Philip Norman: Wiele lat zajęło mi zrozumienie paradoksu George'a Harrisona
2023-10-24, autor: joryk
[...powrót do newsów]
24 października 2023 r. ukazała się książka Philipa Normana "George Harrison: The Reluctant Beatle". (Niechętny Beatles). Zajęło mi kilka lat - pisze dla Guardiana Philip Norman - zanim zabrałem się za pisanie biografii George'a Harrisona i wiem, że niektórzy ludzie nie życzyli sobie bym ją pisał. Niestety, wśród nekrologów po śmierci George'a w 2001 roku znalazł się także mój. W tamtym momencie prawie wszystko, co wiedziałem o George'u, znalazło się w mojej biografii Beatlesów z 1981 roku, Shout!, która kończyła się w momencie rozpadu zespołu i ledwo wspominała o ich solowych karierach. Konieczność napisania ponad 3000 słów w wyznaczonym terminie nie pozostawiła czasu na dalsze badania i refleksje; Dlatego oceniałem go wyłącznie na podstawie lat spędzonych z Ringo w drugiej lidze ...z której sygnalizował zniecierpliwienie i niezadowolenie.
Moją intencją było przeciwdziałanie wazeliniarstwu pomieszanemu z pewną dozą amnezji, którą prezentowali jego bliscy. „To był tak naprawdę mój młodszy braciszek” – powiedział Sir Paul McCartney, chociaż atakowali się ostro w latach po rozpadzie Beatlesów. „Jego życie było magiczne i wszyscy czuliśmy, że znając go, podzielamy tą magię” – powiedziała Yoko Ono Lennon, dla której George był kiedyś tak okropny, że John fizycznie go zaatakował. Jednak posunąłem się o wiele za daleko opisując go jako „żałosnego dupka”.
Musiałem napisać osobne biografie Johna Lennona i Paula McCartneya, a następnie Erica Claptona, aby zrozumieć paradoks bycia Georgem: ciągłe spychanie na margines i degradowanie, ograniczenie do paru piosenek na album Beatlesów. Jego pewność siebie została nadszarpnięta zwłaszcza przez McCartneya, a jednocześnie na pozór był jedną z czterech najbardziej błogosławionych istot XX wieku.
Pisząc "The Reluctant Beatle", odkryłem, że „ten cichy” ma więcej wymiarów, niż większość jego publiczności kiedykolwiek przypuszczała. Był filantropem, który przekazał dziesiątki milionów na cele charytatywne, zarówno w gotówce, jak i w prawach autorskich do piosenek, a mimo to nie otrzymał żadnego publicznego wyróżnienia poza odznaczeniem MBE przyznanym każdemu Beatlesowi w 1965 roku za potrząsanie włosami i krzyczenie „Oo!”
Jego asystentka wspominała, jak George mógł natychmiast przejść od hinduskiej pobożności do „picia, brania kokainy i imprezowania”. George był perfekcyjnym producentem muzycznym, poszukiwaczem talentów i szefem wytwórni, magnatem filmowym, który wraz z HandMade Films przyczynił się do renesansu brytyjskiego kina w latach 80., fanem Formuły 1 i zapalonym ogrodnikiem, który miał nadzieję, że zostanie zapamiętany raczej jako ogrodnik niż jako muzyk.
Do wad zaliczał się wredny język i monumentalna nietaktowność, które często podważały doskonałość publicznych wypowiedzi jego kolegów z zespołu, a także piractwo seksualne, które współistniało z jego mantrami i młynkami modlitewnymi. Podczas jednego z długodystansowych lotów, gdy śpiewał pod nosem, steward niewinnie zapytał, czy jest gotowy na lunch. – "Spierdalaj" – warknął. "Nie widzisz, że medytuję?"
W rzeczywistości sama różnorodność jego zajęć i zainteresowań pomogła mu utrzymać się w cieniu. Choć istniało wiele książek poświęconych konkretnym sprawom – jego grze na gitarze, jego duchowym poszukiwaniom, jego ogrodowi – żadna nie próbowała wyjaśnić całego człowieka. To właśnie zdecydowało, że stworzyłem biografię mojego trzeciego Beatlesa.
Miałem nadzieję, że moje współczujące traktowanie George'a w książkach o Lennonie, McCartneyu i Claptonie przekona Olivię Harrison i ich syna Dhaniego do współpracy. Jednak to, co zapamiętali to mój nekrolog z 2001 roku i towarzyszące mu posty fanów, którzy praktycznie obdarzyli mnie rogami i ogonem. Teraz najwyraźniej nie było możliwości kontaktu z Olivią ani Dhani. Prawdopodobnie wszyscy, którzy kiedykolwiek byli blisko George’a - powiedział człowiek z Apple - będą Cię unikać.
Tak się jednak nie stało, nawet gdy później napisałem do gazety artykuł, w którym stwierdziłem, że charakterystyczny dokument Petera Jacksona, o albumie Get Back, w którym mówiono, że podczas nagrywania byli ze sobą „ciepli i weseli”, to moim zdaniem jest tylko „widok Pollyanny” na projekt (szukanie pozytywów przy ignorowaniu negatywów).
