Warning: getimagesize(http://jazzsoul.pl/images//2016/06/SL_Krakow_B2.jpg): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found
in /home/hosting/www/beatles.kielce.com.pl/www/news_more_out.php on line 76
2016-06-25, autor: Agoosia
W najnowszym numerze Gazety Wyborczej (lokalne - krakowskie wydanie) muzycy Tymon Tymański i Krzysztof Zalef Zalewski opowiadają o swoich fascynacjach związanych z zespołem The Beatles. Panowie są członkami zespołu, który zmierzy się z twórczością Johna, Ringo, Paula i George'a w ramach festiwalu muzycznego Spragnieni Lata. Pierwszy koncert odbędzie się dzisiaj, 25 czerwca w Krakowie (szczegóły na plakacie obok).
Poniżej publikujemy treść wywiadu:
Marta Gruszecka: Spragnieni Lata 2016 postanowili zmierzyć się z twórczością Beatlesów...
Tymon Tymański: Beatlesi byli w moim życiu od zawsze, towarzyszyli mi od wczesnego dzieciństwa, gdy miałem cztery czy pięć lat. Mój starszy brat na magnetofonie typu Tonette miał nagranych kilka piosenek. Na pewno "Girl" i "Michelle", ale pamiętam też "Come Together", "Penny Lane" i "Hey, Jude", które rozbrzmiewały w radiu. Gdy byłem mały, mama robiła mnie i mojemu bratu Romanowi budyń, do którego wrzucała po parę ziemnych orzeszków. Smak tamtego budyniu i piosenki Beatlesów to wspomnienie szczęśliwych, dziecięcych chwil.
Krzysztof Zalewski: Kiedy byłem małym chłopcem, zafascynowała mnie niekończąca się solówka piosenki „Hey, Jude”. Miałem około pięciu lat. Zrobiła na mnie duże wrażenie.
Zostaliście fanami The Beatles? Wzorowaliście się później na ich twórczości, sposobie gry?
K.Z.: Beatlesi kojarzyli mi się kiedyś z „Love Me Do” i „Hold Your Hand”. Wstyd się przyznać, ale „prawdziwych” Beatli poznałem dopiero koło dwudziestki. Od tamtej pory pozostaję niezmiennie w wielkim zadziwieniu, jak przez tak krótki czas kilku facetów mogło dokonać takiej ewolucji.
T.T.: W wieku dziewięciu lat zobaczyłem „A Hard Day's Night” w telewizji i na drugi dzień założyłem w szkole zespół muzyczny. Nie mieliśmy instrumentów (tylko ja miałem gitarę klasyczną), ale to nie było ważne. Były próby, zbiórki na gitary i werbel... Aż po dwóch latach mój ojciec zlitował się i kupił nam werbel w składnicy harcerskiej. Nazywaliśmy się... The New Beatles. Bardzo głupia nazwa, ale byłem wielkim fanem od zawsze. I zawsze będę ich kochał. To najlepsza kapela na świecie - lepszej nie było i nie będzie. Na początku chciałem grać tak jak oni. Później przyszła nowa fala, jazz, eksperymenty... Ale Beatlesi ciągle siedzą mi pod skórą.
Do twórczości Beatlesów wracacie po 46 latach od rozwiązania ich zespołu. Ich piosenki są ponadczasowe. O innych zespołach po takim czasie nikt by nawet nie pamiętał.
T.T.: Te piosenki są głębokie. Mądre. Wieloznaczne. Metafizyczne. Rozmarzone. Bajkowe. Są szczytem ludzkiego talentu i są świetne wyprodukowane.
K.Z.: Pamiętamy o nich, bo byli pierwsi. Zapoczątkowali połowę stylów w muzyce rozrywkowej, a ich melodie się nie zestarzały. Gdyby nie było The Beatles, nie wiadomo, jak w ogóle wyglądałaby dziś muzyka rozrywkowa.
Na warsztat orkiestry Spragnieni Lata 2016 wzięliście "Biały Album" - płytę spośród całego dorobku The Beatles nieco jednak pomijaną. Czym się kierowaliście? Chcecie przypomnieć ten album publiczności czy może przede wszystkim zmierzyć się z jego różnorodnością?
K.Z.: Tymon jest turbofanem i kopalnią wiedzy o The Beatles, więc myślę, że chciał pokazać „Biały Album” na nowo, bo jest to rzeczywiście płyta chyba najmniej znana. A są na niej takie skarby, jak „Happiness Is a Warm Gun”, „Helter Skelter”, „Julia”, „I'm So Tired” czy „Long Long Long”, którą prawdziwie doceniłem, dopiero śpiewając ten numer z Natalią Przybysz na premierowym koncercie Spragnionych w Trójce.
T.T.: Najbardziej ze wszystkich płyt kocham „Biały Album” i „Revolver”. „Biały Album” jest nieco zappowski, jego różnorodność ukształtowała mnie jako kompozytora. Powstawał pomiędzy lutym 1968 (odosobnienie w Indiach), kiedy byłem w brzuchu mamy, a połową października 1968 r., kiedy miałem dwa tygodnie. To dla mnie wyjątkowa płyta.
