Ringo już nic nie musi - recenzje płyty "Postcards From Paradise"
2015-03-30, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Osiemnasty studyjny krążek Ringo Starra „Postcards From Paradise” ukazał się w sprzedaży 30 marca. Na płycie znalazły się następujące utwory:
1. Rory And The Hurricanes
2. You Bring The Party Down
3. Bridges
4. Postcards From Paradise
5. Right Side Of The Road
6. Not Looking Back
7. Bamboula
8. Island In The Sun
9. Touch And Go
10. Confirmation
11. Let Love Lead
Numery nagrywano w domowym studio Beatlesa w Los Angeles. Perkusistę wspomogli przyjaciele i rodzina: Joe Walsh, Benmont Tench, Dave Stewart, Ann Marie Simpson, Richard Marx, Amy Keys, Peter Frampton, Nathan Eeast i Glen Ballard. Jak to lubił mawiać Ringo: Jeśli nagrywam, a ty jesteś w mieście, wstąp do mnie, a znajdziesz się na płycie.
W prasie można się już zapoznać z pierwszymi recenzjami najnowszego albumu byłego Beatlesa.
Rolling Stone przyznał nowemu krążkowi Ringo aż trzy gwiazdki (na pięć możliwych):
Minęło ponad 50 lat kiedy Ringo zadeklarował, że jest fanem Beethovena, a zwłaszcza jego wierszy. Ale przez ten czas rządził jako jeden z najukochańszych mędrców rock’n’rolla. Jego osiemnasta solowa płyta „Postcards From Paradise” jest mistrzowskim podsumowaniem „Ringowości”: jego radości, zuchwałości i mądrości. Nagrał album z niewielką pomocą swoich przyjaciół takich jak: Joe Walsh i Todd Rundgren , bez Rihanny czy Kaneygo. Najlepszy utwór na płycie to „Rory and the Hurricanes” , przypominający o występach w grupie przed Beatlesami, kiedy to Ringo był gwiazdą w Liverpoolu, a pozostali z Wspaniałej Czwórki byli nikim.
Magazyn muzyczny Q również przyznał trzy gwiazdki:
Zła wiadomość jest taka, że śpiewanie Ringo nie jest lepsze od tego co grywał z Beatlesami, ponad 50 lat temu. Dobra wiadomość jest taka, że pomimo 75 lat, nie śpiewa gorzej. I naprawdę bardzo dobrą wiadomościę jest fakt, iż jest to jego najlepszy album od 2005 roku (Choose Love).
Na portalu Interia Rafał Szymborski nie był już taki łaskawy dla Ringo(Ocena 5/10):
Solowe albumy najbardziej pomijanego Beatlesa nie były tak chętnie zauważane przez media jak kolejne nagrania byłych kolegów z zespołu. Wsłuchując się w najnowszą płytę Ringo Starra, "Postcards from Paradise", łatwo zrozumieć dlaczego.
Aż trudno uwierzyć, że perkusista Fab Four wydał już osiemnasty album w dyskografii. W przypadku Lennona, McCartneya i Harrisona solowe pozycje wygenerowały kilka hitów, mogących mierzyć się z epokowymi utworami Czwórki z Liverpoolu. Ringo zdecydowanie lepiej niż na listach przebojów radził sobie koncertowo, przyciągając tłumy na swoje występy z gwiazdorskim All-Starr Bandem. Odbiór kolejnych albumów studyjnych był jednak zazwyczaj mieszany. I z "Postcards from Paradise" na pewno nie będzie inaczej.
Ringo jako wokalista wciąż nie powala umiejętnościami. Gwoździem do trumny jest próba zatuszowania braków poprzez nałożenie na ścieżki auto-tune'a. I choć nie przypomina to T-Paina czy Cher, to poziomowi nałożenia efektu daleko do delikatności, znanej ze współczesnych nagrań popowych. Przez to śpiew sprawia wrażenie nieustannie drżącego, a przy tym irytuje nienaturalną sterylnością. Na szczęście sporym wytchnieniem okazują się momenty, w których Starrowi towarzyszą chórki. Tylko dlaczego śpiewający tyle lat Ringo nie potrafi sobie sam poradzić z tak prostymi melodiami?
