Sesja fotograficzna 'Butcher photo session'
1966-03-25, autor: joryk
[...powrót do newsów]
Beatlesi pozują z zakrwawionym mięsem i plastikowymi lalkami pozbawionymi głów. Zdjęcia wykonał Robert Whitaker w Londynie, w studio fotograficznym na 1 The Vale, Chelsea.Pomysł na fotografię pochodził od Whitakera. Tłumaczenie było dość mętne - wizerunek miał 'odbrązowić' Beatlesów i ukazać ich, jako zwykłych ludzi, a nie - jak to zwykle robiła prasa - jako idoli.
Beatlesi mieli potrzebę odmiany. Zawsze byli fotografowani, jako piękni, uśmiechnięci chłopcy. Ciążyło im to tak bardzo, że zgodzili się wywołać wizerunkowy skandal. George Harrison mówił po latach o tej sesji: "Zdarzało nam się, że robiliśmy rzeczy głupie. Coś, co wydawało się dowcipne i 'hip' w rzeczywistości było naiwne i głupie. Tak właśnie myślę teraz o tych zdjęciach. "
Zdjęcie trafiło na okładkę amerykańskiej płyty "Yesterday and Today". Okładka została wydrukowana, płyty zapakowane ...ale w popłochu wycofane. Okładkę zamieniono. Zamiast rzeźników pokazano Beatlesów w wersji "z walizką". Niedawne słowa Lennona o przemijaniu chrześcijaństwa, a teraz ta rzeźnicka okładka, to było zbyt wiele i dla sprzedawców płyt i dla fanów w Stanach.
John Lennon: Mój oryginalny pomysł na okładkę był lepszy – uciąć Paulowi głowę, ale on się na to nie zgodził.
George: Amerykański album ‶Yesterday and Today” z 1966 roku miał kontrowersyjną okładkę. Sądzę, że Brian Epstein spotkał w Australii fotografa nazwiskiem Robert Whitaker i gdy on przyjechał do Londynu, Brian go nam przedstawił. On był awangardzistą i zrobił masę zdjęć. Zaaranżował nam sesję zdjęciową, która już wtedy mi się nie podobała.
Uważałem, że jest głupia i przesadzona. Czasami wszyscy robiliśmy głupie rzeczy, sądząc, że to jest cool i ekstra, choć tak naprawdę było to naiwne i kretyńskie. Tak było w przypadku tej sesji. Jednak to był typowy przykład sytuacji, kiedy jednostka będąca częścią ekipy musi się podporządkować i zgodzić na współpracę.
Na potrzeby tej sesji założyliśmy więc rzeźnickie fartuchy. Na tym zdjęciu robimy ‶Uch!”. Właśnie tak robię, prawda? Jestem zniesmaczony tymi lalkami bez głów. O co tu do diabła chodzi?
Ktoś na to spojrzał przytomnym wzrokiem i zapytał: „Czy wy naprawdę potrzebujecie tego na okładkę płyty?” Wytwórnia płytowa stwierdziła „Nie chcemy takiej okładki jak ta. Chcemy mieć ładną okładkę, na której będziecie siedzieli w pudełku.”
Neil Aspinall: „Rzeźnicza” okładka była pomysłem Roberta Whitakera. Chciał nią przekazać jakąś wzniosłą idee. Ta okładka była na amerykańskiej płycie, bo wytwórnia Capitol wydawała wtedy wersje różniące się od angielskich. Sklepy były tą okładką przerażone. Nie wiem, ile egzemplarzy wydrukowano, ale reakcja była jednakowa „Co to jest?”
Capitol nakleił nowe zdjęcia na starą okładkę wytłoczonych płyt, a następne serie miały już nową okładkę. Jednak ludzie, który kupili pierwsze wydanie, odparowywali naklejone zdjęcie, by zobaczyć ‘rzeźniczą’ okładkę. Niewiele jest na świecie tych oryginalnych egzemplarzy.
Paul: W tamtych czasach przychodziło się na sesję i fotograf miał już z reguły jakiś pomysł. Na samym początku Dezo Hoffmann poprosił, żebyśmy założyli okulary. Powiedziałem „Dezo, ja nie noszę okularów”. A on na to: „Taaa, ale wtedy będę mógł sprzedać te zdjęcia do wszystkich pism optycznych na całym świecie.” Tym sposobem dowiadywaliśmy się o różnych patentach na zdjęcia. Przyzwyczailiśmy się więc do zadziwiających pomysłów fotografów i gdy czasami pytaliśmy, dlaczego mamy coś zrobić, odpowiwadali: „Wszystko będzie OK” i my się na to godziliśmy.
