Czy „Michelle” z płyty Rubber Soul to prawdziwa osoba?
2026-09-13, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Zamykająca pierwszą stronę albumu Rubber Soul piosenka „Michelle” to jeden z najczęściej coverowanych utworów The Beatles. Ale kim właściwie jest Michelle i czy w ogóle jest prawdziwą osobą? Krótka odpowiedź brzmi: nie. Jednak historia tego, jak Paul McCartney wpadł na to imię, jest niezwykle ciekawa i sięga samych początków istnienia zespołu.Skąd wzięło się imię Michelle?
Zanim McCartney miał gotowe jakiekolwiek słowa, a co dopiero tytuł, dysponował jedynie utworem instrumentalnym, który stworzył lata wcześniej.
„«Michelle» to melodia, którą napisałem w stylu finger-picking Cheta Atkinsa” – wspominał w książce Paul McCartney: Many Years From Now. „Miał taką piosenkę zatytułowaną «Trambone» z powtarzającą się partią prowadzącą, gdzie grał linię basu jednocześnie z melodią. To była dla nas innowacja; chociaż gitarzyści klasyczni tak grali, żaden gitarzysta rockandrollowy tego nie robił. Pierwszą osobą, którą znaliśmy, grającą w stylu finger-picking, był Chet Atkins... Nigdy się tego nie nauczyłem. Ale opierając się na «Trambone» Atkinsa, chciałem napisać coś, co miało w sobie i melodię, i linię basu, więc to zrobiłem. Miałem to po prostu jako instrumentalny kawałek w tonacji C”.
Atkins był tylko częścią muzycznej inspiracji. Reszta wzięła się z czasów, gdy McCartney zaczął spędzać czas z Johnem Lennonem, który był od niego o prawie dwa lata starszy i – w oczach Paula – znacznie bardziej obyty w świecie i artystyczny.
„Chodziliśmy więc na te imprezy, a to były czasy fascynacji ludźmi pokroju Juliette Gréco, całą tą francuską bohemą” – tłumaczył McCartney na łamach The Guardian w 2007 roku. „Wszyscy nosili czarne golfy, stąd też trochę to wszystko zaczerpnęliśmy, a w samej Juliette podkochiwaliśmy się jak szaleni. Widzieliście ją kiedyś? Ciemne włosy, prawdziwa chanteuse z krwi i kości. Udawałem więc Francuza i grałem tę piosenkę, która później okazała się być «Michelle». To był tylko utwór instrumentalny, ale po latach John powiedział: «Pamiętasz to coś, co napisałeś o tych Francuzach?». Odpowiedziałem: «Tak». A on na to: «To nie była zła piosenka. Powinieneś coś z nią zrobić, wiesz?»”.
Utwór wciąż jednak potrzebował słów. McCartney ponownie cofnął się więc do przeszłości i poprosił o pomoc kobietę o imieniu Jan Vaughan. Była ona żoną jego dawnego przyjaciela, Ivana Vaughana – człowieka, który w 1957 roku przedstawił sobie McCartneya i Lennona – a, co ważniejsze, nauczycielką francuskiego. Paul poprosił ją o francuskie imię i rymującą się z nim frazę w tym języku. W odpowiedzi otrzymał: „Michelle, ma belle / Sont les mots qui vont très bien ensemble”.
„Powiedziałem: «W porządku, to będzie pasować»” – wspominał później McCartney. „Podpowiedziała mi trochę, jak to wymówić, i to było na tyle. Dostałem to od Jan i wiele lat później wysłałem jej czek. Pomyślałem, że tak będzie najlepiej, bo właściwie jest współautorką tego utworu. Od tego momentu po prostu poskładałem ze sobą zwrotki”.
Wkład Johna Lennona w „Michelle”
Następnie do gry wkroczył Lennon, by nadać piosence ostateczny kształt.
„Zatrzymaliśmy się gdzieś razem. Wszedł, zanucił pierwsze takty ze słowami i zapytał: «I co dalej?»” – wspominał Lennon w rozmowie z Davidem Sheffem w 1980 roku. „Słuchałem wtedy Niny Simone – chyba było to «I Put a Spell on You». Pojawił się tam wers, który brzmiał: «I love you, I love you». To właśnie to sprawiło, że wymyśliłem łącznik do «Michelle»: «I love you, I love you, I l-o-ove you». Zatem... moim wkładem w piosenki Paula zawsze było dodawanie im odrobiny bluesowego zacięcia. Inaczej «Michelle» byłaby zwykłą, prostą balladą, prawda? On wnosił lekkość i optymizm, podczas gdy ja zawsze szedłem w stronę smutku, dysonansów i bluesowych nut”.
„Michelle” ukazała się jako singiel w kilku europejskich krajach, docierając do pierwszego miejsca list przebojów m.in. w Belgii, Francji, Norwegii i Holandii. McCartney nieczęsto gra ją na swoich koncertach, ale jeśli już to robi, zazwyczaj ma to miejsce we Francji lub w Kanadzie, gdzie mieszka wielu frankofonów. Zapadającym w pamięć momentem było również wykonanie przez niego tego utworu w Białym Domu w 2010 roku – jako specjalny hołd dla pierwszej damy, Michelle Obamy.
Ostatecznie to, co zaczęło się jako zabawne odgrywanie przez McCartneya fałszywego Francuza w celu zaimponowania dziewczynom na imprezach, przerodziło się w historyczny sukces. W 1967 roku piosenka zdobyła nagrodę Grammy w kategorii Utwór Roku, a w 1999 roku organizacja BMI uznała ją za 42. najczęściej wykonywaną piosenkę XX wieku.
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