Same kompozycje bronią się już zdecydowanie lepiej. Otwierające album "Rory and the Hurricanes" (będące hołdem dla zespołu, w którym Ringo grał przed dołączeniem do The Beatles) to typowy soft-rockowy utwór, wprowadzający folkowe inklinacje za pomocą stowarzyszonych z klawiszami chórków - a jednak zaskakuje w połowie nagłą zmianą tonacji. "Island in the Sun" brzmi jak brakujące ogniwo między bluesem i reggae, imponując świetnie wykorzystanym w refrenie chórem gospel oraz smooth jazzową trąbka przy jednoczesnym zachowaniu spójności utworu. Przyjemne jest też ciemne brzmieniowo "You Bring The Party Down", nawet jeżeli prostota przyspieszenia tempa perkusji nieco odrzuca. Gorzej, gdy pojawiają się takie piosenki jak rażące przaśnością "Bamboula" czy niewybaczalnie niewyraziste "Right Side of the Road".
Zdecydowanie najciekawiej prezentuje się tytułowy utwór, dzięki elektronice starający się odbić w pierwszych taktach od soft-rockowego charakteru albumu. Choć i tak najlepiej prezentują się tu wersy, złożone z nazw przebojów Wielkiej Czwórki z Liverpoolu ("I'm begging you don't pass me by/And if you do, please tell me why/I know you told me yesterday/You've got to hide your love away"), zwieńczone autoironicznym "I'll love you when I'm sixty-four".
Problem powstaje w momencie, gdy Ringo w jednym z utworów rzuca "I'm looking forward, not looking back", a słuchacz cały czas odnosi wrażenie, że utwory z "Postcards from Paradise" to słabsze kopie napisanych jeszcze w czasach Beatlesów "Don't Pass Me By" czy "What Goes On". Dlatego jeśli to faktycznie pocztówki z raju, to co najwyżej utraconego.
Paweł Waliński spojrzał łaskawszym okiem na nowe dokonania perkusisty. Na łamach strony internetowej T-Mobile czytamy:
Osiemnasty studyjny album. Na liście płac Marx, Lukather, Rundgren. Wszystko klasyczne i domowe. Ale czy dobre? Tak, choć nie do końca.
"Jeśli nagrywam, a jesteś w mieście – wpadnij. Będziesz na płycie" – tak Ringo komentował udział gości na swoim nowym albumie. I faktycznie, całą płytę przenika ciepła atmosfera. Chciałoby się nawet powiedzieć: domowa. Starzy kumple przysiedli fałd i nagrali sympatyczny pop-rockowy album. Klasyczny do bólu. Momentami aż zbyt. Tym niemniej, źle nie jest.
Z jednej strony mamy kompletny brak spiny. Z każdego kąta słychać, że tak główny zainteresowany, jak i reszta ekipy świetnie się bawią. Co nie dziwi. Bo ani Starr, ani żaden z gości nie musi już nikomu niczego udowadniać. A jednocześnie nauka nie idzie w las. I jeśli ktoś rocka i okolice ogrywa od bez mała pięćdziesięciu lat, ciężko spodziewać się kompletnego flopa. Jest słonecznie, wiosennie, pogodnie. Podobnie jak było w przypadku ostatniej solówki Paula McCartneya. Co jednak te płyty różni, to... kunszt kompozytorski. Za czasów Fab Four Ringo Starr miał opinię najmniej zdolnego z kwartetu. Nieważne czy nie stawało mu umiejętności, czy po prostu – podobnie jak początkowo Harrison – był zwyczajnie zakrzyczany przez duet Lennon-McCartney, z wielkich numerów grupy z Liverpoolu napisał bodaj tylko "Yellow Submarine". I to słychać na "Postcards" – jak świetnie nie byłyby te numery zagrane, nie są to wiekopomne kompozycje. Prędzej w miarę zręczne piosenki.