Jeden z najbliższych przyjaciół George'a, sir Michael Palin, wziął sobie przerwę od podróżowania po świecie, aby wyrazić zdumienie z powodu pseudonimu „cichy”, „ponieważ, o ile pamiętam, nigdy nie przestawał mówić”. Jego asystentka, Chris O’Dell, przypomniała sobie, jak George mógł natychmiast przejść od hinduskiej pobożności do „chęci picia, brania koki i imprezowania” i równie szybko z powrotem. Jego przyjaciel z dzieciństwa i pierwszy techniczny, Tony Bramwell, pamięta, jak razem jeździli na pierwsze koncerty Beatlesów w Liverpoolu autobusem prowadzonym przez tatę George'a, Harolda.
Udało mi się wykorzystać wcześniejsze rozmowy z jego dwoma wielkimi sojusznikami z wewnętrznego kręgu Beatlesów, którzy już nie żyją: ich niezastąpionym rzecznikiem prasowym Derekiem Taylorem i technikiem Neilem Aspinallem, którzy złamali zasadę „bez komentarza”. Wypowiedział się też ich niezrównany producent muzyczny, Sir George Martin, z którym rozmawiałem na krótko przed jego śmiercią, wciąż miał wyrzuty sumienia, że zachował się „raczej bestialsko wobec George’a” w studiu, zanim uświadomił sobie jego prawdziwą wartość. Co najważniejsze, miałem hojną pomoc ze strony jego pierwszej żony, Pattie Boyd, kobiety równie wolnej od goryczy, co pełnej humoru, jeśli chodzi o wspólne lata. Relacja Pattie o odnalezieniu George'a in flagranti z żoną Ringo, Maureen („Czuje się trochę zmęczona, więc się położyła” – wyjaśnił George) to miniaturowe arcydzieło komiksu.
Pisanie o Beatlesach niesie ze sobą presję w świecie coraz bardziej zatłoczonym samozwańczymi ekspertami w tej dziedzinie. To tak, jakby wszyscy deptali ci po piętach, gotowi napawać się najmniejszym błędem.
Cierpienia jego ostatnich lat nie zakończyły się na raku ani na tym, że omal nie został zamordowany we Friar Park przez szalonego intruza. Musiał także ponieść ciężar finansowy HandMade Films, firmy, którą założył w 1978 roku wraz ze swoim amerykańskim menadżerem Denisem O’Brienem. HandMade, które początkowo było narzędziem do produkcji Życia Briana, ożywiło brytyjski przemysł filmowy serią dziwacznych, krytycznych sukcesów, takich jak Długi Wielki Piątek, Bandyci czasu, Mona Lisa, Prywatne spotkanie oraz Withnail i ja.
Na początku lat 80. młody księgowy O’Briena, Steve Abbott, odkrył, że O'Brien ulokował pieniądze George'a na podejrzanych zagranicznych kontach bankowych i w firmach na całym świecie w imię utrudnienia fiskusowi pracy, pozbawiając George'a gotówki, podczas gdy sam księgowy był właścicielem prywatnej wyspy i jachtu. Jednak Abbott odszedł z pracy u O’Briena, zanim był w stanie ostatecznie wyjaśnić sprawę.
Postępowanie o oszustwo trwało latami i mnożyło męki George'a pod koniec życia. Dopiero kilka lat później drugi księgowy, John Reiss (jak na ironię, również pracujący dla O'Briena), podjął śledztwo i odkrył nadużycia na dużą skalę. Za każdym razem, gdy HandMade zaciągało kredyt bankowy na sfinansowanie nowej produkcji, obaj wspólnicy mieli pisemnie poręczyć kredyt. Ale O'Brien nie podpisał żadnej gwarancji, o czym George nie wiedział, a co oznaczało, że produkcje, które nie odniosły sukcesu kasowego, pozostawiły George'a samego odpowiedzialnego za długi w wysokości około 32 milionów dolarów. George pozwał O’Briena w Ameryce za niewłaściwe zarządzanie pieniędzmi i otrzymał 11 milionów dolarów. Kiedy O’Brien ogłosił upadłość, George próbował to zablokować ale nie udało mu się. Postępowanie trwało latami i mnożyło jego cierpienie pod koniec życia.
Bez problemu mogłem skontaktować się ze Stevem Abbottem za pośrednictwem przyjaciela z branży filmowej, ale Abbott nigdy nie spotkał Johna Reissa, i nie miał pojęcia, gdzie go znaleźć. Następnego ranka po naszym wywiadzie Abbott pił kawę przed kawiarnią w północnym Londynie. Jego przyjaciel będąc w towarzystwie nieznanego mężczyzny zatrzymał się przy stoliku, aby się przywitać. Nieznajomym był John Reiss. Dzięki temu mogę opowiedzieć pełną historię być może najokrutniejszego oszustwa, jakie kiedykolwiek popełniono na nieziemskiej gwieździe rocka, oraz sporu sądowego przeciwko człowiekowi, którego George nazywał teraz „Kłamliwym O’Brienem”.
The Reluctant Beatle Philipa Normana ukazuje się nakładem wydawnictwa Simon & Schuster.
Więcej na temat George Harrison: The Reluctant Beatle:
2023-10-24: Philip Norman: Wiele lat zajęło mi zrozumienie paradoksu George'a Harrisona,
2023-02-25: Philip Norman napisał biografię George'a Harrisona,
2023-10-24: Philip Norman: Wiele lat zajęło mi zrozumienie paradoksu George'a Harrisona,
2023-02-25: Philip Norman napisał biografię George'a Harrisona,
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
