Paul McCartney i Mary wspominają Lindę oraz rozmawiają o życiu
2021-12-26, autor: kasia
[...powrót do newsów]
W dodatku niedzielnego wydania Timesa można przeczytać wywiad przeprowadzony przez Danny'ego Scotta z Paulem i Mary McCartney. Mary z niewielką pomocą taty nagrywała drugi sezon programu kulinarnego "Serves It Up!" dostępnego na Discovery.Paul: Życie zaczęło być trochę skomplikowane, kiedy Linda zaszła w ciążę z Mary. Allen Klein związał się z Beatlesami i w ciągu roku sprawy stały się bardziej chaotyczne i niepokojące. Wtedy nadszedł cud: narodziny Mary. Chaos został zepchnięty na bok i wszystko, na czym mi zależało, to bycie tatą. Jednak wciąż dużo nieprzyjemności unosiło się w powietrzu, tak więc w końcu powiedziałem: „Wynośmy się stąd, jedźmy do Szkocji i bądźmy rodziną”. Nie było to zaplanowane, ale Mary przybyła we właściwym czasie. Zmieniła moją perspektywę do tego stopnia, że mogłem spojrzeć na to co działo się z Beatlesami i pomyśleć: „Czy to naprawdę ma znaczenie?”. Jeśli byłeś tatą w późnych latach 60-tych, należałeś do pierwszej fali ojców, którzy zaangażowali się w cały proces ciąży i porodu.
Pamiętam, jak pewnego popołudnia poszedłem do lokalnego Stowarzyszenia Planowania Rodziny i sięgnąłem po broszurę przygotowującą rodziców do narodzin dziecka. Uwielbiałem to czytać: „W takim i takim tygodniu twoje dziecko będzie tak duże jak pomarańcza”. A potem możliwość bycia przy porodzie! W czasach mojego taty, byłoby to nie do pomyślenia. Mój pierwszy solowy album ukazał się w 1970 roku i postanowiłem użyć zdjęcia ze mną i Mary w obiektywie Lindy. Mary, to ta maleńka główka wystająca z wnętrze mojej kurtki. W dzisiejszych czasach byś tego nie zrobił, bo publikowanie zdjęć dzieci jest niebezpieczne, ale wtedy się tym nie przejmowaliśmy. Wielu muzycznych znajomych ostrzegało mnie, że bycie tatą, zmieni moje życie zawodowe. Nie możesz zabrać dzieci w trasę, nie możesz mieć w ich studio. Moje życie zawodowe się zmieniło, ponieważ nie byłem już w zespole, ale wciąż pisałem i nagrywałem.
Kiedy wyruszyliśmy w pierwszą trasę Wings w 1972 roku, po prostu spakowaliśmy pieluchy, zabawki i zabraliśmy dzieci ze sobą. Później, kiedy chodziły do szkoły, zamieniłem słowo z dyrektorem. „Słuchaj, nie będzie nas przez 6 tygodni i nie podoba mi się myśl, że będąc w Australii dostanę telefon z informacją, że coś się stało jednemu z dzieci”. Szkoła dała nam listę lekcji do odrobienia, zabraliśmy ze sobą korepetytora, którego dzieci nienawidziły. Postrzegały to jako sześciotygodniowe wakacje. Jak wszyscy rodzice baliśmy się zbuntowanych nastolatków, ale największym buntem ze strony Mary i Stelli było to, że musieliśmy słuchać zespołu Wham! przez cały dzień. Patrząc wstecz, myślę że nie było tak źle.
W 1998 roku, Mary i dzieci straciły mamę, a ja… Lindę. Wiedziałem, że moim zadaniem jest być „silnym tatą, którzy trzyma to w kupie”, ale nie można tego robić cały czas, chyba że całkowicie ukryjesz swoje uczucia. W końcu moje emocje wyszły na jaw. Wtedy role się odwróciły i dzieci zebrały się wokół mnie. Przeszliśmy przez to, ale nie było to łatwe, ponieważ Linda była spoiwem, które trzymało nas wszystkich razem. Linda byłaby bardzo szczęśliwa, widząc jak daleko zaszedł wegetarianizm, odkąd ruszyliśmy biznes z wegetariańską żywnością w 1991 roku. A teraz Mary kontynuuje tradycję ze swoim własnym wegańskim programem kulinarnym. Tak jestem dumny z tego, co osiągnąłem jako muzyk, ale też jestem dumny, że Linda odegrała tak dużą rolę wprowadzania wegetariańskiego jedzenia do domów innych ludzi. Boże Narodzenie i Nowy Rok były wielką rodzinną sprawą, kiedy byłem dzieckiem, więc podtrzymuję tradycję.
