Warning: getimagesize(https://i1.wp.com/www.norwegianwood.org/wp-content/uploads/2019/09/237AA9B9-9447-45B5-A290-6D889CD14A07-e1569713399290.jpeg?resize=1024%2C686): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 400 Bad Request
in /home/hosting/www/beatles.kielce.com.pl/www/news_more_out.php on line 76
2019-12-04, autor: kasia
Mark Lewisohn zakończył 4 grudnia trasę z wykładami o intrygującym tytule „Horsney Road”. Czy jednoosobowy pokaz z minimalną scenografią (przejście dla pieszych z małym stolikiem i krzesłem po lewej stronie), zdominowaną przez duży ekran może zachwycić? Byliśmy na jednym londyńskim show i możemy powiedzieć, że zdecydowanie tak.
Już sam tytuł wykładu wskazuje na tytaniczną pracę Lewisohna. Słynny historyk mógł ograniczyć się do zwykłego „Abbey Road”, a i tak miałby zapewnioną sprzedaż biletów. Ale Mark Lewisohn zawsze potrafi czymś zaskoczyć i tak też było z wyborem tytułu pokazu.
Nie będziemy trzymać w niepewności do samego końca i od razu wyjaśnimy o co chodziło z Hornsey Road. EMI chciało za wszelką cenę utrzymać studio przy Abbey Road tylko dla muzyki klasycznej. Były plany kupna studia przy Horsney Road w Londynie, gdzie miała być nagrywana muzyka popowa i rockowa. Oczywiście, Lewisohn zaprezentował publiczności jakby mogła wyglądać okładka płyty „Horsney Road”.
Lewisohn zapowiedział, że chciał przedstawić zapach, dźwięk i wygląd studia, w którym nagrywali Beatlesi. I tak w powietrzu unosił się zapach kadzideł Aparaji, takich samych używanych przez George’a Harrisona i sprowadzanych z Indii, bodajże przez samego Raviego Shankara. George codziennie je zapalał w studiu ponieważ za bardzo mu śmierdziały papierosy palone przez innych.
Na stoliku leżała też ozdobna puszka z napisem McVitie’s , podobna do tej, w której George Harrison trzymał swoje ulubione herbatniki Digestive. Jak wszyscy pamiętają dobrze, Yoko kiedyś poczęstowała się bez pytania ciasteczkami, przez co Harrison wpadł w furię. Lewisohn jednak nie doszedł czy chodziło o zwykłe herbatniki Digestive czy też czekoladowe (ku rozczarowaniu niektórych fanów, bo chodzą spory czy to były Digestive z mleczną czy gorzką czekoladą). Mark zasugerował, że w zemście George ukradł nogę z łóżka specjalnie sprowadzonego z Harrodsa dla Yoko, która dochodziła do siebie po wypadku samochodowym.
Na dekorację składały się również: srebrny młotek Maxwella, książka The Sun King, gra „Rock Band” - to właśnie miksy piosenek z gry towarzyszyły podczas pokazu, magnetofon z którego Lewisohn puścił fragment kasety ze spotkania spotkania biznesowego Johna, George’a i Paula z 8 września 1969 roku (omawialiśmy ten temat tutaj) , opakowania po papierosach ( w tym słynne Everest palone przez Geoffe’a Emericka) oraz oryginalne krzesło ze studia Abbey Road.
Na początku Lewisohn streścił historię Beatlesów. Przedstawił losy Wielkiej Czwórki na przełomie lat 1968/1969. John i Yoko stali się nierozłączni, George zafascynował się kulturą hinduską, Ringo zagrał w filmie „The Magic Christian", firma Apple Corps potrzebowała kogoś nowego do zarządzania finansami od czasu odejścia Briana Epsteina, a Paul McCartney nie zgadzał się na nowego menadżera Allena Kleina.
Na wykładzie można było posłuchać historii związanych z powstawaniem piosenek. Lewisohn przytoczył narzekania Ringo i George’a nad pracą nad utworem Paula „Maxwell’s Silver Hammer”. Ringo Starr miał powiedzieć w wywiadzie dla Rolling Stone:Najgorszą sesją nagraniową była sesja przy piosence „Maxwell’s Silver Hammer”. Ciągnęła się tygodniami! Myślałem, że oszaleję. Paul skomentował: Byli poirytowani, bo nagranie „Maxwell’s Silver Hammer” trwało trzy dni. Wielka mi rzecz. Z kolei George Harrison soczyście dopowiedział: Mój Boże, czasami Paul ma takie ciotowate piosenki. Po jakimś czasie nawet dobrze wyszła ta piosenka, ale te Paula pomysły w głowie…. John Lennon podsumował: To typowy singiel McCartneya. Sporo się nad tym napracował. Nie ma mnie w „Maxwellu”. Chorowałem po wypadku, kiedy oni praktycznie zrobili ten utwór. Podejrzewam, że podczas tych sesji on wykończył George’a i Ringo. Na tę jedną piosenkę wydaliśmy więcej pieniędzy niż na całą płytę..
