniewagami.
John zesztywniał. Nie znosił takich widowisk.
- Chod¼my - powtarzałam, ale upierał się, że zostanie. Czekał. Czekała również Joni Mitchell. Nie spuszczała wzroku z Johna.
W końcu John poszedł do reżyserki.
- Kiedy masz zamiar zabrać się za mnie? - zapytał Spectora.
- Zabiorę się, zabiorę - odrzekł Spector, nie zwracajšc na Johna najmniejszej uwagi.
- Zabierzesz si─Ö za mnie! - wrzasn┼í┼é John. Z┼éapa┼é s┼éuchawki i waln┼í┼é nimi o konsol─Ö. P─Ök┼éy, a kawa┼éki spad┼éy na pod┼éog─Ö. Zapanowa┼éa chwila martwej ciszy. Wszyscy wpatrywali si─Ö w Johna i Spectora. Potem John wybuch┼é ┬Âmiechem i napi─Öcie nagle wyparowa┼éo.
- No i po co to zrobi┼ée┬Â? ┬ľ warkn┼í┼é Spector. - Wszystko op├│┬╝niasz. Gdy zrobi┼éy swoje instrumenty d─Öte i strunowe, Spector zwo┼éa┼é ca┼é┼í orkiestr─Ö, a ja wesz┼éam z Johnem do kabiny. Trzyma┼éam go za r─Ök─Ö, gdy ┬Âpiewa┼é Angel Baby. Zn├│w wystarczy┼éo kilka podej┬Â─ç. Po zamkni─Öciu sesji u j─Ö┼éam Johna pod rami─Ö. Zatacza┼é si─Ö z lekka, kiedy wychodzili┬Âmy ze studia. Za drzwiami odwr├│ci┼é si─Ö raptownie,
popatrzył obłędnie na Jesse'a, a potem rzucił się w jego stronę i pocałował go.
Jesse uznał to za wyjštkowo zabawne. Pochylił się i oddał Johnowi pocałunek. John zamachnšł się i powalił Jesse'a na parking.
- Pedryl ! - wrzeszczał przy tym.
Nigdy nie widzia┼éam Johna w takim stanie. Patrzy┼éam jak zahipnotyzowana. Jego oczy by┼éy tak zamglone, ┼╝e z pewno┬Âci┼í mnie nie dostrzega┼é. Poj─Ö┼éam w├│wczas, ┼╝e alkohol to jedyna rzecz zdolna przem├│c jego pragnienie ┼╝ycia w wiecznej zale┼╝no┬Âci od silnej kobiety. By┼éo jasne, ┼╝e ┼╝adna kobieta - nawet Yoko - nie potrafi zapanowa─ç nad nim, gdy jest pijany. Nie chcia┼éam go pu┬Âci─ç, cho─ç by┼éam zupe┼énie roztrz─Ösiona.
Rozejrzałam się dokoła. Elliot nie czekał na nas. Spector i George podjechali nagle jednym samochodem, tuż za nimi Roy Cicala drugim.
- Ładuj się - powiedział Spector, wpychajšc mnie do wozu Roya.
Johna i Arlene umie┬Âci┼é w swoim.
- Chcę jechać z Johnem - zaprotestowałam.
- Ładuj się - rozkazał.
Rób jak mówi Phil - wybełkotał John.
- Nie, chc─Ö jecha─ç z Johnem.
- To krótka jazda - ucišł Spector, zatrzaskujšc za mnš drzwi. Wczesnym rankiem ulice były puste. Słyszałam, jak w samochodzie jadšcym za nami, John drze się z całych płuc. Najpierw wrzeszczał "May". Potem wrzeszczał "Yoko". A wreszcie na ¼rnianę "May...Yoko... May ...Moko".
Gdy dojechali┬Âmy do domu, podbieg┼éa do mnie Arlene.
- John zwariował - powiedziała. - Próbował wybić kopniakami okna samochodu. Jim Keltner chciał go przytrzymać, ale to było niemożliwe. Zobaczyłam, że John niepewnie gramoli się z wozu. Podbiegłam doń i otoczyłam go ramionami.
- Chod┬╝ do ┬Ârodka - powiedzia┼éam.
