Święta Wielkanocne w koszu na bieliznę
1964-03-29, autor: joryk
[...powrót do newsów]
Cynthia: „Chcieliśmy zapobiec wspólnym fotografiom George'a i Pattie. Musieliśmy się rozdzielić: John i George mieli dostać się na lotnisko zwykłą drogą, a Pattie i ja musiałyśmy się wyprowadzić z hotelu „w irlandzkim stylu” (w Polsce się mówi - po angielsku). Pattie i ja przebrałyśmy się za pokojówki. Ubrane w czarne sukienki, białe czepki z falbankami i fartuchy, stałyśmy, podziwiając się i chichocząc. Zgodnie z planem miałyśmy wnieść do wejścia obsługi ogromne wiklinowe kosze z brudną bielizną. Obserwując wroga, pracownicy załadowali pranie, a my weszłyśmy do kosza. Możesz sobie wyobrazić, co czułyśmy, gdy pokrywa opadła z góry i zatrzasnęła się za nami.” Pattie Boyd: „Ukryto nas w koszu na pranie i zabrano na lotnisko hotelowym vanem”.
Cynthia: „Kierowca furgonetki wraz z pracownikiem hotelu musieli wnieść koszyk z nami na tył, a następnie po odjechaniu na bezpieczną odległość wypuścić nas. Na początku wszystko szło zgodnie z planem, ale potem poczułyśmy, że zostałyśmy beztrosko wrzucone w najdalszy kąt, wśród gorączkowych krzyków i zamieszania na zewnątrz. Zanim zdążyłyśmy ochłonąć po uderzeniu, drzwi furgonetki zatrzasnęły się głośno, silnik ryknął i ruszyliśmy. To, czego doświadczyłam w ciężarówce z mięsem (w Stanach), było niczym w porównaniu z tą podróżą. „Cyn, co się dzieje? Dokąd nas zabierają? Udusimy się w tym koszu. Krzycz, Cyn, krzycz!” Ale na próżno krzyczałyśmy razem spanikowanymi głosami: „Pomocy! Wypuść nas! Kierowco, zapomniałeś nas wypuścić!”
Pattie Boyd: „Nie jest to najbardziej godny sposób opuszczenia pięciogwiazdkowego hotelu i niezbyt elegancki”.
Cynthia: „Kiedy szalony kierowca wpadał w poślizg na zakrętach, kosz, w którym byłyśmy uwięzione, przesuwał się z boku na bok, tocząc się z nami wzdłuż trzęsącej się furgonetki. Krzyczałyśmy przekleństwa, ale kierowca uniesiony tą eskapadą nas nie usłyszał. Mimo to gra była warta świeczki. Nasz podstęp wojskowy okazał się wielkim sukcesem. Nie wiem, jak długo nieszczęśni reporterzy i kamerzyści musieli moczyć się w deszczu, zanim zorientowali się, że ptaki odleciały. Dzięki Bogu, nie słyszeliśmy tych strasznych przekleństw, jakie rzucali, gdy odkryli, że pozostawiono ich na zimnie”.
Peter Brown: „Następnego dnia zdjęcia Pattie i George’a pojawiły się na pierwszych stronach wszystkich gazet, a ich związek stał się publiczny”.
(wizyt: 245)
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