Nowe aranżacje piosenek autorstwa legendarnych artystów, do których należą Beatlesi, to zawsze wielkie wyzwanie dla muzyków i próba dla zagorzałych fanów, którzy nie wyobrażają sobie kultowych przebojów śpiewanych przez kogoś innego.
K.Z.: Nawet dla mnie to był kontrowersyjny pomysł i przez chwilę zastanawiałem się, czy w to wejść. Ale ostatecznie stwierdziłem, że w takim towarzystwie można porwać się i na słońce. Zespół złożony przez Tymona to świetni muzycy, a my, wokaliści, mamy ogromną radość z tych koncertów i myślę, że to zaraża publiczność.
W jaki sposób chcecie odświeżyć "Biały Album"?
K.Z.: Na pewno zagramy te piosenki inaczej, po swojemu, z odrobiną słowiańskiej duszy.
T.T.: Część rzeczy robimy dość podobnie, żeby nie udziwniać na siłę. Inne numery przerabiamy dość mocno - z miłości do tej muzyki. Z szacunku. Jesteśmy artystami, a nie cover bandem. Interpretujemy te utwory najlepiej, jak umiemy. Na rockowo, jazzowo i elektronicznie. Akustycznie i elektrycznie. Eklektycznie.
Cały tekst: http://krakow.wyborcza.pl/krakow/1,44425,20300050,tymon-tymanski-i-krzysztof-zalewski-beatlesi-siedza-pod-skora.html#ixzz4Caj5R7hF.
Tymański i Zalewski opowiadają o Beatlesach - wywiad Marty Gruszeckiej dla Wyborczej
2016-06-25, autor: Agoosia
[...powrót do newsów]
W najnowszym numerze Gazety Wyborczej (lokalne - krakowskie wydanie) muzycy Tymon Tymański i Krzysztof Zalef Zalewski opowiadają o swoich fascynacjach związanych z zespołem The Beatles. Panowie są członkami zespołu, który zmierzy się z twórczością Johna, Ringo, Paula i George'a w ramach festiwalu muzycznego Spragnieni Lata. Pierwszy koncert odbędzie się dzisiaj, 25 czerwca w Krakowie (szczegóły na plakacie obok).Poniżej publikujemy treść wywiadu:
Marta Gruszecka: Spragnieni Lata 2016 postanowili zmierzyć się z twórczością Beatlesów...
Tymon Tymański: Beatlesi byli w moim życiu od zawsze, towarzyszyli mi od wczesnego dzieciństwa, gdy miałem cztery czy pięć lat. Mój starszy brat na magnetofonie typu Tonette miał nagranych kilka piosenek. Na pewno "Girl" i "Michelle", ale pamiętam też "Come Together", "Penny Lane" i "Hey, Jude", które rozbrzmiewały w radiu. Gdy byłem mały, mama robiła mnie i mojemu bratu Romanowi budyń, do którego wrzucała po parę ziemnych orzeszków. Smak tamtego budyniu i piosenki Beatlesów to wspomnienie szczęśliwych, dziecięcych chwil.
Krzysztof Zalewski: Kiedy byłem małym chłopcem, zafascynowała mnie niekończąca się solówka piosenki „Hey, Jude”. Miałem około pięciu lat. Zrobiła na mnie duże wrażenie.
Zostaliście fanami The Beatles? Wzorowaliście się później na ich twórczości, sposobie gry?
K.Z.: Beatlesi kojarzyli mi się kiedyś z „Love Me Do” i „Hold Your Hand”. Wstyd się przyznać, ale „prawdziwych” Beatli poznałem dopiero koło dwudziestki. Od tamtej pory pozostaję niezmiennie w wielkim zadziwieniu, jak przez tak krótki czas kilku facetów mogło dokonać takiej ewolucji.
T.T.: W wieku dziewięciu lat zobaczyłem „A Hard Day's Night” w telewizji i na drugi dzień założyłem w szkole zespół muzyczny. Nie mieliśmy instrumentów (tylko ja miałem gitarę klasyczną), ale to nie było ważne. Były próby, zbiórki na gitary i werbel... Aż po dwóch latach mój ojciec zlitował się i kupił nam werbel w składnicy harcerskiej. Nazywaliśmy się... The New Beatles. Bardzo głupia nazwa, ale byłem wielkim fanem od zawsze. I zawsze będę ich kochał. To najlepsza kapela na świecie - lepszej nie było i nie będzie. Na początku chciałem grać tak jak oni. Później przyszła nowa fala, jazz, eksperymenty... Ale Beatlesi ciągle siedzą mi pod skórą.
Do twórczości Beatlesów wracacie po 46 latach od rozwiązania ich zespołu. Ich piosenki są ponadczasowe. O innych zespołach po takim czasie nikt by nawet nie pamiętał.
T.T.: Te piosenki są głębokie. Mądre. Wieloznaczne. Metafizyczne. Rozmarzone. Bajkowe. Są szczytem ludzkiego talentu i są świetne wyprodukowane.
