Macca wystąpił w programie "The Jonathan Ross Show"
2014-12-07, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Jonathan Ross gościł w swoim programie Paula McCartneya. Na kanapie, obok słynnego Beatlesa zasiadły inne znane osoby, takie jak: Jeremy Clarskon, Martin Freeman i Miranda Hart. Na początku, gospodarz show żartobliwie przedstawił muzyka:
I na koniec mamy gościa, który odniósł mały sukces, występował w grupach, ale najbardziej jest znany z tego, że jest ojcem jednej z najlepszych projektantek na świecie, Stelli McCartney! .
Podczas rozmowy Jonathana z Mirandą Hart, wydało się, że Macca jest fanem serialu „Call The Midwife”.
Miranda opowiedziała o swoim pierwszym spotkaniu z Paulem:
Poznałam Sir Paula kilka lat temu na Jubilee Concert i zrobiłam z siebie kompletną idiotkę. On powiedział – „O mój Boże, Miranda!” A ja zdziwiona zapiszczałam– „Skąd wiesz kim jestem?” Paul na to – „Ponieważ mam telewizor”, a ja zaczęłam jak szalona wykrzykiwać – „Jestem w telewizji!” To było bardzo zawstydzające. W każdym razie mama Paula była położną, tak więc on ma wspomnienia z tym związane, jak jego mama jeździła na rowerze, tak jak to pokazano w serialu.
W programie Rossa, Paul opowiedział o swojej trasie, relacjach z Johnem po rozpadzie zespołu, o reakcji na śmierć Lennona, początkach The Beatles, nowym singlu.
McCartney o ostatnich występach w Brazylii:
Było niesamowicie! Na koncertach widziałem dużo młodzieży. Większość z nich to 20-letnie panienki. Trochę to jest zawstydzające.
O początkach The Beatles:
Lubię powracać z sentymentem do tych dni. To moje dzieciństwo przecież. Wspominam miło te chwile, ponieważ to były czasy przed Beatlesami. Chłopaków próbujących stworzyć zespół „The Beatles”, zastanawiających się jak pisać piosenki. Teraz gdy wiadomo, że grupa odniosła sukces, to całkiem uroczo jest wyobrazić tych kolesi piszących coś i nie wiedzących jak to robić poprawnie.
Graliśmy dużo coverów. Nauczyliśmy się ich z milion w Niemczech. Wróciliśmy do kraju i graliśmy piosenki Chucka Berry’ego w klubach. Gdy siedzieliśmy w przebieralni słyszeliśmy jak inne grupy śpiewają „Long Tall Sally” i myśleliśmy „ Och my też musimy tak zrobić.” Później grupy wykonały podobnie jak my utwory Chucka. Chcieliśmy zrobić jakąś sztuczkę, aby ich pokonać. Dlatego zaczęliśmy z Johnem pisać coś na własny rachunek. Tak to się zaczęło. Nie było żadnej wielka muzy, po prostu chcieliśmy pokonać ludzi, którzy znali nasze wykony.
O piosence „Early Days”:
Często myślałem aby opisać nas w piosence. To się naprawdę wydarzyło: Ja i John ubrani na czarno z gitarami przewieszonymi na plecach piszących listy do ludzi o treści: „Szanowny panie, jesteśmy wpół profesjonalną rockową kapelą. Proszę posłuchajcie nas”. Po prostu napisałem co się stało. To są miłe wspomnienia. Następnie powstał zespół The Beatles i stał się fenomenem. Ale wtedy było po prostu dwóch kolesi szwędających się razem i próbujących aby to wypaliło.
O relacjach z Johnem po rozpadzie zespołu:
Wszystko popsuło się przez gówniane interesy. Staliśmy się z Johnem zgorzkniałymi rywalami. Miałem jednak to szczęście, że przed zabiciem Johna na nowo zaczęliśmy się kolegować. Dzwoniliśmy do siebie, rozmawialiśmy, wymienialiśmy się przepisami itd.. Było znowu normalnie. John miał syna Seana, a ja przychodziłem do niego ze swoimi dzieciakami. Najgorszą rzeczą na swiecie jaka mogłaby się zdarzyć, to mieć świetne relacje, które by się potem pogorszyły, a później on zostaje zabity. Jest jakaś pociecha w fakcie, że staliśmy się na nowo przyjaciółmi.
O śmierci Lennona:
Byłem w domu gdy odebrałem rano telefon z wiadomością o śmierci Johna. To było przerażające. Nie mogłem tego przyjąć. Przeżyłem wielki szok, później musiałem przekazać wieść Lindzie i dzieciom. To było trudne...dla wszystkich. Dla mnie smutny był fakt, że więcej już go nie zobaczę. A koleś, który zabił Johna.... po głowie mi chodzi tylko jedno określenie: palant nad palantami.
Paul opowiedział kilka słów o piosence do gry Destiny, a także wspomniał jak grał z wnukiem w The Beatles Rock Band:
Grałem w Rock Band i od razu zostałem zmiażdżony. Mój wnuk radził sobie bardzo dobrze i wygrywał. Powiedziałem mu: „Ale pamiętaj, to ja grałem na prawdziwym basie i to napisałem!
O nagrywaniu singla w legendarnym studiu Abbey Road:
Powrót do studia był dla mnie nostalgiczną podróżą. Pamiętam ten pierwszy dzień, gdy jako młodzi chłopcy weszliśmy do środka, ale wtedy jeszcze nie mogliśmy wchodzić do pokoju kontrolnego. George miał podbite oko, ponieważ tydzień wcześniej jakiś koleś przygrzał mu w The Cavern.
O słynnej zebrze:
A jak ja się czuję, gdy nagle utknę na Abbey Road? Tak, zasłaniam się. Ale zawsze chciałem odtworzyć okładkę naszego albumu i często myślę o tym gdy widzę japońskich fanów przechodzących przez przejście. Mam ochotę wyskoczyć z samochodu i przyłączyć się do nich. Pewnego dnia tak zrobię.
Macca przytoczył również historyjkę o tym jak w Halloween zrobił sobie selfie na Abbey Road, o czym wspominaliśmy tutaj.
Dzięki uprzejmości macho, epizod w całości można pobrać stąd, a fragment z samym McCartneyem do ściągnięcia na naszym forum.
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
