Moje dwie rozmowy z Seanem Ono Lennonem
2025-12-09, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Tom Brook był pierwszym reporterem na miejscu zdarzenia, gdy BBC doniosło o śmierci Johna Lennona. Później przeprowadził wywiad z jego wdową, Yoko Ono, oraz ich małym synem. Dziś ponownie spotyka się z Seanem Ono Lennonem, by porozmawiać o dziedzictwie jego rodziców – i o tym, by dać szansę pokojowi.8 grudnia 1980 roku szykowałem się do snu w moim maleńkim mieszkaniu w Greenwich Village, gdy zadzwonił kolega z alarmującą wiadomością o doniesieniach dotyczących strzałów przed budynkiem Dakota i o tym, że celem mógł być John Lennon. Nie traciłem czasu. Zabrałem dyktafon, mikrofon, notes oraz przenośne radio i wybiegłem na 8. Aleję, by złapać taksówkę jadącą w górę miasta. W drodze w myślach błagałem taksówkarza, by jechał szybciej, podczas gdy słuchaliśmy komunikatów radiowych potwierdzających, że Lennon rzeczywiście został postrzelony. Zabrano go do szpitala Roosevelta. Nie brzmiało to dobrze. O godzinie 23:15 tej nocy stwierdzono zgon Lennona.
Minęło czterdzieści pięć lat, odkąd były Beatles – mający wówczas 40 lat – został zamordowany przez fana, gdy wracał do domu ze swoją żoną, Yoko Ono. Była to noc, której nigdy nie zapomnę, zarówno zawodowo, jak i osobiście. Byłem po dwudziestce, dopiero co przybyłem do Nowego Jorku i byłem wielkim fanem Lennona. Naprawdę odczułem tę stratę, ale to czysty przypadek sprawił, że stałem się głosem BBC News, który przekazał wieść o zabójstwie Lennona porannej publiczności w Wielkiej Brytanii, nadając pierwsze relacje na żywo spod budynku Dakota.
Wciąż byłem dość nowym i niedoświadczonym dziennikarzem. Normalnie zadanie relacjonowania tak doniosłej śmierci przypadłoby Paulowi Reynoldsowi, ówczesnemu korespondentowi z Nowego Jorku, ale przebywał on poza miastem, realizując inny materiał.
Gdy po raz pierwszy dotarłem na miejsce zdarzenia, Ono wciąż przebywała na oddziale ratunkowym w szpitalu Roosevelta, ale pięcioletni syn Lennona, Sean, był w ich apartamencie na piątym piętrze, podczas gdy setki szlochających fanów gromadziły się na ulicy poniżej. W późniejszym czasie często zastanawiałem się, jak trudne musiało to być zarówno dla matki, jak i dla syna.
Dwa lata później, z powrotem w Dakocie, spotkałem się z nimi obojgiem, aby nagrać wywiad telewizyjny dla BBC w ich salonie. Ono powiedziała mi, że w jej odczuciu John Lennon jest wciąż bardzo obecny wśród nas: „On wciąż żyje, wciąż jest z nami, jego duch przetrwa. Nie da się tak łatwo zabić człowieka”.
Podczas gdy ona mówiła, siedmioletni Sean wtrącił się do rozmowy, podekscytowany perspektywą Bożego Narodzenia, które zbliżało się wielkimi krokami – wtedy, tak jak i teraz. Dla niego ten dzień wiązał się z radością: „Wstaję rano. Mówię: 'Jej, nie ma szkoły!', a potem bawię się z przyjacielem”. Sprawiał wrażenie słodkiego i pełnego energii chłopca.
Niedawno ponownie przeprowadziłem wywiad z Seanem. Przypomina on oboje rodziców, odzwierciedlając również ich filozofię. Fizycznie – nosząc długie włosy – Sean wygląda jak ojciec. Jako reporter spotykałem Ono wielokrotnie. Zawsze uważałem ją za osobę fascynującą, choć nieco tajemniczą. Sean, dla odmiany, wydaje się być otwartą księgą. Choć sprawia wrażenie kogoś, kto głęboko przemyślał swoją tożsamość i miejsce w świecie jako syn ikony muzyki, nie jest ani narcystyczny, ani skupiony wyłącznie na sobie.
Podczas naszej rozmowy uświadomiłem sobie, że spuścizna Johna Lennona to nie tylko jego muzyka i ideały. Jego dziedzictwo kontynuuje Sean, podobnie jak Julian Lennon – starszy syn, z którym John miał trudniejszą relację, pozostającą nieco w cieniu jego astronomicznej kariery. Gdy na świecie pojawił się Sean, Lennon zrobił sobie przerwę, by z oddaniem poświęcić się jego wychowaniu.
W napisanym dla Seana utworze „Beautiful Boy (Darling Boy)” wyraził miłość do małego syna i pragnienie bycia lepszym ojcem. To piękna piosenka, przypominająca kołysankę, której tekst przepełnia optymizm: „Każdego dnia, pod każdym względem, jest coraz lepiej”. Ta godna podziwu nadzieja została niestety tragicznie przerwana owej nocy w 1980 roku, zaledwie dwa miesiące po wydaniu płyty. Miałem to wszystko w pamięci, rozmawiając z Seanem, który nie jest już chłopcem, lecz mężczyzną w średnim wieku i uznanym, samodzielnym muzykiem.