Co z kolei dziwi z perspektywy, że Starr to przecież bębniarz, to denerwująca momentami prostota i prymitywizm rytmiczny. Dwójki i czwórki rzadko brzmią aż tak ordynarnie, jak choćby w numerze tytułowym, który swoją drogą ma bardzo dobry refren, jakby kompletnie przeklejony z Bowiego z czasów "Hours" i późniejszych. Dużo tu oczek puszczonych (w tym w tekstach) do dorobku The Beatles, jest wspomnienie zespołu Rory & the Hurricanes, gdzie Starr bębnił, zanim zastąpił w Fab Four Pete'a Besta. Zdarza się przemycone zmyślnie reggae, zastosowane bez przesady gospelowe chórki. Pod względem aranżacji i produkcji jest piekielnie barwnie i kolorowo. Płyta buja jak należy i jest idealnie dopasowana do wiosenno-letniego nicnierobienia. Nie brakuje poczucia humoru, jak wtedy, gdy Starr cytuje "When I'm 64", jednocześnie mając na karku nie 64, a 74 lata.
Reasumując... "Postcards" ocierają się o bycie albumem świetnym.Bo jeśli ktoś nie brzydzi się klasycznym rockiem, znajdzie tu wszystko, co w owym fajne. A ogrom różnych odniesień, klimatów i maestria aranżacyjno-producencka powali. Słucha się tego niesamowicie przyjemnie. Łyżką dziegciu jest za to dokładnie to, o czym pisałem chwilę temu. Gdyby kompozycje były ciut lepsze, mielibyśmy album genialny. A tak jest... bardzo dobry. Choć nie sądzę, żeby za pół roku czy rok ktoś o nim pamiętał. Niestety. Ale ponownie – pamiętajmy, że kto jak kto, ale Ringo Starr naprawdę już nic nie musi...
Zachwytów nad płytą Ringo nie krył Jacek Cieślak z Rzeczpospolitej, który stwierdził, że: Nowa płyta perkusisty to świetne piosenki w stylu hinduskim i reggae.
Dalej możemy przeczytać: Na nowej płycie śpiewa, że zawsze starał się, jak tylko mógł, ale grał, jak umiał. Brawa za dystans do siebie! Sprawdza się w nowych piosenkach utrzymanych w rytmach reggae oraz hinduskich. Świetne są zwłaszcza te ostatnie, zdecydowanie zainspirowane twórczością George'a Harrisona i jego zamiłowaniem do sitara oraz tabli. Oba te instrumenty słyszymy w kompozycji „You Bring the Party Down" opartej na fantastycznie zmiennym rytmie. Rewelacyjną solówkę zagrał Steve Lukather z grupy Toto. Ta piosenka już wywołała komentarze, ponieważ jej bohaterem jest przyjaciel kabotyn i snob, który nie słucha uwag kolegów, tylko jest zapatrzony w siebie i żyje wspomnieniami czasów, gdy grał w słynnym zespole. Ten portret pasuje do McCartneya. Trudno jednak sobie wyobrazić, by Ringo ryzykował konflikt z przyjacielem, z którym jest teraz w dobrych relacjach.
Na płycie zagrał też Dave Stewart z Eurythmics oraz Joe Welsh z The Eagles. Psychodeliczny charakter ma tytułowa piosenka. Refleksyjny motyw zbalansowany został słowną układanką, która wywołuje uśmiech i bawi do łez, bo tekst utkany jest wyłącznie z cytatów z piosenek The Beatles. Oto pokaz erudycji: „I ain't goin' nowhere man, because I want to hold your hand".
Steve'a Lukathera słuchać również w przebojowo brzmiących kompozycjach reggae, między innymi w „Brigdes" – ukłonie w stronę Harrisona, a także „Right Side of the Road" i „Island in the Sun".
