Paul McCartney był tak blisko mnie, że mogłem go pogłaskać - Rosław Szaybo
2019-05-21, autor: kasia
[...powrót do newsów]
Jak podają media, w wieku 85 lat zmarł Rosław Szaybo, najsłynniejszy polski autor okładek płyt, m.in. „British Steel” Judas Priest czy „Astigmatic” Komedy.Projektował dla nagrań Leonarda Cohena, Janis Joplin, Carlosa Santany, Eltona Johna, ale i Czesława Niemena. Legendarną okładkę albumu „British Steel” zainspirowały nierdzewne żyletki kupowane na bazarze Różyckiego w Warszawie. Ten projekt stał się ikoną, uznano go najlepszą okładką heavy metalu wszech czasów.
Rzeczpospolita przypomniała wywiad przeprowadzony z Rosławem Szaybo.
Jacek Cieślak: Jest pan chyba jedynym Polakiem, który miał okazję przebywać w towarzystwie Lennona i spółki.
Rosław Szaybo: Paul McCartney był tak blisko mnie, że mogłem go pogłaskać. Natomiast człowiek taki jak ja, który traktuje życie normalnie, nie zdaje sobie sprawy z różnych rzeczy i możliwości. Ta normalność polegała na tym, że pracowałem w bardzo dobrej agencji reklamowej Young & Rubicam w Londynie. Dobrze mi się powodziło i nagle zadzwonił telefon. Zawsze tak się zdarza, że nagle dzwoni. Nie dość, że zadzwonił, to jeszcze kolega zapytał mnie, czy nie wybrałbym się z nim na pewną muzyczną imprezę. Oczywiście odpowiedziałem – tak. Poszliśmy na Baker Street, gdzie była siedziba Apple*, koncernu założonego przez The Beatles. Wjechaliśmy na dach, a tam gra czterech facetów. Patrzę: Beatlesi. Rozdają kanapki, piwo. Takie rzeczy. Potem okazało się, że to był ich ostatni koncert.
J.C. Ten zarejestrowany w filmie „Let It Be”
R.S. Tak. Zrobiłem w życiu straszliwie dużo zdjęć. Natomiast gdy spotykałem się z najważniejszymi postaciami muzycznej branży, nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby zrobić fotografię na przykład pod tytułem „Ja i mój koleś Michael Jackson”.
J.C. Nie myślał pan kategoriami sweet foci.
R.S. Nie mam ani jednej takiej fotki.
W wywiadzie dla Culture czytamy inną historię spotkania z Beatlesami:
Zanim do tego doszło, w latach 60. przeżyłeś w Anglii epokę zwaną "swinging London". Eksplozję kultury młodzieżowej, która nie tylko kojarzyła się z Beatlesami, ale i z całkowitą zmianą obyczajowości tradycyjnego, angielskiego społeczeństwa.
R.S.: Czułem się tam jak na szczycie Mont Everest. Londyn wrzał do tego stopnia, że grzechem było zasypianie. Wystarczyło pójść na King’s Road, by zobaczyć największe gwiazdy filmu, muzyki, reklamy. Chodziły bez ochroniarzy, nie tropili ich paparazzi. Można było nie tylko spotkać postacie z okładek kolorowych magazynów, ale też z nimi porozmawiać. To było naturalne dla każdego.
W Londynie nie było wówczas tysiąca barów sushi. Istniało zaledwie kilka miejsc, w których spotykali się wszyscy. Był jeden renomowany klub jazzowy, Ronniego Scotta, więc po północy trafialiśmy do "606", gdzie serwowano tylko dwa dania. Tam schodzili się najwspanialsi jazzmani i "jammowali" do rana. W grudniu 1967 roku kolega zabrał mnie na otwarcie jakiegoś sklepu muzycznego przy Baker Street. Nawet nie zastanawialiśmy się co tam będzie. Dzień jak każdy inny, tylko tym razem trafiłem do budynku o nazwie Apple. Nie tylko zobaczyłem bajecznie kolorowo pomalowaną kamienicę, ale na przyjęciu, w rogu ogromnego tarasu, przygrywało czterech facetów i to byli Beatlesi!*
W wywiadzie dla magazynu Playboy z 2014 roku można przeczytać podobną historię:
Pamiętam, że któregoś razu kolega wyciągnął mnie na otwarcie nowego sklepu muzycznego przy Baker Street. W środku grali Beatlesi. W podobnych okolicznościach poznałem też The Who. Chyba na jakiejś prywatce… Takie były czasy, że kiedy idąc ulicą słyszałeś muzykę, kupowałeś butelkę wina za rogiem i zwyczajnie wchodziłeś na imprezę. Londyn był wtedy małym miastem...
Do opowiadań Szaybo trzeba podchodzić z ostrożnością:
* Nie został zidentyfikowany na zdjęciach z koncertu na dachu
* Beatlesi zagrali koncert na dachu studia przy 3 Savile Row, a nie na Baker Street.
* Na otwarcie sklepu przybyło dwóch Beatlesów: John Lennon i George Harrison. Za oprawę muzyczną odpowiadali: Simon Posthuma grający arabską muzykę na flecie, Barry Finch na małych bębnach oraz Josje Leeger na instrumencie zwanym saggat.
(wizyt: 903)
Dotychczasowe komentarze:
Twój komentarz do umieszczenia w Rocznikach The Beatles:
Copyright 2002 - 2021 by Blue Meanies: Andrzej, Kasia, Agata, macho, Ania
