John Lennon spotyka Yoko Ono
1966-11-07, autor: joryk
[...powrót do newsów]
Jutro, w galerii Indica Johna Dunbara w Londynie zostanie otwarta wystawa Unfinished Paintings And Objects (Niedokończone Obrazy i Obiekty). Lennon, jako VIP, ma okazję wejść do galerii przed otwarciem wystawy. Po obejrzeniu ekspozycji zostaje mu przedstawiona japońska artystka Yoko Ono.
Później John mówił, że spotkał Yoko 9 listopada, ale wtedy wystawa była już otwarta, a spotkanie nastąpiło przecież w przeddzień otwarcia.
John Lennon (In His Own Words): Jak poznałem Yoko? W Londynie istniała taka podziemna klika. John Dunbar, mąż Marianne Faithful, miał galerię, która nazywała się Indica, a ja chodziłem wtedy po galeriach w przerwach między nagraniami. Byłem na wystawie Takisa – nie wiem czy wiesz co to znaczy – on robił elektromagnetyczne wielorzeźby. Byłem także na innych wystawach w różnych galeriach organizujących pokazy nieznanych artystów albo podziemia artystycznego. Usłyszałem kiedyś, że w następnym tygodniu odbędzie się pokaz tej niezwykłej kobiety, chodziło zdaje się o jakichś ludzi w workach w czarnych workach i miał to być happening czy coś takiego. Poszedłem na pokaz przedpremierowy – dzień przed przed rozpoczęciem. Wszedłem – ona nie wiedziała kim jestem i tak dalej – i tak sobie łaziłem. W galerii na podłodze leżeli studenci sztuki, którzy w ten sposób pomagali przy pokazie...Przyglądałem się wszystkiemu i byłem zdumiony. Było tam jabłko na sprzedaż za 200 funtów – pomyślałem, że to fantastyczne, natychmiast spodobały mi się jej prace. Nie znałem się specjalnie na awangardzie czy sztuce podziemia, ale humor przemawiał do mnie z miejsca. Na postumencie leżało świeże jabłko – było to jeszcze zanim powstało Apple – i za 200 funtów można było sobie popatrzeć jak to jabłko gnije. Ale największe wrażenie zrobiła na mnie inna praca: drabina, która prowadziła do obrazu zawieszonego na suficie. Obraz wyglądał jak kawałek białego płótna, ale z jednej strony przyczepiony był do niego łańcuszek z lupą. Całą konstrukcję umieszczono blisko drzwi wejściowych. Wspiąłem się po drabinie, spojrzałem przez lupę i zobaczyłem maleńkimi literkami napisane „Tak”. A więc to miało pozytywny wydźwięk. Poczułem ulgę. To naprawdę ogromna ulga, gdy wspiąwszy się na drabinę mogłeś przeczytać przez lupę „Tak”, a nie na przykład „Odpierdol się”, „Nie” czy coś w tym rodzaju. Zrobiło to na mnie wrażenie i John Dunbar w pewnym sensie przedstawił nas sobie – żadne z nas nie wiedziało kim do cholery jesteśmy, ona nie wiedziała kim ja jestem, chyba słyszała tylko o Ringo, bo to znaczy „jabłko” po japońsku.
Podeszła do mnie i wręczyła mi kartę, na której było napisane „Oddychaj” – jedna z jej instrukcji – no i odetchnąłem sobie głęboko. Tak wyglądało nasze spotkanie.
(wizyt: 835)
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