Najciekawszą jest zdecydowanie opowieść o skąpym Paniu Musztardzie (Mean Mr Mustard). Lewisohn spędził dużo czasu analizując losy szkockiego państwowego urzędnika, którego pełne imię i nazwisko brzmiało John Alexander Mustard. Mr Mustard urodził się 1902 w szkockim miasteczku Elgin. Jego dom wciąż istnieje. Lewisohn zażartował, że na budynku powinna zostać umieszczona niebieska tabliczka z napisem „tutaj mieszkał Mr Mustard”. Żeby jeszcze było ciekawiej i zabawniej 3 stycznia w 1963 Beatlesi grali koncert w Elgin, niedaleko domu Pana Musztardy. Mr Mustard miał trzy żony. Pierwsza umarła, zaś druga żona Freda poślubiła Pana Musztardę w 1955 roku. Para zamieszkała w domku w Enfield w północnej części Londynu. Freda rozwiodła się ze swoim mężem z powodu jego okrutnego skąpstwa. Mr Mustard golił się w ciemności, a także zmuszał swoją żonę do słuchania radia w ciemności. Sąd przyznał rację żonie uzasadniając, że Mr Mustard był okrutny w swoim postępowaniu i niesłychanie oszczędny podczas korzystania z oświetlania i ogrzewania. Pan Musztarda przekroczył wszelkie granice skąpstwa, których żadna żona nie potrafiłaby znieść. Mark nie zdołał odnaleźć zdjęcia skąpego Pana Musztardy, ale zaprezentował jego akt zgonu, podpis oraz testament. Z testamentu można się dowiedzieć, że cały spadek Pana Musztardy powędrował do trzeciej żony, ukochanej Marjorie. John Lennon napisał piosenkę w Indiach w marcu 1968 roku inspirując się gazetą Darily Mirror wydaną 7 czerwca 1967 z nagłówkiem „Skąpstwo Szkota było okrutne”.
Lewisohn pokazał na wykładzie dużą ilość rzadkich, archiwalnych zdjęć. Jednym z nich było testowe zdjęcie zrobione przez Iaina MacMillana 3 sierpnia 1969 czyli 5 dni przed Beatlesami przechodzącymi przez pasy. Na fotografii uwiecznieni zostali pracownicy Apple: Kevin Harrington , Steve Bendell oraz dwóch pracowników EMI. To właśnie dzięki temu zdjęciu, Iain uświadomił sobie, że potrzebuje drabiny do zrobienia zdjęcia. Na uwagę zasługuje fakt, że słynny garbus zaparkowany jest w tym samym miejscu co na okładce Abbey Road. (patrz zdjęcie nr 3 w galerii)
Lewisohn również podkreślił, że Beatlesi byli ulubieńcami nie tylko młodych dziewcząt. Słabość do czterech chłopców wykazywały starsze panie. Mark podkreślił, że Beatlesi zawsze chętnie wdawali się w pogawędki z paniami i zawsze z szacunkiem się do nich odnosili.(patrz zdjęcie nr 4)
Inną ciekawą fotką było ujęcie zrobione przez fanki Paula, które wkradły się podczas jego nieobecności do domu przez okno w łazience. Dzięki zdjęciu możemy zobaczyć jak wyglądało mieszkanie młodego, bogatego Beatlesa (patrz zdjęcie nr 5 w galerii).
Mark Lewisohn dostał od publiczności gorące oklaski na zakończenie wykładu. Po spektaklu można było porozmawiać z autorem, uzyskać autograf, czy zrobić zdjęcie. Warto podkreślić, że Lewisohn szanuje każdego swojego czytelnika, jest niesamowicie skromny i z niezwykłą łatwością potrafi napisać polskie długie imiona. Mark podziękował nam za odnalezienie taśm Radia Wolna Europa. Powiedzieliśmy Markowi, że spotkanie z nim można porównać jedynie do spotkania z Paulem McCartneyem. Lewisohn skromnie odparł: Och nie. Paul dużo więcej zrobił dla świata niż ja.
