Paul w wywiadzie dla Rolling Stone o chorobowym, nowych piosenkach i byciu Beatlesem
2014-07-17, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Paul McCartney opowiedział dla Rolling Stone co porabiał podczas zalecanego przez lekarzy odpoczynku , z jaką muzyką eksperymentował ostatnimi czasy oraz jak to naprawdę być Beatlesem i czytać o sobie nieprawdziwe historie.Kiedy McCartney odwołał 12 koncertów z trasy Out There! wiele osób martwiło się o zdrowie muzyka. Ale Paul nie był zmartwiony: Ludzie mówili do mnie: „Och to musi być straszne dla ciebie”. A właściwie tak nie było. Nikt nie może powiedzieć, że muszę odpoczywać. Potraktowałem to jak szkolne wakacje, czy coś takiego. Pomyślałem sobie wtedy, że to nawet dobry pomysł z tymi wakacjami.
Beatles opowiedział co robił podczas odpoczynku: Mój zięć dał mi do czytania scenariusz filmowy – sporo lektury. Zacząłem też trochę biegać. Pogoda była świetna, więc było fajnie. Wszedłem też do mojego studia nagraniowego i eksperymentowałem z muzyką, na którą wcześniej nie miałem czasu... Mimo, że nie jestem fanem komputerów, to muszę przyznać , że mam taki muzyczny program komputerowy zwany Cubase. Jest niesamowicie wciągający, czasami potrafię spędzić nad nim sześć godzin i nawet tego nie zauważyć. Zwykle pracuję w tym programie nad ściężką orkiestry, ale ktoś mi powiedział, że tak naprawdę ten program jest przeznaczony do tworzenia muzyki popowej. Kiedy nie miałem niczego innego do roboty, powiedziałem sobie „Świetnie, pobawmy się zatem muzyką dance”.... Po tygodniu nagrałem parę ścieżek.... takie tam eksperymentalne kawałki, które sprawiły mi wiele radochy, jeden z nich ma afrykańskie klimaty i nazwałem go „Mombasa”, drugi zaś jest nieco szybszy , a jego tytuł to „Botswana”...
Artysta opowiedział również o swoich dalszych muzycznych planach.
Taaak, napisałem sporo nowych kawałków, niektóre kompozycje muszę jeszcze dokończyć. Na pewno będę chciał się zaszyć w studiu i stworzyć coś nowego. Ale jeszcze nie zarezerwowałem żadnego studia. Odkładam to na później..
Paul o występach koncertowych.
Cóż, zawszem wspominam te czasy kiedy byłem dzieciakiem i chodziłem na występy. To było sporo przed Beatlesami. Byłem dzieciakiem mieszkającym w Liverpoolu bez pieniędzy. Zawsze oszczędzałem. Kiedy występ był dobry, nie żałowałem wydanych pieniędzy, ale gdy było inaczej, to zawsze się wkurzałem. Zawsze staram się dać z siebie wszystko podczas występu, aby potem ludzie nie żałowali swoich wydanych pieniędzy. Pamiętam swój pierwszy koncert na który poszedłem, był to koncert Billa Haleya. Miałem wtedy z 13 lat. Zaoszczędziłem forsę, kupiłem bilet i poszedłem na występ. Ale przez pierwszą połowę nie grał Bill Haley tylko grupa rozgrzewająca publiczność przed występem właściwej gwiazdy (tzw. Support). Byłem wściekły! Tak samo było gdy kupiłem płytę the Buck Ram Orchestra na której był tylko jeden kawałek Little Richarda.... Byliśmy ( w The Beatles) na to bardzo wyczuleni. Pamiętam jak Phil Spector mawiał do nas: „Wy za dużo dajecie z siebie. Na stronie A jest dobry kawałek, ale na stronie B jest równie dobra kompozycja”. My wtedy mówiliśmy: „Ludzie płacą za to ciężkie pieniądze. Nie chcemy ich oszukiwać". Phil przyznał nam rację i od tego momentu stało się to naszą regułą. Dlatego też macie singiel z dwoma dobrymi kawałkami „Strawberry Fields” i Penny Lane”. Myślę, że sukces Beatlesi osiągnęli przez to, że na stronie B umieszczali zawsze „killera”. Niektórzy ludzie uważali nawet, że kawałek ten jest lepszy od tego na stronie A.