K.Z.: Pamiętamy o nich, bo byli pierwsi. Zapoczątkowali połowę stylów w muzyce rozrywkowej, a ich melodie się nie zestarzały. Gdyby nie było The Beatles, nie wiadomo, jak w ogóle wyglądałaby dziś muzyka rozrywkowa.
Na warsztat orkiestry Spragnieni Lata 2016 wzięliście "Biały Album" - płytę spośród całego dorobku The Beatles nieco jednak pomijaną. Czym się kierowaliście? Chcecie przypomnieć ten album publiczności czy może przede wszystkim zmierzyć się z jego różnorodnością?
K.Z.: Tymon jest turbofanem i kopalnią wiedzy o The Beatles, więc myślę, że chciał pokazać „Biały Album” na nowo, bo jest to rzeczywiście płyta chyba najmniej znana. A są na niej takie skarby, jak „Happiness Is a Warm Gun”, „Helter Skelter”, „Julia”, „I'm So Tired” czy „Long Long Long”, którą prawdziwie doceniłem, dopiero śpiewając ten numer z Natalią Przybysz na premierowym koncercie Spragnionych w Trójce.
T.T.: Najbardziej ze wszystkich płyt kocham „Biały Album” i „Revolver”. „Biały Album” jest nieco zappowski, jego różnorodność ukształtowała mnie jako kompozytora. Powstawał pomiędzy lutym 1968 (odosobnienie w Indiach), kiedy byłem w brzuchu mamy, a połową października 1968 r., kiedy miałem dwa tygodnie. To dla mnie wyjątkowa płyta.
Nowe aranżacje piosenek autorstwa legendarnych artystów, do których należą Beatlesi, to zawsze wielkie wyzwanie dla muzyków i próba dla zagorzałych fanów, którzy nie wyobrażają sobie kultowych przebojów śpiewanych przez kogoś innego.
K.Z.: Nawet dla mnie to był kontrowersyjny pomysł i przez chwilę zastanawiałem się, czy w to wejść. Ale ostatecznie stwierdziłem, że w takim towarzystwie można porwać się i na słońce. Zespół złożony przez Tymona to świetni muzycy, a my, wokaliści, mamy ogromną radość z tych koncertów i myślę, że to zaraża publiczność.
W jaki sposób chcecie odświeżyć "Biały Album"?
K.Z.: Na pewno zagramy te piosenki inaczej, po swojemu, z odrobiną słowiańskiej duszy.
T.T.: Część rzeczy robimy dość podobnie, żeby nie udziwniać na siłę. Inne numery przerabiamy dość mocno - z miłości do tej muzyki. Z szacunku. Jesteśmy artystami, a nie cover bandem. Interpretujemy te utwory najlepiej, jak umiemy. Na rockowo, jazzowo i elektronicznie. Akustycznie i elektrycznie. Eklektycznie.
Cały tekst: http://krakow.wyborcza.pl/krakow/1,44425,20300050,tymon-tymanski-i-krzysztof-zalewski-beatlesi-siedza-pod-skora.html#ixzz4Caj5R7hF.
Więcej na temat Cydr Lubelski Spragnieni Lata:
2016-06-25: Tymański i Zalewski opowiadają o Beatlesach - wywiad Marty Gruszeckiej dla Wyborczej,
2016-05-30: "Cry, Baby, Cry" singlem promującym trasę Cydr Lubelski Spragnieni Lata 2016,
2016-05-18: Tegoroczny Festiwal "Cydr Lubelski Spragnieni Lata" z utworami The Beatles,
2016-06-25: Tymański i Zalewski opowiadają o Beatlesach - wywiad Marty Gruszeckiej dla Wyborczej,
2016-05-30: "Cry, Baby, Cry" singlem promującym trasę Cydr Lubelski Spragnieni Lata 2016,
2016-05-18: Tegoroczny Festiwal "Cydr Lubelski Spragnieni Lata" z utworami The Beatles,
Dotychczasowe komentarze:
rita (2016-06-26 16:43:31):
Super. Cieszę się, że Tymon i spółka weźmie na warsztat akurat "Biały Album". Tak jak sami stwierdzili, to kopalnia i kompendium muzycznych gatunków. Bardzo ciekawi mnie też, jak to im wyjdzie z tą "odrobiną słowiańskiej duszy" :)
Super. Cieszę się, że Tymon i spółka weźmie na warsztat akurat "Biały Album". Tak jak sami stwierdzili, to kopalnia i kompendium muzycznych gatunków. Bardzo ciekawi mnie też, jak to im wyjdzie z tą "odrobiną słowiańskiej duszy" :)
bobski66 (2016-06-27 15:51:03):
Ciekawi muzycy wzięli się za ciekawą muzykę. Więcej o tym wydarzeniu.
http://muzyka.onet.pl/koncerty/cydr-lubelski-spragnieni-lata-2016-the-beatles-white-album-muzyczny-pomnik-ruszony/prkx0l
Ciekawi muzycy wzięli się za ciekawą muzykę. Więcej o tym wydarzeniu.
http://muzyka.onet.pl/koncerty/cydr-lubelski-spragnieni-lata-2016-the-beatles-white-album-muzyczny-pomnik-ruszony/prkx0l
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