- Taki chudzielec, a trudno uwierzy─ç, jaki silny - opowiada┼é Keltner. - Jestem du┼╝o pot─Ö┼╝niejszy od niego i nie mog┼éem go utrzyma─ç. My┬Âl─Ö, ┼╝e nie da si─Ö go opanowa─ç.
- Powinni┬Âmy po┼éo┼╝y─ç go do ┼é├│┼╝ka - powiedzia┼éam.
- Jest zbyt schlany, ┼╝eby zasn┼í─ç - zaoponowa┼é Spector. - Trzeba go otrze┬╝wi─ç. W innym wypadku alkohol pog┼é─Öbi jego delirk─Ö. W tym stanie jest zdolny do wszystkiego. Jeste┬ w wielkim niebezpiecze┼ästwie. Nie rozumiesz? Musimy go otrze┬╝wi─ç. R├│b, jak m├│wi─Ö. Przygotuj kaw─Ö. Albo b─Ödziesz ┼╝a┼éowa─ç. Zrobi ci krzywd─Ö.
- Powinni┬Âmy po┼éo┼╝y─ç go do ┼é├│┼╝ka - wrzasn─Ö┼éam.
- Zrób kawę! - ryknšł Spector.
Zrobiłam kawę, a Spector próbował wmusić jš w Johna.
- A co wy tu robicie, skurwysyny!? - krzykn┼í┼é nagle John. ┬ľ Na choler─Ö was nie potrzebuj─Ö!
- Tylko spokój nas może uratować - odparł Spector. - Tylko spokój... Wypij jeszcze trochę kawy.
Cho─ç Spector utrzymywa┼é, ┼╝e chce uspokoi─ç Johna nim po┼éo┼╝y go do ┼é├│┼╝ka, wszystko, co robi┼é, wywiera┼éo skutek wr─Öcz przeciwny. Im wi─Öcej kawy pi┼é John, tym stawa┼é si─Ö bardziej k┼é├│tliwy i gwa┼étowny. Nagle dotar┼éo do mnie, ┼╝e Spector sprawuje nad ca┼éym tym nieszcz─Ösnym epizodem kontrol─Ö r├│wnie totaln┼í jak ta, kt├│r┼í zagwarantowa┼é sobie w studio. Ten sam klimat wrogo┬Âci, nieufno┬Âci i absolutnego pandemonium poczyna┼é panowa─ç w domu.
- Musimy wtaska─ç go na g├│r─Ö. Zaraz... trzeba natychmiast go po┼éo┼╝y─ç, nim kogo┬ uszkodzi. ┼üap go! - wrzasn┼í┼é Phil.
George chwycił Johna za jedno ramię, Spector za drugie: Zaczęli cišgnšć go po schodach. Szłam za nimi.
- Nie id┬╝ za nami - o┬Âwiadczy┼é Spector dramatycznie. - Ten facet jest cholernie niebezpieczny. Trzymaj si─Ö z dala. Nie us┼éucha┼éam jednak. Weszli na g├│r─Ö i wprowadzili Johna do sypialni. Chcia┼éam p├│j┬Â─ç w ich ┬Âlady, ale Spector zatrzasn┼í┼é mi drzwi przed nosem.
Nagle usłyszałam skowyt Johna.
- Nic nie widz─Ö! Oddaj mi okulary, ty ┼╝ydowski skurwysynie! Nic nie widz─Ö!
Wali┼éam gor┼íczkowo w drzwi, pr├│bowa┼éam otworzy─ç je si┼é┼í, ale kto┬ trzyma┼é je z drugiej strony.
- Co ze mnš robicie? - wrzeszczał John. - Won!
Słyszałam d¼więki walki i pojęłam, że potrzebuję pomocy. Pobiegłam do telefonu.
- Do kogo dzwonisz? - krzyknęła Arlene z dołu. - Chyba nie na policję?
- Zwariowa┼éa┬Â? Do Tony'ego Kinga. Potrzebuj─Ö tu m─Ö┼╝czyzny... m─Ö┼╝czyzny, kt├│rego John zechce s┼éucha─ç. Gdy wykr─Öca┼éam numer, wrzaski Johna przybra┼éy na sile.
Powiedziałam Tony'emu, że Spector i jego goryl sš w sypialni Jon Johnem, że John wrzeszczy i że jak najszybciej potrzebuję pomocy.
