Warning: getimagesize(): SSL operation failed with code 1. OpenSSL Error messages:
error:0A000126:SSL routines::unexpected eof while reading in /home/hosting/www/beatles.kielce.com.pl/www/news_more_out.php on line 76
Warning: getimagesize(): SSL operation failed with code 1. OpenSSL Error messages:
error:0A000126:SSL routines::unexpected eof while reading in /home/hosting/www/beatles.kielce.com.pl/www/news_more_out.php on line 76
Warning: getimagesize(): SSL operation failed with code 1. OpenSSL Error messages:
error:0A000126:SSL routines::unexpected eof while reading in /home/hosting/www/beatles.kielce.com.pl/www/news_more_out.php on line 76
Warning: getimagesize(): SSL operation failed with code 1. OpenSSL Error messages:
error:0A000126:SSL routines::unexpected eof while reading in /home/hosting/www/beatles.kielce.com.pl/www/news_more_out.php on line 76
Warning: getimagesize(): SSL operation failed with code 1. OpenSSL Error messages:
error:0A000126:SSL routines::unexpected eof while reading in /home/hosting/www/beatles.kielce.com.pl/www/news_more_out.php on line 76
2020-02-26, autor: kasia
Na blogu Vintage Everyday udostępniono mniej znane zdjęcia George’a i Paula McCartney z wycieczki do Walii w sierpniu 1959 roku.
Paul McCartney stwierdził, że najlepszy czas spędził z George’em podróżując autostopem do Walii, do miejsca zwanego Harlech.
Usłyszeliśmy piosenkę „Men Of Harlech”, zobaczyliśmy znak drogowy, i tam była duży zamek. Poszliśmy tam. Mieliśmy ze sobą nasze gitary i wylądowaliśmy w kafejce, w której była szafa grająca. Usiedliśmy tam. Spotkaliśmy kolesia, który lubił rock’n’rolla i zostaliśmy u niego w domu. Było świetnie. Spaliśmy w jednym łóżku z głowami w naszych nogach.
George Harrison opisał nieco inaczej cały przebieg wycieczki w Antologii:
Któregoś roku Paul i ja zdecydowaliśmy się na podróż autostopem. Obecnie nikt by o czymś takim nawet nie pomyślał. Po pierwsze, zapewne napadnięto by na ciebie jeszcze przed tunelem Mersey, a po drugie każdy ma teraz samochód i sam tkwi w korku. Często jeździłem z moją rodziną na południe do Devonu i Exmouth, więc zdecydowaliśmy z Paulem pojechać tam we dwóch.
Nie mieliśmy zbyt dużo pieniędzy. Znaleźliśmy tanie hoteliki, by się w nich zatrzymać. Dotarliśmy do miasta i spacerowaliśmy jego ulicami, aż zrobiło się ciemno. Zobaczyliśmy kobietę i spytaliśmy: „Przepraszamy, czy wie pani, gdzie moglibyśmy się zatrzymać?”. Ona nas pożałowała i powiedziała: „Mój chłopiec wyjechał, więc możecie przenocować w moim domu”. Zabrała nas do siebie, a my ją pobiliśmy, związaliśmy i okradliśmy ze wszystkich pieniędzy. Żartowałem, pozwoliła nam zanocować w pokoju syna i rano zrobiła śniadanie. Była naprawdę miła. Nie wiem, kim była.
