Paul McCartney dla Uncut: "Wolę pamiętać te dobre czasy"
2015-08-25, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Dziennikarz magazynu Uncut zawitał do Hog Mill w Icklesham – studia nagraniowego Paula McCartneya. Muzyk w wywiadzie wyznał:Jestem okropny w opowiadaniu historyjek. Naprawdę. A co gorsza, niektórzy znają lepiej ode mnie moje życie. Nie zwracam uwagi na detale.
Paul opowiedział dlaczego zdecydował się na współpracę z George’em Martinem podczas nagrywania albumu „Tug Of War”:
On jest po prostu najlepszy. Zawsze go podziwiałem i uwielbiałem za to co zrobiliśmy razem z The Beatles. Trochę żal mi się go zrobiło. Ale nie dlatego zacząłem z nim na nowo pracować. Tak przypadkiem żal mi się go zrobiło. Został znieważony. John powiedział kilka gorzkich słów na temat George’a, których potem żałował. George był bardzo mądry. Miał podejście do ludzi jak lekarz do pacjentów. Czasami nie zgadzałem się z jego pomysłami, a były to często bardzo dobre rozwiązania. Mimo tego, George nie sprzeczał się ze mną tylko proponował: „Ok, spróbujemy to zrobić w ten sposób, a jak ci się nie spodoba, odrzucimy to”. Podobnie było z „Please Please Me”. Na początku zagraliśmy to w stylu Roya Orbisona. George wtedy rzekł: „Lepiej by to brzmiało, gdyby było szybsze tempo”. A my nie chcieliśmy tego zrobić. W końcu nas przekonał mówiąc: „Chociaż spróbujcie zagrać to szybciej, a potem zobaczymy”. Więc tak zrobiliśmy, a on nam powiedział „Macie swój pierwszy przebój”. I takie sytuacje przydarzyły się z milion razy. Po prostu wiedziałem, że on jest bardzo dobry. George zawsze miał wyczucie, kiedy coś nie pasowało. I dlatego też chciałem z nim ponownie pracować. I bardzo go lubię – to chyba jest największy powód naszej ponownej współpracy.
McCartney przyznał, że po śmierci Johna Lennona nie czuł się bezpiecznie:
Nagle wszystkich ogarnęła paranoja. Sylvester Stallone zapewnił sobie sześciu ochroniarzy. Każdy myślał, że to co przydarzyło się Johnowi, może przydarzyć się im też. To było dziwne. Pamiętam jak kilka dni po śmierci Lennona siedzieliśmy w domu. Mieliśmy niskie ogrodzenie z siatki, by chronić kury przed lisami. Byłem świadomy zagrożenia i nagle przez okno zauważyłem kogoś z pieprzoną bronią, czymś w stylu karabinu maszynowego. A potem okazało się, że idzie za nim cały patrol. Pomyślałem sobie: „ O cholera co się dzieje?”. Nie pamiętam co zrobiłem, ale myślę że zadzwoniłem na policję i dowiedziałem się, że wojsko przeprowadza ćwiczenia.
Dziennikarz przypomniał Beatlesowi wypowiedź sprzed lat: „Bez Carla Perkinsa nie byłoby The Beatles”.
McCartney odpowiedział:
Na początku było kilku artystów, którzy mieli na nas duży wpływ. Elvis był świetny, dobrze wyglądał,wspaniale śpiewał, miał cudowne piosenki: „Heartbreak Hotel”, „Don’t Be Cruel”, „All Shook Up”. Potem byli inni, jak Jerry Lewis. Buddy Holly miał nas bardzo duży wpływ, ponieważ śpiewał piosenki napisane przez siebie. To była dla nas wskazówka. Pisać i śpiewać własne utwory. To była rewolucja. Nawet Stonesi i inni tego nie dokonali. Tak więc, naprawdę zaczęło się od Buddy’ego. Była też druga grupa i na pierwszym miejscu był właśnie Carl, ponieważ jego piosenki były świetne.
Na początku naszej kariery śpiewaliśmy dobrze znane wszystkim przeboje. Później dochodziło do takich sytuacji, że inne grupy coverowały nasze covery. Nie było z tego ucieczki, chyba że w repertuarze miałeś swoje piosenki. Musieliśmy pisać własny repertuar. Na początku wychodziło nam to kulawo. Napisałem kiedyś utwór „Pinwheel Twist”. To nie była dobra piosenka.
Wracając do Carla. Miał na nas ogromny wpływ. Uwielbialiśmy Carla za pewną jedną małą rzecz. Myśleliśmy, że był sprośny w „Lend Me Your Comb”. On tam śpiewa: „Sugar bugga it’s getting late”. Sądziliśmy, że tam słychyać „bugger” ( gnojek). Później nam Carl wyjaśnił, że nie ma tam żadnego „sugar bugger”.
Paul wypowiedział się też o Ringo, George’u i Johnie:
Ringo poprosił mnie abym napisał kilka piosenek na jego album „Stop And Smell The Rose”. Nie okazały się przebojami. Żałuję, że nie napisałem lepszych numerów dla niego. Mimo wszystko mieliśmy sporo zabawy.
Umiejętności pisarskie George’a rozwinęły się dosyć późno. Na początku niczego tak naprawdę nie tworzył, dopiero później zaczął pisać. Zajęło mu to jednak trochę czasu. Na początku my z Johnem pisaliśmy utwory: „Do You Want To Know A Secret” dla George’a, czy „I Wanna Be Your Man” dla Ringo. Ale potem George przyszedł z własną kompozycją „Don’t Bother Me”. Pomyśleliśmy sobie: OK. Przypuszczam, że byliśmy nieco protekcjonalni, ponieważ to co napisał George było dobre, ale nie tak dobre jak nasze kawałki napisane dla George’a. Ale on chciał dalej pisać i wychodziło mu to coraz lepiej. Miło było zobaczyć jak się rozwija. Byliśmy zachwyceni.
Kiedy myślę o Johnie, to przypominają mi się czasy gdy razem pisaliśmy takie utwory jak: „ A Day In The Life”. Te chwile są dla mnie cenne. Oczywiście mogę zacząć rozmawiać o tym całym gównie, o pieprzonym Allenie Kleinie. Jednak wolę pamiętać te dobre czasy.
(wizyt: 422)
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