Razem z Nancy lubimy chodzić do Mary, gdzie wnuki biegają ze swoimi nowymi zabawkami. Robię to dla nich, jak i dla siebie. Chcę aby doświadczyli tej samej radości, jaką czułem w ich wieku. Więzy rodzinne utrzymują mnie przy zdrowych zmysłach. Trzymam kciuki za 2022 rok. Jak wszyscy, mam nadzieję, że dostaniemy szansę zrobienia czegoś, za czym tęskniliśmy, zobaczenie ludzi, których kochamy. Miło będzie powrócić do normalności.
Mary: Moje najwcześniejsze wspomnienia są podzielone między Londynem a farmą w Szkocji. Podekscytowanie miejskim życiem kontra absolutna samotność. To było wciąż ekscytujące, ale w inny sposób: jazda na kucykach, wspinanie się po drzewach, pomaganie mamie w kuchni. I dźwięk gitary taty. Teraz śmieję się z tego, ale były takie popołudnia, kiedy oglądaliśmy bajki i tata chodził z gitarą. Siadał i zaczynał grać tę piękną muzykę, bawiąc się melodiami i piosenkami. Wszyscy rzucaliśmy złowrogie spojrzenia: „Tato, oglądamy telewizję. Idź do kuchni”. Pewnego razu powiedział: „Czy wiecie, ile osób chciałoby tu teraz siedzieć i słuchać, jak gram na gitarze?” Tylko wzruszyłam ramionami: „Ale zagłuszasz nam bajkę (The Wombles)”.
Bycie rodziną wegetariańską pod koniec lat 70-tych czyniło cię innym. Wszyscy mówili, że to wymysł mojej mamy i zmusiła tatę do zaprzestania jedzenia mięsa, ale zrobili to razem. Pamiętam, jak rozmawiali o przepisach, a tata mówił, że chce czegoś, co mógłby pokroić jak niedzielną pieczeń. Mama zawsze była podekscytowana gotowaniem i inspirowała mnie. Tata też jest całkiem niezły w kuchni – byłby świetnym kucharzem. Jeśli go poprosisz o zrobienie puree ziemniaczanego, to będzie to najlepsze puree ziemniaczane jakie jadłeś w życiu. Jest dokładny, tak jak w studiu. Oczywiście ludzie naśmiewali się z mamy i taty za to, że są wegetarianami. Wyśmiewali mamę za wiele rzeczy, mówili, że nie jest prawdziwym muzykiem, nosi dziwne skarpetki i nosi swetry kupione w sklepach z używaną odzieżą. Prawdziwym problemem było to, że nie pasowała do kobiety, z którą chcieli aby Paul McCartney poślubił. Chcieli kogoś, kto by chodził na wszystkie przesadnie szykowne przyjęcia, ale mama bardziej była zainteresowana karmieniem zwierząt na farmie.
Mama i tata nalegali, żebyśmy poszli do lokalnej szkoły ogólnokształcącej w północnym Londynie, co sprawiło, że poczułam się wtedy trochę niezręcznie. Byłam w szkole przez semestr, a potem wyjeżdżałam w trasę. Kiedy wracałam, wszyscy moi przyjaciele znaleźli sobie nowych przyjaciół. Teraz, kiedy patrzę wstecz, zdaję sobie sprawę, jakie to było sprytne posunięcie. To trzymało nas na ziemi. Tata zawsze podchodził zbyt entuzjastycznie w pomaganiu przy pracach domowych. Sama mogłabym je zrobić w pół godziny, ale tata wyjmował encyklopedię, porównywał i rysował wykresy. Nauczyciele musieli być podejrzliwi, kiedy oddawałam te absurdalnie szczegółowe eseje. Tata powiedział, że edukacja zmieniła jego życie i chciał przekazać nam tę miłość do nauki.
Patrzę na tatę i myślę, po tym wszystkim co przeszedł, jak udało mu się przetrwać w całości? Znalazł sposób na utrzymanie równowagi, bez względu na to co, dzieje się w jego życiu . Moja własne teoria – nie rozmawiałam o tym z tatą – jest taka, że potrzebuje normalności, ponieważ to go inspiruje. Prawdziwe życie i prawdziwi ludzie. Stąd pochodzi cała muzyka. Każdego roku wydaje mi się, że odkrywam nowy poziom podziwu dla tego co osiągnął tata – i mama też. Razem z mężem mamy grę, w której próbujemy spędzić dzień bez wzmianki o tacie albo The Beatles. Ale już około godziny 9 coś usłyszę w radiu albo widzę reklamę nowego filmu dokumentalnego o Beatlesach. Słucham Beatlesów w domu, ale najczęściej puszczam Wings. Mamy już nie ma wśród nas, ale kiedy wykonuje chórki, wciąż słyszę mamę i tatę razem. Jest taka piosenka „I Am Your Singer” - zawsze mnie wzrusza. „Kiedy dzień się skończy, harmonia się utrzyma”.
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