Ringo zawsze lubił folkowe piosenki, tym razem połączył takie brzmienia z fortepianem w balladzie „Not Looking Back". Finał jest rhythmandbluesowy. „Let Love Lead" nawiązuje do credo Starra „Love And Peace".
Warto zajrzeć do Rzeczpospolitej i przeczytać całość, bowiem znajdziemy tutaj przetłumaczone fragmenty z wywiadu Ringo dla Rolling Stone.
(wizyt: 561)
Więcej na temat Postcards From Paradise:
2015-04-12: Zaprojektuj pocztówkę z raju i zgarnij 500 dolarów,
2015-04-03: Ringo Starr: Beatlesi byli jak bracia,
2015-04-02: Ringo zawitał do programu Conana O'Briena,
2015-03-31: Ringo Starr gościem w The Ellen DeGeneres Show,
2015-03-31: Zadaj pytanie Ringo w ramach #AskRingo,
2015-03-30: Ringo już nic nie musi - recenzje płyty "Postcards From Paradise",
2015-03-06: Ukazał się teledysk "Postcards From Paradise". Ringo odwołał koncert z powodu choroby,
2015-03-06: Posłuchaj dwóch nowych utworów z "Postcards From Paradise",
2015-02-11: Posłuchaj piosenki "Postcards From Paradise"!,
2015-02-02: Ringo przygotował niespodzianki dla fanów,
2015-01-29: Nowa płyta Ringo "Postcards From Paradise" ukaże się w marcu!,
2014-06-06: Nowy album Ringo Starra w lutym 2015,
Więcej na temat Ringo Starr (LP): 2015-04-12: Zaprojektuj pocztówkę z raju i zgarnij 500 dolarów,
2015-04-03: Ringo Starr: Beatlesi byli jak bracia,
2015-04-02: Ringo zawitał do programu Conana O'Briena,
2015-03-31: Ringo Starr gościem w The Ellen DeGeneres Show,
2015-03-31: Zadaj pytanie Ringo w ramach #AskRingo,
2015-03-30: Ringo już nic nie musi - recenzje płyty "Postcards From Paradise",
2015-03-06: Ukazał się teledysk "Postcards From Paradise". Ringo odwołał koncert z powodu choroby,
2015-03-06: Posłuchaj dwóch nowych utworów z "Postcards From Paradise",
2015-02-11: Posłuchaj piosenki "Postcards From Paradise"!,
2015-02-02: Ringo przygotował niespodzianki dla fanów,
2015-01-29: Nowa płyta Ringo "Postcards From Paradise" ukaże się w marcu!,
2014-06-06: Nowy album Ringo Starra w lutym 2015,
2017-09-15: Give More Love,
2015-03-30: Postcards From Paradise,
2012-01-30: Ringo 2012,
2010-07-27: Live At The Greek Theatre 2008,
2010-01-12: Y Not,
2008-08-04: Ringo & His All Starr Band Live 2006,
2008-01-14: Liverpool 8,
2007-10-23: Ringo Live at Soundstage,
2007-08-27: Photograph: The Very Best Of Ringo Starr,
2005-07-25: Choose Love,
2004-03-23: Ringo Starr & His All-Starr Band - Tour 2003,
2003-03-25: Ringo Rama,
2002-07-25: The King Biscuit Flower Hour Presents Ringo Starr,
1998-08-03: Vertical Man,
1993-09-14: Ringo Starr And His All Starr Band Vol.2 Live From Montreux,
1992-05-22: Time Takes Time,
1981-11-20: Stop And Smell The Roses,
1978-04-21: Bad Boy,
1977-09-30: Ringo The 4th,
1976-09-17: Ringo's Rotogravure,
1975-12-12: Blast From Your Past,
1974-11-15: Goodnight Vienna,
1973-11-23: Ringo,
1970-09-25: Beaucoups of Blues,
1970-03-27: Sentimental Journey,
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