, kategoria: koncert
Horsney Road - relacja z wykładu Marka Lewisohna
2019-12-04, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Mark Lewisohn zakończył 4 grudnia trasę z wykładami o intrygującym tytule „Horsney Road”. Czy jednoosobowy pokaz z minimalną scenografią (przejście dla pieszych z małym stolikiem i krzesłem po lewej stronie), zdominowaną przez duży ekran może zachwycić? Byliśmy na jednym londyńskim show i możemy powiedzieć, że zdecydowanie tak. Już sam tytuł wykładu wskazuje na tytaniczną pracę Lewisohna. Słynny historyk mógł ograniczyć się do zwykłego „Abbey Road”, a i tak miałby zapewnioną sprzedaż biletów. Ale Mark Lewisohn zawsze potrafi czymś zaskoczyć i tak też było z wyborem tytułu pokazu.
Nie będziemy trzymać w niepewności do samego końca i od razu wyjaśnimy o co chodziło z Hornsey Road. EMI chciało za wszelką cenę utrzymać studio przy Abbey Road tylko dla muzyki klasycznej. Były plany kupna studia przy Horsney Road w Londynie, gdzie miała być nagrywana muzyka popowa i rockowa. Oczywiście, Lewisohn zaprezentował publiczności jakby mogła wyglądać okładka płyty „Horsney Road”.
Lewisohn zapowiedział, że chciał przedstawić zapach, dźwięk i wygląd studia, w którym nagrywali Beatlesi. I tak w powietrzu unosił się zapach kadzideł Aparaji, takich samych używanych przez George’a Harrisona i sprowadzanych z Indii, bodajże przez samego Raviego Shankara. George codziennie je zapalał w studiu ponieważ za bardzo mu śmierdziały papierosy palone przez innych.
Na stoliku leżała też ozdobna puszka z napisem McVitie’s , podobna do tej, w której George Harrison trzymał swoje ulubione herbatniki Digestive. Jak wszyscy pamiętają dobrze, Yoko kiedyś poczęstowała się bez pytania ciasteczkami, przez co Harrison wpadł w furię. Lewisohn jednak nie doszedł czy chodziło o zwykłe herbatniki Digestive czy też czekoladowe (ku rozczarowaniu niektórych fanów, bo chodzą spory czy to były Digestive z mleczną czy gorzką czekoladą). Mark zasugerował, że w zemście George ukradł nogę z łóżka specjalnie sprowadzonego z Harrodsa dla Yoko, która dochodziła do siebie po wypadku samochodowym.
Na dekorację składały się również: srebrny młotek Maxwella, książka The Sun King, gra „Rock Band” - to właśnie miksy piosenek z gry towarzyszyły podczas pokazu, magnetofon z którego Lewisohn puścił fragment kasety ze spotkania spotkania biznesowego Johna, George’a i Paula z 8 września 1969 roku (omawialiśmy ten temat tutaj) , opakowania po papierosach ( w tym słynne Everest palone przez Geoffe’a Emericka) oraz oryginalne krzesło ze studia Abbey Road.
Na początku Lewisohn streścił historię Beatlesów. Przedstawił losy Wielkiej Czwórki na przełomie lat 1968/1969. John i Yoko stali się nierozłączni, George zafascynował się kulturą hinduską, Ringo zagrał w filmie „The Magic Christian", firma Apple Corps potrzebowała kogoś nowego do zarządzania finansami od czasu odejścia Briana Epsteina, a Paul McCartney nie zgadzał się na nowego menadżera Allena Kleina.
Na wykładzie można było posłuchać historii związanych z powstawaniem piosenek. Lewisohn przytoczył narzekania Ringo i George’a nad pracą nad utworem Paula „Maxwell’s Silver Hammer”. Ringo Starr miał powiedzieć w wywiadzie dla Rolling Stone:Najgorszą sesją nagraniową była sesja przy piosence „Maxwell’s Silver Hammer”. Ciągnęła się tygodniami! Myślałem, że oszaleję. Paul skomentował: Byli poirytowani, bo nagranie „Maxwell’s Silver Hammer” trwało trzy dni. Wielka mi rzecz. Z kolei George Harrison soczyście dopowiedział: Mój Boże, czasami Paul ma takie ciotowate piosenki. Po jakimś czasie nawet dobrze wyszła ta piosenka, ale te Paula pomysły w głowie…. John Lennon podsumował: To typowy singiel McCartneya. Sporo się nad tym napracował. Nie ma mnie w „Maxwellu”. Chorowałem po wypadku, kiedy oni praktycznie zrobili ten utwór. Podejrzewam, że podczas tych sesji on wykończył George’a i Ringo. Na tę jedną piosenkę wydaliśmy więcej pieniędzy niż na całą płytę..