Jechaliśmy dalej wzdłuż południowego wybrzeża do Exmouth. Po drodze rozmawialiśmy w pubie z pijakiem, który powiedział, że nazywa się Oxo Whitney. (Później pojawił się w A Spaniard In The Works. Opowiedzieliśmy tę historię Johnowi i on użył tego nazwiska. Większość książek Johna to zabawne historie, jakie opowiedzieli mu ludzie). Potem pojechaliśmy do Paignton. Nadal byliśmy prawie bez pieniędzy. Mieliśmy małą kuchenkę – właściwie puszkę z pokrywką. Wlewało się na dół trochę denaturatu i to się ledwie paliło. Mieliśmy też małe plecaki. Wstępowaliśmy do sklepików, by kupić spaghetii bolognese czy spaghetti milanese firmy Smedley. Były w puszkach w paski - milanese w czerwone, a bolognese w ciemnoniebieskie. Kupowaliśmy też śmietankowy ryż Ambrosia. Otwieraliśmy puszkę, zginaliśmy wieczko i trzymaliśmy pod naszą prowizoryczną kuchenką, by się ogrzała. Tym żyliśmy.
Do Paignton dotarliśmy bez pieniędzy, więc noc przespaliśmy na plaży. Spotkaliśmy jakieś dwie dziewczyny z Armii Zbawienia, one zostały z nami przez pewien czas i ogrzały nas. Później jednak zrobiło się mokro i chłodno. Pamiętam, że byłem wdzięczny, kiedy uznaliśmy, że mamy tego dosyć i rano pomaszerowaliśmy dalej. Doszliśmy do North Devon i przepłynęliśmy promem do południowej Walii. Paul miał krewnego, który był żołnierzem w Butlins pod Pwhllheli i pomyśleliśmy, że tam pójdziemy.
W Chepstow poszliśmy na policję i poprosiliśmy, by przenocowali nas w celi. Oni na to: „Nie, odwalcie się. Możecie iść na Stadion i powiedzieć stróżowi, że pozwalamy tam spać”. Poszliśmy tam i spaliśmy na twardych ławkach. Było cholernie zimno. Wyszliśmy ze stadionu i pojechaliśmy dalej stopem. Jadąc przez Walię na północ, złapaliśmy ciężarówkę. W tamtych czasach ciężarówki nie miały siedzenia dla pasażera i dlatego ja siedziałem na pokrywie silnika. Paul siedział na akumulatorze. Miał na sobie jeansy z metalowymi zamkami na tylnych kieszeniach. Nagle podskoczył z krzykiem. Jego zamek połączył dwa bieguny akumulatora, zrobił się gorący i wypalił mu duży znak na tyłku.
Kiedy wreszcie dotarliśmy do Butlins, nie mogliśmy się tam dostać. To przypominało niemiecki obóz jeńców wojennych – Stalag 17 lub coś takiego. Były druty kolczaste, które strzegły wczasowiczów, a nam uniemożliwiły wejście. Musieliśmy się włamać. (Ringo właśnie tam zaczynał grać).
Udostępniono mniej znane zdjęcia z wycieczki autostopem Paula McCartneya i Geoge'a Harrisona
2020-02-26, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Na blogu Vintage Everyday udostępniono mniej znane zdjęcia George’a i Paula McCartney z wycieczki do Walii w sierpniu 1959 roku.Paul McCartney stwierdził, że najlepszy czas spędził z George’em podróżując autostopem do Walii, do miejsca zwanego Harlech.
Usłyszeliśmy piosenkę „Men Of Harlech”, zobaczyliśmy znak drogowy, i tam była duży zamek. Poszliśmy tam. Mieliśmy ze sobą nasze gitary i wylądowaliśmy w kafejce, w której była szafa grająca. Usiedliśmy tam. Spotkaliśmy kolesia, który lubił rock’n’rolla i zostaliśmy u niego w domu. Było świetnie. Spaliśmy w jednym łóżku z głowami w naszych nogach.
George Harrison opisał nieco inaczej cały przebieg wycieczki w Antologii:
Któregoś roku Paul i ja zdecydowaliśmy się na podróż autostopem. Obecnie nikt by o czymś takim nawet nie pomyślał. Po pierwsze, zapewne napadnięto by na ciebie jeszcze przed tunelem Mersey, a po drugie każdy ma teraz samochód i sam tkwi w korku. Często jeździłem z moją rodziną na południe do Devonu i Exmouth, więc zdecydowaliśmy z Paulem pojechać tam we dwóch.
