Mike McCartney: Byłem prawie Beatlesem!
2014-04-17, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Mike McCartney, brat Paula wyruszył w trasę po Wielkiej Brytanii ze swoim projektem „Sex, Drugs and Rock ‘n’ Roll...I Wish!”, w którym opowiada o swoim życiu i przedstawia własne fotografie.W ramach promocji swojego przedsięwzięcia, Mike udzielił wywiadu dla Daily Mail.
Byłem prawie Beatlesem. Grałem na perkusji. To było wtedy, gdy John Lennon przychodził do nas do domu przy Forthlin Road, jeszcze wtedy George’a nie było w grupie. Ale złamałem rękę na obozie harcerskim, uszkodziło mi nerwy odpowiedzialne za nadgarstek. Rehabilitacja trwała latami. Jeśli nie złamałbym ręki, zostałbym Beatlesem. Ale złamałem ją i nie jestem jednym z Beatlesów. Zawsze trzeba zmierzyć się z rzeczywistością, a nie marzeniami - wyznał Mike.
Miałem swoją oryginalną Wielką Czwórkę: Mama, Tata, Paul i ja. Kiedy nasza matka zmarła, obwiniałem za jej śmierć wszystkich, w tym Boga. Dopiero po jakimś czasie zrozumiałem, dlaczego ona umarła...Po śmierci mamy, tata kupił dla mnie banjo, a Paul dostał hiszpańską gitarę. Ojciec grał na pianinie. Wszyscy zaczęliśmy muzykować. Gdyby mama nie umarła nie poznalibyśmy muzycznego świata, ona chciała abyśmy wybrali porządne zawody. Myślę, że to było fatum lub szczęście. Śmierć rodzica nie jest tym czego chcesz. Po stracie matki bardzo się do siebie zbliżyliśmy (Paul i ja). Pokrewną duszę znaleźliśmy u Johna, który również stracił mamę. Tylko ludzie, którzy przeżyli to samo, mogą to zrozumieć.
Jak poczuł się Mike, gdy Beatlesi stali się supergrupą?
To było fantastyczne uczucie. Wszyscy wywodziliśmy się z liverpoolskiej klasy robotniczej. Możesz to sobie wyobrazić: zmierzasz donikąd, a tu nagle masz opcję robienia czegoś co kochasz. Niezwykłe, niewiarygodne, szalone uczucie.
Brat Paula jest bardzo dumnym człowiekiem. Kiedy występował w latach sześćdziesiątych w grupie The Scaffold używał nazwiska McGear.
Beatlesi stawali się sławni. Nazwisko McCartney znaczyło coraz więcej, to tak jak być Presleyem lub Sinatrą. Nie mogłem używać swojego prawdziwego nazwiska. Wszyscy by pomyśleli, że robię to dla kasy.
Mike w wywiadzie podkreślił wielokrotnie, że zawsze mógł liczyć na wsparcie swojego brata. Przekonał się wielokrotnie o tym. Najpierw w 1982 roku, kiedy to jego pierwsza żona (Angela Fishwick), odeszła od niego zostawiając go z trójką dzieci, a następnie w 2005 roku, gdy Mike został oskarżony o napaść seksualną.
Nie wiem co by się ze mną stało, gdyby nie pomoc mojego brata. Podczas imprezy urodzinowej, na której była obecna moja żona Rowena, pewna nastolatka oskarżyła mnie, że klepałem ją po tyłku. To było takie absurdalne oskarżenie. Przez dwa lata przechodziłem piekło. Paul zapłacił prawie 200 tysięcy funtów na koszty sądowe. Coś strasznego. Nasze nazwisko było zszargane. Ale Paul powiedział wtedy do mnie: ‶Ta dziewczyna oskarżyła ciebie, ze względu na mnie. Tak się teraz dzieje. Bardzo mi przykro z tego powodu”.
Na koniec wywiadu, Mike stwierdził:
Można spojrzeć na to wszystko z innej strony. Jeśli nie złamałbym ręki, jeśli bym grał w The Beatles, może to wszystko by się zakończyło bratnią walką jak w Oasis (Liam i Noel Gallagher). Tak więc, to było szczęśliwe zrządzenie losu, że nie dołączyłem do grupy. Mam teraz miłą, stateczną i bliską relację z moim bratem.
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