Gdy od┼éo┼╝y┼éam s┼éuchawk─Ö, sta┼éy┬Âmy z Arlene, nas┼éuchuj┼íc dobiegaj┼ícego z g├│ry ha┼éasu. W ko┼äcu Spector i George zeszli po schodach.
- Co┬Âcie mu zrobili? - zawo┼éa┼éam.
- Kopnšł mnie - powiedział George.
- Zwi┼ízali┬Âmy go - Spector wpatrywa┼é si─Ö we mnie. - By┼é zbyt niebezpieczny. Zwi┼ízali┬Âmy go mocno, wi─Öc nie b─Ödzie m├│g┼é nikogo skrzywdzi─ç. Ode┬Âpi to. Rozwi┼í┼╝ go rano. Chod┬╝my, George. Skierowali si─Ö ku drzwiom.
- Dobranoc - rzekł Spector. - A, nawiasem mówišc, czy to nie była bombowa sesja?
Gdy wyszli, przez kilka minut siedzia┼éy┬Âmy w milczeniu. Ba┼éy┬Âmy si─Ö wej┬Â─ç na g├│r─Ö. Potem us┼éysza┼éy┬Âmy krzyk Johna:
- Rozwišż mnie, May, do cholery! Rozwišż mnie, bo zobaczysz!
Dar┼é si─Ö tak przez pi─Ö─ç minut. Nie wiedzia┼éam, co robi─ç. Chcia┼éam mu pom├│c, ale by┼éam po prostu ogarni─Öta panik┼í. Potem us┼éysza┼éam, ┼╝e John t┼éucze si─Ö po pokoju. Potem, ┼╝e t┼éucze szk┼éo. Uwolni┼é si─Ö jako┬ i rozbi┼é okna sypialni.
- Fung Yee - krzycza┼é - gdzie jeste┬Â?
Chwiejnie wyszedł z sypialni i stanšł u szczytu schodów. Nie miał na nosie swych okularów. Jego dłonie i stopy skrępowano krawatami, ale zdołał rozerwać więzy...
- Yoko! - wrzasn┼í┼é. - Yoko! Ty sko┬Ânooka kurwo, chcia┼éa┬ si─Ö mnie pozby─ç. To wszystko przez to, ┼╝e chcia┼éa┬ si─Ö mnie pozby─ç! Z┼éazi┼é po schodach.
- Yoko, zamierzam cię załatwić!
John ogarnięty był szaleństwem. Jego czoło pokrywał pot, z ust płynęła piana. Zaczšł dygotać, jakby ogarniały go konwulsje.
- Yoko, sp├│jrz, co ze mnie zrobi┼éa┬ - rycza┼é.
Pr├│bowa┼é co┬ dojrze─ç. Poni┼╝ony i zn─Ökany, pogr┼í┼╝a┼é si─Ö w rozpaczy. Sta┼é tak, nie wiedz┼íc, co w┼éa┬Âciwie chce uczyni─ç. Potem zacz┼í┼é j─Öcze─ç jak zranione dzikie zwierz─Ö. Patrzy┼é w moj┼í stron─Ö, ale nie poznawa┼é mnie. Nie mia┼é poj─Öcia, gdzie jest.
- Yoko, załatwię cię - wył.
A potem zaatakował mnie obłškańczo. Nie byłam tak przerażona nigdy w życiu.
- John! - krzyknęłam.
Odwróciłam się i wypadłam przez drzwi, za mnš Arlene.
Gdy biegłam przez Stone Canyon Road, nadjechał Jeep i kierowca gwałtownie nacisnšł na hamulec, by mnie nie potršcić. Uciekałam coraz dalej.

Wiêcej na temat Rock'n'Roll:
1974-10-21: Drugie podej┼Ťcie do nagrywania LP Rock And Roll,
1973-10-15: Rozpoczynaj─ů si─Ö pierwsze sesje nagraniowe do Rock'n'Roll,

Dotychczasowe komentarze:

Tw├│j komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:

komentarz dnia 2020-01-17 22:23:07,
Komentarze mog┬▒ zamieszcza├Ž tylko redaktorzy serwisu. Pytaj admina joryk2@wp.pl