Jako muzyk, Sean barwą głosu momentami przypomina ojca. I podobnie jak on, nie boi się eksperymentów, swobodnie poruszając się między różnymi gatunkami. Angażuje się również politycznie, zabierając głos w sprawach ochrony środowiska, gospodarki i sprawiedliwości społecznej, a jego wypowiedzi często brzmią tak, jakby przemawiał sam John Lennon. Podczas naszej rozmowy podkreśla, że niezależnie od ciosów, jakie zadało mu życie, stara się za wszelką cenę pozostać optymistą – i to podejście wydaje się mu służyć.
Jeśli chodzi o ów optymizm, Sean wyjaśnia, że jest on koniecznością, by w ogóle móc dostrzec szansę na lepszą przyszłość. Tłumaczy w ten sposób, dlaczego tak w pełni popiera pacyfistyczny aktywizm swoich rodziców, wierząc, że jest on dziś równie aktualny, co 50 lat temu. Można się o tym przekonać, oglądając dokument z 2024 roku One to One: John & Yoko, dostępny obecnie na platformie HBO Max, który skupia się na pierwszych latach życia pary w Nowym Jorku na początku lat 70.
„Myślę, że najbardziej brakuje nam autorytetów, takich jak mój tata, którzy wierzyliby w pokój i miłość. Wiesz, przeglądałem media społecznościowe najsłynniejszych współczesnych gwiazd rocka i żadna z nich nie wzywa do pokoju czy jedności. Nigdy tego nie widzę. Nikt nie mówi o tym, że powinniśmy kochać naszych braci i siostry. Uważam, że płynie z tego lekcja: pokój, miłość i tolerancja wobec bliźnich to elementy, których brakuje w dzisiejszym dyskursie politycznym”.
Antywojenna filozofia Johna Lennona najczęściej kojarzona jest z utworami takimi jak Give Peace a Chance oraz hasłami z ogromnej kampanii billboardowej, którą stworzył wraz z Ono, głoszącej: „War is Over! (If You Want it)”. Ich działania zyskały rzesze orędowników, ale nie brakowało też krytyków, którzy uważali je za zbyt uproszczone. Sean przyznaje, że w tych zarzutach było ziarno prawdy.
„Było w tym nieco naiwności, ale właśnie na tym polegała siła tego przekazu. Idee takie jak »wojna skończona, jeśli tego chcesz«, wciąż mają wielką moc właśnie dzięki swej prostocie. Dlatego nie nazwałbym tego naiwnością, lecz prostotą. A uważam, że w prostocie tkwi piękno”. Niezmiennie lojalny wobec rodziców, dodaje jednak: „Nie sądzę, by oni sami byli ludźmi naiwnymi”. Jego zdaniem ich twórczość miała raczej potencjał wirusowy: „Posługiwali się memami, zanim to pojęcie w ogóle powstało”.
Para zagrała wspólnie tylko jeden koncert – w nowojorskim Madison Square Garden 30 sierpnia 1972 roku. To właśnie to wydarzenie stanowi oś filmu dokumentalnego One to One, a ścieżka dźwiękowa do tej produkcji została na nowo zremiksowana przez samego Seana.
Rozmowa z Seanem uświadomiła mi, że noszę w sobie pewne poczucie winy. Moja kariera w BBC nabrała bowiem rozpędu właśnie dzięki relacjonowaniu śmierci jego ojca. Byłem wówczas w Nowym Jorku freelancerem walczącym o każde zlecenie, a śmierć Lennona sprawiła, że zaistniałem w świadomości wydawców BBC w Londynie, co przyniosło mi mnóstwo pracy.
– Sądzę, że życie często właśnie tak wygląda – odparł Sean z wielką wyrozumiałością. – Myślę, że to swego rodzaju wielki paradoks Wszechświata: bardzo często to, co najgorsze, jest jednocześnie drugą stroną tego, co najlepsze. Najmroczniejsze doświadczenia niosą ze sobą również wielkie nagrody, pod warunkiem, że uda się je przetrwać.
Ta prostota połączona z głębią, ciepłem i empatią dla odbiorcy sprawiła, że poczułem, jakbym przez chwilę widział Johna Lennona. Jest w nim również obecna Ono; piętno, jakie odcisnęła na Seanie, jest wyraźnie widoczne.
Nigdy nie poznałem Johna Lennona osobiście. Z relacji wynika, że bywał trudnym człowiekiem, ale był niesamowicie utalentowany i – w co wierzę – pełen dobrych intencji. Był też autentyczny, by użyć dzisiejszego modnego słowa, które prawdopodobnie nosiłby z dumą. To samo poczułem w przypadku Seana. Po naszej półgodzinnej rozmowie – 43 lata po tym pierwszym spotkaniu – pozostałem z myślą, że John Lennon byłby bardzo zadowolony z tego, na jakiego człowieka wyrósł jego „piękny chłopiec”.
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
