Dotychczasowe komentarze:
argus9 (2016-01-11 11:18:02):
W tytułowym utworze albumu „Young Americans” (1975) około 3’55 słychać linijkę-cytat “I heard the news today, oh boy” - wprawdzie oryginalne ‘read’ Lennona zmieniono na ‘heard’, ale melodia z ‘A Day In The Life’ jest oczywista.
https://www.youtube.com/watch?v=KSHY1_ux8rs
Mógłby to być smutny nagłówek na dzień 10.01.2016.
W tytułowym utworze albumu „Young Americans” (1975) około 3’55 słychać linijkę-cytat “I heard the news today, oh boy” - wprawdzie oryginalne ‘read’ Lennona zmieniono na ‘heard’, ale melodia z ‘A Day In The Life’ jest oczywista.
https://www.youtube.com/watch?v=KSHY1_ux8rs
Mógłby to być smutny nagłówek na dzień 10.01.2016.
argus9 (2016-01-11 15:30:00):
David Bowie jako jeden z nielicznych przetrwał od lat 60. do XXI wieku, będąc w formie i zachowując energię i Świeżość Pomysłów przez dekady, mimo zmieniających się mód. Był jednym z nielicznych tak WSZECHSTRONNYCH muzyków i skierował szeroko rozumianą piosenkę pop w zupełnie nowe rejony. Potrafił z równym powodzeniem tworzyć udane przeboje, jak i dzieła ‘ambitne’. Jego Twórczość nie da się jednoznacznie zaszufladkować do tylko jednego gatunku. Wśród panującej wszechobecnie wtórności zawsze miał WŁASNY STYL, a jego wyjątkowo ważną cechą była NIEPRZEWIDYWALNOŚĆ (co dzisiaj chyba już prawie się nie zdarza).
Mimo, że w Polsce nigdy nie cieszył się ani wielkim uznaniem, ani wielką popularnością (ilu polskich przeciętnych słuchaczy jest w stanie wymienić chociaż JEDEN jego tytuł?), to w szerzej rozumianym Świecie Muzyki jest to absolutnie Postać Wielkiego Formatu. Co więcej, David Bowie ma uznanie i fanów, i krytyków, i innych muzyków.
A żal tym większy, że dwa ostatnie albumy (którymi powrócił po 10-letniej przerwie) jednoznacznie zwiastowały, że miał jeszcze Wiele Znakomitych Nut, Słów i Dźwięków do Przekazania…
David Bowie jako jeden z nielicznych przetrwał od lat 60. do XXI wieku, będąc w formie i zachowując energię i Świeżość Pomysłów przez dekady, mimo zmieniających się mód. Był jednym z nielicznych tak WSZECHSTRONNYCH muzyków i skierował szeroko rozumianą piosenkę pop w zupełnie nowe rejony. Potrafił z równym powodzeniem tworzyć udane przeboje, jak i dzieła ‘ambitne’. Jego Twórczość nie da się jednoznacznie zaszufladkować do tylko jednego gatunku. Wśród panującej wszechobecnie wtórności zawsze miał WŁASNY STYL, a jego wyjątkowo ważną cechą była NIEPRZEWIDYWALNOŚĆ (co dzisiaj chyba już prawie się nie zdarza).
Mimo, że w Polsce nigdy nie cieszył się ani wielkim uznaniem, ani wielką popularnością (ilu polskich przeciętnych słuchaczy jest w stanie wymienić chociaż JEDEN jego tytuł?), to w szerzej rozumianym Świecie Muzyki jest to absolutnie Postać Wielkiego Formatu. Co więcej, David Bowie ma uznanie i fanów, i krytyków, i innych muzyków.
A żal tym większy, że dwa ostatnie albumy (którymi powrócił po 10-letniej przerwie) jednoznacznie zwiastowały, że miał jeszcze Wiele Znakomitych Nut, Słów i Dźwięków do Przekazania…
Agoosia (2016-01-11 16:57:47):
Zgadzam się, to był jak napisałam kreator i twórca! Muzyk, aktor i producent. Na koncie 25 płyt, 20 filmów. W 1986 roku premierę miał film "Labirynt", jakiś czas później jako małe kilkuletnie dziecko obejrzałam tę baśniową historię, z zachwytem i jednoczesnym przerażeniem. Śpiewający "król" pośród goblinów już na zawsze pozostał w mojej pamięci jako wszechstronny artysta.
Dzisiaj w pracy pytam znajomych czy wiedzą, że Bowie zmarł, a oni nawet nie wiedzieli kto to jest, ba nawet nie wstydzili się o to zapytać...
Zastanawia mnie jedno czy David wiedział, że jego stan zdrowia nie jest najlepszy i pożegnał się z fanami ost. wersem nowego utworu "Lazarus":
"Look up here, I'm in heaven"...
Najnowszy album stał się testamentem i podsumowaniem.
Zgadzam się, to był jak napisałam kreator i twórca! Muzyk, aktor i producent. Na koncie 25 płyt, 20 filmów. W 1986 roku premierę miał film "Labirynt", jakiś czas później jako małe kilkuletnie dziecko obejrzałam tę baśniową historię, z zachwytem i jednoczesnym przerażeniem. Śpiewający "król" pośród goblinów już na zawsze pozostał w mojej pamięci jako wszechstronny artysta.
Dzisiaj w pracy pytam znajomych czy wiedzą, że Bowie zmarł, a oni nawet nie wiedzieli kto to jest, ba nawet nie wstydzili się o to zapytać...
Zastanawia mnie jedno czy David wiedział, że jego stan zdrowia nie jest najlepszy i pożegnał się z fanami ost. wersem nowego utworu "Lazarus":
"Look up here, I'm in heaven"...
Najnowszy album stał się testamentem i podsumowaniem.