Niedawno Paul wydał teledysk do piosenki „Early Days”. Dziennikarze Rolling Stone zapytali muzyka o czym śpiewa w linijce: They can’t take it from me if they tried/I lived through those early days.
Rewizjonizm, tak to jest naprawdę o tym. Pamiętam dobrze tę chwilę gdy siedzieliśmy w pokoju i próbowaliśmy napisać „I Saw Her Standing There” albo „One After 909”. Wciąż dokładnie widzę każdą minutę spędzoną z Johnem na wspólnym pisaniu, graniu, nagrywaniu. Wciąż mam wyraziste wspomnienia z tych chwil. Odkąd John zginął tragicznie, zaczął się rewizjonizm. I bardzo trudno się temu sprzeciwić, ponieważ nie możesz powiedzieć „Czekaj, ja to zrobiłem”. Ludzie zaczynają wtedy mówić: „och tak to bardzo miłe, to jak deptanie zmarłemu po grobie”. Czasami sobie wtedy myślisz: „Wiesz co? Zapomnij o tym. Wiem co zrobiłem. Więcej ludzi wie o tym co zrobiłem. John wiedział co zrobiłem. Może powinienem zostawić wszystko tak jak to jest i więcej się nie martwić tym.” Zajęło mi sporo czasu, żeby dojść w końcu do takiego wniosku.
Pewnego dnia na wakacjach spotkałem amerykańską dziewczynkę, która mi powiedziała „Hej, właśnie robiłam prezentację o Beatlesach w szkole”. Pomyślałem sobie, że będzie miło jak jej powiem fajną historyjkę o nas i tak też zrobiłem. Dziewczynka spojrzała na mnie i powiedziała: „To nieprawda, robiliśmy to na prezentacji o Beatlesach i było inaczej.” K***a mać! Idę sobie. Jeszcze uczą o nas w szkole!
Czytałem też książkę “Revolution in the Head”. To taka pozycja, którą fajnie się czyta w toalecie. I tak kiedyś przeczytałem fragment: „McCartney napisał to w odpowiedzi na zgryźliwą uwagę Lennona” Coż, to nie było tak. Wiem, ża ta książka cieszy się wielkim uznaniem wśród fanów. I muszę z tym jakoś żyć. Powstało mnóstwo historyjek o The Beatles i wiem, że dużo z nich jest nieprawdziwych. Kiedyś się bardzo tym przejmowałem. Teraz już tak nie jest.
“Early Days” to przede wszystkim piosenka przywołująca moje wspomnienia. To o mnie spacerującym po ulicy, ubranym na czarno z gitarą przewieszoną na plecach. Mogę namalować tę ulicę. To było miejsce zwane Menlove Avenue. Ktoś zaraz zacznie się dopatrywać jakiegoś głębszego znaczenia w tym: Paul i John na Menlove Avenue. Dajcie spokój! Tak z wszystkim jest teraz co dotyczy The Beatles. Wszystko musi mieć, k***a, znaczenie. W sumie to dobrze, ale gdy stałeś się częścią tej rzeczywistości, to wcale tak nie było. Było po prostu normalnie.
Cały wywiad do przeczytania na stronie Rolling Stone.
Dotychczasowe komentarze:
kasia (2014-07-18 16:28:58):
Chciałabym tylko zaznaczyć, że w newsie przetłumaczone są tylko fragmenty i jest to tłumaczenie bardzo luźne. Macca wspomina ponownie o błędach powstałych w filmie "Nowhere Boy". Nie przetłumaczyłam tego, bo już kiedyś Macca o tym mówił.
Chciałabym tylko zaznaczyć, że w newsie przetłumaczone są tylko fragmenty i jest to tłumaczenie bardzo luźne. Macca wspomina ponownie o błędach powstałych w filmie "Nowhere Boy". Nie przetłumaczyłam tego, bo już kiedyś Macca o tym mówił.
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
