Zmarł Al Jarreau
2017-02-12, autor: fangorn
[...powrót do newsów]
W wieku 76 lat odszedł w Los Angeles amerykański wokalista jazzowy Al Jarreau. Muzyk od dłuższego czasu miał problemy ze zdrowiem, jednak niemal do końca życia koncertował. Zmarł dwa dni po tym, jak ogłosił, że przechodzi na emeryturę.Al Jarreau urodził się 12 marca 1940 roku w Milwaukee. Karierę muzyczną rozpoczął w 1967 roku. W jej trakcie zdobył siedem nagród Grammy. Jest jedynym wokalistą, któremu przyznano to wyróżnienie za osiągnięcia w jazzie, popie i R&B.
Jego najbardziej znane utwory to m.in. "We're in This Love Together" z 1981 roku czy "Moonlighting" z 1987 roku (motyw przewodni serialu pod tym samym tytułem). Najpopularniejszy album to "Breakin' Away" z 1981 roku.
Na albumie Jarreau "All Fly Home" z 1978 roku znalazła się interpretacja "She's Leaving Home". Po kompozycje Lennona i McCartneya sięgał także podczas występów na żywo (ukazały się utwory "Hey Jude" i "She's Leaving Home"). Al Jarreau wziął również udział w charytatywnym nagraniu singla "Give Peace a Chance" w 1991 roku.
Na swej muzycznej drodze Jarreau spotkał także Paula McCartneya. Stało się to w 2006 roku, gdy McCartney zaśpiewał gościnnie na albumie "Givin' It Up" nagranym przez Ala Jarreau i gitarzystę George'a Bensona. Głos McCartneya można usłyszeć w klasycznym utworze "Bring It On Home to Me" autorstwa Sama Cooke'a. Na marginesie warto wspomnieć, że w piosence tej na gitarze basowej zagrał Abraham Laboriel Senior - ojciec wieloletniego współpracownika Paula McCartneya, perkusisty Abe'a Laboriela Juniora.
Al Jarreau i George Benson tak opowiadali o współpracy z Paulem McCartneyem w wywiadzie dla sieci radiowej NPR, przeprowadzonym 27 października 2006 roku przez Farai Chideyę:
FARAI CHIDEYA [FC]: Wspomnieliście o Jill Scott, która zaśpiewała "God Bless the Child" [na albumie], a zaangażowaliście również Paula McCartneya.
AL JARREAU [AJ]: Paul McCartney - to było coś specjalnego. Nikt go nie zapraszał...
GEORGE BENSON [GB]: Po prostu usłyszał, że jesteśmy w tym samym budynku, na tym samym terenie. Usłyszał, że robię płytę z Alem, że pracujemy nad nią razem. [McCartney] nigdy nie poznał Ala, ale razem z żoną go lubili. Powiedział nawet, że Al był ulubionym artystą jego żony. Więc musiał go poznać. No i wpadł, żeby mnie zobaczyć i żeby poznać Ala. Zjawia się w studiu zupełnie znikąd, my spoglądamy na siebie i mówię: "Stary, on wygląda jak... to Paul!" (śmiech) Byliśmy w połowie piosenki. Utwór dobiegał z głośników i nagle mnie olśniło: "Paul, czy ty znasz tę piosenkę?". A wiedziałem, że zna. Odpowiedział: "No, znam". "A może byś nagrał tę piosenkę tutaj? Chciałbyś zaśpiewać coś z nami?" I co on odpowiedział, Al?
[AJ]: Rany boskie, co za tupet miał ten gość! Nagrywam sobie własny album, a ten pyta mnie, czy bym nie zaśpiewał na jego płycie!
[GB]: Ale w końcu dotrzymał słowa. Powiedział: "No dobra, ale robię teraz swoje piosenki. Jeśli będę miał trochę wolnego czasu, wrócę". I zrobił to, ponieważ kocha i mnie, i Ala. [Gdy wrócił], powiedział: "George, mogę zrobić tylko jedno podejście". O matko, ale załatwił tę piosenkę! To znaczy, on nie tylko znał ten utwór, on go dogłębnie poznał, że tak powiem. [Paul McCartney wydał swoją interpretację "Bring It On Home to Me" w 1988 roku na albumie "Снова в СССР"]
[AJ]: No.
[GB]: Jego interpretacja była zaśpiewana naprawdę bez przygotowania, była całkiem inna. Niemal jakby zdarzył się cud.
source: NYTimes, kategoria: kalendarz
(wizyt: 398)
Copyright 2002 - 2026 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia