Uczennica, która spędziła popołudnie z Beatlesami w Ogrodach Chiswick
2016-05-17, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Prawie pięćdziesiąt lat temu Beatlesi kręcili w Ogrodach Chiswick swoje teledyski. Teraz Chiswick House poszukuje osób, które jako miejscowe dzieci przybiegły tam wtedy prosto ze szkoły.Annie Evans (obecnie Welburn) nie tylko spotkała Wspaniałą Czwórkę, ale została z nimi sfotografowana i trafiła na pierwszą stronę „News of the World”.
W zeszłym tygodniu jej dwie córki, Jessica i Laura, odwiedziły Chiswick House, aby pójść śladami matki. Wybrały się w sentymentalną podróż, by powspominać dzień 20 maja, który 50 lat temu przyniósł Annie ogólnokrajową sławę po spotkaniu z Beatlesami.
Annie została pielęgniarką, poślubiła Micka (który był w wojsku) i jest matką ośmiorga dzieci. Obecnie przebywa w domu wakacyjnym na Krecie, a oto jej wersja tamtej historii, opowiedziana Lucindzie Mac Pherson, kierującej projektem dla archiwum Chiswick House.
„Nasza klasa w żeńskiej szkole miała widok na ogrody Chiswick House... Może na zewnątrz było jakieś zamieszanie, albo ktoś przybiegł i nam powiedział, ale w końcu gruchnęła wieść, że Beatlesi kręcą w parku film.
Kilku z nas nie trzeba było dwa razy powtarzać. Nie przejmowałyśmy się konsekwencjami ucieczki ze szkoły; byłyśmy w histerii, więc po prostu to zrobiłyśmy! Judy (Kenton, obecnie Mcguire) na pewno była ze mną... Nie jestem pewna, kto jeszcze, ale była nas garstka, wszystkie totalnie podekscytowane!
Chyba wbiegłyśmy przez bramę parku naprzeciwko szkoły dla chłopców i ruszyłyśmy w kierunku otwartej przestrzeni przy oranżerii. Biegłyśmy, krzycząc do siebie nawzajem, z misją, by ich odnaleźć. Dotarłyśmy na miejsce. Z tyłu, wzdłuż oranżerii, biegł mur. Nikogo nie widziałyśmy. Krzyknęłam, że wejdę na mur, żeby mieć lepszy widok. Byłyśmy tak nakręcone, że ktokolwiek jeszcze ze mną był, uciekł. Więc wspięłam się na ten mur!
Ze szczytu zobaczyłam, że za oranżerią (po mojej prawej) jest coś w rodzaju ogródka warzywnego, po lewej stał jakiś budynek przypominający szopę, a bezpośrednio pode mną leżała kupa śmieci (prawdopodobnie obornika).
Mimo to zeskoczyłam na dół i ruszyłam w stronę ogrodu warzywnego przede mną... Kiedy mijałam szopę, ogród się otworzył i tam (jakieś 8-10 jardów dalej) byli Paul i Ringo, wygłupiając się i pozując. Chyba robiono im zdjęcia, ale byłam tak zszokowana, że niespecjalnie się koncentrowałam!
Nie mam pojęcia, jaką miałam minę. Wiem, że nogi miałam jak z galarety i zastanawiałam się, co robić. Pamiętam, że czułam się jednocześnie nieśmiała i głupia, i naprawdę nienawidziłam faktu, że mam na sobie mundurek szkolny! Ale oni i tak mnie nie zauważyli.
Ruszyłam w ich stronę, żałując, że nie ma ze mną przyjaciółki, z którą mogłabym dzielić to nierealne doświadczenie! Przez środek ogrodu warzywnego biegła ścieżka prowadząca na tyły oranżerii i gdy prawdopodobnie robiłam kolejny krok, zobaczyłam idących nią George'a i Johna. W tle był inny facet w ciemnych okularach – zresztą wszyscy je nosili – pomyślałam, że to Brian Epstein. Pomyślałam też, że może kazać mi wyjść. Wtedy John mnie zobaczył i zawołał.
Od tamtej chwili byłam jak we śnie. John i George byli naprawdę kochani. To głównie John prowadził rozmowę. George objął mnie ramieniem i uśmiechnął się. John zapytał, czy chodzę do szkoły, co chyba było oczywiste. Spytał, co chcę zdawać na egzaminach 'O' levels! Powiedział, że lubi sztukę, a ja na to, że też. Opowiedziałam mu, że biorę ją jako przedmiot dodatkowy, bo mój tata uważał, że rozsądniej jest wybrać chemię – fuj! Wtedy podeszli Paul i Ringo... Paul rzucił tylko „Cześć”. Byłam zdumiona, jacy są normalni, bo wiedziałam, że sama muszę wyglądać dziwnie, będąc w takim oszołomieniu.
Podczas gdy rozmawialiśmy... cóż, to oni rozmawiali. Ja po prostu cieszyłam się, że idę z nimi i nikt nie każe mi odejść. Kierowaliśmy się na tyły oranżerii. Kiedy weszliśmy do środka, George zapytał, czy chciałabym zostać i popatrzeć, jak trochę grają. Głupie pytanie, naprawdę... On i John usadowili mnie w rogu pokoju, a sami zaczęli grać... wiecie, nie jestem pewna co, może „Paperback Writer” albo „Rain”... ale ja byłam wtedy poważnie na innej planecie!
Nie mogłam uwierzyć, że tam jestem! John nawet podszedł w pewnym momencie sprawdzić, czy wszystko u mnie w porządku! Wydaje mi się, że byłam tam całe wieki... Ringo powiedział, że jest głodny, więc wysłali kogoś po jedzenie. Usiadł z tyłu samochodu z rybą i frytkami (i chyba groszkiem) i zapytał, czy też bym chciała...
Nie jestem pewna kiedy... ale w pewnym momencie zdali sobie sprawę, że szkoły są już skończone i że mnóstwo fanów zebrało się na trawie z przodu. Zaplanowali więc wyjść na zewnątrz, aby zagrać dla wszystkich. Zanim wyszli, chyba John, a może Ringo, zapytał mnie, gdzie mieszkam. Powiedziałam, że niedaleko Heathrow. Zapytali, czy potrzebuję podwózki do domu! NIE MOGĘ UWIERZYĆ, że powiedziałam, że sobie poradzę, i że nie poprosiłam też o żadne autografy! Ale tak, nie poprosiłam.
Zamiast tego wyszłam z nimi na zewnątrz. To było szaleństwo... tylu nas tam było! Usiadłam na trawniku z kilkoma przyjaciółkami i słuchałam, jak grali... wciąż w absolutnym oszołomieniu!
Miałam wspaniałe wspomnienie! Ale to nie wszystko... Moje zdjęcie... Nie miałam pojęcia, że zrobiono mi choć jedno, a właściwie kilka... ukazało się w magazynie fanklubu Beatlesów... a w następnym miesiącu fani pytali nawet, czy jestem siostrą Jane Asher!
Co więcej, wiele, wiele lat później Whitaker, który przechowywał zdjęcia w stodole w Australii, opublikował swój album. Był on promowany przez Richarda i Judy i ukazał się w dodatku do SUNDAY Express, gdzie zobaczył je mój tata (który był wtedy na mnie wściekły... Zamierzał dzwonić na policję, bo wróciłam późno do domu – o 20:00... co w tamtych czasach było późno!).
A co najlepsze, moja przyjaciółka Judy, z którą straciłam kontakt, zobaczyła te zdjęcia, opublikowała je w The News of the World i dzięki temu znów się spotkałyśmy.
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
