Jak Paul McCartney przeżył kwarantannę i co myśli o graniu w Las Vegas - część I wywiadu dla GQ
2020-08-05, autor: kasia
[...powrót do newsów]
We wrześniowym numerze GQ ukazał się najbardziej szczery wywiad z Paulem McCartneyem. Tak przynajmniej rozmowę z Beatlesem przedstawia Dylan Jones. W pierwszej części wywiadu Paul opowiada o kwarantannie i ewentualnej rezydenturze w Las Vegas.Jak przeżyłeś kwarantannę?
Właściwie to miałem dużo szczęścia. Na początku roku byliśmy na wakacjach , a zaraz po naszym powrocie zaczęło się przymusowe siedzenie w domu. Poleciałem do Anglii i spędziłem czas z moją córką Mary i jej dziećmi na farmie. Nagle wszyscy zostaliśmy zamknięci. I nie było tak źle. W sumie, czuję się winny przyznając się, że nie było tak źle. Wiele ludzi też nie chce przyznać, że właściwie to im się podoba takie zamknięcie. Jestem szczęściarzem. Pogoda była świetna, Mary i jej dzieci były wspaniałe. Widuję swoje wnuki i moją żonę Nancy, więc wszystko jest w porządku. Okropnie mi przykro z powodu innych, którzy mieli mniej szczęścia i stracili swoich bliskich, ale ja miałem szczęście. Byłem w stanie pisać i zająć się muzyką. Mogłem dokończyć kilka piosenek, bo wcześniej nie miałem na to czasu. Nagrywałem używając dezynfekujących chusteczek, stosowałem dystans społeczny, co było dobre ponieważ nie lubię siedzieć bezczynnie.
Czy na kwarantannie miałeś czas na przemyślenia? Czy nauczyłeś się czegoś o sobie przez ostatnie miesiące?
Przypuszczam, że nauczyłem się, iż niczego nie można być pewnym i jest bardzo trudno przewidzieć przyszłość. Szczerze mówiąc, nie sądzę żebym wiele się nauczył. Znam wartość mojej rodziny i było cudownie spędzić z nim czas, ale to nie znaczy, że chciałbym robić to przez cały czas. Lubię również pracować. Jednak relacje są ważne. Rodzina jest ważna. Muzyka jest ważna. Jak już wcześniej wspomniałem, jestem szczęściarzem, ponieważ to co robię zaczyna się od pisania i mogę robić to gdziekolwiek, o ile mam gitarę. Lubię mieć coś do zrobienia, ponieważ to sprawia, że mózg pracuje. Poza wszystkimi moimi projektami, miałem ten luksus, że mogłem usiąść i pisać piosenki bez powodu, co jest świetne. Trzyma mnie to z dala od ulic.
Czy myślisz, że zachowanie ludzi się zmieni, kiedy z tego wyjdziemy?
Myślę, że na krótką metę tak. Ludzie będą zachowywać się inaczej, ponieważ trudno będzie tak po prostu wyjść na mecz piłki nożnej, koncert lub do teatru, więc to zmieni nas wszystkich. Ale jedna rzecz się ostanie. Będziemy doceniać więcej wartość NHS (brytyjska publiczna służba zdrowia). To świetnie, ponieważ ludzie brali NHS za coś oczywistego, co im się należy. Mam nadzieję, że pielęgniarki zostaną teraz lepiej potraktowane. Ludzie naprawdę zrozumieli wartość naszej służby zdrowia. Przypuszczam, że chciałbym myśleć, że ludzie będą po prostu milsi. Przez jakiś czas wszyscy będą myśleć o różnych rzeczach, ale prędzej czy później powiedzą „cholera z tym” i wszystko powróci jak za dawnych czasów.
Jak myślisz, jak będzie wyglądał przemysł muzyczny? Co stanie się z występami i trasami koncertowymi?
Nie wiem, chyba nikt tego nie wie. Jak wiecie, mieliśmy w tym roku pojechać do Glastonbury i występ stanął pod znakiem zapytania, ponieważ nikt nie wiedział czy kryzys minie do czerwca, czy też nie, a potem festiwal został odwołany. Ale latem zawsze koncertujemy. Gramy dla zgromadzonej grupki ludzi. Nie wiem jak można trzymać na takich koncertach dystans społeczny. To samo tyczy się sal kinowych czy teatralnych. Wszystko jest podważane. Czy to oznacza koniec koncertów na żywo? Nie wiem.
Czy kiedykolwiek rozważałeś rezydenturę w Las Vegas jak Elton John, albo zrobienie tego, co Bruce Springsteen na Brodwayu?
Nie całkiem. Niektórzy chcieliby, żebym to zrobił, bo powiadają, że mam mnóstwo historii i piosenek. Jedną z rzeczy, która mnie w tej chwili powstrzymuje jest to, że Bruce właśnie to zrobił. To trochę jak: „Och, nagle zrobię to teraz!”. Myślę, że właśnie dlatego jestem niechętny by podążać jego śladami lub za trendami. Pomysł jest dobry, ale myślę, że wolę grać z zespołem dla większej widowni, albo nawet mniejszej. Nie mam nic przeciwko graniu w małych klubach. W trakcie moich koncertów wykonuję solową część, ale żeby robić tak przez cały występ? Nie jestem pewny czy by mi się to podobało. To mogłaby być ciężka praca. Jeśli chodzi o granie w Vegas, to jest to rzecz, którą staram się unikać całe moje życie. Zdecydowanie nic mnie w tym pomyśle nie pociąga. Vegas to miejsce w którym umierasz, prawda? To cmentarzysko słoni.
CDN.
Więcej na temat wywiad dla GQ:
2020-08-05: Paul McCartney: "Obwiniałem siebie za rozpad The Beatles" - IV część wywiadu dla GQ,
2020-08-05: Jak Paul McCartney przeżył kwarantannę i co myśli o graniu w Las Vegas - część I wywiadu dla GQ,
2020-08-05: Paul McCartney jako przewodnik wycieczek po Liverpoolu - II część wywiadu dla GQ,
2020-08-05: Paul McCartney: "Byliśmy z Johnem przyjaciółmi do samego końca" - III część wywiadu dla GQ,
2020-08-05: Paul McCartney: "Obwiniałem siebie za rozpad The Beatles" - IV część wywiadu dla GQ,
2020-08-05: Jak Paul McCartney przeżył kwarantannę i co myśli o graniu w Las Vegas - część I wywiadu dla GQ,
2020-08-05: Paul McCartney jako przewodnik wycieczek po Liverpoolu - II część wywiadu dla GQ,
2020-08-05: Paul McCartney: "Byliśmy z Johnem przyjaciółmi do samego końca" - III część wywiadu dla GQ,
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