Przed tą sesją zrobiliśmy parę innych z Bobem i on znał nasze osobowości. Wiedział, że lubimy czarny humor i chore kawały. W tym czasie to dominowało. Powiedział: „Mam pomysł – włóżcie te laboratoryjne fartuchy”. To nie wydało się nam takie groźne. W sumie to były tylko lalki i dużo mięsa. Nie wiedziałem, co on chciał tą okładką powiedzieć, ale ten pomysł wydawał się nieco oryginalniejszy niż to, do czego zmuszali nas inni – na przykład do noszenia okularów!
Bob już miał pewną markę, jeśli chodzi o takie sesje. Pamiętam, że podczas wcześniejszej sesji kazał nam niszczyć styropian i zrobił zdjęcia w akcji. Kiedy je wywołał, można to było odczytać tak, że wszystko zniszczyliśmy. Podobnie było z „rzeźniczą” okładką. W sumie podobała nam się – była porażająca i szokująca, ale nie widzieliśmy w niej żadnych podtekstów.
Nie chciała jej jednak wytwórnia Capitol. Trzeba pamiętać, jaki wtedy panował ogólny nastrój. Pamiętam, że sir Edwar Lewis, szef firmy Decca, nie zaaprobował okładki Stonesów, bo było na niej graffiti namalowane na sedesie. Mick przyszedł do nas, by o tym porozmawiać i nawet zadzwoniłem do sir Edwarda mówiąc, że moim zdaniem powinni wydawać płytę z tą okładką. On jednak nie chciał o tym słyszeć. Nie byliśmy przeciwni szokowaniu od czasu do czasu. To była część naszej strategii.
Ringo: Nie wiem jak to się stało. Nie wiem, dlaczego wylądowaliśmy na okładce w rzeźniczych fartuchach, cali uwalani mięsem. Jeśli się spojrzy na nasze oczy, to widać, że żaden z nas nie wie co robi. To było jedno z tych zdarzeń, jakie przytrafiają się w życiu.
Okładka wydawała nam się świetna, bo byliśmy dosyć miłymi chłopcami i pomyśleliśmy sobie: „Zróbmy coś takiego!” Najdziwniejsze było to, że ponieważ ta okładka została zabroniona, przyklejono na nią inną i ludzie zaczęli ją odklejać. Przez to ta okładka stała się bardzo poszukiwanym białym krukiem i z przykrością muszę stwierdzić, że sam jej nie mam. Wtedy nikt z nas nie pomyślał, żeby ją sobie zatrzymać.
John: Zrobiliśmy te zdjęcia w Londynie podzas jednej z sesji. Już wtedy zaczynaliśmy jej nienawidzić. Sesja zdjęciowa była dużym utrapieniem, bo trzeba było starać się wyglądać normalnie, choć wcale się tak nie czuło. Fotograf był surrealistą, przyniósł na sesję kawałki mięsa i fartuchy lekarskie. Wczuliśmy się w to i tak się poczuliśmy. „Taaa!”
Nie lubię być zaszufladkowanym, a wówczas uważano nas za aniołków. Chciałem pokazać, że wiem, czym jest normalne życie i naprawdę popierałem ten projekt okładki. Powiedziałbym, że byłem tym, który przyczynił się do jej wydania.
Wyjątkowo upierałem się przy tej okładce, bo chciałem zmienić nasz image. Płyta z tą okładką ukazała się w Ameryce – wydrukowano i rozesłano 60 tysięcy sztuk. Potem jak zwykle, było zamieszanie i wszystkie płyty, albo odesłano, albo wycofano. Na okładkę wpakowano nasze okropne zdjęcie, na którym wyglądaliśmy równie drętwo, choć mieliśmy być ponoć wesołą czwórką. Staraliśmy się zrobić coś innego. Projetkowaliśmy lub mieliśmy kontrolę nad większości okładek w Anglii, ale w Ameryce było więcej płyt, więc potrzebowali tam innego zdjęcia i innej okładki. (Anthology)
(wizyt: 879)
Więcej na temat Butcher photo session:
2015-01-15: Album Beatlesów w zestawieniu zakazanych okładek ,
2005-08-06: Rzeźnicka okładka sprzedana na aukcji,
1991-11-15: Robert Whitaker opowiada o prawdziwym znaczeniu sesji Butcher Cover,
1966-03-25: Sesja fotograficzna 'Butcher photo session',
2015-01-15: Album Beatlesów w zestawieniu zakazanych okładek ,
2005-08-06: Rzeźnicka okładka sprzedana na aukcji,
1991-11-15: Robert Whitaker opowiada o prawdziwym znaczeniu sesji Butcher Cover,
1966-03-25: Sesja fotograficzna 'Butcher photo session',
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