Najciekawszą jest zdecydowanie opowieść o skąpym Paniu Musztardzie (Mean Mr Mustard). Lewisohn spędził dużo czasu analizując losy szkockiego państwowego urzędnika, którego pełne imię i nazwisko brzmiało John Alexander Mustard. Mr Mustard urodził się 1902 w szkockim miasteczku Elgin. Jego dom wciąż istnieje. Lewisohn zażartował, że na budynku powinna zostać umieszczona niebieska tabliczka z napisem „tutaj mieszkał Mr Mustard”. Żeby jeszcze było ciekawiej i zabawniej 3 stycznia w 1963 Beatlesi grali koncert w Elgin, niedaleko domu Pana Musztardy. Mr Mustard miał trzy żony. Pierwsza umarła, zaś druga żona Freda poślubiła Pana Musztardę w 1955 roku. Para zamieszkała w domku w Enfield w północnej części Londynu. Freda rozwiodła się ze swoim mężem z powodu jego okrutnego skąpstwa. Mr Mustard golił się w ciemności, a także zmuszał swoją żonę do słuchania radia w ciemności. Sąd przyznał rację żonie uzasadniając, że Mr Mustard był okrutny w swoim postępowaniu i niesłychanie oszczędny podczas korzystania z oświetlania i ogrzewania. Pan Musztarda przekroczył wszelkie granice skąpstwa, których żadna żona nie potrafiłaby znieść. Mark nie zdołał odnaleźć zdjęcia skąpego Pana Musztardy, ale zaprezentował jego akt zgonu, podpis oraz testament. Z testamentu można się dowiedzieć, że cały spadek Pana Musztardy powędrował do trzeciej żony, ukochanej Marjorie. John Lennon napisał piosenkę w Indiach w marcu 1968 roku inspirując się gazetą Darily Mirror wydaną 7 czerwca 1967 z nagłówkiem „Skąpstwo Szkota było okrutne”.
Lewisohn pokazał na wykładzie dużą ilość rzadkich, archiwalnych zdjęć. Jednym z nich było testowe zdjęcie zrobione przez Iaina MacMillana 3 sierpnia 1969 czyli 5 dni przed Beatlesami przechodzącymi przez pasy. Na fotografii uwiecznieni zostali pracownicy Apple: Kevin Harrington , Steve Bendell oraz dwóch pracowników EMI. To właśnie dzięki temu zdjęciu, Iain uświadomił sobie, że potrzebuje drabiny do zrobienia zdjęcia. Na uwagę zasługuje fakt, że słynny garbus zaparkowany jest w tym samym miejscu co na okładce Abbey Road. (patrz zdjęcie nr 3 w galerii)
Lewisohn również podkreślił, że Beatlesi byli ulubieńcami nie tylko młodych dziewcząt. Słabość do czterech chłopców wykazywały starsze panie. Mark podkreślił, że Beatlesi zawsze chętnie wdawali się w pogawędki z paniami i zawsze z szacunkiem się do nich odnosili.(patrz zdjęcie nr 4)
Inną ciekawą fotką było ujęcie zrobione przez fanki Paula, które wkradły się podczas jego nieobecności do domu przez okno w łazience. Dzięki zdjęciu możemy zobaczyć jak wyglądało mieszkanie młodego, bogatego Beatlesa (patrz zdjęcie nr 5 w galerii).
Mark Lewisohn dostał od publiczności gorące oklaski na zakończenie wykładu. Po spektaklu można było porozmawiać z autorem, uzyskać autograf, czy zrobić zdjęcie. Warto podkreślić, że Lewisohn szanuje każdego swojego czytelnika, jest niesamowicie skromny i z niezwykłą łatwością potrafi napisać polskie długie imiona. Mark podziękował nam za odnalezienie taśm Radia Wolna Europa. Powiedzieliśmy Markowi, że spotkanie z nim można porównać jedynie do spotkania z Paulem McCartneyem. Lewisohn skromnie odparł: Och nie. Paul dużo więcej zrobił dla świata niż ja.
(wizyt: 749)
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