Nie mieliśmy zbyt dużo pieniędzy. Znaleźliśmy tanie hoteliki, by się w nich zatrzymać. Dotarliśmy do miasta i spacerowaliśmy jego ulicami, aż zrobiło się ciemno. Zobaczyliśmy kobietę i spytaliśmy: „Przepraszamy, czy wie pani, gdzie moglibyśmy się zatrzymać?”. Ona nas pożałowała i powiedziała: „Mój chłopiec wyjechał, więc możecie przenocować w moim domu”. Zabrała nas do siebie, a my ją pobiliśmy, związaliśmy i okradliśmy ze wszystkich pieniędzy. Żartowałem, pozwoliła nam zanocować w pokoju syna i rano zrobiła śniadanie. Była naprawdę miła. Nie wiem, kim była.
Jechaliśmy dalej wzdłuż południowego wybrzeża do Exmouth. Po drodze rozmawialiśmy w pubie z pijakiem, który powiedział, że nazywa się Oxo Whitney. (Później pojawił się w A Spaniard In The Works. Opowiedzieliśmy tę historię Johnowi i on użył tego nazwiska. Większość książek Johna to zabawne historie, jakie opowiedzieli mu ludzie). Potem pojechaliśmy do Paignton. Nadal byliśmy prawie bez pieniędzy. Mieliśmy małą kuchenkę – właściwie puszkę z pokrywką. Wlewało się na dół trochę denaturatu i to się ledwie paliło. Mieliśmy też małe plecaki. Wstępowaliśmy do sklepików, by kupić spaghetii bolognese czy spaghetti milanese firmy Smedley. Były w puszkach w paski - milanese w czerwone, a bolognese w ciemnoniebieskie. Kupowaliśmy też śmietankowy ryż Ambrosia. Otwieraliśmy puszkę, zginaliśmy wieczko i trzymaliśmy pod naszą prowizoryczną kuchenką, by się ogrzała. Tym żyliśmy.
Do Paignton dotarliśmy bez pieniędzy, więc noc przespaliśmy na plaży. Spotkaliśmy jakieś dwie dziewczyny z Armii Zbawienia, one zostały z nami przez pewien czas i ogrzały nas. Później jednak zrobiło się mokro i chłodno. Pamiętam, że byłem wdzięczny, kiedy uznaliśmy, że mamy tego dosyć i rano pomaszerowaliśmy dalej. Doszliśmy do North Devon i przepłynęliśmy promem do południowej Walii. Paul miał krewnego, który był żołnierzem w Butlins pod Pwhllheli i pomyśleliśmy, że tam pójdziemy.
W Chepstow poszliśmy na policję i poprosiliśmy, by przenocowali nas w celi. Oni na to: „Nie, odwalcie się. Możecie iść na Stadion i powiedzieć stróżowi, że pozwalamy tam spać”. Poszliśmy tam i spaliśmy na twardych ławkach. Było cholernie zimno. Wyszliśmy ze stadionu i pojechaliśmy dalej stopem. Jadąc przez Walię na północ, złapaliśmy ciężarówkę. W tamtych czasach ciężarówki nie miały siedzenia dla pasażera i dlatego ja siedziałem na pokrywie silnika. Paul siedział na akumulatorze. Miał na sobie jeansy z metalowymi zamkami na tylnych kieszeniach. Nagle podskoczył z krzykiem. Jego zamek połączył dwa bieguny akumulatora, zrobił się gorący i wypalił mu duży znak na tyłku.
Kiedy wreszcie dotarliśmy do Butlins, nie mogliśmy się tam dostać. To przypominało niemiecki obóz jeńców wojennych – Stalag 17 lub coś takiego. Były druty kolczaste, które strzegły wczasowiczów, a nam uniemożliwiły wejście. Musieliśmy się włamać. (Ringo właśnie tam zaczynał grać).
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
